Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roche-Posay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roche-Posay. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

Projekt denko | lipiec 2017

Kolejny miesiąc za nami, więc pora na kolejne puste opakowania :)


Avon | płyn do kąpieli Spring Garden: płyny z Avonu królują u mnie w łazience już od kilku lat. Gdy jeden się kończy zamawiam kolejny. Spring Gadren ma prześliczny zapach, kwiatowy ale nie jest on ciężki. Płyny z Avonu po prostu ładnie pachną i robią delikatną pianę, a zapach długo unosi się w łazience.

Douglas | płyn do kapieli Aloe Vera & Feigenkaktus (opuncja): płyn nie jest już dostępny w ofercie Douglas, a szkoda, bo jego zapach pozwalał się zrelaksować i wyciszyć w czasie kąpieli.

Johnson's Baby | łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1: płyn zużyłam dodając go do kąpieli.

Yves Rocher | żel pod prysznic - pomarańcza z Florydy /recenzja/orzeźwiający i odświeżający zapach soczystych pomarańczy. Żel jest bardzo przyjemny choć mało wydajny.

Allverne | nawilżające mydło do rąk i pod prysznic Wanilia/Kokos: mydełko dostałam w prezencie, ale wydaje mi się, że kosmetyki tej marki widziałam w Hebe. Mydło miało przyjemny zapach, jednak nie utrzymywało się długo na skórze. Nie nawilżyło dłoni, jednak na pewno ich nie przesuszało.


Vichy | antyperspirant w kulce przeciw nadmiernemu poceniu /recenzja/: mimo, że antyperspirant nie chronił mnie w 100%, to jednak robił to lepiej niż większość drogeryjnych kosmetyków. Na pewno jest wart wypróbowania, a ja pewnie niedługo do niego powrócę...

Lady Speed Stick | antyperspirant: żelowy antyperspirant, który obecnie jest moim ulubionym drogeryjnym kosmetykiem tego typu. Są dostępne w kilku wersjach zapachowych i za każdym razem sięgam po inny. U mnie sprawdza się dużo lepiej niż wersja w sztyfcie.


Care&Go | szampon przeciwłupieżowy: szampon z Biedronki, który stał u nas pod prysznicem. Osobiście używałam go dość sporadycznie, raz na tydzień, aby dobrze oczyścić włosy i skórę głowy. Sprawdził się dobrze, a do tego jest wydajny, ma gęstą konsystencję, przez co nie trzeba nabierać go dużo.

Isana | suchy szampon /recenzja/tani i dobry suchy szampon, choć bieli włosy i trzeba poświęcić więcej uwagi aby go wyczesać z włosów. Ale jeśli o działanie nic mu nie mogę zarzucić. Tu miałam w mniejszej wersji, format idealny do podróżnej kosmetyczki.

Avon Advance Techniques | suchy szampon /recenzja/: przyzwoity kosmetyk. Włosy były odświeżone przez kilka godzin, w sam raz na szybkie wyjście na miasto :) troszkę przeszkadzał mi jego zapach, bo długo utrzymywał się na włosach.


Thayers | tonik - woda różana, oczar i aloes: kupiłam go jakiś czas temu na iHerb za poleceniem Agnieszki (nissiax83). Świetnie się sprawdzał do odświeżania i tonizowania skóry.

Bielenda | super power mezo serum - serum korygujące: serum może nie radzi sobie spektakularnie z problematyczną skórą, jednak na pewno po jakimś czasie wygląda ona lepiej. Jest gładsza i bardziej jędrna. To moje drugie opakowanie i chyba na jesień sięgnę po kolejne :)

Alterra | serum orchidea do skóry dojrzałej i wymagającej: przyjemne serum do twarzy, idealnie sprawdza się pod krem, zarówno na noc jak i na dzień. Nawilża, nie przeciąża skóry. Niestety nie zużyłam do końca przed terminem ważności :(

La Roche-Posay | Effaclar Duo+ krem zwalczający niedoskonałości skóry: krem pomaga mi w doprowadzeniu skóry do w miarę dobrego stanu, gdy mam jakiś mocniejszy wysyp krostek i zaskórników. Sięgam po niego na zmianę z kremem z Avene.

Gorvita | żel Aloe Vera: żel używałam pod krem na noc jako dodatkowe nawilżenie. Kosmetyk tani, bardzo wydajny, delikatny dla skóry. Świetnie sprawdza się przy podrażnieniach skóry (np. po depilacji czy opalaniu).

Tołpa green, ujędrnienie 40+ | ujędrniający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy /recenzja/: gęsty krem, który świetnie nawilża okolice oczu. Krem wydajny i w bardzo przystępnej cenie.


Tołpa, dermo mani, new | odnawiający peeling-masaż do dłoni /recenzja/: znalazłam niedawno drugą część tego kosmetyku... Bardzo dobry, porządny peeling do dłoni. Po zabiegu dłonie są wypielęgnowane i nawilżone.

Vichy Normaderm | próbka żelu i kremu: miałam już do czynienia z żelem Vichy do mycia twarzy i uważam, że jest dobry do cery tłustej i problematycznej.

Yves Saint Laurent | Black Opium: przecudowy! po narodzinach syna mój TŻ sprezentował mi całą buteleczkę :D jak będziecie w drogerii koniecznie go powąchajcie.

Isana | oliwkowa pomadka do ust: niestety nie polubiłam się z tą pomadką. Zarówno zapach jak i działanie było kiepskie. Do tego pozostawiała dziwny, chemiczny posmak.


Cien | płatki kosmetyczne maxi: mięciutki i delikatne płatki bawełniane. Na pewno będę do nich wracać.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: nakupiłam tych płatków w 3-paku, ale niestety nie przypadły mi do gustu. Są wykonanie tylko w 70% z bawełny, przez co nie są tak mięciutkie.

Lilibe | płatki kosmetyczne do peelingu: płatki kosmetyczne, które z jednej strony zawierały drobinki peelingujące. Niestety za wiele one nie robiły, wolę tradycyjne peelingi.

Cleanic | patyczki higieniczne: moje ulubione wyprofilowane patyczki, wracam do nich już przez dłuższy czas. Choć w ostatnim opakowaniu zdarzyło mi się, że ok. 1/4 patyczków miała watę tylko na jednej końcówce....


I tak - to całe moje denko. Dziękuję, że wytrzymałyście do końca (o ile tak było) i zapraszam za miesiąc :)



środa, 2 grudnia 2015

Projekt denko | październik - listopad


Kolejna porcja zużytych kosmetyków :) Chyba nic tak bardzo nie cieszy jak pełny pojemnik z pustakami :D
Isana żel pod prysznic /recenzja/: przepiękny i uzależniający zapach (przynajmniej mnie) - miód kwiatowy. Niestety zapachy z Isany są dość nietrwałe i na skórze bardzo krótko są wyczuwalne, ale chwila przyjemności pod prysznicem zawsze jest :) 

The Body Shop szampon do włosów /recenzja/: banan zamknięty w butelce, zapach dość naturalny, nie jest bardzo sztuczny. Używając w duecie z odżywką, zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Szampon dobrze oczyszcza, włosy są miękkie i nie obciążone.

Neutral antyperspirant /recenzja/: osobą z problemem nadmiernej potliwości nie polecam go latem, będziecie czuć się zawiedzione i śmierdzące... jednak na okres jesienno-zimowy warto go wypróbować - przynajmniej u mnie się on sprawdzał jesienią.

Dove mleczko do ciała /recenzja/: lubię klasyczny zapach Dove. Mleczko sprawdziło się do wieczornego używania. Skóra była nawilżona, pozostawała na niej wyczuwalna warstwa ochronna, która nie lepiła się. 
Bioderma Sensibio płyn micelarny /recenzja/: płyn jest na prawdę dobry - delikatny, nie podrażnia skóry, nie piecze w oczy. Jedynym jego minusem jest cena. Jeśli uda mi się go kupić w dobrej cenie to pewnie się skuszę, jednak u mnie równie dobrze sprawdzają się płyny np. z Bourjois czy Garniera.

La Roche Posay płyn micelarny: równie dobry płyn micelarny. Radzi sobie z usuwaniem makijażu i nie podrażnia ani skóry ani oczu.

Isana Young krem do mycia twarzy /recenzja/: stosowany przeze mnie dwa razy dziennie spowodował lekkie ściągnięcie skóry. Używałam go w końcu tylko wieczorem. Świetnie oczyszcza skórę.

Sisley tonik kwiatowy: tonik ma delikatny różany zapach. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Skóra była odświeżona i zmysły odprężone. Niestety cena zabija...

Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/: oj straszny płyn. Szczypie i piecze w oczy. Wymęczyłam tą wielką butlę do demakijażu twarzy. Zdecydowanie odradzam tą różową, niby łagodną wersję płynu.
Eveline maskara Volumix Fiberlast: tusz albo za długo czekał na swoją kolej albo ma taki urok... Szczoteczka sylikonowa ładnie rozdziela i zagęszcza rzęsy ale niestety po 3-4 godzinach zaczyna się osypywać i później cały dzień trzeba już kontrolować, czy nie mamy "pandy" (oczywiście jeśli ją miałyście to dajcie znać w komentarzu czy jak u Was się ona spisywała).

Kobo transparentny puder mocno matujący /recenzja/: przyzwoity puder matujący w przystępnej cenie. Niestety wydajność kosmetyku mogłaby być lepsza. Mat na skórze utrzymuje się ok. 3 godzin.
Gucci by Gucci: kobiecy, zdecydowany zapach. Używałam w chłodniejsze miesiące lub na jakieś wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymywał się bardzo długo.

Yves Rocher Moment de Bonheur: kupiłam go w ciemno (a może był dołączony jako gratis...). Na początku strasznie się z nim nie polubiłam. Pachniał mi zielskiem. Po kilku miesiącach wróciłam do niego i zapach mnie oczarował - pachniał mi już taką dziką, przydrożną różą :) Zapach też dość długo się utrzymywał, zwłaszcza na ubraniach.
Skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki udało mi się kupić za 10 zł w Biedronce. Skóra złuszczyła się a stópki pozostały gładziutkie. Lubię używać ich raz na jakiś czas. Obecnie udało mi się ponownie kupić te z Carrefoura.

Bic Soleil Bella: z polecenia siostry kupiłam je i zostaną ze mną dłużej :) Maszynka ma 4 ostrza, pozostawi skórę gładziutką, nie zacina i ma dobrze leżącą w dłoni rączkę.

Tami chusteczki odświeżające: kupione bodajże w Lidlu. Lubię mieć pod ręką w pracy czy w torebce takie chusteczki lub płyn antybakteryjny.

Facelle nawilżane chusteczki /recenzja/: jedyne chusteczki, które obecnie używał. Świetne jeśli chodzi o odświeżenie, nie podrażniają tych szczególnych okolic. 
Biocosmetics glinka zielona: uwielbiana przeze mnie glinka zielona do oczyszczania tłustej skóry. Ta z firmy Biocosmetkics (kupiona na Allegro) spisywała się bardzo dobrze, nie kruszyła się, rozszerzone pory były zdecydowanie mniej widoczne a skóra odświeżona. Oczywiście jak to z glinkami, trochę trudno je zmyć, ale efekty są warte aby stosować glinkowe maseczki.

Vichy Aqualia Thermal: fajnie nawilżające kremy, nie pozostawiają bardzo tłustej warstwy na skórze.

Nivea Soft: klasyczny zapach Nivei w trochę lżejszym wydaniu :)
Cleanic płatki kosmetyczne: zarówno duże jak i małe płatki dobrze się u mnie sprawdzają. Są miękkie, nie rozwarstwiają się.

Sephora płatki kosmetyczne: płatki oczywiście spełniły wszystkie moje oczekiwania - są mięciutkie, delikatnie dla skóry i nie rozwarstwiają się. Cena 70 szt. to 7 zł, małe opakowanie, które ja posiadałam (30 szt) obecnie nie jest dostępne na stronie, a ceny niestety nie pamiętam.


I tak oto doszliśmy do końca :) Ja już napełniam torbę kolejnymi pustymi opakowaniami i zapraszam na grudniowe podsumowanie - ten czas tak szybko leci, że nim się obejrzymy a będą już święta i koniec roku :)


środa, 2 września 2015

wakacyjny PROJEKT DENKO

Kosmetyków, które zużyłam nie pokazywałam Wam przez ostatnie trzy miesiące. Dlatego dzisiaj przychodzę z całą masą pustych opakowań, które zgromadziłam przez czerwiec, lipiec i sierpień. Wszystko wysypuje mi się już z mojego denkowego koszyczka więc nie mogę z tym dłużej zwlekać :)
Oczywiście prawie wszystko co zobaczycie to kosmetyki pielęgnacyjne. W okresie największych upałów zrezygnowałam ze stosowania podkładów. Moja skóra wyglądała całkiem znoście, więc przypudrowywałam tylko twarz, malowałam rzęsy i leciałam do pracy. Niestety żaden podkład w połączeniu z moją tłustą skórę w upalne dni nie zgrywały się.... Dobra, nie przedłużam i zapraszam na krótkie recenzje zużytych kosmetyków.
Barwa Siarkowa | antybakteryjny żel do mycia twarzy /recenzja/: żel świetnie oczyszczał skórę w czasie wieczornego demakijażu. Wystarczy niewielka ilość, żeby umyć całą twarz. Skóra była lekko zmatowiona, jednak nie były nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.

Be Beauty | micelarny żel do mycia twarzy /recenzja/: tani, dostępny w każdej Biedronce a przede wszystkim skuteczny i delikatny żel do mycia twarzy. Miałam już kilka opakowań i na pewno będę do niego wracać, choć teraz mam ochotę wypróbować wersję kremową.

Synergen | pianka do mycia twarzy /recenzja/: mimo, że w recenzji wspominałam, że pianka jest niewydajna, to chyba przez to, że nie do końca mi się jej miło używało, proces zużywania jakoś strasznie mi się dłużył... Do tego niedziałająca prawidłowo pompka doprowadzała mnie do szału. 
Max Factor | puder sypki odcień transparentny /recenzja/: jeśli klikniecie w recenzję tego kosmetyku, to na pewno zauważycie, że kolor transparenty to on raczej nie jest. Wiosną był on dla mnie zdecydowanie za ciemny, a latem w końcu udało mi się go zużyć. Puder dobrze wygląda na skórze, nie pozostawia płaskiego matu (ma w sobie delikatnie drobinki rozświetlające). Niestety przy mojej tłustej skórze nie sprawdził się. Zaczynałam się po nim bardzo szybko błyszczeć.... 

Yves Rocher | 2-fazowy płyn do demakijażu /recenzja/: niewielki ale wariat! Używałam go do zmywania trudniej zmywalnych maskar lub tych wodoodpornych. Świetnie radzi sobie w każdym z przypadków. Wystarczy przyłożyć nasączony wacik na kilka chwil do rzęs i wszystko znika. Nie podrażnia skóry w wokół oczu oraz nie pozostawia ich za mgłą.

Tołpa Botanic Białe Kwiaty | orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 /recenzja/: po prostu przepiękny zapach. Fajnie odświeżał skórę, nie sprawiał że była ona ściągnięta. 
Bielenda | aktywne serum korygujące 10% kwas migdałowy AHA, kwas laktobionowy PHA, witamina B3: o serum było głośno jakiś czas temu, więc i ja po nie sięgnęłam. Obecnie w użyciu mam drugą buteleczkę, jednak muszę powiedzieć, że jak przy pierwszej widziałam jakieś efekty, tak teraz jakby nic się nie działo na mojej skórze. Będę je nadal stosować i pod koniec drugiego opakowania na pewno napiszę pełną jego recenzję. 

La Roche-Posay| Redermic [R] /recenzja/: byłam nastawiona na wielkie wow, jednak w czasie używania kremu nie zauważyłam, żadnych widocznych i trwałych zmian w stanie mojej skóry. Liczę jednak na to, że używanie retinolu pozwoli mi na cieszenie się skórą bez zmarszczek jeszcze przez długi czas :) Jednak to kremu tego raczej już nie wrócę.
Isana | mydło w płynie Copacabana: mydło dostałam w jednej z przesyłek z Rossmanna. Mydła z Isany lubię, są tanie i dostępne w przeróżnych wariantach zapachowych. Copacabana to wersja z letniej edycji, która pachniała kokosem i mango. 

Sephora | żel pod prysznic Monoi /recenzja/: jednym słowem - bajeczny zapach. Choć żel kosztuje w regularnej cenie 40 zł to warto czekać na promocje, bo widziałam, że ostatnio kosztował ok. 15 zł. Ze względu na zapach polecam wypróbować, a jeśli nie to chociaż poniuchać w drogerii :) Żel dobrze się pieni i nie przesuszał skóry.

Le Petit Marseillais | żel pod prysznic werbena&cytryna /recenzja/: wydajny, ładnie pachnący (uwielbiam werbenę w kosmetykach) i nie wysuszający skóry żel. 

Le Petit Marseillais | delikatny płyn 2w1 pomarańcza&grejpfrut /recenzja/: żel i płyn do kąpieli w jednym. Przyjemny, choć ulotny zapach. Dobrze sprawdzał się jako i żel jak i płyn do kąpieli. 
Rexona | antyperspirant: spreye z tej marki chyba najlepiej się u mnie sprawdzają i zawsze jakiś jest w mojej kosmetyczce. Za każdym razem sięgam po inny wariant zapachowy. Ten z różową koronką był strasznie duszący, więc użyty w małym pomieszczeniu po prostu dusił i gryzł w gardło.

Wellness&Beauty | olejek do ciała kwiat wiśni i róża /recenzja/: olejek dobrze odżywia i nawilża skórę, wygląda ona od razu o wiele zdrowiej. Dość szybko się wchłania, jednak pozostawia na skórze delikatnie wyczuwalną warstewkę ochronną. 

Uroda Melisa | balsam silnie nawilżający do ciała /recenzja/: plusem jest na pewno opakowanie z pompką, a największym minusem zapach... Ale coś za coś, ponieważ balsam genialnie nawilża skórę, nie pozostawia tłustej i lepkiej warstwy. 

Bielenda | arbuzowy peeling do ciała /recenzja/: zapach arbuza świetnie sprawdzał się latem. Peeling całkiem dobry, choć nie ma dużo drobinek to są one dość spore i ostre więc spokojnie wygładzimy nim skórę.
Alterra | odżywka do włosów morela&pszenica: całkiem przyzwoita odżywka. Cudów jednak wielkich nie czyniła na moich włosach. Obecnie nie jest już dostępna w Rossmannie.

Pilomax | szampon do włosów z łupieżem tłustym: dobrze pieniący się i oczyszczający szampon. Prawdę mówiąc myślałam, że cierpię na tłustą odmianę łupieżu, ponieważ po podrapaniu się paznokciem po skórze głowy zostawał mi biały osad. Jednak używanie tego szamponu tego nie zmieniło, więc chyba pora aby udać się do specjalisty a nie radzić się wujka Google.

Sylveco | balsam myjący do włosów z betuliną /recenzja/: niestety kosmetyk bardzo zachwalany w "internetach" nie sprawdził się na moich tłustych włosach. Włosy były obciążone, często wyglądały jakbym ich wcale nie umyła... 

Green Pharmacy | szampon do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach /recenzja/: szampon do wszystkiego, czyli do niczego... no aż tak źle nie było, ot taki zwykły, przeciętny szampon do codziennego używania. Użycie po nim odżywki jest wskazane :)

Avon | szampon odżywczy pokrzywa i łopian: szampony z serii Naturals całkiem dobrze się u mnie sprawdzają. Oczyszczają skórę głowy i włosy, nie obciążają ich. Są tanie więc świetnie sprawdzają się przy codziennym używaniu.

Yves Rocher | delikatny szampon z wyciągiem z hamamelisu: niedługo postaram się zamieścić jego pełną recenzję, bo drugie opakowanie mam już w użyciu. Szampon dobrze myje, nie obciąża. Jest wydajny. Ale od razu piszę, że żadnych cudów nie robi. 

Marba | suchy szampon: suchy szampon z Biedronki, w którym po dwóch psikach zepsuł mi się atomizer.... wrrrr..... wyrzucam więc cały szampon do kosza. Jednak te dwa psiki zachęciły mnie do kupienia jeszcze jednego opakowania, ponieważ dawał świetny efekt na włosach. Z resztą wiele dziewczyn bardzo go sobie chwali, atomizer też im działa, więc tylko mi się chyba trafił taki felerny egzemplarz.
Skinlite| skarpetki złuszczające /recenzja/: do kupienia w Carefourze za ok. 11 zł. Daje dobre efekty na moich stópkach i na pewno będę do nich wracać. 

Facelle | chusteczki do higieny intymnej: odkąd kupiłam i wypróbowałam te, nie sięgam po żadne inne. Są delikatne, nie podrażniają, dobrze odświeżają. Do tego w promocji do kupienia za kilka złotych. 

Cleanic | zmywacz do paznokci w chusteczce /recenzja/: zaskakująco dobry zmywacz. Jedna chusteczka faktycznie wystarczyła na zmycie ciemnego lakieru z obu dłoni. Do tego zawartość olejków, pozostawiała wypielęgnowane i nawilżone skórki.

Tibelly | nawilżana chusteczki: nawilżane chusteczki w każdym denku są. Te kupiłam bodajże w Netto. Używam ich głównie do przetarcia dłoni po wykonaniu makijażu. 
I na koniec płatki kosmetyczne. Muszę przyznać, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Były miękkie i nie rozwarstwiały się. 

Jak widzicie najwięcej udało mi się zużyć szamponów, co powiem Wam szczerze, samą mnie mocno zaskoczyło, gdy wyciągałam kolejne puste po nich opakowania z mojego magicznego koszyczka. Mimo, że myję włosy prawie codziennie, to jakoś zawsze wydaje mi się, że dość długo schodzi mi aby je zużyć... 

Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach powrócę do miesięcznego podsumowania moich kosmetycznych zużyć. Niestety (albo stety) wróciłam ostatnio do bardziej namiętnego czytania książek i staram się więcej ruszać, dlatego blog troszkę na tym ucierpiał....


Mamy już wrzesień więc mam nadzieję, że powrót do szkoły nie był dla Was dużym szokiem???? Na prawdę, jeśli wydaje Wam się, że szkoła to najgorsze zło to muszę Wam powiedzieć, że jeszcze za tym zatęsknicie... :) Wiem, że pomyślicie: co też ona wypisuje, ale uważam, że okres szkoły oraz studiów był chyba jednym z bardziej beztroskich czasów (przynajmniej w moim przypadku). Niestety po kilku latach pracy najchętniej poszłabym już na emeryturę :D


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

La Roche Posay | Redermic [R]

Niestety latka lecą, dlatego coraz więcej w mojej pielęgnacji pojawia się kosmetyków anty-age :) Stosuję je głównie na noc, ponieważ większość z nich ma dość treściwą konsystencję co przy mojej tłustej skórze nie zawsze sprawdza się pod makijaż. Wybierając krem La Roche-Posay Redermic [R] miałam również na uwadze to, że retinol stosowany jest również w kosmetykach przeznaczonych do skór dość mocno problematycznych (moja taka też jest...). 


Dostępność: apteki, Superpharm, Hebe, apteki internetowe
Cena: od 85 zł | 30 ml
KWC: klik

Krem znajduje się w metalowej tubce, co niestety pod koniec używania sprawia nie mały problem przy jego wydobyciu. Konsystencja jest bardzo przyjemna, delikatna, szybko się wchłania. Krem jest praktycznie bezzapachowy.
Na początku używania stosowałam go co 2 dni, ponieważ obawiałam się przesuszenia skóry. Po około 2-3 tygodniach, gdy nie zauważyłam, żadnego negatywnego działania, zaczęłam go używać codziennie, oczywiście na noc. Nawet przy codziennym stosowaniu nie wystąpiło u mnie żadne podrażnienie czy przesuszenie, więc krem faktycznie nadaje się do wrażliwej skóry. 

Warto pamiętać, że przy stosowaniu kwasów czy retinolu należy bezwzględnie pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Ponieważ skóra może być wtedy uwrażliwiona i podatna na powstawanie przebarwień. 
Czy retinol zadziałał w widoczny sposób na moje zmarszczki?? Niestety nie. Przez cały okres używania, czyli jakieś 4-5 miesięcy, nie zauważyłam aby istniejące zmarszczki choć trochę się zmniejszyły. Stan skóry, jeśli chodzi o zmiany trądzikowe i rozszerzone pory, niestety też nie uległ poprawie.  

Wierzę w retinol, jako aktywny składnik w kosmetykach przeciwzmarszczkowych. Mam nadzieję, że skutecznie opóźni pojawienie się kolejnych, a istniejące nie będą się szybko pobłębiać. Jednak po ten krem już raczej nie sięgnę, ponieważ nie było żadnego wow! A nie lubię używać kosmetyków, które nie dają żadnych widocznych efektów... Za kilka dni sięgam po krem z Eucerin, ale jeśli macie jakieś godne polecenia kremy na pierwsze zmarszczki to chętnie zapoznam się z Waszymi sugestiami :)


środa, 6 maja 2015

PROJEKT DENKO | kwiecień

Po majowym urlopie zjawiam się z zużytymi kosmetykami :) Wiem, że nie raz to pisałam, ale bardzo cieszy mnie ta masa pustych opakowań, których mogę się pozbyć, ponieważ na ich miejsce mam kolejne kosmetyki. 
Carmance Water | woda termalna z dodatkiem róży i aloesu/recenzja/: woda służyła mi głównie do zwilżania maseczek z glinek, po to by nie zaschły zbyt mocno na twarzy. Duża pojemność w przystępnej cenie, jednak minusem jest atomizer, który się zacina i czasami psika wielkimi kroplami wody.

La Roche Posay | fizjologiczna pianka do oczyszczania twarzy /recenzja/: mimo małej pojemności pianka starczyła mi na dość długo, więc jest bardzo wydajna. Tworzy delikatną i aksamitną pianę, która nie znika podczas mycia. Twarz pozostaje oczyszczona i nie towarzyszy temu nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

Biochemia Urody | tonik z kwasem BHA 2% /recenzja/: mimo, że nie zauważyłam rewelacyjnej poprawy w stanie skóry, to chętnie powrócę do tego toniku. Część zaskórników z policzków i linii żuchwy znikło, ślady po niedoskonałościach szybciej się goiły. 

La Roche Posay | Anthelios XL fluid: krem z wysokim filtrem bardzo dobrze sprawował się na mojej tłustej skórze. Szybko się wchłaniał, nie bielił i nie sprawiał, że moja skóra świeciła się bardziej niż zwykle. Po wykończeniu próbki jestem skłonna kupić całe jego opakowanie :)

Dove | Refresh + Care suchy szampon /recenzja/: bardzo fajny szampon. Siwizna widoczna zaraz po aplikacji dość łatwo się wyczesuje a włosy pozostaje "świeże" przez cały dzień. 

Batiste | suchy szampon do włosów ciemnych /recenzja/: również po tym szamponie, efekt odświeżonych włosów utrzymuje się cały dzień. Nie mamy tu do czynienia z białym proszkiem, a ciemnym, jednak musimy z nim uważać, ponieważ nieostrożnie spryskany na skórę, sprawia, że wygląda ona na brudną...

Rexona | Maximum Protection antyperspirant w kremie /recenzja/: jak na razie mój faworyt jeśli chodzi o ochronę przeciw poceniu się i przykremu zapachowi. Bardzo skutecznie chroni nawet w ekstremalnych warunkach :) 

Bielenda | olejek do kąpieli mandarynka i werbena /recenzja/: piana powstawała z niego dość przyjemna, jednak zapach (boski!) był słabo wyczuwalny. Działanie nawilżające też nie było zachwycające, więc sam kosmetyk dość przeciętny. 

Be Beauty | sól do kąpieli trawa cytrynowa i bambus /recenzja/: zapachowy umilacz z Biedronki za 4 złote. Zapach przyjemny, nienachalny. Skóra po kąpieli nie jest przesuszona. 

Bath & Body Works | mydło w piance Sea Side Bloom /recenzja/: przecudowny zapach kwiatów, który bardzo długo utrzymuje się na skórze. Mydło bardzo skutecznie usuwa wszelkie zabrudzenia, jednak przesusza skórę dłoni. 

Garnier Oila | farba do włosów: farba, którą użyłam do zrobienia sobie ombre. Kolor po pierwszym farbowaniu nie był bardzo widoczny, jednak po jakimś czasie nałożyłam ją jeszcze raz i z efektu jestem bardzo zadowolona. Niestety jak to przy rozjaśnianiu bywa włosy na końcach troszkę się przesuszyły...

Bic | maszynki do golenia Miss Soleil: maszynki, do których ciągle wracam. Mają wygodną rączkę, są ostre i nie tępią się po pierwszym goleniu. 

Avon | tusz Super Shock /recenzja/: mimo, że lubię ten tusz to na razie nie będę do niego wracać. Dość szybko wysycha i jego spora część po prostu się marnuje. 

Catrice | kredka do brwi nr 020: mam rzadkie brwi i bez ich podkreślenia wyglądają jakby po prostu ich nie było. Obecnie mam jeszcze kolor 040, jednak 020 bardziej pasuje do mojej bladej skóry i niezbyt ciemnych brwi. Na razie nie planuję jej zdradzać z inną kredką (chyba że możecie coś polecić???) 

Carea | płatki kosmetyczne: widać, że najczęściej płatki kupuję w Biedronce :) ostatnio również polubiłam płatki maxi.

Dada | chusteczki nawilżana: służą mi do czyszczenia dłoni po wykonanym makijażu.

Perfecta | maseczka antybakteryjna: fajnie oczyszczająca maseczka, która ma przepiękny zapach.

Kiehl's | Ultra Facial Toner: gdyby nie było mi żal stówki na tonik to na pewno bym go kupiła. Skóra jest po nim oczyszczona, wygładzona i napięta.

Avon | żel pod prysznic Senses: żele są tanie, dobrze się pienią i świetnie pachną :)


Mam nadzieję, że dotarłyście do końca notki :) Oczywiście jeśli miałyście, któryś z tych kosmetyków to czekam na Waszą opinię na jego temat. 

czwartek, 9 kwietnia 2015

La Roche-Posay | fizjologiczna pianka oczyszczająca do twarzy

Przy jednych z zakupów kosmetyku z firmy La Roche-Posay otrzymałam pudełeczko z miniaturami innych produktów marki, wśród których była 50 mililitrowa pianka do oczyszczania twarzy. Bardzo lubię kosmetyki wielofunkcyjne, i ta pianka właśnie taka była. Sprawdzała się zarówno do porannego odświeżenia, jak i do wieczornego oczyszczania skóry. Dzięki niewielkiej pojemności towarzyszyła mi również w podróżach :)

Opis producenta: Pianka do mycia twarzy delikatnie oczyszcza i usuwa makijaż zachowując równowagę fizjologiczną skóry. Pobudza blask i świeżość skóry. Skóra jest uwolniona od zanieczyszczeń, swobodnie oddycha. 

Skład: Aqua/Water, Dipropylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG-30 Glyceryl Cocoate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Potassium Chloride, Sodium Chloride, Coco-Betaine, Poloxamer 184, Disodium EDTA, Citric Acid, Phenoxyethanol, Parfum/Fragrance. 

Dostępność: apteki, internet
Cena: od 45 zł | 150 ml
KWC: klik

Piankę miałam w zamiarze stosować jedynie na wyjazdach, jednak mimo małej pojemności, okazała się bardzo wydajna, dlatego w obawie, że skończy się jej termin przydatności, zaczęłam używać jej również w domu. Pianka jest aksamitna i delikatna, jednak nałożona i wsmarowana w twarz nie znika z jej powierzchni i przez cały czas mycia się trzyma :) 

Wieczorem po wstępnym demakijażu skóry i umyciu jej fizjologiczną pianką, twarzy była dobrze oczyszczona. Skóra nie była napięta, ściągnięta czy przesuszona. W żaden sposób nie uczuliła, nawet po dostaniu się do oczu nie wywołuje szczypania. 

Jeżeli pianka jest jeszcze gdzieś w Waszych zapasach sięgnijcie po nią jak najprędzej, a jeśli szukacie czegoś nowego i ciekawego do oczyszczania buzi - warto się za nią rozejrzeć i upolować na jakieś ciekawej promocji :) 

wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

sobota, 19 października 2013

La Roche Posay - Effaclar K - lekiem na całe zło?

Swoją kurację z Effaclar K zaczęłam poprzedniej zimy. Przerwałam ją gdy za oknem zrobiło się ciepło i dopiero wtedy zobaczyłam, że krem faktycznie działa (???). Znaki zapytania wynikają z tego, że zażywałam wtedy tabletki hormonalne i moja skóra wyglądała wtedy o wiele lepiej. Ale zacznijmy od początku...
Krem znajduje się w metalowej tubce, która umożliwia wydobycie kremu co do ostatniej kropelki. Zakończona jest wygodnym dzióbkiem. Krem ma lekką, żelową konsystencję, która dobrze rozprowadza się na skórze i dość szybko wchłania. Jest też wydajny. Ja nakładałam go jedynie na noc. Nałożony na skórę może troszkę podrażniać, jeśli posiadamy drobne ranki (np. jeśli niedawno coś zdarzyło się nam wycisnąć...). Kremu tego typu powinny być nakładane na dobrze osuszoną skórę. 
Zacznę od tego, że posiadam tłustą skórę z rozszerzonymi porami. Dlatego dość często mam problemy z zaskórnikami. Przed odstawieniem tego kremu nie miałam jednak problemu z zaskórnikami zamkniętymi, skóra była raczej gładka bez podskórnych grudek. Krosty wyskakiwały, jednak zdarzało się to jedynie w okolicach okresu. Pryszcze szybciej się goiły a ślady po nich szybciej znikały.
Jednak przyszła wiosna i lato, i krem odstawiłam. Dorobiłam się wtedy na prawdę sporo podskórnych grudek, z którymi walczę do dzisiaj. Resztka kremu, którą zużyłam niedawno nie wystarczyłam mi już na długo i stan skóry nie uległ poprawie. Na efekty działania kremu musimy troszkę poczekać. Ja polepszenie skóry zauważyłam po ok. 1,5-2 miesiącach jego stosowania.
Nie chcę przypisywać Effaclar K wszystkich zasług jeśli chodzi o dobry wygląd mojej skóry w czasie jego stosowania, ponieważ jak wspomniałam na początku brałam wtedy tabletki hormonalne, które miały też spory wpływ na poprawę jej wyglądu. Obecnie stosuję krem redukujący zmiany potrądzikowe z Iwostin, jednak używał go dopiero ok. miesiąca i efekty nie są dla mnie jeszcze zadowalające, dlatego rozważam powrót do kuracji hormonalnej. Ale z decyzją tą wstrzymam się do końca roku, ponieważ chcę jeszcze powalczyć o dobry wygląd mojej skóry ze wspomnianym Iwostinem oraz Effaclar Dou, który ma na prawdę sporo pochlebnych opinii. Zastanawiam się również nad wprowadzeniem kwasów do swojej pielęgnacji, myślę na razie nad tonikiem dostępnym na BU oraz robieniem peelingów za pomocą kwasu migdałowego.

Dostępność: apteki, Super-pharm, Hebe
Cena: 35-50 zł / 30 ml

Wiem, że sporo z Was poradzi mi po prostu wybranie się do DOBREGO dermatologa. Ja niestety chyba miałam pecha i nie trafiłam na takiego... (oczywiście jeśli możecie polecić sprawdzonego dermatologa ze Szczecina to czekam na komentarze czy wiadomości prywatne). 

Jeżeli macie lub miałyście podobne problemy i znacie sposoby, którymi można polepszyć stan skóry również piszcie. Porady te na pewno przydadzą się nie tylko mi ale i innym dziewczynom :D


czwartek, 3 października 2013

Projekt denko - wrzesień

 
 
Kolejny miesiąc za nami... Strasznie szybko mijają mi ostatnie miesiące i pewnie się nie obejrzę a będę niedługo ubierać choinkę :) Dziś kolej na ostatnie podsumowanie ubiegłego miesiąca - projekt denko. 
Bioderma Sebium /recenzja/ - tej wersji, przeznacznej do cery mieszanej i tłustej, używam jako toniku do twarzy i w tej roli sprawdza się świetnie. Gdy będzie na promocji prawdopodobnie kupię go ponownie.
 
Następca: ten sam produkt
 
Bioderma Sensibio - osławiony już chyba wszędzie gdzie się da... Mojego serca nie skradł. Używałam go do demakijażu głównie oczu. Nie zaprzeczam, że jest to dobry płyn, jednak jest wiele równie dobrych płynów,  w dużo przystępniejszej cenie.

L'Oreal oczyszczający płyn micelarny - płyn wart wypróbowana. Dobrze zmywa, zarówno oczy jak i twarz. Delikatny, nie szczypieni i nie podrażnia. Pełna recenzja wkrótce.
 
Następca: płyn micelarny Be Beauty
 
La Roche-Posay Effaclar K - o jego zbawiennym działaniu przekonałam się gdy go odstawiłam. Na blogu pojawi się niedługo jego recenzja.
 
Następca: Iwostin żel redukujący zmiany potrądzikowe

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy /recenzja/ - krem w większej pojemności niż stanrdowe kremy, bo ma aż 75 ml, przez co wydawało mi się, że mam go i mam. Używałam go na noc, jako krem nawilżający i świetnie się w tej roli spisywał.
 
Następca: Yves Rocher Elixir 7.9
 
L'Occitane Immortelle drogocenny krem na noc /recenzja/ - krem o ziołowym zapachu, mimo, że dobrze nawilżał skórę, powodował jej zapychanie. A to w tak drogim kremie nie powinno się chyba zdarzać...
 
Rival de Loop serum pod oczy - tanie i świetne serum. Używam go pod krem. Napina i uelastycznia skórę pod oczami. Żałuję, że został wycofany z naszych Rossmannów. Na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
 
Perfecta antybakteryjna maseczka do twarzy /recenzja/ - maseczka o przecudnym zapachu, bardzo mnie relaksuje. To moje kolejne opakowanie, ponieważ na prawdę ją bardzo lubię. Skóra jest wygładzona, zmatowiona, pory zostają zmniejszone.
 
Ziaja maseczka regenerująca - wersja brązowa i szara są moimi ulubionymi z tej serii. Równie dobrze działa na moje rozszerzone pory. 
 
Garnier Fructis Goodbye Damage /recenzja/ - bardzo przyzwoity szampon o ślicznym zapachu. Od szamponów nie wymagam cudów, ma myć i nie obciążać włosów, i ten kryteria te spełniał. Zakupiłam już inną wersję tego szamponu.
 
Następca: Alverde szampon z amarentusem
 
Bingo Spa maska do włosów z masłem shea i pięcoma algami - nazwałabym ją raczej dobrą odżywką niż maską, ponieważ efekty jakie dawała nałożona na chwilę czy na kilkanaście minut dla mnie były bardzo podobne. Włosy były wygładzone, dobrze się rozczesywały, czasami jednak zdarzało się, że obciążała włosy. Najczęściej używałam jej jako pierwszeO w metodzie OMO.
 
Następca: Alverde odżywka z amarentusem
 
Farmna Jantar odżywka do włosów i skóry głowy /recenzja/ - mój hit w pielęgnacji osłabionych i wypadających włosów. Sięgam po nią jak widzę, że z mojej głowy sypie się więcej włosów niż zazwyczaj. Spotkałam się z opiniami, że ta nowa wersja jest gorsza od poprzedniej - tego nie wiem, ale u mnie i tak działa cuda :)
 
Be Beauty regenerujący balsam /recenzja/ - lekki balsam idealny na lato. Przyjemny, świeży zapach. Jednak na zimię jako balsam nawilżający będzie na pewno zbyt słaby.
 
Następca: balsamy Decubal
 
The Body Shop masło do ciała Honeymania /recenzja/ - to małe masełko i pod względe nawilżania i zapachu bardzo przypadło mi do gustu. Gęste, ale pod ciepłem palców topi się i dobrze rozprowadza na skórze. Zastanawiam się nawet nad jego zakupem (oczywiście na promocji).
 
Lirene MaxSlim balsam intensywnie nawilżający - przy regularnym stosowaniu skóra stawała się elastyczna i napięta, jednak efekt dla mnie był słabszy niż w przypadku serum z Eveline. Raczej nie kupię go ponownie.

Dove antyperspiranty - muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem (pozytywnym oczywiście). Świetnie chronią przed potem, zapach utrzymuje się prawie cały dzień. Wersja zielona na pewno powróci do mnie niejednokrotnie, jednak klasyczny zapach nie spodobał mi się.
 
Następca: Nivea Dry Comfort
 
Bic Soleil maszynki do golenia - znalazłam chyba moje ulubione maszynki. Rączka świtnie leży w dłoni, trzy ostrza dobrze usuwają włoski i nie tępią się zbyt szybko.
 
Następca: ten sam produkt

Avon balsam opóźniający odrastanie włosków - jest to jedyny kosmetyk, którego nie wykończyłam do końca. Włoski nie przestały rosnąć wolniej, a sam balsam jest dość trudny w rozsmarowywaniu i długo się wchłania.
 
Flos-lek pomadka ochronna - cieszę się, że ją wymęczyłam. Zapach i smak zwykłej wazeliny. Usta były ochronione, ale znam kilka lepszych pomadek. Tej nie polecam.
 
Babydream chusteczki nawilżane - używam ich do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Tanie, dobrze nawilżone. Ciągle do nich wracam :)


Carea płatki kosmetyczne /recenzja/ - nie będę o nich wiele pisać, bo ciągle pojawiają się w moim denku. Kolejne paczki czekają w zapasie.
 
Cleanic chusteczki do demakijażu /recenzja/ - sprawdzą się przy usuwaniu kosmetyków kolorowych z twarzy, do oczu nie polecam. Mogłyby być troszkę bardziej nawilżone.
 
Lilibe płatki maxi - świetnie sprawdzają się do demakijażu twarzy. Jednym płatkiem jestem w stanie zmyć cały podkład z twarzy. Płatki są bardzo mięciutkie i grube.
 
Z zużyć z tego miesiąca jestem na prawdę zadowolona. Zwolniło się troszkę miejsca na nowe kosmetyki :D Mam nadzieję, że się nie obijacie i też dzielnie zużywanie kosmetyki? :)


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...