Cześć Dziewczyny!
Po kilku dniach przerwy wracam do Was z kolejnym postem podsumowującym - tym razem nowości ubiegłego - szczególnie obfitego miesiąca. Tak wyszło, że w październiku uczestniczyłam w dwóch fantastycznych spotkaniach blogerskich, a ponadto sama poczyniłam nieco zakupów, które pokażę Wam poniżej. Październik był również obfity w przeróżne gratisy i atrakcyjne promocje. No cóż, żeby nie rozwlekać za bardzo, zdecydowałam się zaprezentować moje nowości z formie kolaży (dobrze to napisałam? :P).
To, co mnie satysfakcjonuje na równi z nowymi osobnikami w moich zasobach, to to, że naprawdę sporo mi ubyło w ciągu minionych dwóch miesięcy i chyba nie zwalniam tempa, dlatego moje sumienie jest nieco spokojniejsze ;) Oczywiście post o denkach również się pojawi, jak tylko zwalczę opisywanie każdego z produktów. Same dobrze wiecie, że nie przepadam za jednozdaniowym opisem produktu z poście denkowym, bo nie widzę w czymś takim większego sensu. Aaaale... Ja nie o denkach dzisiaj miałam... ;)
Na przełomie września i października było głośno o promocji w The Body Shop, która dotyczyła słynnego bananowego duetu do włosów. Początkowo nie miałam zamiaru z niej korzystać, ale Agu, Iwetto i Bellitka zewsząd mnie kusiły tymi produktami i tą promocją, że i ja w ostatniej chwili złapałam w sklepie swój duet - szampon i odżywkę. A promocja była bardzo korzystna, ponieważ płaciło się tylko za jeden produkt, a drugi był gratis :)
Drugą okazją, z której skorzystałam, to realizacja nagród za pieczątki, zbierane na karcie lojalnościowej w Bath & Body Works. Za pierwszą czwórkę mogłam wybrać dowolne body do Scentportable, czyli przenośnego odświeżacza powietrza, a także dowolny wkład z oferty B&BW. Pani namówiła mnie na uroczą sówkę, którą można zaczepić w torebce, a jak zginą Wam klucze, to wystarczy nacisnąć sówkę w czoło, bo jej oczy, to jednocześnie latareczki :D Wkład, który wybrałam, to mieszanka lawendy i wanilii!
Drugą nagrodą za pieczątki była dowolna pełnowymiarowa mgiełka z kolekcji Signature. Od dłuższego czasu przymierzałam się zgarnięcia mgiełki Carried Away, dlatego wybór był oczywisty :)
Bez lakierowych zakupów byłabym chora - fakt. Miesiąc bez nowych Essie (kostka minilakierów z kolekcji For The Twill Of It) byłby miesiącem straconym - fakt. Kolekcja jesienna Hean (nr 185 i 186) jest urzekająca - fakt. Tak samo jak Typografia z Colour Alike (A, B, H) - fakt. Do tego dodajcie jeszcze promocję 2za1 na produkty Kinetics (2x Kwik Kote), szał na piaski z Wibo (Glamour Sand nr 3) i potrzebę zakupu nowej bazy pod cienie (ArtDeco).
Pielęgnacyjnie też nie próżnowałam - uzupełniłam ciągle zużywane zapasy płynów dwufazowych (tym razem Eucerin) i zmywacza (wracam do Isany...). Do tego w Biedronce skusiłam się na kurację z olejkiem arganowym z Marion oraz dużą butlę słynnego micela BeBeauty. A w Rossmannie kupiłam sól do kąpieli stóp Fuss Wohl, bo odkąd przeskoczyłam w botki na obcasie co jakiś czas wracam z prawie odrętwiałymi stopami, więc porządny relaks jest im niezbędny!
Dalej widzicie moją drugą butlę szamponu H-Keratineum z Pharmaceris (niedługo recenzja!), a także drugą mojego ukochanego żelu z Bath & Body Works z serii Aromatheraphy w wersji wanilia i werbena! Do tego nowy balsam z Lirene Youngy w wersji papaja (cudo!) oraz nowy krem pod prysznic z Lirene o jakże jesienno-zimowym zapachu wanilii.
Na samym początku października otrzymałam również sferyczny peeling oczyszczający z nowej serii Dr Ireny Eris - Normamat! Pierwsze wrażenia z używania tego produktu zawarłam w poście konkursowym TUTAJ, ale na pewno pojawi się tu jeszcze jego pełna recenzja, ponieważ uważam, że to produkt naprawdę godny uwagi :)
Marta, reprezentująca między innymi markę AA, przesłała mi do testów serum przyspieszające wzrost rzęs - 4 Long Lashes. Niedługo zaczynam testy, myślę, że minęło już wystarczająco dużo czasu od testów poprzedniego serum tego typu. A serum od AA prezentuje się wyjątkowo korzystnie cenowo (w porównaniu do innych preparatów tego typu), dlatego jestem go szczególnie ciekawa!
Pod koniec października uczestniczyłam w warsztatach makijażowych z wizażystką Anią Orłowską, organizowanych przez markę Lirene. O tym spotkaniu jeszcze Wam nie napisałam, ale koniecznie muszę to nadrobić, ponieważ to był wyjątkowo przyjemny wieczór :) Na spotkaniu zaprezentowano nam nowości makijażowe, wchodzące do oferty Lirene - przede wszystkim nowy podkład Glam & Matt, który jest naprawdę świetny! Używam go już od 2-3 tygodni i jestem z niego bardzo zadowolona! Oprócz tego, w ofercie pojawia się też produkt, który początkowo wygląda jak zwykły krem, by po chwili zmienić się na twarzy w lekki krem koloryzująco-nawilżający. To oczywiście Magic Mike, o pardon! Magic Make-up! I znowu - mama skorzystała na tym, że ma ciemniejszą odcień cery, niż ja, więc G&M w kolorze 03 Beżowy oraz Magic Make-Up w kolorze 02 Naturalny trafiły właśnie do niej, więc bardzo możliwe, że o wrażeniach ze stosowania produktów damy znać obie :)
Dzieła dopełnia koloryzująco-rozświetlające trio do ciała, czyli Body BB w dwóch odcieniach i Body Shine. Body BB, to - w dużym uproszczeniu - rajstopy w sprayu, tyle, że w kremie :D Jest to balsam koloryzujący, który oczywiście możecie nakładać nie tylko na nogi, ale takie było pierwsze skojarzenie, ponieważ produkt wcieramy w skórę jak balsam, a ten nadaje skórze koloru (dostępne odcienie dla jasnej i ciemnej karnacji), a przy okazji ukrywa drobne niedoskonałości! W dodatku nie jest to ani balsam brązujący, ani tym bardziej samoopalacz, ponieważ kolor zmywa się ze skóry pod wpływem wody. Body Shine to już typowy balsam rozświetlający skórę, więc z pewnością zrobi furrorę w sezonie karnawałowym. Każdy z produktów z pewnością opiszę na blogu po bliższym zapoznaniu się z nimi :)
Pod koniec września odezwała się do mnie Pani Natalia, reprezentująca m.in. markę Barwa i zaproponowała przetestowanie produktów z serii Siarkowa Moc oraz kilku innych produktów marki Barwa. Kiedy jednak odebrałam paczkę wydałam z siebie niemały okrzyk zachwytu! Takiej zawartości, to ja się nie spodziewałam. Oprócz produktów z serii Siarkowa Moc, w paczce znalazłam również produkty z serii Miss, Barwa Naturalna, a także Barwa Ziołowa. Produktami podzieliłam się częściowo z mamą i razem postaramy się zrecenzować dla Was tę ogromną pakę :) Pierwsze recenzje produktów z serii Siarkowa Moc już pojawiły się na blogu TU i TU.
| zdjęcie można powiększyć |
Na powyższym zdjęciu znajdziecie ogrom paznokciowych dobroci, które przytargałam z I Spotkania Lakieromaniaczek, o którym pisałam TUTAJ. Nadal nie wiem, jak skomentować taką ilość, jak na to patrzę, bo buzia sama mi się cieszy! Częścią produktów podzieliłam się już z mamą i przyszłą teściową :)
| zdjęcie można powiększyć |
Tu dla odmiany skarby, które otrzymałyśmy na VI Spotkaniu Warszawskich Blogerek Urodowych, o którym pisałam już TUTAJ. Otrzymałyśmy mnóstwo wspaniałych produktów i mam też coś dla Was, ale musicie jeszcze chwilę poczekać! :)
***
Sama nie wiem jak to skomentować. Może po prostu dajcie znać co Wam najbardziej wpadło w oko i czego jesteście najbardziej ciekawe? Może uda mi się o tym dla Was wkrótce napisać :) Koniecznie piszcie, jeśli używałyście któregoś z tych produktów - podzielcie się wrażeniami, zwłaszcza, jeśli coś nie powinno czekać w szufladzie z zapasami! :)
K.