Cześć Dziewczyny!
Wiele z Was pokazywało ostatnio czym uraczyli Was Wasi Mikołajowie, więc postanowiłam dołączyć do tego ogólnego trendu, z tym, że stwierdziłam, że pochwalę się zbiorczo prezentami i zakupami urodzinowymi i świątecznymi. Powód jest prosty, niektóre z poniższych rzeczy trafiły do mnie z kilku okazji, a na jedną oszczędzałam dość długo, a jest to dobry czas, żeby dać Wam o niej znać ;))
Po pierwsze i najważniejsze! W końcu kupiłam nowy aparat! Na razie uczę się jeszcze z nim współpracować, ale już teraz widzę, że jakość zdjęć znacząco wzrosła, jeśli chodzi o ostrość, czy realne oddawanie koloru, a nawet jeśli chodzi o poprawienie ich klimatu ;) Do tego zakupu przymierzałam się już rok temu, ale w międzyczasie miałam dużo ważniejsze wydatki, dlatego cieszę się podwójnie, bo w końcu udało mi się spełnić moje małe marzenie o lustrzance - oto Canon EOS 600D! :)
Jeśli chodzi o prezenty kosmetyczne - od cioci i kuzynki mojego faceta, dostałam megapakę prosto z wiedeńskiego DM. Jej rozmiary zaskoczyły chyba nie tylko mnie, wprawdzie Michał prosił mnie o kilka propozycji kosmetyków z DM, które ewentualnie chciałabym dostać, ale nie sądziłam, że dostanę niemal wszystkie pozycje z listy, a nawet więcej... Do tej pory zbieram szczękę z podłogi! W końcu porządnie przebiorę co ciekawsze pozycje z oferty Balea i Alverde! :))
Od mojego "szwagra" dostałam płytę mojego ukochanego zespołu - Kings of Leon - Mechanical Bull! Świetnie się złożyło, bo sama ciągle nie mogłam się zebrać, żeby ją kupić, a teraz w końcu mam! Oczywiście przez pierwszy tydzień uwzięłam się na jedną ulubioną piosenkę - Beautiful War, więc zapoznawanie się z pozostałym materiałem z płyty dopiero przede mną ;)
Od "teścia" dostałam dla odmiany kolejną pozycję z mojej listy wymarzonych prezentów - czyli Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu. Tak, tak - dobrze widzicie i możecie się śmiać, ale ja lubię ten program i nic tak bardzo nie motywuje mnie do sprzątania, jak kolejny odcinek. Rady, którymi dzieli się Małgosia Rozenek, już nie raz sprawdziły się przy prowadzeniu naszego domu, więc uważam, że warto mieć taką skarbnicę wiedzy na półce :)) Na pewno mi to nie zaszkodzi, więc tym bardziej cieszę się, że tata Michała postanowił sprezentować mi właśnie tę pozycję! :)
Wśród prezentów od dziadków, znalazłam książkę kucharską z przepisami Pascala i Okrasy! Świetnie się złożyło, bo w tym roku zupełnie nie robiłam zakupów w Lidlu, a ta pozycja jest wyjątkowo warta uwagi, bo zawiera mnóstwo ciekawych przepisów i jest świetnie wydana! Babcia miała nosa i twierdzi, że zbierała naklejki specjalnie dla mnie! A dopiero potem uzbierała na swój egzemplarz :)
Mama Michała chyba mocno mnie lubi, bo w tym roku wręcz obsypała mnie prezentami! Pierwszym z nich była trylogia Stiega Larssona, którą już od dawna chciałam przeczytać i jestem chyba ostatnią osobą, która jeszcze tego nie zrobiła! Teraz mam już własne egzemplarze w biblioteczce, więc w końcu mogę zabrać się za czytanie! :)
Od Taty dostałam coś, co i tak wpadłoby w moje ręce, bo nie ma opcji, żeby nie było nas na koncercie Metallici! Zespół po raz kolejny odwiedzi Polskę na Sonisphere Festival, który tym razem przenosi się z Lotniska Bemowo na Stadion Narodowy! W dodatku to uczestnicy będą głosować na wymarzoną setlistę! Już nie mogę się doczekać, więc bilet na ten koncert już zerka na mnie z półki! :))
Od mojej Mamy dostałam bardzo elegancką nową torebkę. Mam już brązową, więc teraz pora na klasykę, czyli czerń! Szczególnie zimą będzie jak znalazł! Oprócz tego dostałam też świetny szaro-biały sweterek zapinany z tyłu na suwak w kolorze złotym :)
Mój Michał sprezentował mi natomiast przesłodką bluzę z kotem Pusheenem, która już jakiś czas temu wpadła mi w oko, więc Michał od razu podchwycił pomysł na prezent! :) Jest świetna - ciepła, przytulna i naprawdę urocza :)
Chyba jeszcze nie pokazywałam Wam mojej pięknej bransoletki Pandora, którą dostałam już kilka miesięcy temu na trzecią rocznicę naszego związku. Teraz z okazji urodzin i Świąt, zostałam obdarowana przez rodzinę kilkoma dodatkowymi charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym, dzięki czemu moja Pandorka nieźle się zapełniła! Mam jeszcze oko na kilka charsów, ale będą musiały poczekać do innej okazji, bo podoba mi się to, że każdy korali przypomina mi o osobie, od której go dostałam. Dzięki temu jest bardziej osobista. Szczerze uwielbiam tę bransoletkę i sama się sobie dziwię, że jeszcze kilka lat temu zupełnie nie kręciła mnie tego typu biżuteria. Myślę, że dużą rolę odegrała w tym Marti, która swego czasu była prawdziwą pandoramaniaczką :)
Zegarek, to znowu łączony prezent - miałam wybrać sobie coś z okazji obrony (którą notabene miałam w lipcu!), ale tak długo nie mogłam się zdecydować, że ostatecznie prezent zyskał status obronowo-urodzinowo-świątecznego, więc mogłam wybrać sobie coś bardziej solidnego :)
Mama Michała świetnie wyczuła ten biżuteryjny trend, bo sprezentowała mi przepiękną szkatułkę, która już znalazła miejsce na mojej nowej toaletce (którą też muszę Wam pokazać z bliska! :)). Szkatułka jest pięknie wykończona koralikami, które układają się we wzór, który przypomina mi pawi ogon :)
No i na koniec typowo świąteczny gadżet, czyli przesłodkie kapciochy z Mikołajem i Panią Mikołajową - również od Mamy Michała. Mówiłam, że chyba musi mnie lubić! :)) Kapcie są takie ciepłe, że podniosą temperaturę nawet największemu zmarźluchowi, czyli dla mnie są idealne! :D
Uff! Dobrze, że to nie tylko mikołajowe prezenty, bo chyba bym ich nie doniosła do domu! ;)) Widziałam na Waszych blogach, że Wy również zostałyście obdarowane pięknymi prezentami, niektóre z nich pokrywają się z tymi moimi, więc tym bardziej wyobrażam sobie Waszą radość :)
***
Korzystając z okazji, że to pierwszy post w nowym roku, chciałabym Wam życzyć wszystkiego, co najpiękniejsze w 2014 roku! Niech spełniają się Wam marzenia, nie tylko te materialne! Niech Wam się wszystko dobrze układa i po prostu - bądźcie szczęśliwe! :)
K.