Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azja. Pokaż wszystkie posty
"Mapa soli i gwiazd" Zeyn Joukhadar

"Mapa soli i gwiazd" Zeyn Joukhadar

     Kilka lat temu, w lecie 2015 roku, wraz z mężem wybraliśmy się samochodem na wakacje. Nasza trasa prowadziła przez francuskie Callais. To właśnie w tym roku, powstał tam cieszący się złą sławą obóz dla uchodźców, głównie z dotkniętej wojną Syrii, potocznie nazywany dżunglą. Kiedy jechaliśmy wzdłuż ogrodzenia czuliśmy się jak na terytorium dotkniętym wojną. Wszędzie stali żołnierze z karabinami maszynowymi, a zza krat obozu przyglądali nam się podejrzanie wyglądający brodaci ludzie. Tamtego lata rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne licytowały się, która z nich poda najwięcej przypadków przestępstw popełnionych przez przybyszy ze Wschodu. Zarzucano im gwałty, morderstwa, kradzieże, nielegalne przekraczanie granicy, stręczycielstwo czy pobicia. Niestety większość z tego była prawdą. Kiedy otwierają się granice, a przez Europę przelewa się fala setek tysięcy ludzi , nie ma sposobu by wyłapać tych "złych". Jednak w tych zamkniętych, cieszących się złą opinią obozach, umieszczeni zostali również ci, którzy stracili wszystko, a jedyne czego pragną to znaleźć miejsce gdzie zbudują nowy dom. Są to całe rodziny, uciekające przed terrorem, których domy zostały zniszczone, mienie zostało przysypane gruzami a pieniądze zjadła szalejąca inflacja i łapówkarze. To właśnie o takich ludziach jest ta książka : o tych niewinnych, których jedynym przewinieniem było to, że urodzili się w kraju, który ich nie chciał. 

Historia dwóch dziewcząt – Nour, współczesnej syryjskiej uciekinierki, i Rawiji, średniowiecznej uczennicy legendarnego kartografa. Obie podążają tym samym szlakiem przez Środkowy Wschód i Afrykę Północną, stawiając czoło temu, co nieznane.
Tuż po śmierci ojca, matka Nour postanawia opuścić Nowy Jork i wrócić do Syrii, aby być bliżej swojej rodziny. Jednak kraj, który znała, jest w trakcie zmian. Protesty i bombardowania zagrażają spokojnemu życiu w Homs. W dniu kiedy pocisk burzy ich dom i niemal pozbawia życia, Nour i jej rodzina muszą zdecydować: zostać i ryzykować czy uciekać w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca.
Osiemset lat wcześniej szesnastoletnia Rawija wie, że musi pomóc owdowiałej matce. Opuszcza dom w poszukiwaniu szczęścia. Udając chłopca imieniem Rami, zostaje uczennicą sławnego uczonego al-Idrisiego, który na zamówienie króla Sycylii ma wykonać mapę świata. Razem z nim dziewczyna wyrusza w epicką podróż…
 

"Mapa soli i gwiazd" to książka, która składa się z dwóch, na pozór odrębnych a jednak przenikających się opowieści. Pierwsza z nich rozgrywa się w czasach nam współczesnych. Poznajemy rodzinę, której korzenie wywodzą się z Syrii, jednak postanowiła zamieszkać w Stanach Zjednoczonych. Kiedy głowa rodu umiera na raka, wdowa po nim wraz z trzema nastoletnimi córkami, postanawia wrócić do swojej ziemi ojczystej. Ma im w tym pomóc przyjaciel zmarłego, zamieszkały w syryjskim Hims. Choć wszystkie postacie w tej historii są ważne, tak autor najbardziej skupia się na sylwetce najmłodszej Nour, dziewczynce, która nie pamięta swojego rodzinnego kraju, nie zna języka i obyczajów i nigdy nie żyła w państwie muzułmańskim. Muszę przyznać iż podziwiałam ją za odwagę. Jest oczywistym, że jako niepełnoletnia, nie mogła sprzeciwić się woli własnej matki, jednak to jak przyjęła wyjazd w nieznane, było w moich oczach heroiczne. Ja sama mieszkam za granicą, jednak Polskę odwiedzam kilka razy do roku. Zresztą mój rodzinny kraj opuściłam będąc już dorosłą osobą i doskonale wszystko pamiętam zarówno z własnego dzieciństwa jak i lat późniejszych. Nadal w naszym pięknym kraju na Wisłą, czuję się jak w domu. Tam mieszka moja rodzina i przyjaciele, tam mam konto oszczędnościowe i tam robię zakupy, nie bo taniej, lecz bo mamy większy wybór. Nour nie pamiętała nic. Syrię znała dzięki opowieściom ojca oraz swoich sióstr, ze starych fotografii oraz dzienników telewizyjnych. Muszę przyznać iż troszkę żałuję, że autor nie do końca wykorzystał potencjał swojej historii. Spodziewałam się, że poprzez Nour, pokaże nam kontrast pomiędzy demokratycznym, nowoczesnym i "wolnym"światem zachodu a muzułmańską, konserwatywną i tradycjonalistyczną Syrią. Z pewnością dziecko wyrwane z amerykańskiej szkoły, gdzie każdy miał równe prawa, musiało przeżyć szok w miejscu, gdzie istnieje wyraźny podział na "chłopców i dziewczynki", gdzie kobiety nadal są zależne od mężczyzn. Niestety Joukhadar miał inny zamysł, i zamiast na obyczajowości skupił się na temacie wojny, która kolejny raz wypędziła rodzinę z miejsca zamieszkania. Oczywiście muszę przyznać autorowi rację : temat ludobójstwa w Syrii i krajach bliskiego wschodu jest niezwykle ważny i współczesny, a my jako obywatele wolnej od terroru i walk Europy, powinniśmy poczuć empatię z naszymi sąsiadami. Być może wtedy zrozumiemy ludzi, którzy żyją w obozach, którzy narażając własne życie giną na barkach i pontonach chcąc dostać się do Włoch. 
Kiedy na dom Nour w Hims, spadły bomby, rodzina wiedziała, że nie mogą tam pozostać dłużej. Kolejny raz musieli uciekać, tylko teraz zewsząd otaczała ich wojenna zawierucha, a ich wędrówka była niczym innym niż wyścigiem z czasem. Było tylko kwestią paru dni, aż granice zostaną zamknięte a oni utknął w środku piekła. Muszę przyznać, że ich walka o wolność, mnie wzruszyła i jednocześnie przeraziła. Ci ludzie udowodnili mi, że nasz gatunek, potrafi naprawdę wiele znieść i się nie poddać. Starta majątku, choroby, wypadki, zatonięcie statku którym podróżowali, rozłąka z najbliższymi, wszystko to stało się ich udziałem. Jednak ani razu się nie poddali, nie zwątpili, wierząc że na końcu drogi odnajdą w końcu dom. 

Kolejna historia jest nieco bardziej bajkowa, choć paradoksalnie właśnie w niej jest więcej prawdy niż w opowieści o Nour. Inspirowana jest ona bowiem życiem Al-Idrisiego, arabskiego kartografa, geografa i podróżnika, który działał na dworze króla Sycylii, Rogera II, który to również pojawia się w tej książce. Oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z biografią lecz ze zmitologizowaną historią, w której pojawia się dana postać. Główną bohaterką tej baśni (gdyż jest to legenda opowiedziana przez ojca Nour), jest Rawija , która postanawia opuścić swoje rodzinne miasteczko i przebrana za chłopaka, zatrudnić się jako pomocnik znanego kartografa. Od najmłodszych lat uwielbiała patrzeć się w gwiazdy i miała wielką nadzieję, na przeżycie przygody życia. Po zdanym sprawdzianie, któremu poddał ją Al-Idrisi, karawana kartografa wyruszyła w drogę. Ich celem było stworzenie najdokładniejszej mapy świata i dostarczenie jej królowi. Muszę przyznać iż ich podróż była iście epicka i bardzo bajkowa. Przypominała legendy o Sindbadzie Żeglarzu i Opowieści z Tysiąca i Jednej Nocy. Wędrowcy szli przez owładnięte wojną ziemie, musieli pokonać mitycznego ptaka, zwanego rokiem, dostali się do niewoli oraz przeżyli zatonięcie statkiem. Autor zabiera nas w fantastyczną wyprawę po Bliskim Wschodzi, przez miejsca takie jak wydrążona w skale Petra, czy Kasr Amra, jeden z pustynnych zamków w ówczesnej Jordanii. Za pomocą pięknych opisów oraz pasji z jaką Joukhadar opowiada o tych budowlach i krainach, nasza wyobraźnia zostaje pobudzona do granic możliwości. Okazuje się bowiem, że Wschód to nie tylko pustynia, lecz miejsce gdzie narodziła się historia. 
Jednak opowieść o Rawwiji oraz jej towarzyszach drogi, to nie tylko legenda, to również ciekawa analiza społeczeństwa. Nasi podróżnicy, dostrzegają coś, co dziś nam umyka lub po prostu staramy się tego nie dostrzegać. Zauważa, że wszystkie wojny , to "zabawa" wielkich tego świata, którzy nie szanują i nie wliczają w koszty swoich podbojów, ludzi za których są odpowiedzialni. Góra walczy, dół grzebie trupy najbliższych. Na przykładzie tej historii widzimy bezsens wojny, w całej swojej tragicznej odsłonie. I paradoksalnie jest on skonfrontowany z tym, ile dobrych rzeczy zrobili dawni królowie. Autor stawia na przeciwko siebie śmierć z narodzinami, zniszczenie i budowę, wojnę i sztukę. Kiedy widzimy je obok siebie nie jest ciężko wybrać co jest lepsze. 

"Mapa soli i gwiazd" to książka pełna metafor, symboli i ukrytych znaczeń. Dużą rolę odgrywają tutaj kamienie, gwiazdy, mapy i język. Często trzeba się kilkukrotnie zastanowić nad monologami wewnętrznymi naszych bohaterów by w pełni je zrozumieć. Dzieło Joukhadara porusza problem naszej tożsamości narodowej i migracji. Pokazuje jak ciężko jest odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Jest to bardzo mądra i niezwykle współczesna przypowieść, która za pomocą pięknych słów, opowiada nam o tym, co przeżywają ludzie zaledwie kilka tysięcy od nas. Tutaj nie pomogą paczki z prowiantem czym pomoc humanitarna. Zanim zaczniemy przelewać pieniądze i wysyłać kosmetyki, musimy zrozumieć co leży u podłoża konfliktu, w wyniku którego ludzie muszą opuszczać swoje domy. 

Powieść ta do głębi mnie wzruszyła. Z jednej strony skończyła się happy endem, jednak miał on wyjątkowo gorzki posmak, bo czyż cokolwiek w świecie ogarniętym wojną, może naprawdę cieszyć? Autor pokazał nam, że nasza narodowość tak naprawdę nie ma znaczenia a światem nie rządzi nic innego jak brutalność i nieograniczona biurokracja. Procedury azylanckie trwają, ludzie żyją na skraju nędzy, często nikt się o nich nie troszczy. Stają się obywatelami dżungli, gdzie przetrwają najsilniejsi. Nasze bohaterki (i bohaterowie oczywiście) byli na tyle zdeterminowani, że udało im się dotrzeć do celu , odnaleźć siebie i swoje przeznaczenia, jednak na świecie są miliony innych ludzi skazanych na porażkę, na tułaczkę i zapomnienie. To właśnie o nich powinniśmy rozmawiać, zrobić coś by pomóc, choć nie wiem czy w świecie wypełnionym przemocą znajdziemy aż tylu altruistów. Pozostaje nam jedynie mieć nadzieję. I wierzyć. W Boga. Obojętne którego, ważne by nas wysłuchał. Polecam.


Tytuł : "Mapa soli i gwiazd"
Autor : Zeyn Youkhadar
Wydawnictwo : Czarna Owca
Data wydania : 19 czerwca 2019
Liczba stron : 408
Tytuł oryginału : The Map Of Salt And Stars 


Za możliwość przeczytania książki i jej zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

https://www.czarnaowca.pl/



Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym :


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2019/01/olimpiada-czytelnicza-2019-zapisy.html

"Pachinko" Min Jin Lee

"Pachinko" Min Jin Lee

Tytuł : "Pachinko"
Autor : Min Jin Lee
Wydawnictwo : Czarna Owca
Data wydania : wrzesień 2017
Liczba stron : 576
Tytuł oryginału : Pachinko 



 Nieznana historia pewnego narodu



Jak dobrze wiecie uwielbiam sagi historyczne, a te których akcja rozgrywa się na dalekim wschodzie, ze względu na swoją egzotykę, wprost skradły moje serce. Przyznam, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką, która by opowiadała o losach Koreańczyków w czasach okupacji japońskiej. Wstyd się przyznać, że wojna koreańsko-japońska jest dla mnie carte blanche. Ignorancja aż boli. Tym bardziej jestem zadowolona z faktu przeczytania tej powieść, dostarczyła rozrywki i zapoznała z kawałkiem współczesnej historii. Jest to wartościowa, dobrze napisana saga opowiadająca o czteropokoleniowej rodzinie, która zachwyci nawet najbardziej wymagających czytelników. 

Sunja, córka syna rybaka, kulawego mężczyzny z zajęczą wargą i właścicielki "pensjonatu" dla ubogich , podczas wizyty na targu poznaje bogatego mężczyznę Hansu. Zauroczona dziewczyna nie myśli o konsekwencjach i całkowicie oddaje się swojemu wybrankowi. Kiedy zachodzi w ciążę dowiaduje się, że jej kochanek ma w Japonii żonę i trzy córki. Oszukana kobieta informuje wielbiciela że nigdy nie będą razem i wraca do domu rodzinnego gdzie postanawia urodzić dziecko, nawet jej rodzona matka nie dowiaduje się kto jest jego ojcem. Pewnego dnia u progu pensjonatu pojawia się Isak- chrześcijański pastor z zamożnej rodziny. Mężczyzna kierując się miłosierdziem i wdzięcznością za wyleczenie z ciężkiej choroby postanawia poślubić dziewczynę i zaadoptować jeszcze nienarodzone dziecko. Już po ślubie wyjeżdżają do Japonii gdzie na Isaka czeka własny Kościół i brat z żoną u którego będą mieszkali. 

Ta książka posiada wszystko co powinno charakteryzować udaną powieść historyczno-obyczajową :
realistyczne i wiernie oddane tło historyczne, ciekawych głównych bohaterów oraz zachowany porządek fabularny. Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z dwoma opowieściami : pierwszy to wojna japońsko-koreańska oraz jej konsekwencje, druga opowiada o losach wielopokoleniowej rodziny w czasie i przestrzeni. Temat okupacji półwyspu koreańskiego nie jest szeroko poruszany na lekcjach historii powszechnej. Zastanawia was pewnie dlaczego. Mimo usilnych starań cesarza Gojonga i jego syna, Korea w 1910 roku trafiła pod skrzydła japońskiej okupacji, z której wydostała się dopiero po 35 latach. W tych latach zbyt dużo działo się w Europie i Stanach Zjednoczonych, dlatego lekcje historii okrojone zostały do dwóch wojen światowych rozgrywających się na terytorium naszego kontynentu. I właśnie dlatego takie książki są niezwykle ważne- pozwalają nam poszerzyć wiedzę. Po wcieleniu cesarstwa koreańskiego do Japonii wszelka działalność polityczna została zakazana i rozpoczął się powolny proces japonizacji. Represjom poddano koreańską kulturę i tradycję. Wielu obywateli Korei musiało opuszczać swoje domu i wyjeżdżać do Japonii w pogoni za pracą. Panowała bieda i ubóstwo. Gospodarka została zdewastowana, elity wypędzone. Autorka w szczegółowy i przystępny sposób nam o tym opowiada.
Druga historia to losy naszej rodziny. Choć akcja książki rozpoczyna się w Korei bardzo szybko wraz z naszymi bohaterami przenosimy się do Japonii, do Osaki. To właśnie tutaj, w getcie, pośród brudu, żyjąc razem ze zwierzętami, będąc traktowanymi jak ludzie gorszej kategorii na świat przychodzą synowi Sunji oraz jej wnuki. Autorka z niezwykłą pasją i drobiazgowością oddaje ówczesne realia historyczne. Czujemy ten mrok, zimno i głód, zapachy kiszonej kapusty. Słyszymy burczenie w brzuchu i oddechy śpiącej za ścianą rodziny. Autorka nie opowiada tylko maluje. I to jest w tej książce najpiękniejsze. 

Pierwsza część książki, której akcja rozgrywa się jeszcze w Korei, jest wprost majstersztykiem. Przesycona realizmem, nie stroniąca od brutalności i naturalizmu przybliża nam głównych bohaterów, buduje nasze wzajemne relacje. Jest na poły bajkowa-na poły tragiczna.
Część druga opowiadająca o losach synów Sunji nadal budzi nasze zainteresowanie, to nadal powieść na piątkę z plusem, jednak już możemy poczuć w powietrzu zbliżającą się katastrofę. Aż boimy się przewrócić stronę bojąc się nieodwracalnego. I najgorsze się staje. Ostatnia część książki, w której poznajemy wnuki Sunji nigdy nie powinna stać się częścią tej książki. Mamy tutaj tak dużo materiału, tak wiele zdarzeń rozgrywających się jednocześnie, że niemożliwością było zmieścić to wszystko w jednej książce. Autorka niestety spróbowała, zbyt wysokim kosztem. W tej części moje połączenie z bohaterami zostało zerwane, podobnie jak cała linearność powieści. Dialogi stały się sztywne, wydarzenia niedokończone, dramaty moralne spłycone. Narodziny i śmierć przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, stały się nierozliczonymi zakończeniami rozdziałów, wydarzeniami mało istotnymi, o których nikt nie pamięta. 
Niestety to zazwyczaj zakończenie wpływa na odbiór ksiażki i większość czytelników zapomni o tych wspaniałych chwilach z dwóch pierwszych części. Szkoda. 

Uważam, że "Pachinko" to wspaniała, monumentalna saga historyczna, która trafi w gusta nie tylko fanów gatunku. Owszem wydaje się, że pod koniec autorka miała nam zbyt wiele do powiedzenia a zbyt mało stron, jednak nie jest to powodem by zrezygnować z sięgnięcia po tę wartościową powieść. To świetnie napisana, wciągająca lektura dzięki której czytelnik może poznać tragiczną historię narodu koreańskiego. Polecam. 

Za możliwość przeczytania  zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 




"Diamentowa góra" Cecily Wong

"Diamentowa góra" Cecily Wong

 Tytuł : "Diamentowa góra"
 Autor : Cecily Wong
 Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece
 Data wydania : 18 maja 2017
 Liczba stron : 384
 Tytuł oryginału : Diamond Head


 Wejść w obraz

Wprost uwielbiam sagi rodzinne, dlatego nie mogłam się powstrzymać przed sięgnięciem po "Diamentową górę". Praktycznie od samego początku zakochałam się w samej historii i jej bohaterach. Razem z nimi przepłynęłam ocean, by znaleźć dom na Hawajach. Razem z nimi przeżywałam zawody miłosne, bolesne rozczarowania, cierpiałam w biedzie i nurzałam się w bogactwie. Jest to książka która porusza do głębi, jedna z tych które trącają najczulsze struny naszej duszy. Pomimo powolnej narracji i mnogości opisów czytało się bardzo szybko a pod sam koniec pozostał niedosyt. Koniecznie chcę więcej Cecily Wong. 

Na początku XX w. Frank Leong wraz ze swoją rodziną opuszcza Chiny bojąc się nadchodzącej wojny. Zamożny armator postanawia osiąść na Hawajach, miejscu które wydaje się być bezpieczne.
Właśnie tam będzie mógł wychować swojego syna, potomka zmarłej konkubiny, na prawdziwego mężczyznę. Jednak chłopiec nie spełnia jego oczekiwań. Nieśmiały i zamknięty w sobie Bohai woli przesiadywać w swoim pokoju i czytać książki. Nieoczekiwanie żona Franka- Lin zachodzi w ciążę. Rodzi się kolejny chłopiec, Kaipo, diametralnie różny od swojego brata. To właśnie on od dnia narodzin staje się nowym oczkiem w głowie ojca. Lin jednak nie spisuje Bohaia na straty. Postanawia znaleźć mu żonę wierząc że tym odmieni zły los. Jej wybór pada na Amy- córkę zrujnowanego i ledwo wiążącego koniec z końcem fotografa. Dziewczyna zgadza się na ślub. Kilka dni później Frank umiera i dla rodziny nastają ciężkie czasy. Na jaw wychodzą sekrety i tajemnice, ukrywane przez dziesiątki lat.

Wprost uwielbiam książki osadzone w egzotycznej scenerii. Uwielbiam poznawać nowe kultury, ich tradycję i obyczaje, historię i ludzi. Pod tym względem niemal w stu procentach książka spełniła moje oczekiwania. Poznajemy starą chińską rodzinę z tradycjami. Autorka w doskonały sposób zobrazowała nam codzienne obyczaje, świąteczne rytuały, wierzenia i przesądy. I na tym nie poprzestała. Wprost z Chin przenosimy się na wyspę Oahu, jedną z piękniejszych w archipelagu Hawajów. Chińczycy są narodem tradycyjnym. Nawet na obczyźnie kultywują własne obyczaje, często zamykają się w gettach. Brak w nich chęci asymilacji. Rodzina Franka była inna. Po dotarciu na Hawaje przestali korzystać z chińskich imion i wybrali amerykańskie, nawiązali przyjaźnie z rdzennymi mieszkańcami, ich dom był przykładem nowoczesnego zachodniego stylu, nawet w kuchni widać było hawajskie inspiracje. Jednak pomimo tego wszystkiego zdajemy sobie sprawę, że są tak naprawdę inni. Z Chin zabrali ze sobą nie tylko meble lecz i folklor. I to jest właśnie piękne. 
Powieść rozciąga się na kilka pokoleń, jednak dopiero w przypadku Theresy- ostatniej z rodu, miałam wrażenie że mam do czynienia z czystej krwi amerykanką. 
Troszkę zabrakło mi szerszego rysu historycznego. Autorka opowiada nam o rewolucji bokserów i o II Wojnie Światowej jednak wszystko to tworzy tło. Ja jednak chciałabym więcej. Troszkę mi szkoda, że postać Hong, opiekunki Bohaia i przyjaciółki rodziny, nie została w pełni rozwinięta. Była ona żoną Shena, brata Franka, jednego z uczestników rewolucji. Za jej pomocą można było nieco rozwinąć wątek samego powstania. Dodać więcej szczegółów. Ja akurat znam historię i rozumiem, że jest to saga rodzinna a nie powieść historyczna. Jednak ciut więcej szczegółów mogłoby skłonić czytelników do zainteresowania się tym tematem. 

Cała historia zbudowana jest wokół mitu czerwonej nitki. To właśnie ona łączy miłością życie dwójki ludzi. Trzeba tylko być cierpliwym i wyczekiwać znaków. Każdy zły krok tworzy na niej supeł, który bardzo trudno rozwiązać. Piękne prawda? I bardzo tragiczne. Znaleźć w życiu osobę, która jest Ci przeznaczona jest zadaniem bardzo trudnym i udaje się tylko nielicznym. Właśnie o tym opowiada ta książka. Jest to powieść o złych wyborach, które kształtują całe nasze przyszłe życie. Jedna podjęta decyzja może wszystko zmienić. Naszych bohaterów spotykamy po latach, to oni opowiadają o swoim życiu, w ten sposób rozliczają się z przeszłością i zastanawiają czy dałoby się ją zmienić jeśli w odpowiednim czasie postąpiliby inaczej. Wbrew pozorom nie jest to książka o miłości, bo jest jej tutaj mało. Jest to książka o stosunkach rodzinnych. Każda rodzina ma swoje sekrety i tajemnice, jednak to co zdarzyło się tutaj wprost złamało moje serce. Kolejny raz zdałam sobie sprawę jacy ludzie mogą być okrutni i bezduszni. Jakimi małostkowymi kryteriami mogą się kierować we własnych wyborach, jak egoistyczni są i nieprzewidywalni.

Teraz parę słów o naszych głównych bohaterach. Czy ich polubiłam? Ja ich wprost pokochałam. A dlaczego? Ponieważ, chociaż na papierze, byli po prostu ludzcy. Bardziej realni od niektórych osób które znam. Niektórzy czytelnicy zapewne ich znienawidzą. Znienawidzą Lin za to że wynajęła konkubinę by urodziła jej dziecko, znienawidzą Amy za to że wyszła za mąż dla pieniędzy, znienawidzą Theresę za to że obrazuje dzisiejszą młodzież. Ja ich pokochałam za ich prawdziwość i szczerość swoich wyborów. W końcu kto z nas nie marzy o lepszej przyszłości? Kto by nie chciał, zamiast spać z 7 siostrami w łóżku, wylegiwać się na wygodnym hamaku? Oczywiście łatwo jest krytykować dopóki nie znajdziemy się w tej samej sytuacji. Jedynym bohaterem na którym się troszkę zawiodłam jest Frank. Jednak nie przez to czego się dopuścił tylko przez to że nie przewidział konsekwencji co doprowadziło do katastrofy i zmieniło życie każdego z członków rodziny.

Cecily Wong ma świetne pióro. Zazwyczaj nadmierna ilość opisów mnie męczy, męczy mnie ich drobiazgowość. W końcu nie muszę wiedzieć, że ktoś akurat obiera banana ze skórki. Tym razem mnie to nie raziło. Oczywiście, jakby się pozbyć zbyt drobiazgowych opisów, to książka nie straciłaby nic więcej jak kilka kartek, jednak nie były one zbyt przytłaczające. A wiecie dlaczego? Bo cały czas czekałam na rozwiązanie zagadki, cały czas błagałam autorkę by w końcu zdradziła tę rodzinną tajemnicę. Jednak kiedy przyszło co do czego to mnie zamurowało. Nie takiego obrotu spraw się spodziewałam. Na chwilkę odłożyłam książkę by to wszystko przemyśleć. A kiedy przeczytałam ostatnią stronę to czułam niedosyt.
Chcę wiedzieć jak potoczyły się dalsze losy Theresy, Hong i Amy. Zazwyczaj jestem zwolenniczką otwartych zakończeń jednak tym razem czuję, że opowieść nie została skończona.

"Diamentowa góra" to piękna opowieść. To książka o trudnych relacjach międzyludzkich. Jest jak cebula. Z każdą nową narracją odkrywa rąbek tajemnicy. Czytelnik nurkuje głęboko w przeszłość aż sama nie wiem kiedy staje się członkiem tej rodziny. Autorka nie pisze, ona maluje nam przed oczami obraz w który jesteśmy w stanie wejść i całkowicie się w nim zatracić. Polecam. 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki gorąco dziękuję wydawnictwu :








Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger