Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowości urodzinowo-okołochoinkowe oraz nowy sprzęt :)

Cześć Dziewczyny!

Wiele z Was pokazywało ostatnio czym uraczyli Was Wasi Mikołajowie, więc postanowiłam dołączyć do tego ogólnego trendu, z tym, że stwierdziłam, że pochwalę się zbiorczo prezentami i zakupami urodzinowymi i świątecznymi. Powód jest prosty, niektóre z poniższych rzeczy trafiły do mnie z kilku okazji, a na jedną oszczędzałam dość długo, a jest to dobry czas, żeby dać Wam o niej znać ;))

Po pierwsze i najważniejsze! W końcu kupiłam nowy aparat! Na razie uczę się jeszcze z nim współpracować, ale już teraz widzę, że jakość zdjęć znacząco wzrosła, jeśli chodzi o ostrość, czy realne oddawanie koloru, a nawet jeśli chodzi o poprawienie ich klimatu ;) Do tego zakupu przymierzałam się już rok temu, ale w międzyczasie miałam dużo ważniejsze wydatki, dlatego cieszę się podwójnie, bo w końcu udało mi się spełnić moje małe marzenie o lustrzance - oto Canon EOS 600D! :)


Jeśli chodzi o prezenty kosmetyczne - od cioci i kuzynki mojego faceta, dostałam megapakę prosto z wiedeńskiego DM. Jej rozmiary zaskoczyły chyba nie tylko mnie, wprawdzie Michał prosił mnie o kilka propozycji kosmetyków z DM, które ewentualnie chciałabym dostać, ale nie sądziłam, że dostanę niemal wszystkie pozycje z listy, a nawet więcej... Do tej pory zbieram szczękę z podłogi! W końcu porządnie przebiorę co ciekawsze pozycje z oferty Balea i Alverde! :))


Od mojego "szwagra" dostałam płytę mojego ukochanego zespołu - Kings of Leon - Mechanical Bull! Świetnie się złożyło, bo sama ciągle nie mogłam się zebrać, żeby ją kupić, a teraz w końcu mam! Oczywiście przez pierwszy tydzień uwzięłam się na jedną ulubioną piosenkę - Beautiful War, więc zapoznawanie się z pozostałym materiałem z płyty dopiero przede mną ;)

Od "teścia" dostałam dla odmiany kolejną pozycję z mojej listy wymarzonych prezentów - czyli Poradnik Perfekcyjnej Pani Domu. Tak, tak - dobrze widzicie i możecie się śmiać, ale ja lubię ten program i nic tak bardzo nie motywuje mnie do sprzątania, jak kolejny odcinek. Rady, którymi dzieli się Małgosia Rozenek, już nie raz sprawdziły się przy prowadzeniu naszego domu, więc uważam, że warto mieć taką skarbnicę wiedzy na półce :)) Na pewno mi to nie zaszkodzi, więc tym bardziej cieszę się, że tata Michała postanowił sprezentować mi właśnie tę pozycję! :)

Wśród prezentów od dziadków, znalazłam książkę kucharską z przepisami Pascala i Okrasy! Świetnie się złożyło, bo w tym roku zupełnie nie robiłam zakupów w Lidlu, a ta pozycja jest wyjątkowo warta uwagi, bo zawiera mnóstwo ciekawych przepisów i jest świetnie wydana! Babcia miała nosa i twierdzi, że zbierała naklejki specjalnie dla mnie! A dopiero potem uzbierała na swój egzemplarz :)

Mama Michała chyba mocno mnie lubi, bo w tym roku wręcz obsypała mnie prezentami! Pierwszym z nich była trylogia Stiega Larssona, którą już od dawna chciałam przeczytać i jestem chyba ostatnią osobą, która jeszcze tego nie zrobiła! Teraz mam już własne egzemplarze w biblioteczce, więc w końcu mogę zabrać się za czytanie! :)

Od Taty dostałam coś, co i tak wpadłoby w moje ręce, bo nie ma opcji, żeby nie było nas na koncercie Metallici! Zespół po raz kolejny odwiedzi Polskę na Sonisphere Festival, który tym razem przenosi się z Lotniska Bemowo na Stadion Narodowy! W dodatku to uczestnicy będą głosować na wymarzoną setlistę! Już nie mogę się doczekać, więc bilet na ten koncert już zerka na mnie z półki! :))


Od mojej Mamy dostałam bardzo elegancką nową torebkę. Mam już brązową, więc teraz pora na klasykę, czyli czerń! Szczególnie zimą będzie jak znalazł! Oprócz tego dostałam też świetny szaro-biały sweterek zapinany z tyłu na suwak w kolorze złotym :)

Mój Michał sprezentował mi natomiast przesłodką bluzę z kotem Pusheenem, która już jakiś czas temu wpadła mi w oko, więc Michał od razu podchwycił pomysł na prezent! :) Jest świetna - ciepła, przytulna i naprawdę urocza :)


Chyba jeszcze nie pokazywałam Wam mojej pięknej bransoletki Pandora, którą dostałam już kilka miesięcy temu na trzecią rocznicę naszego związku. Teraz z okazji urodzin i Świąt, zostałam obdarowana przez rodzinę kilkoma dodatkowymi charmsami i łańcuszkiem zabezpieczającym, dzięki czemu moja Pandorka nieźle się zapełniła! Mam jeszcze oko na kilka charsów, ale będą musiały poczekać do innej okazji, bo podoba mi się to, że każdy korali przypomina mi o osobie, od której go dostałam. Dzięki temu jest bardziej osobista. Szczerze uwielbiam tę bransoletkę i sama się sobie dziwię, że jeszcze kilka lat temu zupełnie nie kręciła mnie tego typu biżuteria. Myślę, że dużą rolę odegrała w tym Marti, która swego czasu była prawdziwą pandoramaniaczką :)

Zegarek, to znowu łączony prezent - miałam wybrać sobie coś z okazji obrony (którą notabene miałam w lipcu!), ale tak długo nie mogłam się zdecydować, że ostatecznie prezent zyskał status obronowo-urodzinowo-świątecznego, więc mogłam wybrać sobie coś bardziej solidnego :)

Mama Michała świetnie wyczuła ten biżuteryjny trend, bo sprezentowała mi przepiękną szkatułkę, która już znalazła miejsce na mojej nowej toaletce (którą też muszę Wam pokazać z bliska! :)). Szkatułka jest pięknie wykończona koralikami, które układają się we wzór, który przypomina mi pawi ogon :)


No i na koniec typowo świąteczny gadżet, czyli przesłodkie kapciochy z Mikołajem i Panią Mikołajową - również od Mamy Michała. Mówiłam, że chyba musi mnie lubić! :)) Kapcie są takie ciepłe, że podniosą temperaturę nawet największemu zmarźluchowi, czyli dla mnie są idealne! :D


Uff! Dobrze, że to nie tylko mikołajowe prezenty, bo chyba bym ich nie doniosła do domu! ;)) Widziałam na Waszych blogach, że Wy również zostałyście obdarowane pięknymi prezentami, niektóre z nich pokrywają się z tymi moimi, więc tym bardziej wyobrażam sobie Waszą radość :)

***

Korzystając z okazji, że to pierwszy post w nowym roku, chciałabym Wam życzyć wszystkiego, co najpiękniejsze w 2014 roku! Niech spełniają się Wam marzenia, nie tylko te materialne! Niech Wam się wszystko dobrze układa i po prostu - bądźcie szczęśliwe! :)

K.
Czytaj dalej

czwartek, 31 stycznia 2013

Nowości niekosmetyczne :)

Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj kontynuujemy posty z facebookowych zamówień, a zgodnie z tym na dziś wypada post z cyklu lekkich, przyjemnych i wyjątkowo "chwalipięcki", czyli nowości, ale tym razem niekosmetyczne. Wiele z Was pokazywało swoje prezenty świąteczne daaaaaawno, dawno temu, a ja ciągle nie mogłam się zebrać, ale skutecznie poganiana przez Sylwię w końcu się zebrałam i sfotografowałam co trzeba. Poza tym wiele moich nowości to książki, a te nigdy się nie przeterminują, więc każdy czas jest dobry na dzielenie się nimi :)

Nie są to jedyne moje prezenty, ale większość postanowiłam przyjąć w tak zwanych papierkach, ponieważ odkładam na nowy aparat, który mam nadzieję poprawi jakość zdjęć na blogu. Poza tym marzy mi się w końcu toaletka, ale z tym zakupem wstrzymuję się nieco, bo ta upatrzona, nie pasuje nam zupełnie do niczego w sypialni :D Mam chytry plan przearanżowania tego pomieszczenia, ale na to również są potrzebne fundusze (chciałabym wymienić łóżko na takie, które pięknie połączy ciemne elementy z bielą) oraz konkretna wizja, a ta się jeszcze tworzy. Jeśli macie jakieś ulubione inspiracje wnętrzarskie i pomysły na to jak zagospodarować małą sypialnię, to walcie śmiało linkami! :)


A teraz przejdźmy do przyjemności... Od mojego ukochanego dostałam biżuterię, z której przeogromnie się ucieszyłam i z którą właściwie nie rozstaję się od samych świąt. Uwielbiam prostą, srebrną biżuterię, która pasuje do wszystkiego. Ostatnio bardzo rzadko noszę długie kolczyki, zdecydowanie bardziej wolę sztyfty z odrobiną błysku, a tym kompletem mój M. idealnie wpasował się w moje upodobania. Żeby było śmieszniej, kolczyki są zbliżone kształtem do takich, które dostałam od niego dwa lata temu na urodziny, które również noszę tygodniami, co tylko potwierdza, że oboje nadal mamy taki sam gust. Jeśli tylko za te kilka-kilkanaście miesięcy (i hope so!) pierścionek też będzie w tym stylu, to wróżę nam świetlaną przyszłość :D:D:D


Ten komplet jest już zdecydowanie bogatszy i na pewno niecodzienny, a dostałam go od mamy, która bardzo lubi mnie we wszelkich niebieskościach i turkusach. O ile na zdjęciu ten komplet może wydawać się mocno zdobiony, to jednak bardzo ładnie układa się na ciele, a noszony z gładkim ubraniem ożywia całą stylizację. Teraz mam jeszcze ochotę na podobne kolczyki z przeźroczystym kamieniem :)


Książki! Tym razem, ku mojej uciesze, dostałam całkiem liczny stosik! Cała rodzina mojego M. pamiętała, że lubię czytać i każdy z nich uraczył mnie jednym egzemplarzem. Ostatnio spotkałam się też z moją dawno niewidzianą przyjaciółką, która również miała dla mnie czytelniczy prezent! :)

Jedno jest pewne - to zdecydowanie najlepszy i najpewniejszy prezent, jaki można mi sprawić! Cieszę się z każdej książki, uwielbiam budować swoją biblioteczkę i czytam każdą, którą mam. Nie zawsze od razu, ale na każdą z książek przychodzi pora.

Z powyższego stosiku najbardziej cieszą mnie Dziewczyny Wojenne, którą polecała moja koleżanka z pracy. Bardzo lubię czytać wspomnienia ludzi, którzy przeżyli wojnę. Są dla mnie mocno wciągające i poruszające, tym bardziej, że to wszystko działo się przecież całkiem niedawno. Jeśli Dziewczyny Wojenne spodobają mi się tak bardzo, jak się tego spodziewam, to z pewnością skuszę się na kolejne pozycje tego rodzaju - Kobiety Dyktatorów i Pierwsze Damy II Rzeczpospolitej.


To pudełeczko, to również świąteczny prezent od mojego ukochanego. Ten wybrałam sama podczas naszej grudniowej wyprawy do Kazimierza. Wprawdzie z założenia pudełko przeznaczone jest raczej na herbatę, to jednak ja oczyma wyobraźni już ustawiłam je na mojej przyszłej toaletce! Pudełko już ma nowych, biżuteryjnych lokatorów :)


Ta książka, to mój najnowszy nabytek. Upolowałam ją w Biedronce za jakieś 11zł i właśnie za to uwielbiam ten sklep (i wersje kieszonkowe książek same w sobie). Wiem, że na podstawie tej książki powstał kilka lat temu film, a sama autorka jest jedną z ulubionych autorek mojej Stefi, co tylko dodatkowo wzmogło moją ochotę na tę książkę.

A propos książek, na podstawie których powstały filmy... Mam ochotę również na Nostalgię Anioła, którą dawno temu polecała mi moja ciocia, lata świetle, zanim nakręcono film. Może jeśli zapiszę ten tytuł tutaj, to w końcu nie zapomnę o tym zakupie! ;)


Ten zakup był stosunkowo niespodziewany, ale po prostu nie mogłam zignorować pozytywnych opinii na temat tej książki, dopływających do mnie dosłownie z każdej strony. Nawet od tej najbardziej zaskakującej. Skoro wszyscy chwalą, to podczas spotkania z tatą oboje skorzystaliśmy z empikowej promocji i w efekcie oboje nabyliśmy tę książkę za pół ceny. A warta jest również pełnej. Właśnie kończę ją czytać i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Nergal, to fajny, kontaktowy i wyluzowany facet, który robi w życiu to, co kocha i potrafi wyciągnąć pozytywy nawet z najmniej wygodnej sytuacji. Zdecydowanie warto to przeczytać, nawet, jeśli nie jesteście fankami Behemota. Ja też nie jestem, ale jestem fanką tak zdrowego podejścia do życia.

To by było mniej więcej na tyle. Czytałyście któreś z powyższych książek? Czy macie takie, które szczególnie Was urzekły ostatnimi dniami i które chętnie byście poleciły? A przede wszystkim, czy Wy też polujecie na książki w Biedronce? :))
K.
Czytaj dalej

sobota, 31 grudnia 2011

Prezenty, prezenty, czyli co Mikołaj zostawił mi pod choinką... :)

Prawdopodobnie jako jedna z ostatnich przyznam się do swoich świątecznych zdobyczy ;) W tym roku mój św. Mikołaj był bardzo, bardzo hojny, ale bierze się to również z faktu bliskiego sąsiedztwa z urodzinami, dlatego poprosiłam rodzinę o jeden większy, ale bardzo przydatny prezent urodzinowo-świąteczny i taki też dostałam. Mimo to moi Mikołaje postanowili dorzucić mi kilka "drobiazgów" pod choinkę, a skoro był zamiar, to podsunęłam im kilka propozycji, z których chętnie skorzystali ;)

Oto moje "drobiazgi"... :) 


Przede wszystkim dwie ostatnie książki Cobena, którego absolutnie uwielbiam! Czytałam już wszystkie jego książki, które ukazały się w Polsce, poza tymi dwiema. Mam niemal wszystkie pozycje, poza czterema, które pożyczałam od znajomych. Nic straconego - na pewno prędzej, czy później wzbogacą moją bibiloteczkę! :)


Zestaw kosmetyków Slim Extreme 3D Eveline. Absolutnie nie poczułam się urażona i nie odebrałam tego jako sugestii, ponieważ to akurat był mój wybór... ;) Od dawna byłam ciekawa tych kosmetyków, a ten zestaw skomponowany jest z najbardziej interesujących mnie produktów. Słyszałam wiele dobrego zwłaszcza o serum termoaktywnym, zobaczymy jak sprawdzi się u mnie. Aktualnie mam pomarańczową wersję, z której jestem dosyć zadowolona i uwielbiam jej zapach. Natomiast, jeśli chodzi o serum do biustu, to ja absolutnie powiększenia nie szukam, ale przy pewnym rozmiarze i w pewnym wieku po prostu warto się wspomagać kosmetykami i ćwiczeniami zawczasu, żeby później nie szukać cycków na ziemi... :D



Zestaw Maybelline - tusz do rzęs Falsies Volum' Express i płyn micelarny - O Falsies, tak jak i o One by One, słyszałam i czytałam przeróżne opinie. Jedni go kochają, inni nienawidzą. One by One uwielbiam miłością szczerą i absolutną i wybaczam mu wszystkie ewentualne niedoskonałości, ale o Falsies też chciałam mieć swoje zdanie. Na razie nie otwieram, żeby mi wysechł w tempie tak ekspresowym jak wodoodporny Collosal, który po dwóch miesiącach wysechł na wiór i nie mam pojęcia co z nim zrobić... O micelu natomiast czytałam dobre opinie, więc jak wykończę moją półlitrową Biodermę lub prędzej micel z Bourjois, który mam u mojego M. w użycie pójdzie ten z zestawu. Swoją drogą teraz to chyba jestem zaopatrzona w płyny micelarne conajmniej na najbliższe pół roku :D


Ostatnią kosmetyczną paczuszką pod moją choinką była moja wymarzona Euphoria Calvina Kleina. Chorowałam na nią od roku, odkąd dostałam miniaturkę tego zapachu. Marzenie to spełniła moja kochana mama.


Drugiego dnia świąt razem z moim M. poodwiedzaliśmy nawzajem naszych rodziców - najpierw on przyjechał do mnie i mamy, a później wróciliśmy do jego rodziców. Zupełnie nie spodziewałam się, że dla mnie też się coś znajdzie, a okazało się, że tamtejszy Mikołaj zostawił dla mnie pod choinką cieplutkie, puchate, różowe kapciochy z Oysho, czyli idealny prezent dla takiego zmarźlucha, jak ja. Do kapci dołączona była bransoletka w stylu Pandory, która bardzo mi się spodobała - ma czerwony sznureczek, koralik z kwiatuszkami i kota, czyli wszystko to, co Karo lubi najbardziej! :)

Zdjęć kapci nie załączam, ponieważ już biegam w nich u mojego chłopaka i to u niego zamieszkają, razem z kolejnym puchatym prezentem, który otrzymałam właśnie od mojego M., czyli znowu - cieplutkim, puchatym i, dla odmiany, bielutkim szlafrokiem z New Look'a. Szlafroczek jest cudowny! Bardzo gorący, wykonany z grubego, miękkiego polaru, jest przemiły w dotyku i na plecach ma wyszytego słodkiego misia! Ponownie - idealny prezent dla zmarźlucha! Mogłabym w nim chodzić cały dzień... :)


 Natomiast tą bransoletkę dostałam od chrzestnej mojego M., której najwyraźniej mocno przypadłam do gustu, ponieważ zupełnie nie wpadłabym na to, że pomyśli i o mnie! Zwłaszcza, że nie odwiedzałam rodziny mojego chłopaka w Wigilię, tylko w drugi dzień Świąt! Ta bransoletka fajnie się sprawdzi do mocniejszych stylizacji, zwłaszcza na koncerty! Oby przyniosła mi szczęście przy polowaniu na bilety na Coldplay - jeśli tak będzie, to z pewnością będzie mi towarzyszyć we wrześniu 2012 na Stadionie Narodowym!

Oprócz przedstawionych wyżej skarbów dostałam również olbrzymią pakę wypełnioną słodyczami, owocami, orzechami i moimi ulubionymi płatkami! :))) Natomiast poniżej przedstawiam Wam natomiast ostatnie dwa prezenty urodzinowe, które pojawiły się u mnie nieco później niż pisałam post o urodzinowych podarkach.

Bransoletka YES Charms.
 Do mojej bransoletki z YES, dzięki mamie, dołączył nowy, urodzinowy charms w kształcie rybki. Wypatrzyłam ją jeszcze zanim dostałam moją bransoletkę i w końcu jest moja! Kolorystycznie idealnie zgrywa się w konikiem morskim i z niebieskim oczkiem Big Bena. Do kompletu marzy mi się jeszcze Wieża Eiffle'a, ale niestety YES od kilku lat już jej nie sprzedaje, a z tego co widziałam w Aparcie mają jakąś taką jakby płaską... Ładną, ale nie jest to jeszcze ideał. No cóż... Może zamiast niej wpiszę na listę Statuę Wolności lub Koloseum... :)


 A tą uroczą bransoletkę dostałam od mojej przyjaciółki - Agi. Bardzo w moim stylu, zwłaszcza dzięki kokardce i serduszku! ;)

Oprócz bransoletki dostałam również kolczyki - różowe perełki na sztyfcie, w kolorze dokładnie odpowiadającym sweterkowi, który rok wcześniej otrzymałam od Agi na urodziny... :)

No cóż... Dla mnie zawsze końcówka roku jest mocno atrakcyjna ze względu na urodziny, Mikołajki, Święta Bożego Narodzenia i Sylwester... Tyle emocji, wydarzeń i prezentów na przestrzeni zaledwie miesiąca... Warto czekać cały rok na takie skarby! :)

K.

Mam nadzieję, że Wasz Mikołaj, Gwiazdor, Gwiazdka, czy ktokolwiek podrzuca u Was prezenty był równie hojny! :)
Czytaj dalej

środa, 14 grudnia 2011

Mikołajkowo-urodzinowe chwalipięctwo :)

Mikołajki już za nami, a na Waszych blogach pojawiały się często posty, w których pokazywałyście Wasze prezenty. Nie wiem, czy to przypadek, ale zauważyłam, że sporo z Was miało też w ostatnim czasie urodziny, więc prezentów było dwa razy więcej (co każda z nas uwielbia! :D). Ponieważ ja również mam urodziny w okolicach Mikołajek, to i do mnie zawitało kilka uroczych paczuszek z prezentami... Chwaliłyście się Wy, to pochwalę się i ja! ;)

Wszystkich cudowności pokazywać Wam nie będę, ponieważ chciałabym pozostać jak najbardziej w tematyce kosmetycznej, dlatego pierwszą paczuszką, którą się pochwalę będzie ta oto torebeczka... 


Torebeczka zawierała prezent od mamy mojego mężczyzny i muszę przyznać, że bardzo trafiła w moje upodobania i kosmetyczne zainteresowania! Oto co zawierała torebeczka...

Lotion Vichy.
Po pierwsze NUTRIextra mleczko - pielęgnacja odżywczo-regenerująca, 2-dniowy komfort skóry z Vichy - ufff! Co za długaśna nazwa! :D Uwielbiam wszelkiego rodzaju balsamy do ciała, mleczka, masła, więc to jest naprawdę trafiony prezent. W dodatku dzięki temu mam możliwość przetestować kosmetyki apteczne, a z Vichy nie miałam zbyt wiele wspólnego w życiu ;) Butla mleczka ma wygodną pompkę, więc sądzę, że dozowanie balsamu będzie dzięki temu mocno ułatwione. W dodatku warto wspomnieć, że ta niepozorna buteleczka ze zdjęcia zawiera aż 400 ml produktu! Bardzo się cieszę! :) Jak tylko wykończę mangowe masełko do ciała z Biedronki, to natychmiast zabiorę się za to mleczko!

Próbki La Roche-Posay i Vichy.
Ponadto paczuszka zawierała aż 3 próbki różnych produktów La Roche-Posay oraz miniaturkę (ta - niezła miniaturka - aż 100 ml! :D) oczyszczającego żelu do twarzy Vichy Normaderm. Obecnie mam kilka pootwieranych produktów do oczyszczania twarzy, więc nie chcę otwierać nowego, ale niech ja tylko wykończę chociaż jeden z tych otwartych... ;)

Próbki La Roche-Posay.
Bardzo mocno ucieszyły mnie próbeczki z La Roche-Posay, ponieważ dostałam 5ml tubkę Effaclar K, obok którego krążyłam kilkukrotnie przy okazji promocji w Super-Pharm, więc z największą przyjemnością go wypróbuję. Opis na opakowaniu dosyć enigmatycznie określa ten produkt jako odnawiający krem do skóry tłustej przeciw nawrotom. W każdym razie ja z nieprzyjaciółmi miewam różne przygody i najczęściej czepiają się mojej brody, więc zamierzam ich potraktować właśnie Effaclar'em. Jeśli któraś z Was stosowała Effaclar K lub Effaclar Duo, to bardzo chętnie poczytam Wasze opinie na ich temat!

Drugą z próbek jest 15ml tubka Hydreane Legere, czyli krem nawilżający do skóry wrażliwej dla skóry normalnej i mieszanej. Nawilżacze zawsze są potrzebne, więc i ten na pewno znajdzie miejsce w mojej kosmetyczce! Dodatkowo uważam, że może być dobrą równowagą dla wspomnianego Effaclar'u. Zobaczymy co z tego duetu wyjdzie! :)

Próbka balsamu LIPIKAR.
Ostatnią z próbek jest saszetka natłuszczającego balsamu do ciała LIPIKAR, również z La Roche-Posay. Taką próbką może nie wysmaruję całego ciała, ale myślę, że przyda się do natłuszczenia i nawilżenia ewentualnych przesuszonych miejsc na skórze... Co mnie mocno rozśmieszyło, to to, że ta saszetka zawiera o 2 ml więcej produktu niż wyżej opisywana tubka Effaclar K ;)

Zawartość paczuszki bardzo mocno przypadła mi do gustu i przystąpię do testów, jak tylko zużyję część z otwartych kosmetyków, tak żeby bez wyrzutów sumienia otworzyć te cudeńka! :)

Ponadto są jeszcze trzy "drobiazgi", którymi chciałabym Wam się pochwalić. Po pierwsze - kosmetycznie - od mojej przyjaciółki, Doroty, dostałam na urodziny wymarzony pędzel do podkładu! Tym bardziej wymarzony, bo po pierwsze skunks, a po drugie z Maestro! Pędzel pochodzi ze Złotej Kolekcji i nosi nazwę Foundation. Kusi mnie jednak, żeby wypróbować go do różu Pixie Pink ze Sleeka, który jest dosyć mocno napigmentowany i, mimo, że zwykłym pędzlem do różu bez większych problemów sobie radzę, to jednak ciekawi mnie efekt skunksa ;)

W planach mam jeszcze zakup Maestro 143, również do podkładu. Uwielbiam pędzle z tej firmy - mam głównie kilka sztuk pędzli do malowania oczu, ale stopniowo zamierzam uzupełniać kolekcję o pędzle do twarzy.

Oto i on:
Maestro - Złota Kolekcja - foundation













No i jeszcze dwa niekosmetyczne prezenty od mojego Ukochanego...

Mój ogrzewacz :)
Po pierwsze... TERMOFOR! :) Cudowny, przesłodki, ubrany w śliczny sweterek, cieplutki termofor! Już go testowałam! Dogrzewałam nim zmarznięte ręce po tym, jak w moim pokoju nie wiedzieć czemu zrobiło się lodowato... Jak się później okazało - po przedświątecznym myciu okien, jakimś cudem jedno z nich było niedomknięte i po prostu wiało mi do pokoju... Taki szczegół, a taki upierdliwy! ;)

Charmsy - YES.
No i last but not least - kolejna zawieszka do mojej charmsowej bransoletki z YES. Wybór mojego Ukochanego padł na londyńskiego Big Bena. Lepszego wyboru dokonać nie mógł, bo Londyn wielbię szczerze całym swoim sercem i mam do tego miasta przeogromny sentyment! Dlatego sprawia mi ogromną radość obserwowanie Big Bena na moim nadgarstku! :)

A wy dałyście się przekonać do biżuteryjnego zbieractwa? Kolekcjonujecie charmsy albo pandorkowe kuleczki? Mi marzy się piękna Pandorka, ale to dopiero, jak uzupełnię moją charmsową bransoletkę o kilka kolejnych zawieszek - myślę, że najładniej będzie wyglądać maksymalnie z pięcioma zawieszkami, tak, żeby nie było naćkane ;)

K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast