Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
"Nieprawdopodobna przyjaźń. Palestynka, żydówka i ich wspólna walka o pokój" Anthony David

"Nieprawdopodobna przyjaźń. Palestynka, żydówka i ich wspólna walka o pokój" Anthony David

     Jak byłam na studiach (całe szczęście już na ostatnim roku), napisałam esej, a raczej elaborat, na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego, w którym stanęłam zdecydowanie po stronie Palestyńczyków. Jak się okazało wykładowca miał odmienne zdanie, z pracy dostałam ocenę ledwie dostateczną i straciłam szansę, na dobrą notę końcową. Choć historia nigdy nie należała do moich ulubionych przedmiotów a wkuwanie dat, nazw i imion było przychodziło mi z trudnością, tak są takie wydarzenia z naszej przeszłości, o których istnieniu powinien wiedzieć każdy szanujący się obywatel. Konflikt bliskowschodni trwa już od dziesiątek lat i ma wpływ nie tylko na lokalną politykę lecz również na tę światową. Z roku na rok zatacza coraz szersze kręgi. Walki trwają do dziś i nic nie zapowiada by miały się skończyć. Całe szczęście istnieją ludzie tacy jak Rut i Raymunda, oraz ich dzieci i przyjaciele, którzy walczą o sprawiedliwość i o to by ludzie żyli w pokoju w świecie podzielonym murami, zarówno tymi kamiennymi jak i powstałymi w naszych psychikach. "Nieprawdopodobna przyjaźń" to nie tylko książka o pięknym uczuciu lecz fabularyzowana historia Izraela i Palestyny, arabów i Żydów oraz wszystkich ludzi.

Niezwykła historia sekretnej czterdziestoletniej przyjaźni między dwiema kobietami, które choć pochodziły z wrogich obozów, miały wspólną pokojową misję
Ta podwójna biografia przedstawia burzliwe życie Rut Dajan – założycielki słynnego izraelskiego domu mody i Raymondy Tawil – palestyńskiej dziennikarki i feministki. Połączyła je przyjaźń, która pokonała wszelkie uprzedzenia i przezwyciężyła wiele przeciwności w kraju rozdartym wojną.
Autor Anthony David, nagradzany biograf i historyk, w oparciu o wywiady z bohaterkami, a także o ich pamiętniki i dzienniki w wartki i fascynujący sposób opowiada piękną historię pojednania i nadziei rozgrywającą się w atmosferze niekończącego się konfliktu bliskowschodniego.
Opowieść ta pozwala zagłębić się w zakulisowe, nieznane dzieje najsłynniejszych przywódców Bliskiego Wschodu, widziane oczami dwóch wybitnych kobiet stojących po obu stronach sporu a jednocześnie usłyszeć głos Izraelczyków i Palestyńczyków uwikłanych w konflikt. Niesie przy tym nadzieję na pokojową przyszłość. 

 W książce tej poznajemy dwie niesamowite kobiety, które zmieniły bieg historii, przynajmniej tej lokalnej, jednak warto by usłyszał o nich cały świat. Pierwszą z nich jest Rut Dajan, feministka i bojowniczka o wolność i sprawiedliwość a jednocześnie żona jednego z najbardziej okrutnych i sadystycznych izraelskich generałów Mosze Dajana. Jak sama mówi : wyszła za mąż za zwykłego rolnika i nie spodziewała się tego, jaką przyszłość zgotuje mu los . Nie przypuszczała, że ten zabawny i opiekuńczy człowiek zostanie jedną z najważniejszych postaci w państwie i to od niego będzie zależał los setek tysięcy ludzi. Jednymi z najbardziej zapamiętanych słów Dajana były : '"nie ma kogoś takiego jak Palestyńczycy" i właśnie tą dewizą kierował się przez całe życie. Robił wszystko by zamknąć Arabów w strefach specjalnych i powoli ich eksterminować. Marzył o potędze Izraela i nie wahał się wydawać rozkazów w wyniku których ginęły setki cywilów, w tym dzieci. Po kolejnej z takich akcji, Rut nie wytrzymała i zażądała rozwodu. Miała dość kiedy ludzie utożsamiali ją z uczynkami jej męża, miała dość tłumaczenia się że nie jest Mosze Dajanem. Ona wybrała swoją własną ścieżkę, pragnęła pomagać, tym którzy tej pomocy potrzebowali. Zaczęła od biednych arabek na Zachodnim Brzegu, beduinek oraz muzułmańskich Bułgarów, którzy przybyli do Izraela. Pracując w (z początku państwowej) firmie MASKIT, która funkcjonuje do dziś. Angażując do pracy rzesze bezrobotnych kobiet poprawiła ich warunki bytowe. Jednocześnie okazało się, że produkowane przez nich tkaniny czy ubrania były bardzo dobrej jakości i charakteryzowały się oryginalnym stylem, który przypadł do gustu nowoczesnym amerykankom. Wyroby MASKITU sprzedawano nawet na Piątej Alei w Nowym Jorku. Jednak nadszedł taki czas, kiedy Rut miała już dość i postanowiła wyjechać, w końcu na świecie są miliony potrzebujących, a ona marzyła już tylko o jednym, o tym by stać się całkowicie anonimowa. Wyjechała do Afryki, potem do Ameryki Południowej, zwiedziła Paryż i Londyn, na krótko zatrzymała się również w Stanach Zjednoczonych, jednak przez cały ten czas nie zapomniała o swojej ojczyźnie. I o swojej przyjaciółce Raymondzie, która cały czas walczyła o wolność.

Kolejna postacią, niemniej kolorową od żony Dajana, jest Raymonda Tawil, palestyńska działaczka feministyczna, pisarka i dziennikarka, teściowa Jasyra Arafata. Może zdziwi was fakt, że należała do znanej i cenionej rodziny chrześcijańskiej, choć dużo osób brało ją za muzułmankę. Musimy jednak pamiętać, że Izrael to istny tygiel narodowościowy. Jeszcze przed 1948 rokiem , kiedy rząd Stanów Zjednoczonych zdecydował o odebraniu ziemi Palestyńczykom i przekazaniu jej Żydom , żyli tutaj ludzie wielu różnych kultur i religii. To przybywający ze zniszczonej wojną Europy potomkowie Dawida sprawili, że wszystkie mniejszości, zostały zamknięte w specjalnych strefach, które autonomię zyskały dopiero wiele lat później, w wyniku wojny partyzanckiej i pomocy z zagranicy. Również rodzina Tawil wygnana została ze swojego domu i zmuszona do zamieszkania za murem, w Jordanii. Niezwykle odważna i nowoczesna Raymonda, nie mogła się z tym pogodzić. Święcie wierzyła w sprawę palestyńską i chciała by politycy na nowo stworzyli kraj, który stałby się ojczyzną dla wielu narodów. Kobieta ta miała szczęście, gdyż w świecie rządzonym przez mężczyzn, zakochał się w niej ten, który miał duszę "pantoflarza". Oczywiście nie chcę tutaj nikogo obrażać, jednak Daud, był tak zakochany w swojej przebojowej żonie, że zgadzał się na każdą jej zachciankę. Zaprotestował dopiero wtedy, kiedy chciała przemienić ich w dom w siedzibę partii opozycyjnej i gniazdo walczących buntowników. Wtedy to jedyny raz postawił się żonie i poprosił by znalazła sobie inne miejsce, inne biura. Zapytany kiedyś przez dziennikarkę, czy jeśli by miał możliwość cofnąć czas, to czy ożeniłby się ponownie z Raymondą, odpowiedział, że nie jednak zdradził do młodzieńczy błysk w oku, który świadczył o niesamowitej miłości do żony. 
Pani Tawil była i jest kobietą niezwykle waleczną i odważną, cechuje ją czarne poczucie humoru oraz typowa dla pięknych kobiet charyzma. Nie boi się wyrażać swojego zdania, nawet jeśli stoi w sprzeczności z popularnymi poglądami. Przez swoje słowa oraz mieszanie się w politykę, która jak wiadomo jest domeną mężczyzn, wielokrotnie trafiła do więzienia oraz nałożono na nią areszt domowy. Oczywiście w niczym jej to nie przeszkodziło, gdyż ludziom tak zdeterminowanym i walczącym o słuszną sprawę, bardzo ciężko jest zamknąć usta. Muszę przyznać iż pokochałam tę niesamowitą Palestynkę i z chęcią przeczytam wydaną przez nią książkę. To właśnie ona wraz z Rut sprawiły, że zaczęłam inaczej postrzegać kobiety z bliskiego wschodu. Owszem widziałam zdjęcia półnagich Syryjek rozbijających się markowymi samochodami i balującymi w klubach, jednak do tej pory nigdy nie czytałam o tych naprawdę ważnych i szanowanych kobietach, które próbują coś zmienić. Dla nich feminizmem nie jest pokazanie światu swoich wdzięków lecz wnętrze swojego bogatego umysłu, zaistnienie w przestrzeni publicznej i sprawienie by ich głos został usłyszany, w szczególności przez mężczyzn. 

Sięgałam po tę książkę z przeświadczeniem, że przeczytam "historię pewnej przyjaźni". Oczywiście nieprawdopodobnej. Okazuje się jednak, że powieść ta jest czymś o wiele więcej. Po pierwsze obie kobiety, zanim się zaprzyjaźniły, to dużo o sobie czytały. Nie poznały się w szkolnej ławce, na studiach czy pijąc kawę w jednym z lokalnych barów. Kiedy pierwszy raz się spotkały obie były już dojrzałe i zaangażowane w to co robiły. Choć wydawać by się mogło, że znajdowały się po przeciwnych stronach barykady, to tak naprawdę walczyły o jedno : o pokój i możliwość współistnienia. Anthony David zamiast opisać nam losy głównych bohaterek, postawił na szeroką perspektywę i pokusił się o analizę konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Sam zdecydował się być biernym obserwatorem, nie opowiadającym się po żadnej  ze stron. Czy mu się to udało? Przypuszczam, że nie ma na świecie ludzi, którzy nie mają swojego zdania na temat toczącej się w Izraelu wojny. Z jednej strony słychać głosy o wypędzonych Palestyńczykach, z drugiej że Żydzi mieli prawo wrócić po swoje. Anthony David choć stara się być sprawiedliwy i zdystansowany, skłania się ku stronie palestyńskiej. O wiele częściej opowiada o izraelskich planach eksterminacji swoich sąsiadów niż o partyzantce Al-Fatah. Mi osobiście nie przeszkadzało to w odbiorze książki, jednak ludziom uznającym słuszność Izraela, może to przeszkadzać. 
Troszkę żałuję, że pomimo iż jest to książka o przyjaźni, było tutaj więcej polityki, historii, ideologii i biografii wielkich postaci, niż samego tego uczucia. Te fragmenty, w których autor zdradzał nam rozmowy czy wyrywki z listów pomiędzy Rut i Raymondą, były piękne, mądre i zabawne. Ich rozmowy były utrzymane na tak wysokim poziomie, że my wszyscy powinniśmy czuć się zawstydzeni, że "talkujemy" na tak błahe tematy, kiedy trzeba mówić o tym co jest naprawdę ważne. 

David Anthony to ceniony i doświadczony autor, który zna się na problemach bliskiego wschodu i zdobył sobie zaufanie tamtejszych obywateli. "Nieprawdopodobna przyjaźń" nie jest jego pierwszą książką o konflikcie pomiędzy Izraelem a Palestyną. I to właśnie fakt, że posiada doświadczenie i bywał w tamtych stronach, oraz że dzieło to powstało na podstawie przeprowadzonych z bohaterkami wywiadów, sprawia że książka ta jest naprawdę warta przeczytania. Jeśli chcecie poszerzyć swoją wiedzę historyczną, poczytać o fascynujących postaciach, jeszcze raz przeanalizować zarzewie konfliktu i wyrobić sobie własną opinię, to zachęcam do lektury. Przyjaźń jest tutaj tylko dodatkowym smaczkiem do całości. Polecam.


Tytuł : "Nieprawdopodobna przyjaźń. Palestynka, żydówka i ich wspólna walka o pokój"
Autor : Anthony David
Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece
Data wydania : 29 maja 2019
Liczba stron : 360
Tytuł oryginału : An Improbable Friendship: Two Prominent Women, a Palestinian and a Jew, Join Hands to Fight for Peace



Tę oraz wiele innych książek, poleca księgarnia internetowa :
https://www.taniaksiazka.pl/

"Ostatnie instrukcje" Nir Hezroni

"Ostatnie instrukcje" Nir Hezroni

Dla tych, którzy śledzą mój blog, nie będzie zaskoczeniem jak powiem, że debiutancka książka Nira Hezroniego pod tytułem "Trzy koperty" była jedną z najlepszych, najbardziej wciągających i trzymających w napięciu powieści 2018. Tym razem jest za wcześnie by móc to samo powiedzieć o "Ostatnich instrukcjach", jednak wszystko jest na dobrej drodze by tak się stało. Hezroni dokończył to co zaczął w pierwszym tomie i zrobił to w jeszcze lepszym, bardziej dramatycznym wykonaniu. Poniższa książka to doskonała literatura akcji z elementami thrillera szpiegowskiego. To również ciekawe studium nad umysłem psychopaty i krytyczna analiza działalności organizacji rządowych i militarnych. Kolejny raz jestem na tak i cieszę się, że autor pozostawił lekko uchyloną furtkę, która daje nam nadzieję na kolejne tomy.

Agent 10483 budzi się w szpitalu po dziesięciu latach przebywania w stanie śpiączki. W jednej chwili wszystko sobie przypomina i postanawia zemstę na Organizacji, dla której zabijał niewinnych ludzi, a która go potem zdradziła. Realizuje wizję krwawej wendety, nie licząc się z tym, ile osób zginie, zanim on dotrze do swoich mocodawców. Również na tych, którzy wysłani zostali w celu powstrzymania go, czyhają liczne zasadzki. Rozpoczyna się gra o wszystko pomiędzy pracownikami Organizacji a psychopatycznym byłym agentem.

Proszę państwa, muszę przyznać, że już dawno nie czytałam tak wciągającej i uzależniającej książki. Co prawda już w "Trzech kopertach" dostałam przedsmak możliwości autora, jednak to co mi zaserwował w bezpośredniej kontynuacji, przerosło wszystkie moje wyobrażenia.  Kolejny raz spotykamy się z agentem 10483, lecz tym razem jest on bardziej niebezpieczny, zdesperowany i pałający żądzą zemsty. Od samego początku czytelnik wie, że stanie się coś strasznego, że maszyna do zabijania została wprawiona w ruch i nikt ani nic nie zdoła przed nią uciec. Na pewno większość z was na jakimś etapie swojego życia grała w gry komputerowe. Lub może macie w domu lubiących tę rozrywkę nastolatków? Większość gier akcji zbudowanych jest na podobnym schemacie. Wcielamy się w rolę superbohatera, który ma konkretne zadania do wykonania za które na końcu dostanie nagrodę. Zazwyczaj skazani jesteśmy sami na siebie, naszą zręczność a często i inteligencję. Ułatwieniem jest fakt posiadania nieskończonej ilości żyć oraz możliwość zapisywania swoich postępów, by w razie niepowodzenia móc wczytać grę. Bohater "Ostatnich instrukcji" również jest sam przeciwko całemu światu, również ma zadanie do wykonania i musi obmyślić plan jak tego dokonać. Autor obdarzył go całym arsenałem cech, umiejętności i zdolności, które sprawiają że bliżej mu do Boga niż zwykłego śmiertelnika. Jednak tym co go nie wyróżnia spośród tłumu jest posiadanie tylko jednego życia, które musi zachować by osiągnąć swój cel.
10483 jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych książkowych protagonistów. Pewnie się zastanawiacie, jak można polubić psychopatę, a na dodatek seryjnego mordercę? Terrorystę? Powód jest jeden, zadziałała moja zdolność empatii. Choć nie pochwalałam czynów Gabriela, tak byłam w stanie zrozumieć pobudki, które nim kierowały. Rozumiałam jego żądzę zemsty i wierzyłam, że to system uczynił go mordercą a nie natura czy genetyka.

10483 jest niebezpieczny, ponieważ jest niezwykle inteligentny i posiada ogromną wiedzę. Na dodatek został odpowiednio wyszkolony. I ma motywację. To jedna z tych osób, które nie cofną się przed niczym w drodze do celu, które nie odpuszczają tylko szukają alternatywnych sposobów, jeśli coś nie poszło zgodnie z planem. 10483 lubił planować. Jego umysł działał na najwyższych obrotach. Chemia, matematyka, technika, mechanika czy inżynieria nie miały przed nim żadnych tajemnic. Był człowiekiem złotą rączką, wszystkowiedzącym mścicielem, zdesperowanym, ambitnym katem. Oczywiście momentami miałam wrażenie, że wszystko przychodzi mu zbyt łatwo. Po dziesięciu latach leżenia w śpiączce , praktycznie z dnia na dzień wrócił do normalnego życia, w kilka tygodnie, bez praktycznie żadnej rehabilitacji, zaczął znowu chodzić a nawet biegać. Bardzo szybko przyswoił sobie nowinki techniczne. To na co inni potrzebują lat jemu zajęło tydzień a często i kilka godzin.
Jest w tej książce jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. 10483 próbował popełnić samobójstwo i wskoczył pod jadący samochód. Co prawda udało się go odratować, jednak niemożliwa była jakakolwiek identyfikacja ze względu na zmasakrowaną twarz, która musiała przejść rekonstrukcję. Widziałam w swoim życiu ludzi, którzy przechodzili podobne operacje. Choć nasza medycyna plastyczna jest na bardzo wysokim poziomie, to do tej pory nie udało się wyeliminować zbliznowaceń. Jeśli nasz agent miał całkowicie zniszczone powłoki skórne i połamane kości, jego twarz po operacjach musiała być bardzo charakterystyczna. Dziwi mnie więc dlaczego nikt nie zwracał na niego uwagi? Przecież jesteśmy wzrokowcami, jeśli ktoś by mi podał zdjęcie oszpeconego człowieka to bym pamiętała, że go widziałam kilka dni wcześniej. Gabriel powinien być rozpoznawany wszędzie : na lotniskach, barach, sklepach a szczególnie w małych boliwijskich miejscowościach.
Zastanawiałam się również jakim cudem ktoś tak skrzywiony psychicznie, do granic zdesperowany i z maniakalną osobowością mógł zdobyć pracę agenta. Przecież my, obywatele wierzymy, że nad naszym bezpieczeństwem czuwają doskonale wyszkoleni, lojalni i "zdrowi" pracownicy służb porządkowych. Co prawda autor próbował skorzystać z wątku "wprowadzenia" 10483 w szeregi Organizacji, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnował. I został nam tak luźno zwisający koniec. A może to jedna z tych furteczek do następnego tomu?

Czytając tę książkę zastanawiałam się nad rolą różnych organizacji rządowych. Wiadomym jest , że Nir Hezroni ma za sobą pracę w wywiadzie a jego książkowa "Organizacja" to synonim izraelskiego Mossadu.Autor pokazuje nam jakie możliwości mają agendy rządowe, jakimi środkami dysponują i do czego może doprowadzić brak kontroli. "Organizacja" jest wszechmocna, ma dostęp do najnowszych technologii, pracują dla niej największe umysły i najzdolniejsi naukowcy. Tutaj nie ma barier i granic, nieznane jest pojęcie etyki. "Organizacja" nie szanuje ludzi, może z nimi zrobić co chce, nawet dobrać się do ich umysłów. Ten element science fiction, z którego skorzystał Hezroni, czyli "sterowanie zachowaniem człowieka" za pomocą różnych substancji, wydaje mi się bardzo bliski rzeczywistości. Każdy z nas zna serum prawdy, skąd mamy wiedzieć , że nie wymyślono innych podobnych substancji, które mogę kontrolować nasze zachowanie? Hezroni przestrzega nas przed zbytnią ingerencją w ludzki umysł i wszechmocą organizacji rządowych. Scenariusz samotnego mściciela jest niestety jak najbardziej aktualny i wszystko idzie w kierunku jego spełnienia. 

"Ostatnie instrukcje" to książka, która cały czas trzyma nas w napięciu. Czyta się szybko, rozdziały są krótkie i dynamiczne a przeskakiwanie z postaci na postać zrobione zostało z wprawą i nie wprowadza chaosu. Autor umie pisać, robi to sprawnie i z wyczuciem. Książka nie jest przegadana, akcja wynika z reakcji i na odwrót, cały czas coś się dzieje i choć momentami bywa to naciągane, to tym razem byłam w stanie to wybaczyć. Mam wielką nadzieję, że Hezroni ma więcej pomysłów i że to nie koniec tej wspaniałej przygody. Nie czekajcie tylko róbcie michę popcornu, zaopatrzcie się w awaryjne orzeszki i duży kubek kawy i czytajcie. Gorąco polecam. 



Tytuł : "Ostatnie instrukcje"
Autor : Nir Hezroni
Wydawnictwo : Media Rodzina
Data wydania : 7 listopada 2018
Liczba stron : 320
Tytuł oryginału : Last Instructions



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
https://mediarodzina.pl/index.php



Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym :


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2019/01/olimpiada-czytelnicza-2019-zapisy.html
 


"Trzy koperty" Nir Hezroni

"Trzy koperty" Nir Hezroni

     Wydawnictwo media Rodzina wpadło na genialny pomysł promowania książki wśród blogerów. Żeby dostać promocyjny egzemplarz książki, zainteresowany musiał wziąć udział w medialnej zabawie. Polegała ona na rozszyfrowaniu zagadki trzech kopert, które dostarczone zostały pocztą. Rozwiązanie łamigłówki należało opublikować na stronie profilowej wydawnictwa na Facebooku. Kiedy nasza odpowiedź została zatwierdzona przez administratora, książka mogła trafić w nasze ręce. Powiem wam, że całkiem nieźle się bawiłam i choć w moim przypadku rozwiązanie zagadki nastąpiło błyskawicznie, tak odpowiedzi innych wskazywały na to, że niektórzy mieli z tym problem. Nie da się ukryć, że treść kopert narobiła mi wielkiego smaku, dlatego z niecierpliwością czekałam na kuriera. Teraz, świeżo po przeczytaniu książki, muszę zmienić moje "best of the best" roku 2018. So far. "Trzy koperty", choć nie pozbawione błędów i momentami irytujące naiwnością, zdecydowanie wysforowały się na prowadzenie. Teraz mam problem, czekać  na kolejny tom, czy skusić się ne lekturę w oryginale, tak już od ręki? Oto jest pytanie. 

W ręce jednego z kluczowych pracowników Organizacji, trafia dziennik agenta 10483. Mężczyzna ten zmarł ponad 10 lat temu w tajemniczych okolicznościach. Notatnik nie tylko ujawnia prawdę o misjach z udziałem 10483, które obejmują najbardziej znane w historii niewyjaśnione zbrodnie, ale także ujawnia, że agent może nadal być żywy. I zdesperowany, by zemścić się na agencji... 

Nir Hezroni, to autor który nie dość, że ma lekkie pióro i wyobraźnię, to zna temat od samej podszewki. Przez kilka lat służył w izraelskim wywiadzie w ramach szkolenia wojskowego. Dziś jako spec od marketingu i głowa rodziny, woli mniej stresujące zajęcia. Ten miłośnik podróży, człowiek który zwiedził pół świata, doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji geopolitycznej. W jednym z artykułów na temat książki przeczytałam, że należy ona do gatunku izraelskiego noir, obrazującego literacką wrażliwość narodu. Kilkadziesiąt lat po utworzeniu państwa, kiedy poruszenie wojną sześciodniową jest jedynie wspomnieniem, a obrazu z czasów II Wojny Światowej i Holokaustu bledną coraz bardziej, można zauważyć że społeczeństwo stanęło na rozdrożu. Światowi partnerzy polityczni mają własne problemy, dolary przestały płynąć wartkim strumieniem. Izrael stał się państwem zapomnianym przez Boga i ludzi. Mossad, który słynął ze swoich agentów i komórek na całym świecie, stał się skostniałym i przestarzałym tworem, o którym zapomniały nawet lokalne gazety. W świecie Hezroniego organizacja ta, jest u szczytu swojej świetności. Tylko jedna osoba, agent 10483, zabija tysiące ludzi. Jednak nadal nikt tego nie zauważa. Wzrok Stanów Zjednoczonych nadal nie skupia się na małym kraju u Wybrzeży Morza Śródziemnego. Ile ofiar trzeba, by świat dojrzał zarówno potęgę Izraela jak i jego potrzeby? Nir Hezroni maluje krajobraz moralny izraelskiego społeczeństwa w czarnych barwach. Może z odrobinką szarości. Wiele scen rozgrywa się w ciemności nocy lub w wilgotnych, zatęchłych piwnicach. Słońce, jeśli się pojawi, to nie po to by zapewnić lecznicze ciepło lecz spalić i oślepić. Zarówno nasi bohaterowie, jak i sami czytelnicy, nie są w stanie odróżnić tych "dobrych" od "złych". A może i oni wszyscy również są w odcieniach szarości? Nawet dobry człowiek, w tak zakłamanym świecie, może zostać przedstawiony jako oszust i kolaborant, a jakiekolwiek próby wybielenia spełzną na niczym. W powieści Hezroniego wszyscy są pogrążeni w ciemności, pozbawieni kompasu moralnego, który prowadzi do prawdziwej północy. 

Bardzo podobał mi się wątek "fantastyczny" powieści. Czy kiedykolwiek słyszeliście o "świetle niebieskim"? I nie, nie chodzi mi o anielskie brzmienia czy ekranik naszych smartfonów. Gdzieś w Bochum żyje sobie naukowiec Klemens F Störtkuhl, który wraz ze swoim kolegą po fachu
André Fiala, opublikowali artykuł "The Smell of Blue Light : A New Approach towars Understanding an Olfactory Neuronal Network". Oczywiście nie będę tutaj się zagłębiać w szczegóły biologii molekularnej, jednak w skrócie powiem do jakich odkryć doszli obaj naukowcy. Otóż, przedmiotem ich badań był szczególny rodzaj meszek, a konkretniej ich sieć neuronowa. Mężczyźni odkryli, że za pomocą "niebieskiego światła" , w ich mózgach aktywowane są białka które sterują "wolną wolą" tych maleńkich owadów. Kierując wiązkę światła na konkretny neuron byli oni w stanie wprowadzić stworzenie w fazę "zainteresowania" i odrzucenia". Autor w swojej książce, gdzie nomen omen dokładnie opisana jest praca Störtkuhla/Fiala, idzie o krok dalej. Okazuje się bowiem, że mózg człowieka jest zbliżony w budowie do mózgu muchy i również nas można kontrolować i wpływać na nasze zachowania i czyny. Agent 10483 padł ofiarą takiej manipulacji. Kiedy się o tym dowiadujemy, w naszych głowach rodzi się pytanie, czy jego szaleństwo było wrodzone czy może działał pod czyimś wpływem? Był sterowany? Na samym początku 10483 budził moją odrazę. Był dziwny, a wiadomo że dziwaków boimy się najbardziej. Cierpiał na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, miewał straszne sny, budził się codziennie w nocy i z miarką w ręku sprawdzał poziom płynów w lodówce. Nie miał oporów przed wbiciem ołówka w policzek swojego szkolnego prześladowcy. Z zimną krwią wybudował we własnym domu piwnicę, więzienie gdzie trzymał "nieuprzejmych" sąsiadów. Był w stanie poświęcić życie setek ludzi, by zabić tego jednego. Miał pieniądze, środki, wyobraźnię i rządzą mordu. Takich bohaterów nie jesteśmy w stanie polubić. Lecz co jeśli dowiadujemy się, że to Organizacja, na własne życzenie stworzyła potwora? Wyzwoliła instynkt mordercy w i tak zwichrowanym umyśle? Wtedy momentalnie zaczynamy czuć współczucie i rozumiemy pobudki, które kierują umysłem mściciela. 

"Trzy koperty" to książka, której potencjał został wykorzystany do granic możliwości. Na dokładnie 300 stronach, autor zamieścił wszystko to, czego możemy się spodziewać po dobrym thrillerze. Jest krew, jest psychotyczny umysł, groza, horror. Niektóre momenty, naprawdę sprawiają, że na chwilkę przestajemy oddychać. Fakt, że duża część narracji, opowiedziana jest z perspektywy psychopaty, sprawia że całość staje się jeszcze bardziej przerażająca. Czytamy dokładne sprawozdanie z planowania zamachu terrorystycznego na jedną osobą, gdzie jego autor nie przebiera w środkach, inni ludzie, potencjalne ofiary, dla niego nie istnieją. Bez skrupułów "wysadza" w powietrze kamienicę, gdzie błogim snem śpią małe dzieci. To nie tylko thriller, to prawdziwy horror. Choć niektóry momenty, scenariusze i akcje są przesadzone i nieprawdopodobne, to chęć poznania dalszych losów naszego bohatera i rozwiązania zagadki Listy Bernoulliego, pcha nas do przodu i każe przewracać kartki. Aż do ostatniej. A potem zostaje tylko pustka i oczekiwanie na kolejny kąsek. 

"Trzy koperty" to wspaniały thriller szpiegowski z elementami science fiction i horroru. Jest to z pewnością lektura dla czytelników poszukujących mocnych wrażeń. Świetnie napisana, badająca różne punkty widzenia, przedstawiająca historię która mogła się wydarzyć naprawdę książka, spełni wasze oczekiwania. Avishai Sivan, jeden ze znanych izraelskich reżyserów, pracuje nad ekranizacją . Tytuł roboczy to "Pirat". Myślę, że będzie to dzieło, które (jeśli dobrze wykonane) zrzuci Jasona Bourna z piedestału. Książkę jak najbardziej polecam a sama czekam na następny tom.




Tytuł : "Trzy koperty"
Autor : Nir Hezroni
Wydawnictwo : Media Rodzina
Liczba stron : 300
Tytuł oryginału : Three Envelopes



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



https://mediarodzina.pl/index.php




Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger