Chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat balsamów do ust Balmi, które dość niedawno pojawiły się na naszym rynku. Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tej kostki, która przypomina mi jajeczka Eos.
Opis producenta: Balmi jest wyjątkowym balsamem do ust, posiada filtr SPF 15 oraz chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. Doskonałe właściwości nawilżające jakie posiada zapewniają olejek JOJOBA i masło SHEA. Wiemy jednak, dlaczego zwróciłaś uwagę na Balmi – tak jak nas, zachwyciły Cię zapach i opakowanie. Bez względu na to, który zapach Cię zachwycił, malina, truskawka, mięta czy kokos, trudno się powstrzymać żeby go nie zjeść…
O opakowaniu możemy również pisać w nieskończoność… Jest ono odzwierciedleniem zawartości- niepowtarzalne i zaskakujące. Może być uzupełnieniem Twojego stroju, charakteryzuje Twój styl życia i staje się polem do popisu dla Twojej wyobraźni – pokaż nam jak je wykorzystasz. Może stanie się breloczkiem do klucz?
Malina Ten zapach zmiękczy najtwardsze serce. Jest słodki, soczysty i … malinowy. Czyli taki, jaki powinien być.
Truskawka Wspomnienie lata i dzieciństwa – jakbyś właśnie była w cukierni i czuła ten niepowtarzalny aromat ulubionych lodów truskawkowych.
Mięta Niesamowity aromat świeżej mięty, zupełnie jak guma do żucia. Orzeźwia, chłodzi i przyprawia o zawrót głowy.
Kokos Praliny kokosowe, kremowe i delikatne. Zamykasz oczy i czujesz ten wyjątkowy smak – musisz uważać, żeby go nie zjeść. Trudno się powstrzymać…
Cena: 25 zł
Balsam posiada innowacyjne opakowanie. Kostka ukrywa w sobie balsam o dość zbitej konsystencji, która w kontakcie z ciepłem ust rozpuszcza się i z łatwością na nie nakłada. Cała idea umieszczenia balsamu w opakowaniu, które dzięki zawieszce można umocować np. przy kluczach i mieć go zawsze pod ręką zaliczam na plus. Jednak opakowanie ma też dwa minusy. Po pierwsze noszony w torebce niszczy się i nie wygląda już tak zbyt ciekawie (zdjęcie u góry po prawej stronie). Kolejnym minusem jest to, że zamknięcie wyrabia się i dwa razy zdarzyło mi się, że balsam otworzył mi się w torebce - co skończyło się tym, że większość rzeczy musiałam czyścić z balsamu...
Przechodząc do sedna czyli do samego balsamu, to muszę powiedzieć, że zapachy są na prawdę przecudowne. Nie wyczuwam w nich chemii (ja używa wersji malinowej, siostra miętowej).
Produkt dość długo utrzymuje się na ustach, nie lepi się i nie daje dziwnego posmaku przy oblizywaniu. Usta są nawilżone i chronione przed wiatrem. Wersja miętowa na prawdę chłodzi i mamy wrażenie, że nasze usta po prostu rosną (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi??....).
Zastanawiam się jednak nad tym, jak jego aplikacja będzie wyglądać, gdy czubek się wytrze??? Jednak z tym będę musiała troszkę poczekać, ponieważ kosmetyk jest dość wydajny.
Podsumowując: ciekawy gadżet :) jednak biorąc pod uwagę cenę do działania to troszkę za droga impreza... Na pewno będzie do dobry pomysł na prezent dla dziewczyn lubiących nowoczesne i praktyczne rozwiązana (i dla zapominalskich...) :)