Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2016

PROJEKT DENKO | luty 2016

Czas leci nie ubłaganie, a zdaję sobie z tego sprawę, zwłaszcza kiedy umieszczam na blogu wpis poświęcony moim miesięcznym zużyciom... Niedawno robiłam podsumowanie stycznia a już mamy lutowe denko. 
Sisley | mleczko oczyszczające z białą lilią: otrzymałam je przy zamówieniu z Sephory. Zużyłam, jednak forma mleczka nie jest moją ulubioną, ponieważ nie lubię używać ich do demakijażu oczu - zostawiają zawsze nieprzyjemną mgłę na oczach, a twarz przeważnie pozostaje lepka. To mleczko miało bardzo delikatny zapach, dobrze usuwał makijaż twarzy, jednak z oczami było troszkę gorzej. Według mnie nie jest to jakiś wybitny kosmetyk, za który w pełnowymiarowym opakowaniu miałabym zapłacić 390 zł.

Pharmaceris A | delikatna pianka myjąca do twarzy /recenzja/: polubiłam się z tą pianką. Była gęsta, delikatna ale zarazem skutecznie oczyszczała twarz. Nie napinała skóry i nie wysuszała jej. Do tego zdziwiła mnie swoją wydajnością. Gdy już nie będę miała w głowie co chciałabym przetestować do oczyszczania twarzy to niewykluczone, że kupię ją ponownie.

Soraya Bio Repair 30+ | delikatny płyn micelarny /recenzja/: płyn kupiłam w Lidlu i nie jest to płyn, do którego będę wracać. Dobrze radził sobie z usuwaniem makijażu, zarówno twarzy jak i oczu, jednak czasami potrafił mnie w nie szczypać... 
Bourjois | podkład 123 Perfect /recenzja/: kolor podkładu ładnie stapiał się z moją skórą, nie tworzył maski, wyglądał naturalnie. Jak pisałam w recenzji, ma on średnie krycie, nie podkreśla rozszerzonych porów, jednak na mojej tłustej skórze dość szybko zaczyna się świecić. Raczej do niego nie powrócę, jednak uważam, że to dość ciekawy kosmetyk. 

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes Feline /recenzja/: nie ukrywam, że tusze z L'Oreal lubię :) bardzo odpowiadają mi silikonowe szczoteczki, które ładnie rozdzielają rzęsy. Aby zobaczyć efekty na rzęsach zapraszam do jej osobnej recenzji. Po zakupie tej masakry warto ją odkręcić, użyć 2-3 razy i odłożyć na jakiś czas aby podeschła (ponieważ na początku może sklejać rzęsy), jednak jest ona tak "mokra", że wystarczy nawet na 5-6 miesięcy używania. 
Balea Professional | szampon głęboko oczyszczający /recenzja/: szampon świetnie się sprawdzał do oczyszczania włosów. Nie spowodował u mnie przesuszenia czy też podrażnienia skóry głowy. Jednak i na naszym rynku znajdzie się taki szampon (np. którykolwiek szampon pokrzywowy). 

Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/: odżywka po której widzę działanie (i nie tylko ja). Mnóstwo sterczących antenek otacza moją głowę. Warto przelać go do butelki z atomizerem, spryskiwać skórę głowy zaraz po umyciu i suszyć włosy suszarką - nie powoduje ona wtedy przetłuszczania się włosów. Niestety odżywka stosowana na włosy już wysuszone powoduje mocne ich przetłuszczenie. Używam ją głównie od momentu jesiennego przesilenia, włosy lecą mi wtedy garściami... Zawsze wracam do niej z podkulonym ogonem. I zawsze działa :)
Facelle | pianka do higieny intymnej /recenzja/: bardzo delikatna pianka, sprawdzała się zarówno do celu do jakiego została wyprodukowana, jak również do oczyszczania twarzy. Był to idealny kosmetyk do zabrania w podróż. Niestety nie jest już dostępny w drogeriach Rossmann. 

Eveline Cosmetics | serum intensywnie wyszczuplające /recenzja/: to moje drugie opakowanie serum, więc już to samo mówi za siebie :) serum ładnie wygładza skórę, prezentuje się ona wizualnie o wiele lepiej. Oczywiście samo serum nie pozbawi nas skórki pomarańczowej, jednak warto go mieć w kosmetyczce, zwłaszcza latem, gdy odkrywamy nasze nogi. Uprzedzam, że to serum ma delikatnie chłodzący efekt :)

Bath & Body Works | żel pod prysznic Violet Lily Sky /recenzja/: gdyby żele były tańsze i łatwiej dostępne na pewno królowałyby w mojej łazience. Zapach jest intensywny, długo wyczuwalny w pomieszczeniu i na skórze. Bardzo dobrze się pieni, jest bardzo gęsty przez co niezwykle wydajny. 

Isana | żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin: żele tanie, o ładnych zapachach (również jest ich szeroki wybór), dostępne w każdym Rossmannie. Ja je lubię i na pewno będą pojawiać się kolejne ich opakowania w projektach denko.
Avon Planet Spa | odżywczy scrub do rąk i stóp z masłem shea: kiedy byłam w liceum pamiętam, że uwielbiałam peeling do ciała z tej serii. Niestety nie jest już on dostępny. Jednak scrub do dłoni (tylko tak go używałam) jest tak samo skuteczny (czytaj: dobry zdzierak). Wygładza skórę i pozostawia skórę odżywioną. Bardzo fajny kosmetyk i już się zastanawiam nad zakupem kolejnej tubki (niestety jak widzicie na zdjęciu trafiła mi się krzywo nadrukowana tubka...).

Uroda | Polskie Kwiaty Malwa - wygładza i pielęgnuje: krem dostałam do testowania, jednak zawiera on na początku swojego składu parafinę, która powoduje pogrom na mojej twarzy. Zużyłam go do stóp. 

Mariza | krem naprawczy do rąk /recenzja/: jest to kosmetyk, który pojawił się u mnie ponownie. Dobrze nawilża skórę dłoni, pozostawia ochronną warstwę, przez co bardziej sprawdza się nakładany na noc. 
Isana | płatki kosmetyczne: tanie, miłe i nie rozwarstwiające się płatki. Nie mam im nic złego do zarzucenia.

Cleanic | chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym: stosowałam je tak jak inne mokre chusteczki, czyli do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Dobrze je oczyszczały i nie przesuszały dłoni. Miały bardzo ładny zapach, a mniejsze opakowanie (40 szt) może również dobrze się sprawdzić w podróży. 



Mimo, że luty był krótszy niż reszta miesięcy to wydaje mi się, że zużycie kosmetyków jest na całkiem dobrym poziomie. Oczywiście piszcie czy miałyście coś z tych produktów i jak się u Was sprawdziły :)



poniedziałek, 15 lutego 2016

Soraya BioRepair 30+ | delikatny płyn micelarny

Na rynku coraz więcej dostępnych jest płynów micelarnych, powoli zaczynają się pojawiać różne ich rodzaje, np. matujące czy przeznaczonych do skóry wrażliwej. I jak tu wybrać ten idealny? Niestety trzeba próbować, co będzie odpowiednie dla nas i dla naszych oczu. Dzisiaj będzie o płynie micelarnym z Sorayi przeznaczonym do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. 

Opis producenta: Wyjątkowa formuła preparatu zapewnia dokładne oczyszczenie twarzy z makijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń. Nie podrażnia skóry. Oczyszcza i odświeża. Wyraźnie odmładza i rewitalizuje skórę. Do demakijażu twarzy, oczu i ust.
Zawiera Sensiline BIO o działaniu kojącym, i łagodzącym. Redukuje odczucie dyskomfortu.
Formuła naturalna w 85%: bez konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, alergenów, glikolu propylenowego, składników pochodzących z upraw modyfikowanych genetycznie.

Skład: Aqua, PEG-40 Glyceryl Cocoate, Sodium Cocoeth Sulfate, Glycerin, Petylene Glycol, caprylyl Capryl, Glucoside, Globularia Alypum Extract, Hydrolyzed Linseed Extract, Hibiscus Sabdariffa Extract, Disodium Phosphate, Sodium Chloride, Potasium Phosphate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum

Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 15 zł | 200 ml
KWC: klik


Płyn ma dość mocny zapach, jest on przyjemny i niedrażniący. Używałam go głównie do demakijażu oczu. Z maskarą radził sobie całkiem dobrze, choć czasami musiałam dłużej przytrzymać wacik przy oku. Może i bym go polecała, jednak czasami szczypał mnie w oczu, więc nie będę tego robić jeśli używacie płynów micelarnych głównie do oczu. Jeżeli jednak stosujecie tego rodzaju kosmetyki tylko do twarzy, to można go spokojnie wypróbować. Jednak, żeby zaraz biec po niego do sklepu.... to nie, nie. Wśród tak dużego wyboru na drogeryjnych półkach na pewno znajdziemy coś lepszego.


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Lipiec | zużycia

Lipiec może nie był zbyt owocny jeśli chodzi o zużycia, ale kilka opakowań udało mi się wyrzucić z łazienki :) Nie przedłużając, zaczynamy od twarzy, potem ciało i włosy, a na koniec produkty higieniczne.
Kosmetyki kolorowe, czyli Rimmel cień w kremie oraz Avon kuleczki brązujące, nie są wykończone, ale już po terminie przydatności. Niestety cień nie trzyma się na powiece, w dodatku to nie mój kolor, a kuleczki brązujące mają jak dla mnie zbyt wiele złotych drobinek. 

Soraya morelowy peeling antybakteryjny /recenzja/: jeden z lepszych peelingów jakie używałam, w ostatnich zakupach widziałyście, że kupiłam kolejne opakowanie. Duża pojemność w przystępnej cenie. Świetnie wygładza i pozbywa się martwego naskórka. Troszkę denerwuje mnie jego zapach, ale dla urody trzeba pocierpieć :)

Alterra krem do mycia twarzy z wyciągiem z róży: kosmetyk już od dłuższego czasu nie jest dostępny w Rossmannie, a bardzo szkoda... Krem delikatnie ale skutecznie oczyszcza skórę, bardzo lubiłam używać go rano. Nie podrażniał i nie ściągał skóry. Nawet ostatnio brakuje mi jego dziwnego zapachu :) Niestety to było moje ostatnie zachomikowane opakowanie :(
Biochemia Urody hydrolat oczarowy: stosowałam go głównie do rozrabiana maseczek w proszku i pewnie przy kolejnym zamówieniu z BU lub ZSK kupię kolejną butelkę :) 

Uroda Kwiaty Polskie tonik bezalkoholowy /recenzja/: bardzo przyzwoity tonik w przystępnej cenie. Uwielbiałam go za zapach, jak również za delikatnie i odświeżające działanie na skórę. Tonik nie zawiera alkoholu, nie przesusza i nie podrażnia. 

Biochemia Urody tonik z kwasami AHA/BHA 10% /recenzja/: tonik faktycznie złuszczał skórę, pory były lepiej oczyszczone. Niestety przy codziennym stosowaniu nie mogłam poradzić sobie z suchymi skórkami. Wszelkie ślady po wypryskach lepiej się goiły. Myślę, że zimą wrócę do kwasów, ale jeszcze nie wiem czy w formie właśnie toniku czy jakiegoś kremu. 
Pharmaceris H-Keratinum skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych /recenzja/: bardzo, bardzo wydajny szampon. Niewielka ilość wystarczyła do uzyskania mega piany. Szampon świetnie oczyszczał włosy, były one miękkie i dobrze się układały. Przy dłuższym używaniu obciążał mi troszkę włosy. Jeśli trafię kiedyś na promocję na pewno kupię kolejne opakowanie. 

Facelle pianka do higieny intymniej /recenzja/: delikatna pianka, która nie powoduje żadnego dyskomfortu. Idealnie sprawdza się również do mycia twarzy. Niestety jak szybko pojawiła się w Rossmannie, tak szybko z niego znikła...

Be Beauty kremowy żel pod prysznic | olejek migdałowy /recenzja/: żel dostępny w każdej Biedronce za ok. 4 zł. Przyjemna kremowa konsystencja, delikatny zapach i właściwości myjąco-pieniące można zaliczyć na plus :)

Eveline Slim Extreme 3D aktywne serum modelujące brzuch i pośladki /recenzja/: żelowe serum używałam gównie na uda. Podobnie jak serum w zielonym opakowaniu chłodzi skórę, jednak ta konsystencja nie do końca przypadła mi do gustu. Skóra jest po nim widoczniej bardziej elastyczna i jędrna. 
Purederm Exfoliating Foot Mask | skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki dostępne jakiś czas temu w Biedronce, a stale w Hebe. Jak mogłyście zobaczyć w mojej relacji z przebiegu tego zabiegu skóra faktycznie się złuszczyła. Stópki stały się miękkie i gładkie, choć pięty nie doznały aż tak mocnego oczyszczenia :) Jednak to na pewno dobra alternatywa dla drogich skarpetek złuszczających. 

Caterine płatki kosmetyczne: płatki dostępne w Kauflandzie, jednak nie polecam. Mimo, że nie rozdwajają się i nie zostawiają kłaczków, to są strasznie nieprzyjemne i twarde...

Toujours chusteczki nawilżane: niestety chusteczki z Babydream ostatnimi czasy są jakoś mniej nasączone i szybciej wysychają, dlatego skusiłam się na te dostępne w Lidlu i nie żałuję. Chusteczka co do ostatniej jest mokra, opakowanie zamyka się dobrze do samego końca. A chusteczki używam głównie do przecierania dłoni po wykonaniu makijażu.


Oczywiście piszcie jak Wam idzie zużywanie, czy miałyście któryś z tych kosmetyków i jak się one u Was spisywały :)

środa, 29 stycznia 2014

PROJEKT DENKO - styczeń

Powoli zbliża się koniec miesiąca więc pora na podsumowanie styczniowych zużyć :)
Pustych opakowań jest dość sporo - z czego oczywiście się niezmiernie cieszę.
Be Beauty płyn micelarny /recenzja/: kosmetyk, który dość często występował już w projekcie denko, więc nie będę się nad nim za wiele rozpisywać. Tani, szeroko dostępny i dobrze usuwa makijaż. Dla mnie rewelka!

Następca: Garnier płyn micelarny

Himalaya pianka oczyszczająca /recenzja/: nie ukrywał, że polubiłam się z tą pianką. Łagodnie ale skutecznie domywa twarz z resztek makijażu, nie wysusza jej za bardzo i do tego jest wydajna. Była dla mnie idealna do porannego odświeżenia twarzy. 

Następca: Cetaphil emulsja micelarna do mycia twarzy
Isana Med żel pod prysznic z mocznikiem /recenzja/:  tani i bardzo fajny żel dostępny w Rossmannie. Dobrze się pienił, nie wysuszał skóry. Niedawno była jego recenzja więc po więcej szczegółów odsyłam do niej :) 

Następca: Yves Rocher żel bawełna z Indii

Organix Cosmetix peeling solny /recenzja/: idealny peeling dla mnie: mocny, pozostawiający skórę nawilżoną dzięki olejkom i do tego świeży, cytrusowy zapach :) Jeśli nie będę miała pomysłu co kupić to pewnie zdecyduję się na ten. 

Następca: Perfecta peeling wanilia&pomarańcza

Decubal odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała /recenzja/: balsam idealny na chłodniejsze miesiące lub gdy jesteście posiadaczkami suchej skóry. Krem nie pachnie intensywnie, nie podrażnia, pozostawia warstwę ochronną na skórze.

Następca: Isana Med balsam do ciała
Avon szampon przeciwłupieżowy drzewo herbaciane i mięta oraz szampon nawilżający awokado i orzechy makadamia: szampony z Avonu niestety nie były niczym specjalnym, ot zwykłe szampony, które dobrze myły, fajnie się pieniły, nie plątały mocno włosów no i nie są zbyt drogie. Na razie nie planuję zakupu innych szamponów z tej serii.

Alverde szampon z amarantusem /recenzja/: szampon z przyjaznym składem, bez SLSów. Niestety do szamponów tej marki mamy ograniczony dostęp co jest sporym minusem, ponieważ sprowadzanie ich z zagranicy jest mało opłacalne, tym bardziej, że w Rossmannie można dostać bardzo podobne kosmetyki w niższej cenie. Wracając do samego szamponu to dobrze oczyszczał, był wydajny, jednak po jego użyciu włosy były dość szorstkie więc mycie nie mogło obyć się bez użycia odżywki.

Następca: szampon Fructis i Selective Professional
Sulphur żel siarczkowy /recenzja/: żel stosowałam w nadziei na pozbycie się problemu "gęsiej skórki", no niestety żel sobie z tym problemem nie poradził, choć dobrze spisywał się smarowany na dekolcie gdy pojawiały się drobne wypryski - żel ma działanie również antyseptyczne. Bardzo szybko się wchłania w skórę i po jego użyciu bardzo szybko można nałożyć balsam czy też masło do ciała.

Eubos krem do rąk: prawdę mówiąc nawet nie wiem jak ten niemiecki kremik trafił w moje łapki, ale muszę powiedzieć, że świetnie nawilżał skórę. Może nie wchłaniał się bardzo szybko i w pracy musiałam dać mu chwilę nim zabrałam się za moją papierkową robotę... 

Himalaya maseczka do twarzy z miodlą indyjską /recenzja/: tak jak pisałam w recenzji - maseczka nie przypadła mi za bardzo do gustu. Efekt zwężenia porów, oczyszczenia i wygładzenia skóry był dość krótkotrwały a dodatkowo maseczka często mnie podrażniała...
Avon krem przeciw obrzękom: oj dawna to historia, chyba nie jest on już dostępny. Krem był podobny w konsystencji do gęstej wazeliny, miał mocno miętowo-odświeżający zapach, ale nie za bardzo pomagał w uniknięciu otarć. 

Oriflame woda perfumowana Fire: nie wiem czy u Was czasami na parkingach chadzają panowie z reklamówką pełną różnych dziwnych rzeczy i chcących Wam coś sprzedać - tak właśnie trafiła do mnie ta woda. TŻ nie odmówił, pomyślał o swojej dziewczynie i prawdę mówiąc troszkę unieszczęśliwił mnie nią, ponieważ zapach był mocno średni (delikatnie to ujmując). Wypsikałam ją w będąc w domu i męczyłam ją chyba ze 3 lata... 

ZSK peeling z łupiny orzechów laskowych: peeling po rozrobieniu był bardzo podobny do morelowej Sorayi. Właśnie teraz tak sobie myślę, dlaczego nie napisałam jeszcze recenzji tego produktu??? Jest to na prawdę bardzo dobry zdzierak, który warto kupić i wypróbować. 
Ziaja maseczka antystresowa: nie ukrywam, że bardzo lubię maseczki z Ziaji i co jakiś czas takową aplikuję sobie na twarz. Skóra jest po nich wygładzona i napięta, pory ściągnięte. A taka chwila przyjemności nie kosztuje zbyt wiele :)

Carea płatki kosmetyczne: nie wiem ile opakowań Wam jeszcze pokażę, ale w Biedronce najczęściej robię zakupy więc je najczęściej kupuję. Teraz w Biedronce są w 3-paku za niecałe 6 zł.

Babydream chusteczki nawilżane: kupuję je już od dłuższego czasu i najczęściej oczyszczam nimi dłonie po zrobieniu makijażu :)
L'Oreal Million Lashes Noir Excess /recenzja/: tusz dawał dość fajny efekt na rzęsach, jednak u mnie dość szybko się osypywał. Na początku dość mocno sklejał rzęsy więc trzeba było dać mu czas aby troszkę podsechł. Bardzo dobrze zastanowiłabym się kupując go w normalnej cenie - moim zdaniem nie jest to maskara warta ponad 50 zł...

Pierre Rene Luxurious Volume /recenzja/: byłam zadowolona z tego tuszu, choć dawał taki naturalny i delikatny efekt. Świetnie rozczesywał rzęsy, nie sklejał ich, dość długo się utrzymywał. 

Bourjois Healthy Mix /recenzja/:  mimo, że mam tłustą i problematyczną skórę podkład całkiem dobrze się u mnie sprawdził. Dawał średnie krycie, utrzymywał się ok. 5-7 godzin, nie zapychał skóry. Dawał bardzo naturalne wykończenie. Bardzo lubiłam jego nawilżającą formułę zwłaszcza zimą :)

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :) Oczywiście jeśli miałyście, któryś z powyższych kosmetyków piszcie koniecznie jak się one u Was sprawdzały - wiadomo ile osób tyle opinii, a te mogą być przydatne dla innych dziewczyn. 

czwartek, 9 stycznia 2014

(spóźniony) PROJEKT DENKO grudzień 2013

W końcu udało mi się zebrać do napisania notki z zużyciami z ostatniego miesiąca roku 2013. Plan był ambitny: by w ostatni długi weekend, zrobić sesję zdjęciową większości kosmetyków, które chciałabym dla Was zrecenzować i właśnie zużyć, ale pakując się do domu (rodzinnego) zapomniałam zabrać baterię do aparatu... Szkoda gadać... Dlatego zdjęcia poniżej nie są najlepszej jakości, ponieważ zrobiłam je telefonem. Mam nadzieję, że Wasze poczucie estetyki nie ucierpi na ich oglądaniu za bardzo :D
Zużytych kosmetyków nie jest wiele więc przechodzimy do konkretów.
L'Oreal Elseve szampon wzmacniający (ok. 10-15 zł / 400 ml): szamponu używałam jedynie w czasie gdy przebywałam w domu rodzinnym, więc jako takich efektów wzmacniających nie zauważyłam. Szampon był perłowy ale nie obciążał włosów, nie plątał ich ani nie sprawiał, że włosy szybciej by się przetłuszczały. Jednym słowem przyzwoity szampon.
Następca: Avon szampon nawilżający z awokado

Isana suchy szampon (6 zł - na promocji) /recenzja/: jestem zadowolona z jego działania, choć efekt odświeżenia nie utrzymuje się przez cały dzień. Troszkę bieli włosy, ale łatwo pozbyć się tego naloty pocierając włosy ręcznikiem.
Następca: Radical suchy szampon

Alterra maska nawilżająca granat i aloes (ok. 6 zł na promocji / 150 ml): planuję napisać recenzję tej maski, ale powiem, że maska ani mnie nie zachwyciła ani nie rozczarowała. Zdarzało się, że użyta w zbyt dużej ilości obciążała mi włosy.
Następca: Biovax maska regenerująca z trzema olejkami
L'Oreal tonik oczyszczający (10-14 zł / 200 ml) /recenzja/: nie polubiłam się z tym tonikiem, ponieważ zawiera w swoim składzie alkohol co jest bardzo mocno wyczuwalne... 

Soraya płyn micelarny (6-8 zł / 200 ml) /recenzja/: płyn całkiem dobrze się sprawdził jeśli chodzi o demakijaż twarzy, jednak podrażniał i szczypał mnie w oczy... Na pewno więcej go nie kupię.
Następca: Garnier płyn micelarny

Be Beauty płyn micelarny (4,49 zł / 200 ml): hit za grosze! Dobrze zmywa makijaż, nie szczypie i nie podrażnia oczu. Uwielbiam go i mam jeszcze w zapasie kilka butelek :)
Vichy Dermablend podkład kryjący (60-90 zł / 30 ml) /recenzja/: podkład dobry na chłodniejsze miesiące, ponieważ latem po prostu spływa z twarzy. Bardzo dobrze kryje, wchodzi troszkę w pory i trudno go rozprowadzić, jednak przy problematycznej i trądzikowej skórze, może pomóc w zakryciu niedoskonałości. Jest bardzo wydajny, pokazane opakowanie nie jest całkowicie puste, ale niestety miałam go już dość długo i czas jego przydatności minął...
Następca: Revlon Colorstay 

Aleksandra krem do cery trądzikowej (6-7 zł / 30 ml) /recenzja/: w moim przypadku krem zamiast pomóc bardziej zaszkodził... 

Organix Cosmetix krem odżywczy na noc (próbka): bardzo fajny, treściwy krem na noc. Skóra była odżywiona i nawilżona po nocy. Próbka starczyła mi na dość długo więc krem jest wydajny.
Avon Winter Cocoon żel pod prysznic (5-6 zł / 200 ml) /recenzja/: bardzo sympatyczny, kremowy żel w przystępnej cenie. Dobrze mył i pięknie pachniał.
Następca: Isana żel z mocznikiem

Balsam do ciała (ok. 6-8 zł / 200 ml): balsam do kupienia w Kauflandzie. Niestety nie zużyłam go zbyt wiele, ale nie jestem w stanie go zmordować. Nie nawilża jakoś specjalnie dobrze, a do tego strasznie się marze na skórze i trudno go w nią wetrzeć.
Następca: Isana krem do ciała z granatem i figą

Ziaja bloker (ok. 8 zł / 60 ml) /recenzja/: antyperspirant faktycznie działa, hamując nadmierne pocenie się, jednak podrażniał i pachy mnie strasznie po nim swędziały...
Gal olejek do kąpieli i po kąpieli (ok. 6-8 zł / opakowanie) /recenzja/: z olejku do kąpieli nie byłam tak zadowolona jak z tego, który stosowało się bezpośrednio na ciało - świetnie nawilżał, a skóra po nim  bardzo fajnie się prezentowała.

Luksja Care Pro żel pod prysznic (próbka): żel niesamowicie nawilżał skórę, wypatruję jakiejś promocji i na pewno zakupię go w pełnowymiarowym opakowaniu, ale zdecyduję się na inny wariant zapachowy, bo ten niestety mi nie podpasował za bardzo. 
Carea płatki kosmetyczne (ok. 3 zł / 120 szt): najczęściej sięgam po płatki z Biedronki. Tanie, nie rozwarstwiają się.

Lilibe duże płatki kosmetyczne (4-5 zł / 40 szt): ostatnio bardzo polubiłam zmywanie twarzy właśnie tymi dużymi płatkami.

Aluette ręczniki kuchenne (ok. 6 zł / 4 rolki): służą mi do osuszania twarzy. Ostatnio zużywam ich troszkę mniej, ponieważ zaopatrzyłam się w małe ręczniczki to twarzy, ale mam je zawsze w pogotowiu np. gdybym nie zdążyła z praniem :)

I to cały mój projekt denko. Oczywiście jeśli używałyście, któryś z tych kosmetyków, chętnie się dowiem jak one sprawdziły się u Was :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Soraya - płyn micelarny

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejny płyn micelarny, który ostatnio używałam.

Od producenta: 
Nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i okolic oczu. Nawilżenia i oczyszczenie skóry z toksyn. 
Łagodnie i skutecznie oczyszcza skórę z makijażu, również wodoodpornego. Bogata formuła zawiera KOMPLEKS AQUA-CELL nawilżający skórę spragnioną wody oraz EKSTRAKT Z BIAŁEJ LILII I LIPOSTYMINĘ, które chronią skórę przed agresywnym wpływem środowiska zewnętrznego i minimalizują skutki podrażnień. 

Skład: Aqua, Glycerin, PEG-40 Glyceryl Cocoate, Sodium Coceth Sulfate, Caprylyl Capryl Glucoside, Hydrolyzed Viola Tricolor Extract, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower/Leaf/ Stem Extract, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Disodium Phosphate, Sodium Chloride, Propylene Glicol, Disodium EDTA, DMDH Hydrantion, Iodopropynyl Butylcarbamate.


Płyn znajduje się w wysokiej, smukłej butelce, którą bardzo wygodnie trzyma się w dłoni. Otwór dozujący nie jest zbyt duży, więc ilość wylewanego płynu na wacik jest odpowiednia. Zapach nie jest zbyt ładny, ale znośny.


Jeżeli chodzi o usuwanie makijażu z twarzy, to byłam zadowolona z efektów. Skóra nie była ani podrażniona ani przesuszona, makijaż schodził bez potrzeby mocniejszego pocierania. Efektu nawilżenia czy dotlenienia nie zaobserwowałam, ponieważ nie używałam go jako toniku, służył mi wyłącznie jako pierwszy krok w demakijażu twarzy i oczu.

Mimo, że producent nie pisze, że płyn przeznaczony jest również do demakijażu oczu, dla mnie każdy płyn micelarny ma do tego służyć. Dawno porzuciłam typowe płyny do demakijażu oczu, ponieważ większość z nich mnie podrażniała, właśnie na rzecz płynów micelarnych, bo te są o wiele delikatniejsze a równie skuteczne. 
Na początku byłam zadowolona z tego płynu - nie szczypał mnie w oczy, tusze, które używam szybko się zmywały. Jednak po jakimś czasie płyn zaczął niestety mnie podrażniać, nie było to za każdym razem gdy zmywałam oczy, ale były takie okresy, że myślałam, że wyrzucę go do kosza... 

Dostępność: drogerie, supermarkety
Cena: 6-10 zł

Płyn micelarny z Sorayi kupiłam na promocji za jakieś 6 zł, mimo początkowego zachwytu płyn mnie rozczarował, bo zaczął podrażniać i szczypać w oczy. Udało mi się go wykorzystać w ciągu miesiąca więc nie musiałam się z nim zbyt długo męczyć, ale wiem, że na pewno nigdy więcej po niego nie sięgnę...

sobota, 13 lipca 2013

(spóźnieni) ulubieńcy wiosny

Obiecałam, że z końcem kolejnej pory roku będą pojawiać się ulubieńcy, więc dziś troszkę spóźnieni ulubieńcy wiosennych miesięcy.
Kosmetyków nie ma wiele, brak w niej kolorówki, ponieważ te które mam po prostu używam...  Na co dzień nie maluję się zbyt dużo, po prostu podkład, puder i tusz. 

Vichy Normaderm żel głęboko oczyszczający - pisałam o nim w ostatniej recenzji. Świetnie oczyszcza wieczorem skórę. Nie ściąga jej i nie przesuszył jak do tej pory. Żel jest wydajny i ma bardzo przyjemny, cytrusowy zapach.

Dermedic Hydrain Hialuro płyn micelarny - na pewno niedługo pojawi się recenzja oraz jego porównanie z Biodermą w serii TANIE VS DROGIE. Płynów micelarnych używam głównie do zmywania makijażu oczu oraz do wstępnego oczyszczenia skóry a płyn z Dermedic świetnie sobie z tym radzi.

Soraya peeling morelowy [recenzja] - mimo jego chemicznego zapachu, sięgałam po niego coraz częściej. Skończył mi się mój poprzedni ulubieniec, czyli peeling ze skały wulkanicznej. Z peelingiem morelowym jest o tyle dobrze, że nie musimy się bawić w jego rozrabianie i przygotowywanie. Peeling świetnie wygładza skórę usuwając martwy naskórek.

Glinka zielona (ZSK) - maseczki z glinki zielonej stały się moimi ulubionymi w ostatnich miesiącach, sięgałam po nią częściej niż po gotowe maseczki. Świetnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum, ściąga rozszerzone pory, skóra jest miękka i gładka w dotyku. 
Garnier odżywka do włosów zniszczonych z masłem karite i awokaco [recenzja] - genialna odżywka, jedna z lepszych jakie zdarzyło mi się używać. Włosy są wygładzone, bez problemu się rozczesują i nie są obciążone. Na pewno będę do niej wracać niejednokrotnie. 

Isana odżywka z olejkiem babassu - niestety nie jest już ona dostępna w Rossmannie, a szkoda... Tania, świetnie wygładza włosy. Bardzo żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej.

Klorane suchy szampon [recenzja] - ostatnio wspominałam o nim w czerwcowym denku, szampon bardzo dobrze się u mnie sprawował, nie zostawiał białego nalotu a włosy wyglądały na prawdę na świeże. 
Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym [recenzja] - żel o cudownym zapachu i świetnych właściwościach nawilżających. Dobrze pieni się wylany na gąbkę, dobrze oczyszcza skórę. Niestety z serii Isana Med jest to jedyny wariant zapachowy, a bardzo szkoda...

Eveline superskoncentrowane serum modelujące do biustu [recenzja] - prawdę mówiąc kupując ten kosmetyki miałam mieszane uczucia co do jego docelowego działania, jednak bardzo miło się zaskoczyłam, gdy po jakimś czasie (nawet) mój TŻ zauważył różnicę. Skóra jest wygładzona, elastyczna przez co piersi wydają się być jędrniejsze. 

Bic Miss Soleil - moje ostatnie odkrycie jeśli chodzi o maszynki. Świetnie leżą w dłoni, dobrze dopasowują się do ciała. Maszynka nie tępi się zbyt szybko, a trzy ostrza pozostawiają skórę na prawdę gładką. Co najważniejsze nie udało mi się nimi zaciąć. Właśnie mi się teraz przypomniało, że zapomniałam je kupić w Rossmannie, bo obecnie są one w promocyjnej cenie :) 
Avon Spotlight - zapach podpatrzony u siostry skradł moje serce. Był to zapach, po który sięgałam najczęściej w ciągu ostatnich miesięcy. Nie jestem znawcą w opisywaniu zapachów więc sobie to daruję... Zapach kobiecy, dość elegancki, bardziej nadający się na wieczór. Dość długo wyczuwam go na sobie, a na ubraniach czuć go jeszcze dłużej.

Catrice kredka do brwi - próbowałam wcześniej podkreślać brwi cieniami, jednak efekt dla mnie był zbyt przerysowany. Mam brwi, które nie są identyczne, każda żyje własnym życiem, dlatego zależało mi na delikatnym ich podkreśleniu. Mam dość jasne, rzadkie włoski przez co brwi ginęły i były bardzo mało widoczne. Teraz gdy używam kredki Catrice w końcu widzę, że mam brwi :)

Biosilk jedwab do włosów - jedwab użyty na końcówki świetnie je wygładza. Włosy stają się mięciutkie i błyszczące. 


I to wszyscy moi ulubieńcy wiosny. Nie ma ich zbyt wielu, ale na prawdę są to kosmetyki, których używanie sprawiało mi przyjemność. Mam nadzieję, że ulubieńcy lata pojawią się na czas. Niestety ostatnio strasznie brak mi go na wszystko. Przy okazji chciałam przeprosić Was, że notki nie pojawiają się zbyt systematycznie... Mam nadzieję, że szybko się to zmieni :)

wtorek, 20 listopada 2012

Soraya - 10 minut na... perfekcyjne oczyszczenie




Saszetka pozwala na dwie aplikacje, mi starczyła na wykonanie trzech maseczek. Maseczka ma kolor zielonkawy, przyjemny zapach oraz lekką konsystencję, która z łatwością rozsmarowuje się na twarzy.

Po nałożeniu maseczki czuć delikatne ściągnięcie, jako że jest to maseczka na bazie glinki zastyga ona na skórze. Aby czas oczekiwania sobie umilić można maseczkę spryskiwać wodą termalną lub hydrolatem.

Po zmyciu maski skóra pozostaje matowa przez jakiś czas, pory są widocznie zmniejszone. Niestety uczucie ściągnięcia skóry pozostaje, więc trzeba dość szybko sięgnąć po krem do twarzy.

piątek, 19 października 2012

Soraya morelowy peeling antybakteryjny

Po peelin z Sorayi sięgnęłam po wielu pozytywnych opiniach i porównywania go do osławionego peelingu St. Ives. Niestety oryginału nie miałam możliwości używania, choć teraz zastanawiam się czy nie upolować go na allegro.





Peeling znajduje się w białej tubce, wykonanej w białego plastiku. Na szczęście z łatwością możemy zobaczyć ile produktu znajduje się w środku.

Tubka zamykana jest na zatrzask, który jak na razie trzyma i się nie urwał. Otwór pozwala na wyciśnięcie potrzebnej ilości produktu.


Peeling na kremową konsystencję. Ziarenka peelindujące są drobne i dość ostre, ale nie za mocne.

Jeśli chodzi o działanie jestem zadowolona z tego produktu. Skótra pozostaje gładka, odżwieżona, suche skórki są usunięte. Mimo fajnej kosystencji i jego działania minusem jest straszny, chemiczny zapach, który nie ma nic wspólnego z morelą. Gdyby nie ten zpach na pewno zostałby ze mną już na dłuższy czas, a tak nadal szukam mojego ideału...

Dostępność: drogerie
Cena: ok. 14 zł

Ocena: 4/5

Może wy znacie peeling podobny w swym działaniu do tego ale o przyjemniejszym zapachu??

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...