Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2018

Rimmel London | maskara Wonder'full Volume Colourist

Tusz do rzęs to jeden z najczęściej używanych przeze mnie "kosmetyków kolorowych". Nawet jeśli cały dzień spędzam w domu to oko musi być zrobione :) Dlatego dzisiaj kolejna recenzja tuszu, ale to recenzja ku przestrodze, niestety...


Opis producenta: Nowa maskara Wonderfu’ll Lash Colorist to pierwsza na rynku maskara z rewolucyjną formułą, która natychmiast pogrubia i wydłuża rzęsy i dodatkowo stopniowo przyciemnia rzęsy – efekt utrzymuje się do 2 tygodni. Formuła pozwalająca wydobyć niewidoczne rzęsy: Unikalna kombinacja kremowej, ultra- czarnej, pogrubiającej formuły z kompleksem stopniowo koloryzującym rzęsy. Unikalna szczoteczka: Zwężana szczoteczka z włókien dociera do każdej, nawet najmniejszej rzęsy

Cena: ok. 15-20 zł (internet), ok. 38 zł (Rossmann)



Rzadko przy recenzji tuszu do rzęs wspominam o opakowaniu, jednak tu chciałam, bo jest ono dla mnie ładne i w jakiś sposób urzekające.

Maskara daje bardzo lekki, dzienny efekt. Ładnie rozdziela, jednak nie ma efektu mega pogrubienia. Rezultat jaki daje na rzęsach byłby dla mnie całkowicie do zaakceptowania, ponieważ na co dzień nie potrzebuję mocno podkreślonych rzęs.

Jednak dużym, ale to dużym minusem jest jego trwałość, a raczej jej brak. Jestem zabieganą mamą, która zaczyna dzień bardzo wcześnie i kończę go bardzo późno. Potrzebuję więc tuszu, który będzie ze mną cały dzień i przy którym nie musiałabym się martwić o to czy po południu jest on nadal na rzęsach czy już pod nimi. Niestety ta maskara już po kilku godzinach powoduje u mnie ciemne smugi pod oczami. Wyglądam na prawdę jak panda... 

Z przykrością muszę stwierdzić, że to jeden z gorszych tuszy z jakim miałam styczność. Mam wrażenie, że czasami tusze z niższych półek spisują się lepiej niż ten z Rimmela. Acha, i efektu przyciemnienia rzęs nie zauważyłam u siebie.

Dajcie znać jeśli go używałyście i jak się u Was sprawdzał.


poniedziałek, 7 marca 2016

Farmona Fresh&Beauty | oliwkowy peeling do ciała

Na swojej kosmetycznej drodze spotykamy kosmetyki dobre, przeciętne lub te nie spełniające naszych oczekiwań. Niestety dzisiaj będzie o peelingu, który totalnie mnie rozczarował.
Opis producenta: Solny peeling pod prysznic o kojącym, przyjemnie świeżym zapachu oliwek doskonale myje i pielęgnuje skórę, opóźniając procesy jej starzenia. Kryształki soli dokładnie usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, idealnie wygładzając ciało, a ekstrakt z oliwek głęboko nawilża i odżywia oraz sprawia, że skóra staje się zachwycająco miękka i delikatna. Dodatkowo świeży zapach czarnych i zielonych oliwek pozwala na osiągnięcie harmonii i wyciszenia oraz wyraźnie poprawia nastrój. 

Dostępność: drogerie
Cena: ok. 10 zł | 250 g
KWC: klik

Peeling znajduje się w niskim plastikowym opakowaniu, z którego dobrze się go wybiera. Zapach oliwek niestety nie należy do moich ulubionych. Konsystencja jest zbita, niestety w tej parafinowej mazi drobinek soli jest niewiele. 

Peeling w kontakcie z mokrą skórą zaczyna się zmieniać w białą emulsję. Dość duże drobiny peelingujące, niestety bardzo szybko się rozpuszczają i po chwili nie ma już nic czym mogłabym usunąć martwy naskórek, a jedynie masujemy się tłustą mazią.

Skóra po tym a'la peelingu w dotyku jest wygładzona, co możemy przypisać jedynie zasłudze działania parafinie. Wygląda ona także na ożywioną i nawilżoną, jednak jeśli nie użyłam po tym balsamu moje łydki były dość mocno przesuszone na drugi dzień.

Niestety peeling u mnie totalnie się nie sprawdził i przestrzegam wszystkich przed jego kupnem. Zaręczam, że będą to najgorzej wydane pieniądze. Oczywiście jeśli miałyście z nim przyjemność, a raczej nieprzyjemność, to napiszcie jakie są Wasze odczucia co do niego.


czwartek, 4 czerwca 2015

Synergen | pianka do mycia twarzy



Pianki do mycia twarzy lubię używać do porannego oczyszczania twarzy. Przeważnie nie są one mocno oczyszczające więc idealnie nadają się do odświeżenia skóry po nocy. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moją opinią na temat, wycofanej już (na szczęście!), pianki z Synergen. Piszę, na szczęście, ponieważ ta pianka jest jedną z najgorszych jakie używałam do tej pory.




Pianka znajduje się w matowym przezroczystym opakowaniu, więc możemy na co dzień kontrolować stan jej zużycia. Niestety kosmetyk jest niewydajny a wydobywająca się pianka jest wodnista i rzadka. Do umycia twarzy potrzebowałam ok. 8 porcji tej przesłodkiej w zapachu pianki. Zapach po jakimś czasie potrafi na prawdę dokuczać. 
Uczucie odświeżenia oczywiście jest. Skóra nie jest przesuszona. Jednak jeśli mamy jakieś drobne skaleczenia czy ranki, powodowała ona u mnie delikatnie podrażnienie tych miejsc. Dodatkowo gdy przez nieuwagę dostała się ona do oczu lub w czasie jej spłukiwania dostała się do oczu strasznie piekła... 



Dostępność: Rossmann (już jest wycofana)
Cena: ok. 10 zł | 175 ml
KWC: klik 



Na prawdę chciałam powiedzieć, że tanie kosmetyki, dostępne w każdym Rossmannie, warte są zakupu, jednak uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem dla naszej skóry, będzie zainwetowanie w lepszej jakości kosmetyk, piankę która jest wydajna i o wiele delikatniejsza dla naszej skóry i oczu (np. pianka La Roche-Posay lub Decubal).


Oczywiście jeśli znacie jakąś piankę do mycia twarzy dostępną w którejś drogerii, która Waszym zdaniem jest godna uwagi, koniecznie podzielcie się tym w komentarzu :) 

sobota, 25 kwietnia 2015

3 x NIE | #1

Dziś rozpoczynam serię postów 3 x NIE. Będę w niej pisać o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły. Na szczęście nie jest ich zbyt wiele, ponieważ często przed zakupem sprawdzam opinię na ich temat w internecie. 
Garnier NEO antyperspirant w suchym kremie /recenzja/
Z antyperspirantami czy dezodorantami z Garniera niestety się nie lubię. Jak do tej pory, żaden się u mnie nie sprawdził. Mimo, że aplikacja kremu pod pachami była wygodna, kosmetyk szybko się wchłaniał to niestety nie sprawdzał się w swojej podstawowej roli, czyli ochroną przed poceniem się i przykrym zapachem.


Perfecta Extra Slim serum do biustu /recenzja/
Serum miało konsystencję lekkiego kremu. Dość szybko się wchłania, ładnie pachnie, jednak nie zauważyłam, żadnego napięcia czy ujędrnienia biustu. Męczyłam się z nim dość długo, ponieważ kosmetyk stosowałam tylko na wiadomą część mojego ciała :) Obecnie zaczęłam używać z serum z Lirene i mam nadzieję, że będzie robiło coś więcej niż nawilżanie skóry, co robił jedynie produkt z Perfecty. A jak wiadomo, do nawilżenia skóry wystarczy najnormalniejszy balsam :)


Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/
Jak na razie jest to chyba największy zawód kosmetyczny tego roku. O ile niebieską (standardową) wersję płynu micelarnego z Biedronki bardzo lubię, tak ten jest po prostu tragiczny... ŁAGODZĄCY to on na pewno nie jest. Po przyłożeniu wacika do oka w celu usunięcia makijażu, oczy zaczynają szczypać i piec niemiłosiernie. Dawno już nie trafiłam tak podrażniający płyn micelarny. Obecnie zużywam go do demakijażu twarzy, starając się omijać okolice oczu.


Jak na razie w swojej kolekcji mam już kolejnego kandydata do serii o moich niewypałach kosmetycznych, ale muszę dozbierać mu towarzyszy :) Mam nadzieję, że w waszych zbiorach nie często trafiają się kosmetyczne buble?? 

sobota, 7 marca 2015

Be Beauty | łagodządy płyn micelarny

Wiem, że powtórzę to już któryś raz z kolei, ale bardzo lubię używać płynów micelarnych do wstępnego demakijażu twarzy oraz jako główny kosmetyk, do zmywania oczu. Dlatego też, spora ilość płynów micelarnych przewinęła się przez moje rączki. Dzisiaj o płynie z Be Beauty, który można dostać w Biedronce. Różowa wersja nie jest dostępna obecnie, pojawia się przy akcjach kosmetycznych - i całe szczęście! Ale o tym za moment.
Płyn dostępny był w dużej 400 ml butelce, z wygodnym aplikatorem. Kosztował coś ok. 8 zł, więc cena jak najbardziej na plus. Płyn dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, jednak to co robi i ze skórą i z oczami to jest jedna wielka masakra... Jeżeli mamy małe ranki na skórze płyn zaczyna szczypać, jednak to jestem w stanie jeszcze jakoś znieść. Ze zmyciem oczu jest znacznie gorzej, płyn bardzo mocno podrażnia i szczypie w oczy. Próbowałam go użyć w tym celu dwukrotnie, i każda próba kończyła się biegiem do łazienki, aby zmyć preparat z oczu.
Jestem bardzo zawiedziona, że płyn jest tak kiepski, ponieważ wersja niebieska płynu (którą na co dzień można kupić w sklepie) sprawdza się u mnie idealnie. Dlatego poniżej zamieszczam składy obu płynów (pierwszy - wersja recenzowana, różowa, poniżej skład wersji niebieskiej). Składniki, które dodatkowo wzbogaciły wersje różową - podkreśliłam :)

Skład: Aqua, Polyxamer 184, Disodium  Cocamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol (and) Aqua (and) Viola Odorata Flower Extract, Aqua (and) Propylene Glycol (and) Jasminum Officinale Flower Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Diazolidinyl Urea

Be Beauty (wersja podstawowa - niebieska)
Skład: Aqua, Polyxamer 184, Disodium  Cocamphodiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol Peat Extract, Malva Sylvestris Flower Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone

Jeżeli, któraś z Was się zna na składach, to proszę niech napisze co może wywoływać tak mocne podrażnienie

Mam nadzieję, że szybko zmęczę ten płyn i będę mogła wywalić butelkę do kosza :)


wtorek, 16 grudnia 2014

Garnier NEO | antyperspirant w suchym kremie

Wspominałam już nie raz, że antyperspiranty z Garniera kompletnie się u mnie nie sprawdzają. Nowa formuła, a historia ta sama...
Od producenta: Antyperspirant nowej generacji - intensywna ochrona 45h; - regeneracja i miękkość skóry; niewidoczny na skórze i ubraniach. 

Skład: Aqua / Water, Aluminum Chlorohydrate, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Talc, Cera Alba / Beeswax, Arachidyl Alcohol, Parfum / Fragrance, Zinc Gluconate, Arachidyl Glucoside, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Phenoxyethanol, Steareth- 100/Peg-136/Hdi Copolymer, Peg-100 Stearate, Behenyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Perlite, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Glyceryl Stearate.

Dostępność: drogeria, markety
Cena: ok. 14 zł | 40 ml
KWC: klik
Garnier NEO to nowa formuła dostępna wśród antyperspirantów Garniera. Ma on postać kremu, który łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Miękkie opakowanie i zaokrąglona końcówka świetnie się sprawdzają i ułatwiają aplikację. Krem nie podrażnia skóry i pozostawia ją miękką. Nie pozostawia mocnych śladów na ubraniach, wszystko ładnie się spiera. 

Zapach jest świeży i bardzo liczyłam na to, że będzie się długo utrzymywać. Niestety także w tym przypadku po kilku godzinach, zamiast świeżości bawełny czuję nieprzyjemny smrodek. Teraz zaczynam już podejrzewać, że w antyperspirantach Garniera jest jakiś składnik, który nie współpracuje z zapachem mojego potu... Zarówno spraye, kulki czy teraz formuła kremowa, średnio chronią mnie przed poceniem jak i przed nieprzyjemnym zapachem. Dodam tylko, że w przypadku Rexony czy Dove, może nie przestaję się pocić, jednak zapach kosmetyku utrzymuje się niemal cały dzień. A w przypadku Garniera - podnoszę pachę i zabijam!!! :D

Bardzo żałuję, bo pomysł dobry, fajna aplikacja, ale niestety żadnego działania. Dajcie koniecznie znać jak u Was sprawdzają się antyperspiranty z Garniera. Bo być może część z Was jest zadowolona z ich działania. 

niedziela, 15 czerwca 2014

Uroda - Melisa krem silnie nawilżający

Mimo, że krem posiadam już od jakiegoś czasu, recenzja pojawia się dopiero teraz. Bardzo chciałam wierzyć w to, że krem się u mnie sprawdzi, dlatego robiłam do niego aż pięć podejść. Niestety, ale krem nie wykorzystał ani jednej szansy jaką mu dawałam...
Krem zamknięty jest w zgrabnym, plastikowym opakowaniu. Zapach jest dość specyficzny, lekko ziołowy, ale nie drażniący. Konsystencja jak dla mnie jest troszkę za ciężka i krem używałam jedynie na noc, ponieważ wzmagał on świecenie się mojej tłustej skóry.
Tak jak wspomniałam na początku dałam mu kilka szans, jednak za każdym razem było to samo. Twarz posmarowana na noc faktycznie była miękka i nawilżona, jednak już po jednej aplikacji krem zapychał mi strasznie skórę, pojawiały się drobne wypryski jak i podskórne gule. Po doprowadzeniu skóry do porządku, sprawdzałam czy aby faktycznie to krem przyczyniał się do pogorszenia stanu skóry (wiadomo, że w różnej fazie cyklu wypryski i tak się pojawiają) i po kolejnej aplikacji historia się powtarzała. 

Dostępność: drogerie, supermarkety
Cena: ok. 6 zł | 50 ml
KWC: klik

Jak widzicie, krem okazał się kolejnym bublem w mojej kosmetyczce. Ostatnio coś ich dużo się u mnie pojawia (niestety). Jeżeli używałyście tego kremu, koniecznie napiszcie czy i u Was powodował wysyp, a może wręcz przeciwnie sprawdził się i go polubiłyście??? 

środa, 4 czerwca 2014

Tonik pichtowy - czy rzeczywiście działa???

Planowałam, żeby dzisiaj zrobić projekt denko, jednak ostatnimi czasy po pracy czuję się po prostu "wypluta" i najchętniej po obiedzie nurkuję pod ciepłym kocykiem :) Z racji tego, denko pojawi się w weekend a dzisiaj napiszę o moich przejściach z tonikiem pichtowym. 

O "dziadzie" tym przypomniałam sobie w trakcie porządków. Odkopałam go z czeluści mojej kosmetycznej szafeczki... 

Nie będę pisać już o jego właściwościach, bo sporo podstawowych informacji znajdziecie bez problemu na innych blogach, a pewnie większość z Was i tak już o nim słyszała. 

Ale zacznijmy od początku... Zaczęło się oczywiście od przeczytania pochlebnych opinii na temat tego toniku na innych blogach. Jako, że od kiedy pamiętam mam problem z zaskórnikami, to czym prędzej poleciałam do apteki po olejek pichtowy i petroleum D5 (nafta destylowana). Mieszamy je w proporcji 1:4 (10 ml olejku + 40 ml nafty). Uzyskujemy dwufazowy tonik, który przed użyciem należy wstrząsnąć. 

Przechodząc do działania - niestety tonik po prawie 3 miesiącach używania nie zrobił nic z moją skórą, ani dobrego, ani złego (na szczęście). Za każdym razem gdy przecierałam twarz, wacik był zupełnie czysty. Nawet gdy mocno tarłam skórę, bo w pewnym momencie zgłupiałam - dziewczyny pokazują brudne waciki, i że niby tonik wyciąga całe to ustrojstwo, a u mnie nic. Wągry miały się bardzo dobrze i zostały na swoim miejscu... a tonik poszedł w zapomnienie (oczywiście do momentu zrobienia porządków...). 

Muszę jeszcze nadmienić, że codziennie musiałam się wręcz zmuszać, żeby go używać, ponieważ ma bardzo mocny zapach, aż kręci w nosie i oczach. Co prawda jest to taki leśno-sosonowy zapach, ale trochę tego lasu w nim za dużo. 
Jeżeli macie za sobą przygodę z tonikiem pichtowym koniecznie piszcie jak się u Was ta metoda walki z zaskórnikami skończyła :) 

niedziela, 25 maja 2014

Organic Therapy - serum zwężające pory

Serum zamówiłam dość dawno temu, zaczęłam je stosować jeszcze jesienią i zimą. Do recenzji niestety zabrałam się dopiero teraz... Późno, prawda??? Ale to dlatego, że bardzo chciałam aby serum działało, zaklinałam je... Jednak bubel pozostaje bublem.
Serum zamknięte jest w smukłym pojemniku typu airless, z prostym i pociesznym dla oka designem. Niestety przez opakowanie nie można podejrzeć jaki jest stan zużycia. Kosmetyk ma postać żelowej emulsji, o bardzo ładnym i delikatnym zapachu. Niewielka ilość serum wystarczy na posmarowanie nim twarzy, co sprawia, że jest ono bardzo wydajne.
Gdy kupowałam serum na blogach było sporo pochlebnych opinii na jego temat, że świetnie działa na tłustą skórę, sprawdza się jako baza pod makijaż, bo wyrównuje skórę, sprawia, że pory są mniej widoczne... Chciało by się rzec kosmetyki idealny, prawda??? Niestety, oprócz tego, że serum dość dobrze nawilża skórę, nie robi nic więcej. Dodatkowo twarz nim posmarowana staje się klejąca i lepka. Nie wchłania się ona do matu, a makijaż wcale nie wygląda na nim lepiej. Przez jego lepkość nie byłam w stanie używać go w ciągu dnia, ciągle czułam, że twarz jest czymś wysmarowana, więc pozostało mi używanie go tylko na noc. 
Przez ponad dwa miesiące używania w dzień w dzień, liczyłam na to, że stan mojej twarzy, a raczej rozszerzonych porów ulegnie poprawie. Niestety rozszerzone pory miały się bardzo dobrze i chyba nic oprócz maseczek na bazie glinek nie jest w stanie sobie u mnie z nimi poradzić. 

Dostępność: strony z rosyjskimi kosmetykami
Cena: ok. 27 zł | 50 ml
KWC: klik

Mimo tego, że staram się przed zakupem czytać opinie na temat danego kosmetyku, to i w takich wypadkach zdarza się trafić na totalny bubel. To potwierdza tylko fakt, że kosmetyki warto próbować na sobie samym :) A mi nie pozostaje teraz nic innego jak jakoś je wymęczyć, bo nie wiem czemu tak się dzieje (ale tak u mnie jest), że im gorszy kosmetyk tym bardziej wydajny (złośliwość losu!).

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dairy Fun - truskawkowa sól do kąpieli

Uwielbiam urządzać sobie w domu, przynajmniej raz w tygodniu, domowe spa. Na umilacza tego pachnącego i relaksującego wieczoru wybrałam sól Dairy Fun. 

Zapach jaki otacza nas po otwarciu i wysypaniu zawartości paczki to truskawki w śmietanie, bardzo przypomina zapach śmietankowo-truskawkowego Chupa Chupsa. Niestety zapach po 10 minutach przestaje być całkowicie wyczuwalny, nawet po wyjściu i ponownym wejściu do łazienki nic nie czuć.

Sól nie jest gruba, niemal całkowicie się rozpuszcza, choć kilka ziarenek porysowało mi pupę :( Dodatkowo sól w trakcie rozpuszczania barwi wodę na bladoróżowy kolor, który dość szybko znikł. Zastanawiałam się o co kaman??? A okazało się, że po spuszczeniu wody wanna była pokryta różowym osadem, który na szczęście wystarczyło tylko spłukać. 

Niestety sól to taki mały bubelek - zapach szybko się ulatnia. O ile kule do kąpieli na pewno jeszcze kiedyś kupię, tak w przypadku soli z serii Dairy Fun na pewno tak się nie zdarzy...



środa, 18 grudnia 2013

Yves Rocher - odświeżajacy dezodorant z aloesem bio

Przy jednej z wizyt w sklepie YR kupiłam dezodorant w kulce, ponieważ przypomniało mi się, że wersję zieloną (bodajże z zieloną herbatą) często zachwalała Inez w swoich filmach. 
Opis produktu:
Dezodorant chroni skórę i zapewnia jej świeżość.
- Szanuje naturalne mechanizmy pocenia się skóry 
- Chroni ją od wilgoci 
- Pozostawia skórę delikatnie pachnącą
- Zapewnia jej uczucie świeżości 


98% składników pochodzenia naturalnego
0% parabenów, barwników oraz soli aluminium

Produkt posiada certyfikat Ecocert

Skład: Aqua/Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Polyglyceryl-4 Caprate, Xanthan Gum, Polyglyceryl-3 Caprylate, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Water, Benzyl Alcohol, Parfum, Sodium Benzoate, Citric Acid, Salicylic Acid, Limonene, Linalool, Citronellol, Eugenol, Benzyl Benzoate, Potassium Sorbate

Dezodorant znajduje się w typowym opakowaniu dla tego typu produktów. Wygodnie leży w dłoni. Przy aplikacji dość sporo kosmetyku zostaje pod pachą, przez co trzeba dość długo czekać aż się wchłonie. Zapach jest prześliczny, delikatny i świeży. Dezodorant nie podrażnił mnie i nie uczulił. 

W ciągu dnia niestety świeży zapach gdzieś znika i często wieczorem sama z sobą już nie mogłam wytrzymać i marzyłam, żeby szybko wskoczyć pod prysznic. Skóra nie była dostatecznie dobrze chroniona przed poceniem się, więc może ten dezodorant sprawdziłby się dużo lepiej u osób nie mających problemów z nadmierną potliwością. Niestety dla mnie okazał się totalnym bublem... Zużywam go gdy wiem, że zostaję w domu :)

Dostępność: Yves Rocher
Cena: 11,90 zł / 50 ml
KWC: klik

Jeżeli używałyście dezodorantów z YR napiszcie czy wszystkie chronią tak słabo przed potem i przykrym zapachem, czy może różne warianty zapachowe różnią się też działaniem? 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Aleksandra - krem do cery trądzikowej z krzemem

Buszowanie po KWC różnie dla mnie się kończy. Czasami trafiam na perełki a czasami kosmetyki, mimo wysokich ocen, okazują się totalnymi bublami. Niestety w przypadku tego kremu tak też było... Od razu napiszę, że gdy go kupowałam jakiś czas temu, jego oceny były ponad 4, teraz widzę, że troszkę spadły (czemu osobiście się nie dziwię...)
Opis producenta: Krem działa łagodząco na istniejące zmiany trądzikowe i zapobiega powstawaniu nowych. Krem jest tak wydajny, że pozwala na stosowanie na duże powierzchnie skóry, np. na klatkę piersiową. Stosować na noc. Przebadany dermatologicznie.

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Propylen Glycol, Zinc Oxide, Sulfur Sublimate, Sylicic Acid Anhydride, Metylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Parfum. (24.11.2008) 

Zaznaczę, że kupując krem nie zwracałam dostatecznej uwagi na składy kosmetyków. Teraz widząc parafinę w kremach do twarzy od razu odkładam je na półkę.
Krem ma gęstą, tępą konsystencję. Trzeba go troszkę powcierać, aby dobrze się wchłoną i nie bielił skóry. Krem jest niemiłosiernie wydajny.

Krem stosowałam na pojedyncze wypryski, czasami smarowałam całe policzki. To co działo się później to jedna wielka masakra. Krem nie radził sobie z pojedynczymi wypryskami. Nałożony na całą twarz powodował, że z kilku niespodzianek tworzyły się całe grupy małych, podskórnych krost. Dawałam mu szansę kilkakrotnie i zawsze kończyło się wystąpieniem kaszaki...  

Dostępność: apteki
Cena: ok. 7 zł / 30 ml
KWC: klik 

Niestety krem całkowicie się u mnie nie sprawdził, choć wiem, że ma sporo zwolenniczek. Jeśli miałyście z nim do czynienie napiszcie, jak się u Was sprawdził.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Włosowy koszmarek - szampon Dove Split Ends Rescue (z aktywnym serum spajającym)

Na wizażu zostałam wybrana do testowania kosmetyków marki Dove. Co miesiąc kurier przywozi nam nową porcję kosmetyków :) Oczywiście z tego powodu bardzo się cieszę, ponieważ wcześniej jakoś nie dane mi było ich wypróbować. Liczyłam, że produkty do włosów choć trochę przypadną mi do gustu, jak to miało miejsce z żelami pod prysznic i antyperspirantami...
Szampon posiada na prawdę bardzo wygodne opakowanie, które dobrze trzyma się w dłoni. Nawet ten skośny zatrzask ułatwia aplikację szamponu na dłoń. Otwór jest dość spory, ale szampon ma kremową, dość gęstą konsystencję więc nie wylewa się go zbyt wiele na dłoń. Szampon bardzo dobrze się pieni i przecudnie pachnie. 
Przechodząc do działania szamponu, jestem załamana stanem moich włosów. Bardzo długo zmagałam się z osłabionymi i wypadającymi włosami. Używałam wcierek, łykałam suplementy. Doprowadziłam do tego, że włosów coraz mniej znajdywałam w wannie, na szczotce itd. Na prawdę długo myślałam co znowu robię nie tak? Okazało się, że to wina tego szamponu, który strasznie obciąża włosy. Zaraz po umyciu włosy wyglądają dość dobrze, ale po kilku godzinach - tak jakbyśmy ich wcale nie myły. Używałam przez to szamponu codziennie co nie wyszło mi na dobre (i nie tylko mi - warto zajrzeć na KWC, wiele dziewczyn skarżyło się na problem wzmożonego wypadania włosów). Oczywiście o jakiejkolwiek regeneracji i spajania końcówek nie ma mowy.

Dostępność: drogerie, sklepy
Cena: ok. 8-11 zł / 250 ml
KWC: klik

Szampon stosowałam ok. 2 tygodni i niestety ale wykończy go mój TŻ, a ja zabieram się za walkę o piękne i mocne włosy. Jestem ciekawa jak u Was spisują się szampony marki Dove, bo o ile ten był koszmarny wersja niebieska bardziej przypadła mi do gustu, ale o tym w innym poście.

środa, 23 stycznia 2013

Bloker z Ziaji

Kilka miesięcy temu bardzo popularny na blogach był bloker z Ziaji. Oczywiście na fali zachwytów też go kupiłam, ale jeśli widziałyście notkę o moich bublach 2012 roku, pewnie wiecie, że nie polubiłam się z tym produktem. 
Nie mogę powiedzieć, że produkt nie działa, bo faktycznie ogranicza wydzielanie potu. Niestety bloker podrażnił moją skórę i wywołam ochotę ciągłego drapania... I nie stosowałam go przed i po depilacji - nauczona już przygodami z Driclorem miałam to szczególnie na uwadze, więc to nie było przyczyną podrażnienia.

Jeśli ktoś nie ma wrażliwej skóry to uważam, że za tą cenę (7-8 zł) naprawdę warto wypróbować, bo antyperspirant działa. Dla posiadaczek skóry wrażliwej - zdecydowanie odradzam.

Oczywiście jeżeli znacie skuteczne blokery przeznaczone dla skóry wrażliwej to skorzystam z Waszych porad - bo się nie obejrzymy a znów będzie lato :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Buble 2012

Na początku miesiąca przedstawiłam Wam moich ulubieńców poprzedniego roku, więc teraz kilka bubli, bo takie niestety też były. 

Maybelline - podkład w musie - niestety nie sprawdził się przy u mnie, ponieważ wchodził w moje rozszerzone pory
Ziaja - bloker - o nim więcej już w kolejnym poście

Na szczęście nie ma tych produktów wiele (i całe szczęście). Mam nadzieję, że Wam nie przytrafiło się ich zbyt wiele w poprzednim roku :)

wtorek, 9 października 2012

Wellness&Beauty olejek do kąpieli trawa cytrynowa i bambus

Dzisiaj kolej na kolejnego bubla... I obiecuję, że to już ostatni :)



Od producenta:

Skondensowana dawka lipidów intensywnie natłuszcza naskórek, chroniąc go przed wysuszeniem. Po zastosowaniu preparatu skóra odzyska miękkość i aksamitną gładkość. Dodatkowo dzięki gęstej konsystencji kosmetyk jest bardzo wydajny. Dzięki olejkowi przygotujesz  kąpiel, która oczaruje orzeźwiającym i orientalnym zapachem trawy cytrynowej i delikatną nutą bambusa.




Skład:






Szata graficzna samego opakowania na plus. Zachęca do kupienia. Sama buteleczka jest wykonana z plastiku. 



Olejek jest dość rzadki.Zapach przyjemny, świeży cytrusowy. Niestety nie jest zbyt trwały i mocny. W czasie kąpieli gdzieś ginie i prawie go nie czuć.



Producent zaleca dodanie 2 nakrętek do wanny. Jak dla mnie ta ilość byłaby dobra do olejku gęstego, a nie przy tej konsystencji. Po wlaniu do wanny tworzy trochę piany. Olejek wystarczył mi na 4 kąpiele. Za każdym razem dodawałam coraz więcej go do wanny, ale wlanie 1/3 opakowania także nic nie dało. Olejek nie powoduje spektakularnego nawilżenia skóry. Wcześniej używałam olejku do kąpieli, po którym na skórze zostawała tłusta warstewka - niestety tu nic takiego nie ma miejsca. Niestety nie pamiętam jak nazywał się tamten olejek bo dostałam go jakiś czas temu w prezencie, ale do tej pory pamiętam, że stosując tamten olejek golenie nóg było niewykonane, ponieważ woda była tak tłusta, że maszynka się zatykała. 
Chyba dlatego ocena olejku z Wellness&Beauty wypadła tak słabo.

Dostępność: Rossmann
Cena: 8,99 zł / 150 ml

Ocena: 1/5

czwartek, 17 maja 2012

Beauty Formulas - suchy szampon

Na początku chciałabym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy produkt tego typu, więc jak na razie nie mogę go z żadnym innym porównać. 


Producent pisze:
Suchy szampon firmy BEAUTY FORMULAS w prosty sposób odświeża tłuste, pozbawione połysku włosy. Pozostawia na włosach uczucie czystości i objętości. Idealny do użytku pomiędzy myciami. W wygodnym rozpylaczu, doskonały do zastosowania w domu jak i w czasie podróży. 

Opakowanie proste i przejrzyste, psikadełko dobrze się sprawuje, nie zacina się. Szampon ten zakupiłam na jakiejś promocji w Superpharm za ok. 10 zł.


Niestety co do działania, nie jestem nim zachwycona. Włosy faktycznie są odświeżona, ale co do objętości producent trochę przesadził... U mnie wygląd odświeżenia utrzymuje się niestety tylko kilka godzin, więc nie jest to dla mnie sposób aby cały dzień włosy wyglądały świeżo. Świetnie sprawdza się gdy chcę wyjść na szybkie zakupy niedaleko domu :) 



Dlatego najlepszym sposobem dla mnie na świeże i czyste włosy jest ich mycie :) 

A Wam zdarza się sięgać po suche szampony?? Jeśli tak może polecacie jakiś? Na chwilowe awarie warto chyba mieć taki w szafce :)

sobota, 14 kwietnia 2012

Clean&Clear głęboko oczyszczający chłodzący tonik

Już jakiś czas temu na otwarciu nowego Rossmanna dostałam przy okazji zakupów chłodzący tonik z Clean&Clear. Ostatnio kosmetyków z tej firmy używałam dość dawno temu, bo chyba jeszcze w liceum. 


Co mówi producent:
Clean&Clear Głęboko oczyszczający chłodzący tonik dokładnie oczyszcza skórę, aby usunąć zatykający pory brud, tłuszcz i makijaż, co może prowadzić do powstawania pryszczy. Dzięki przełomowej technologii, podczas oczyszczania tonik przyjemnie schładza skórę, zwężając pory i zmniejszając ich widoczność. Skóra jest czysta, odświeżona i pięknie rozjaśniona.

Skład:

Dostępność: Tonik dostępny jest niemal w każdej drogerii, supermarkecie

Cena: ok. 12 zł

Opakowanie: Przezroczysta fioletowa buteleczka. Otwór do dozowania toniku jest w sam raz, nie wylewa się go za dużo na wacik



Co ja na to?
Na początku muszę wspomnieć, że już jakiś czas temu zrezygnowałam z toników na rzecz płynów micelarnych. Dość długo zabierałam się do tego toniku. Niestety tonik ten nie za bardzo się u mnie sprawdził. Jest w nim sporo alkoholu, i uczucie schłodzenia o którym wspomina producent jest spowodowane właśnie tą dużą zawartością tego składnika. Nie jest to typowe uczucie chłodu tylko mrowienie. Zapach toniku z tego powodu też jest dość mocny. Produkt ten bardzo przypomina mi kosmetyczny spirytus salicylowy. Skład jest bardzo podobny, działanie także. A różnica w cenie przeogromna, ponieważ spirytus salicylowy kosztuje ok. 3 zł. Więc jeśli ktoś lubuje się w takich tonikach, polecałabym chyba jednak spirytus salicylowy.
Ja w swoim składziku kosmetycznym zawsze mam buteleczkę spirytusu, ale nie sięgam po niego zbyt często. Zauważyłam, że kosmetyki na bazie alkoholu powodują u mnie większą produkcję sebum... Wiem, że niektórym osobą składnik ten pomaga w leczeniu niedoskonałości skóry czy zwężaniu porów, ale u mnie jednak nie sprawdza się zbyt dobrze. Często powoduje przesuszenie skóry. Dlatego używam go sporadycznie, najczęściej gdy nie mogę się powstrzymać i powyciskam kilka krostek, służy mi do dezynfekcji. 
Podsumowując, tonik ani nie zwęził i porów, ani nie sprawił, że skóra jest promienna. Jak dla mnie jest to zbędny kosmetyk, wolę o wiele tańszy spirytus salicylowy. Tonik ten zużyję do końca, bo nie lubię wyrzucać kosmetyków. 





Dla porównania skład kosmetycznego spirytusu salicylowego:




Ocena: 1/5

czwartek, 22 marca 2012

Dermedic - Tolerans Clear żelowy płyn micelarny

Jakiś czas temu będąc w Superpharm wpadł mi w oko ten oto żel micelarny. Jako miłośniczka i fanka miceli od kilku lat - musiałam wypróbować go oczywiście. Niestety wielkiej miłości między nami nie ma.... ale o tym za chwilkę.

Opis producenta
DZIAŁANIE: Skutecznie usuwa makijaż i zanieczyszczenia z powierzchni skóry nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Specjalna żelowa formuła preparatu zapobiega podrażnieniom i zaczerwienieniom, które często są następstwem oczyszczania skóry w tradycyjny sposób. Zawiera składniki aktywne o działaniu przeciwtrądzikowym. Systematycznie stosowany ogranicza powstawanie wykwitów trądzikowych i zmniejsza wydzielanie sebum. 


POLECANY DLA: Skóra z objawami trądziku lub przetłuszczająca się.

Skład:

Opakowanie żelu jest całkiem przyjemne dla oka. Niestety nawet patrząc pod światło nie można podejrzeć ile jeszcze produktu zostało w środku. 


Buteleczka posiada zatrzaskowe zamknięcie, przy którym niestety trzeba użyć troszkę siły, ale daje to pewność, że w czasie przewożenia na pewno się nie otworzy :) Otwór jest idealny - na pewno nie wyleje się go za dużo na wacik. 


Konsystencja jak sama nazwa wskazuje jest żelowa :) co niestety jest troszkę wadą, ponieważ trzeba dość długo czekać aż wchłonie się on w wacik lub przyspieszyć ten proces, ugniatając wacik. Zapach żelu jest bardzo przyjemny. 

Co do działania to niestety nie zauważyłam jakieś zbawiennego wpływu na moją cerę - wypryski nadal się pojawiają, wydzielanie sebum także się nie zmniejszyło. Powodem dla którego sięgnęłam po ten micel było zapewnienie producenta, że jest on przeznaczony do cery trądzikowej i tłustej. Wcześniej miałam micel z Biodermy do takiej skóry i byłam z niego na prawdę zadowolona. 
Największym minusem tego żelu jest to, że po przetarciu nim twarzy zostaje na niej lepka warstwa, którą czuć do momentu nałożenia kremu. Przy innych płynach micelarnych nigdy nic takiego nie pozostawało na skórze. Dawało mi to poczucie czystej i odświeżonej skóry - a tu jest wręcz odwrotnie - ta warstewka nie daje na pewno uczucia odświeżenia. 
Co do zmywania makijażu to nie jest także najlepiej, aby zmyć nawet tusz trzeba się troszkę pomęczyć. A czasami i tak budziłam się rano z czarną kreską pod okiem... 
Żel nie spowodował żadnego podrażnienia, nie szczypał w oczy.

Dostępność: apteki, Superpharm

Cena: ok. 25-30 zł (na promocji kupiłam go za 12,50)

Podsumowując - dla mnie to bubel. Średnio nadaje się do demakijażu i na pewno nie odświeża skóry twarzy. Osobiście nie polecam. W takiej cenie można kupić o wiele lepsze płyny micelarne.

Ocena: 1/5

poniedziałek, 6 lutego 2012

Antyperspirant z Fa

Krótki wpis na temat antyperspirantu z Fa

Co obiecuje producent?
Odkryj nowy dezodorant antyperspiracyjny Fa Rice Dry Sensitive! Wyjątkowo skuteczna formuła z ekstraktami z naturalnego ryżu i aloesu, oferuje 24godzinną niezawodną ochronę przed nadmiernym poceniem i nieprzyjemnym zapachem. Specjalnie polecana do skóry wrażliwej. Bez alkoholu.








Moim zdaniem:
Niestety ale koło antyperspirantu nawet to nie stało. Jak u mnie nie sprawdził się totalnie. Już po chwili czułam, że się pocę... Już kiedyś miałam te dezodoranty i wcale nie byłam zadowolona, ale była promocja... i jakoś tak sam wylądował w koszyku. Jedynymi plusami jest to, że dość długo utrzymuje się na skórze i jej nie podrażnia. A jeszcze bym zapomniała wspomnieć, żeby wstrzymać oddech przy aplikacji i robić to w dość dużym pomieszczeniu bo można się udusić... Producent troszkę przesadził z nazwaniem go antyperspirant - dla mnie to zwykły dezodorant. 

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...