Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2012

Moja 10-tka Inglota :) [swatche]

Mam dla Was dzisiaj obiecane swatche mojej inglotowej dziesiatki cieni. No, niezupełnie dziesiątki, bo jest w niej też jeden rodzynek z Kobo. Niestety światło robi się coraz bardziej kapryśne i utrudnia wykonanie dobrych zdjęć, ale myślę, że kolory są dość dobrze oddane. Najbardziej problematyczne kolory starałam się uwzględnić na dodatkowych zdjęciach, dlatego nie zrażajcie się różnicą w oświetleniu. Starałam się, żeby kolory były zgodne z rzeczywistymi i uważam, że ostateczny efekt jest zgodny z moimi oczekiwaniami :)


Najpierw krótka legenda wraz z opisem kolorów:

Górny rząd od lewej:
352 matte - cielaczek o delikatnie różowawym zabarwieniu; pięknie wyrównuje koloryt powieki, choć nie jest najbardziej widocznym cieniem, to jednak różnica jest znacząca; sprawdza się również do rozcierania granic cieni;
399 pearl - brudny róż o delikatnym wrzosowym zabarwieniu;
460 double sparkle - fiolet o zdecydowanym brązowym podbiciu, zawiera drobinki, które nie są jednak zbyt widoczne na oku, dając raczej efekt satynowego cienia;
349 matte - ciemnobeżowy, zakupiony za namową Gray, bardzo przydatny do rozcierania cienia z zewnętrznym kąciku;
423 pearl - czekoladowobrązowy opalizujący na fioletowo-śliwkowo, co uwidacznia się szczególnie w sztucznym świetle;

Dolny rząd od lewej:
395 pearl - chłodny, jasnobeżowy, przepięknie rozświetla oko;
Kobo - Golden Rose - wspomniany rodzynek, różowy duochrom intensywnie mieniący się na złoto;
502 double sparkle - fiolet o wyraźnie szarym podbiciu, podobnie jak 460 zawiera delikatne drobinki mało widoczne na powiece;
420 pearl - delikatnie lawendowy, chłodny i dość jasny perłowy fiolet, nieco ciemniejszy niż słynne Lilac Allen i inne liliowe (czyli w gruncie rzeczy te same, tylko pod inną nazwą) cienie z paletek Sleek;
446 pearl - przepiękna, intensywna śliwka o delikatnie brązowych podtonach; świetna zarówno w zewnętrznym kąciku, jak i na dolnej powiece.


Swatche cieni z różnym oświetleniu - w cieniu, w słońcu, w dziennym świetle bez słońca itp itd

Górny rząd

352 matte, 399 pearl, 460 double sp., 349 matte, 423 pearl
352 matte, 399 pearl, 460 double sp., 349 matte, 423 pearl
352 matte, 399 pearl, 460 double sp., 349 matte, 423 pearl
352 matte, 399 pearl, 460 double sp., 349 matte, 423 pearl

Dolny rząd

395 pearl, Golden Rose, 502 double sp., 420 pearl, 446 pearl
395 pearl, Golden Rose, 502 double sp., 420 pearl, 446 pearl
395 pearl, Golden Rose, 502 double sp., 420 pearl, 446 pearl
395 pearl, Golden Rose, 502 double sp., 420 pearl, 446 pearl

423 brąz i 446 fiolet

423 pearl, 446 pearl
423 pearl, 446 pearl
460 fioletobrąz i 502 fioletoszarość

460 double sp., 502 double sp.
423 pearl, 446 pearl, 460 double sp., 502 double sp.
Rodzynek - Kobo - Golden Rose

Kobo - Golden Rose
Kobo - Golden Rose
I jak Wam się podoba skomponowana przeze mnie paleta? Muszę się przyznać, że aktualnie są to najchętniej używane przeze mnie cienie i mimo dość zbliżonej gamy kolorystycznej dają naprawdę sporo możliwości zarówno delikatniejszych, jak i mocniejszych makijaży.
K.

Czytaj dalej

niedziela, 6 maja 2012

Kwietniowe zakupy

W kwietniu ponownie przybyło mi sporo ciekawych kosmetyków. Myślę, że na chwilę obecną warto ogłosić maj miesiącem kosmetycznej wstrzemięźliwości - zamierzam kupić tylko kilka produktów, które mam obecnie na liście "terminowych" zakupów kosmetycznych - zawiera ona dosłownie kilka produktów ;) Mam nadzieję, że w tym czasie nie trafią się żadne promocje, które zmuszą mnie do zmiany zdania, bo nie przewiduję, żeby cokolwiek w najbliższym czasie miało mi się skończyć... ;)

Wszystko to spowodowane jest tym, że na chwilę obecną zaspokoiłam sporą część moich kosmetycznych chciejstw, a z pozostałymi mogę się wstrzymać - pielęgnację wolę wykańczać systematycznie, a kolorówki mi nie brakuje ;)

UWAGA: Wszelkie nowe osoby ponownie informuję, że moje zakupy często bywają zdublowane ze względu na działanie na dwa domy. Ma to swoje oczywiste zalety, ale bywa również niesamowicie upierdliwe, zwłaszcza dla portfela...

1. Pielęgnacja twarzy.

Be Beauty - żel micelarny do mycia i demakijażu - moja druga tubka osławionego micela z Biedronki. Bardzo się z nim polubiłam, więc myślę, że w końcu doczeka się i moich trzech groszy na jego temat.
Cena: ok.5zł/150ml


Bioderma - płyn micelarny Sensibio H2O - płynów do demakijażu mi nie brakuje, ale skusiłam się na tą miniaturkę, bo wygodnie będzie mi ją zabierać na wyjazdy, których latem nie brakuje. Dotychczas przelewałam trochę z mojej dużej Biodermy do zwykłej podróżnej buteleczki, ale niestety wylewa się z niej zbyt dużo produktu - miniaturka będzie wygodnym rozwiązaniem.
Cena: 9,90zł/100ml (promocja)

Alterra - krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży - początkowo nie miałam zamiaru kupować go już teraz, ale żel oczyszczający z Vichy, którego zaczęłam używać niestety odrobinę przesusza moją skórę, więc wolę myć nim buzię tylko raz dziennie, stąd zakup czegoś łagodniejszego dla wyrównania. Recenzja TU.
Cena: ok.9zł/125ml


Oriflame - kojący krem do twarzy jagodowo-lawendowy - już kiedyś używałam tego kremu i sprawdzał się całkiem przyzwoicie. Kupiłam go więc ponownie, odrobinę przymuszona przez Oriflame (robiąc małe zamówienie wolę wybrać proponowany produkt w promocyjnej cenie, niż oddawać im za darmo 8zł ;)), ale przyda mi się, bo lada moment wykończę moje domowe kremy - i na dzień, i na noc.
Cena: 11,90zł/75ml (promocja)


Perfecta - maska oczyszczająca z wyciągiem z gruszki - gruszek nie lubię, ale włożenie jej do maski wystarczająco mnie zaintrygowało.
Cena: ok.2,50zł/szt.

Ziaja - maska anty-stress z glinką żółtą - już raz jej używałam i nie miałam o niej żadnego zdanie, spróbuję jeszcze raz.
Cena: ok.1,80zł/szt.

Ziaja - maska dotleniająca z glinką czerwoną - kupiona z ciekawości, tym bardziej, że do tej pory była dość trudna do znalezienia.
Cena: ok.1,80zł/szt.



Ziaja - maska oczyszczająca z glinką szarą - jak dotąd jest to moja ulubiona maska oczyszczająca. Pełna recenzja TU.



Gąbka KONJAC do demakijażu, oczyszczania i nawilżania twarzy - kupiłam z ciekawości, sprawdza się dobrze, ale nie powala na kolana, tak, jak niektóre z Was ;)
Cena: ok.14zł/szt.

Rival De Loop - maska rozświetlająca - dość przyzwoita rossmanowska maska, słyszałam, że jako jedyna maska RdL jest warta uwagi.
Cena: hmm... chyba ok.3zł/szt.

2. Pielęgnacja ciała.

Eveline - serum termoaktywne - wraz ze shredowanie rozpoczęłam smarowanie, shredowania zaprzestałam, smarowanie trwa dalej. Do shredu też wrócę... ;)
Cena: 17,90zł/500ml (promocja)


Oriflame - żele pod prysznic Discover Borneo i Discover Santorini - znowu zapas żeli do mojego M., więc ponownie kupiłam jego ulubione zapachy.
Cena: ok.10,90zł/400ml (promocja)


Garnier - kulkowy dezodorant antyperspiracyjny, wersja BIO - nareszcie zaczęły się u nas pojawiać antyperspiranty o przyjaznych składach - ten nie zawiera w swoim składzie aluminium, ale za to zawiera alkohol, o czym boleśnie się przekonałam stosując go z rozpędu na wydepilowaną pachę... :P
Cena: ok.8zł/szt. (promocja)

3. Pielęgnacja włosów.

Isana - odżywka w sprayu - kiedyś używałam tego typu odżywek znacznie częściej, a teraz używa ich głównie moja mama, ale ja też czasem co nieco jej podkradnę, więc pokazuję ;)
Cena: ok.6zł/150ml (promocja)

Alterra - szampon z macadamią i figą - wiem, że zapas zrobiłam już w poprzednim miesiącu, ale nie znoszę naruszać "kompletów", a tak się zdarzyło, że zostało mi jeszcze trochę odżywki z granatem, podczas, gdy butelka po szamponie leży od dawna na wysypisku... ;) Taka moja mania...
Cena: ok.10zł/200ml


Alterra - olejek do ciała z limetką i oliwką - oczywiście kupiłam go z myślą o włosach, jako zamiennik dla wersji z pomarańczą i brzozą.
Cena: ok.10zł/100ml (promocja)

Isana - odżywka wygładzająca z olejkiem babassu - moja enta butelka - jedyna odżywka, której lubię używać bez "kompletu", możliwości użycia i zużycia są szerokie, więc nigdy się u mnie nie marnuje ;)
Cena: ok.4zł/300zł (promocja)


Marion - Natura Silk jedwab do włosów - wybrałam jedwab z Marion ze względu na brak zawartości alkoholu w składzie, w końcu jedwab powinien zabezpieczać końcówki włosów, a nie dodatkowo je wysuszać ;)
Cena: ok.6zł/15ml

4. Kolorówka.

MIYO - 26 Haze - fantastyczny cień w kolorze beżowo-cielistym, złamany odrobiną szarości. Oczywiście z miejsca znalazł się w ulubieńcach :)
Cena: 4,99zł/szt.


Essence - pędzelek do linera - jego poprzednia wersja bardzo mi odpowiada, a z racji ponownej sympatii do żelowych linerów zapragnęłam mieć pędzelek u mojego M., a że ten lubię, a tak się składa, że jest tani, to wybór był prosty ;)
Cena: ok.7zł/szt.

Essence - żelowy liner 02 London Baby - oczarował mnie jego piękny kolor gorzkiej czekolady, dużo lżejszy niż czarny, a nadal nadaje spojrzeniu nieco tajemniczości ;)
Cena: 11,90zł/szt.

Kobo - Golden Rose - chciałam i mam - wrzuciłam go do paletki z cieniami Kobo, uzyskanymi w wyniku wymianki z Siempre La Belleza :)


Celia Nude 602 - to nie do końca mój zakup - pomadkę sprezentowała mi babcia, którą wysłałam na misję poszukiwawczą - jak widać zwieńczoną sukcesem - kolejny ulubieniec miesiąca :)
Cena: ok.10zł/szt.


Sleek - pomadki w kolorach Coral Reef i Candy Cane - znacie je już z posta swatchowego TU.
Cena: 21,90zł/szt.

Sleek - róż Rose Gold - upragniony róż - teraz odrobinę zdominowany przez Marble Manię, którą dorwałam wcześniej i nieco przyćmiony przez nowy nabytek z The Balm, ale ja go jeszcze przemagluję - pierwsze kilka razy bardzo, ale to bardzo przypadło mi do gustu, tylko, że trzeba postępować z nim delikatnie, bo lubi wskakiwać na pędzel w dużych ilościach ;)
Cena: 20,90zł/szt.

Hakuro - kulkowy pędzel do podkładu H54 - bardzo dobrze nakłada mi się nim podkład i na razie tyle, uczę się obsługi, bo do tej pory za najlepszych przyjaciół podkładu uważałam moje własne paluchy :)
Cena: 33,99/szt.


The Balm - róż Down Boy i rozświetlacz Mary-Lou Manizer to zdobycze miesiąca, z którymi mogłyście się odrobinę zapoznać TUTAJ. Przetestuję, przemagluję i dam znać co myślę i jak wyglądają... :)
Cena: róż ok.27zł, rozświetlacz ok.30zł (mega promocja!)


EcoTools - pędzel do bronzera - upragniony i osławiony eco grubasek jest już mój - pierwsze testy przeszedł pozytywnie :)
Cena: 39,90zł/szt. (promocja)

L-R: 114, 118, 113
Q by Colour Alike - czyli lakiery z Barbra Cosmetics - trochę wiosny na paznokciach :) Wkrótce z bliska!
Cena: 9,90zł/szt.


Oriflame - Nail Food - to kolejna moja próba walki o niełamiące się paznokcie...
Cena: ok.10zł/szt.

Joko - Diamentowy Pył - j.w. - stosuję ją zarówno solo, jak i pod lakier, szału nie ma, ale przynajmniej się nie gluci, jak moja dotychczasowa ulubienica z Oriflame... ;)
Cena: ok.10zł/szt.

CHI - lakier beżowo-nudowym kolorze z delikatnym shimmerem - trafiłam na nie przypadkiem w Drogerii Hebe, więc zagarnęłam szybko do koszyka na spróbowanie ;)
Cena: 9,00zł/szt. (promocja)

***
I na koniec coś zupełnie niekosmetycznego... Korzystając z chwili oczekiwania na ukochanego w okolicach Metra Centrum weszłam do małego sklepiku Świat Zapachów, mieszczącego się w podziemiach przy Rotundzie (przy wyjściu na przystanek tramwajowy w stronę Ochoty) i przepadłam. Przygarnęłam do nas 5 świeczuszek testerowych z Yankee Candle i od tej pory w naszym mieszkanku pachnie jeszcze piękniej, mimo, że nawet nie odpakowałam ich jeszcze z folijki ;)

Już nie mogę się doczekać kiedy którąś z nich odpalimy! :)

Cena: 9zł/szt., kupując 5 sztuk jedna wychodzi praktycznie gratis :)



Jak już pisałam - maj ogłaszam miesiącem wstrzemięźliwości zakupowej, przede wszystkim, jeśli chodzi o kosmetyki. Trzymajcie za mnie kciuki! A hejterom, którzy będą twierdzić, że kupiłam za dużo powiem tak - wszystkiego używam, większość zużywam, więc nie martwicie się - nic się nie zmarnuje, a jeśli będzie taka groźba, to pojawi się zakładka wymiankowa... ;)

A jak tam Wasze zakupy? Jutro postaram się dodać wpis denkowy... Znowu będzie się sporo działo ;)
K.
Czytaj dalej

Ulubieńcy kwietnia!

Dziś na blogu po raz pierwszy post typu ulubieńcy. Do tej pory nie zauważałam szczególnych tendencji do wyboru konkretnych kosmetyków w konkretnym miesiącu, natomiast w kwietniu z umiłowaniem wracałam do poniższych produktów w różnych kombinacjach. Tym razem ulubieńcy typowo kolorówkowi, ale może kolejnym razem zdarzy się też coś pielęgnacyjnego, nawet mam już kilku kandydatów... :)

Jeśli pojawiła się już u mnie recenzja danego produktu, to podlinkuję ją poniżej w nazwie.

Ulubieńcy kwietnia cz.1
1. Nivea Vitamin Shake - ulubiona pomadka ochronna do torebki, uwielbiam ją i za zapach i za dość przyzwoite działanie - poza domem o tej porze roku w zupełności mi wystarcza!

2. Maestro - pędzel do podkładu ze Złotej Kolekcji - Foundation I (odpowiednik Maestro 145) - długo nie mogłam się zaprzyjaźnić z tym pędzlem, jakoś nie umiałam sprawnie nałożyć nim podkładu, ale okazało się, że sprawdza się idealnie przy średnio napigmentowanych różach, takich jak Marble Mania. Idealnie rozprowadza i rozciera róż, nie wytracając jego koloru, ani nie powodując placków na buzi. To był mój absolutny hit kwietnia - niemal nie rozstawałam się z tym pędzlem :)

3. Maybelline One by One - ulubieniec tuszowy od listopada - powoli dogorywa, ale ciągle sprawdza się lepiej, niż chociażby The Falsies, którym próbowałam go zastąpić.

4. Hean HD, 405 Hot Chocolate - najlepsza paletka do makijażu na szybko - bez dylematów co z czym i dlaczego. Cień bazowy jest absolutnie fantastyczny, a brązy delikatnie podkreślają załamanie. W komplecie stanowią zarówno przyjemnego dzienniaka do pracy (lub na leniwy dzień), albo są dobrym tłem dla brązowego linera.

5. Essence Gel Liner, 02 London Baby - w tym miesiącu skusiłam się na brązowy liner w żelu, a ten z miejsca stał się jednym z kosmetyków kolorowych, po który sięgałam najczęściej.

6. Kobo, 504 Oriental Illusion (z kolekcji jesiennej Elegance) - początkowo dość rzadko sięgałam po ten cień, bo wydawało mi się, że jego kolor zbytnio ociepla się na mojej powiece i w efekcie i tak dodawałam w załamaniu ciemniejszy kolor, natomiast wystarczyło trafić na dobry odcień MIYO, żeby okazało się, że mam w swoich zbiorach wiosenny duet idealny.

7. Essence Marble Mania, 01 Swirlpool - odkąd wykończyłam ulubieńca z ELFa, w oczekiwaniu na Rose Gold od Sleeka, sięgnęłam po ten dość świeży nabytek. Okazało się, że tym różem mogę malować się nawet z zamkniętymi oczami i nie ma szans, żeby zrobić sobie nim krzywdę, a przy tym kolor jest odpowiednio intensywny do makijażu dziennego i jednocześnie pięknie ożywia buzię.

8. MIYO, 26 Haze - chciałam kupić odcień Vanilla, ale nigdy nie mogłam na niego trafić, ale po szybkim teście okazało się, że kolor Haze jest dość zbliżony do obiektu moich poszukiwań, tyle, że odrobinę chłodniejszy, co akurat bardzo mi odpowiada. Ulubiony cień bazowy! Swatche wkrótce.

9. Oriflame Kohl Kajal, Nude - świetna cielista kredka, dobrze się rozprowadza, ma idealny kolor i nie zostawia grudek. Z linią wodną bywa u niej różnie, ale "włożona" w rzęsy sprawdza się bardziej niż przyzwoicie.

Ulubieńcy kwietnia cz.2
10. Synergen, kolor 03 - kupiłam ten puder jakiś czas temu skuszona wszechobecnymi zachwytami i faktycznie - sprawdza się u mnie o niebo lepiej niż chociażby puder bambusowy z Biochemii Urody, czy choćby chwalony przeze mnie kiedyś Essence Fix & Matte. Dość przyzwoicie utrzymuje mat i nawet jeśli buzia zaczyna się świecić, to ewentualna warstwa sebum sprawia wrażenie dużo cieńszej niż zwykle.
11. Manhattan, Soft Mat Lipcream, 56k - o zaletach matowych pomadek z Manhattanu rozpisywałam się dość obszernie w recenzji i zdanie to nadal podtrzymuję! Użyta na balsam nie wysusza ust, a kolor utrzymuje się naprawdę długo.
12. EcoTools, pędzel do pudru - razem z pudrem Synergen tworzą bardzo zgraną parę i dzięki tej dwójce uzyskuję najlepszy i najbardziej naturalny efekt.
13. Celia Nude, 602 - wreszcie i mi - za sprawą nieocenionej babci - udało się zdobyć osławioną Celię. Świetny zamiennik dla pomadek ochronnych - bardzo dobrze nawilża usta, nadając im jednocześnie subtelny kolor.
14. Flos-Lek, wazelina kosmetyczna, różana - bardzo lubię używać jej na noc, od razu czuję jej zmiękczające działanie, a delikatny różany zapach jest naprawdę bardzo, bardzo przyjemny.
Czytaj dalej

sobota, 14 kwietnia 2012

Kwietniowe wymianki z Lady Flower i Siempre La Belleza

Ostatnimi czasy mój pomadkowy potwór został odrobinę zaspokojony (nie mów hop!) za sprawą dwóch wymianek. To moje pierwsze doświadczenia z tego typu handlem wymiennym, ale jak dotąd są one jak najbardziej pozytywne. Ja posłałam w świat kosmetyki, których albo nie używałam (głównie nie moje kolory) lub takie, których nie miałabym szansy zużyć (np. 1/3 słoiczka pudru bambusowego z jedwabiem z Biochemii Urody), a w zamian otrzymałam takie oto skarbeńki:



Wymianka z Lady Flower:
cienie Virtual;
lakier Hean 614;
pomadka Kobo Elegance - 308 Goodnight Kiss;
pomadki Sensique

Wymianka z Siempre La Belleza:
paletka Kobo z cieniami matowymi Pale Peach i Papaya Shake;
pomadka Kobo Elegance - 307 Wild At Heart (absolutnie cudowny kolor, w dodatku mega trwały!);
pomadka Rimmel by Kate - 07;
pomadka Rimmel - 006 Pink Blush



A Wy często korzystacie z dobrodziejstw wymianek? Mi się chyba spodobało... :D
Czytaj dalej

wtorek, 6 marca 2012

Lutowe zakupy

Jako, że marzec rozgościł się w kalendarzu już na dobre, to pora na podsumowanie zakupowe lutego... W tym miesiącu przybyło mi... ekhm... sporo nowych szpargałów i nie były to same niezbędne rzeczy, dlatego w marcu mam silne postanowienie nie kupowania niczego ponad aktualne potrzeby... Tzn. wiadomo, jak się trafi coś super hiper, to pewnie ulegnę, ale żeby to super hiper mega kilo giga fantastyczne, nie kusiło mnie za każdym razem... ;)

Dla usprawiedliwienia dodam tylko, że tzw. projekt denko nadal idzie mi całkiem ładnie i zgrabnie i tendencja kilkunastu zużyć jest jak najbardziej zachowana (o czym więcej jutro). Myślę tylko, że chyba powinnam nieco zaostrzyć jego reguły w rejonie kolorówki, ale która z nas nie ma z tym problemów... ;)

Przechodząc jednak do rzeczy... Przedstawiam Wam nowe nabytki w miesiącu lutym! Tadaaaam! :)

1. Pielęgnacja twarzy.

Tutaj zdecydowanie padło na maseczki! Ostatnio stałam się totalną fanką maseczek w saszetkach, również ze względu na to, że jeśli któraś mi nie pasuje, to męczę się z nią tylko raz, a nie od razu z całą tubą... ;)

Bielenda - maski z serii Bawełna i serii Granat
Nie miałam okazji ich jeszcze wypróbować, ponieważ pojawiły się w mojej kosmetyczce dopiero pod koniec miesiąca, ale koleżanka bardzo polecała mi serię z granatem, więc dobrałam do pary bawełnę i w ten weekend któraś z nich wyląduje ze mną w łazience... :)
Cena: 4,19zł/szt

Ziaja - maski z glinkami
Ziaja - maska oczyszczająca z glinką szarą
Absolutnym i niekwestionowanym ulubieńcem miesiąca jest dla mnie maska oczyszczająca z glinką szarą z Ziaji. W moim odczuciu stosowana regularnie zapobiegała, tudzież znacznie opóźniała świecenie moją piękną facjatą... :P A reszta? Zobaczymy, anty-stress nie powaliła mnie na kolana, ciekawe jak pozostałe...
Cena: ok.1,50zł/szt

Soraya - morelowy peeling oczyszczający
Kolejny hit-nie-hit. Różne opinie twierdzą co innego - jedne, że jest to odpowiednik wycofanego morelowego peelingu St. Ives, inne twierdzą, że w ogóle się do niego nie umywa. St. Ives nie miałam, ale ten sprawdził się absolutnie fantastycznie! A myślałam, że mam dobry zdzierak w domu - toż, to herezje! Soraya, to dopiero cudo nad cudami! Czuję, że to będzie związek na dłużej...
Cena: 9,49zł/250ml (promocja)

2. Pielęgnacja ciała.
Alterra - mydło różane i lawendowe
Kolejnym nabytkiem były mydełka z Alterry - czytałam o nich kilka pozytywnych opinii, więc skusiłam się na dwie wersje zapachowe. Krzywdy na pewno mi nie robią, nie zauważyłam wysuszenia dłoni, a jednocześnie nie potrzebuję używać po nich kremu do rąk. Dodatkowo mają krótki i przyjazny skład, kosztują niewiele, mają spory wybór zapachów, no i robią to, co mają robić - myją ręce!
Cena: ok.2zł/100g (promocja)
Oriflame - Loves me...
Zestaw Oriflame - Loves me..., w którego skład wchodzą krem do rąk (75ml), mydełko w kształcie stokrotki (75g) oraz krem pod prysznic (250g), wszystkie w jednej, delikatnej linii zapachowej. Oczywiście najbardziej urzekło mnie mydełko... Aż szkoda je ruszyć taką stokrotkę...
Cena: 19,90zł/zestaw (promocja)
Oriflame - Silk Beauty - żel do golenia
Z tego chyba nie muszę się tłumaczyć... ;) Po prostu żel do golenia. Od lat bardzo dobrze się u mnie sprawdza, w każdej wersji, która była dostępna, dlatego zawsze do niego wracam. Do tego jest bardzo wydajny. Nie pamiętam nawet, kiedy kupiłam poprzednią tubkę.
Cena: 10,90zł/150ml
Eveline - balsam różany
Już od dawna miałam na niego ochotę, a że u mojego M. skończyło się nasze mleczko z Oriflame, to zawinęłam różyczkę do koszyka, jak tylko spotkałam ją w promocji. Ogromny plus za wygodną pompkę, dużą pojemność i bardzo lekką konsystencję - idealna do smarowania na szybciocha. Należy mu się osobna recenzja.
Cena: ok.12zł/500ml (promocja)
Oriflame - balsam z wyciągiem z trzech zbóż
Argument właściwie jak powyżej, z tym, że różę miałam zagarnąć do domu, jak tylko będzie balsam w promocji (mój facet lubi je ze względu na neutralne zapachy), ale ostatecznie tak przyzwyczaił się do pompki, że róża została u niego, a zboża czekają na swoją kolej na półce z zapasami...
Cena: 13,90zł/400ml (promocja)

Body Club - kule do kąpieli
Kule do kąpieli kupiłam w promocji w Drogerii Natura, pamiętam, że zrobiły szał w którejś z edycji Biedronkowej gazetki urodowej, ale wtedy się na nie nie załapałam. Początkowo kupiłam dla siebie tylko różaną, ale ponieważ spodobała się mamie, to sprezentowałam jej różę i lawendę/pomarańczę. Na razie czekają na swoją kolej, bo my czekamy na naprawę pieca, więc kąpiele musimy sobie gotować... (Hahaha... Very funny!)
Cena: ok.5zł/170g  (promocja)
Douglas - różany płyn do kąpieli
Kolejny różany (tak, mam obsesję na punkcie tego zapachu...) umilacz kąpieli - Douglasowy płyn do kąpieli dostałam jako miły i pachnący dodatek do prezentu walentynkowego. U mojego M. mamy prysznic, a w domu sytuacja jak wyżej. Z tego względu póki co, tylko siedzę i niucham... 

3. Pielęgnacja włosów.
Mrs. Potters - balsam z aloesem i jedwabiem
Wszędzie polecana odżywka z Mrs. Potter's - mam nadzieję, że kupiłam dobrą wersję... W każdym bądź razie sprawdza się bardzo przyzwoicie, włosy mi nie odpadły, a i pachnie bardzo przyjemnie... A, że zapasy Isany się kończą...
Cena: 6,48zł/500ml
Joanna - balsam nawilżająco-regenerujący
Tutaj zadziałał trochę owczy pęd - spotkałam ją w markecie, pamiętałam, że coś dobrego o niej czytałam, a że nie kosztowała wiele, to wrzuciłam do koszyka... I w sumie teraz nie wiem, jak tego używać... Jakieś propozycje? :P
Cena:5,24zł/200g

4. Kolorówka.
My Secret, Manhattan, Essence, Kobo
W kwestii kolorówki dokonałam całe mnóstwo nieprzemyślanych zakupów. W zasadzie ze wszystkich jestem zadowolona (uff...), ale spokojnie mogłam sobie część darować... :P Niektóre z zakupów zostały już bliżej przedstawione, więc podlinkuję je poniżej.

Do zbiorów dołączyły:
My Secret 104 - flejksy (ok.4zł, promocja);
Manhattan - matowe pomadki w kremie (ok.6zł/szt.; allegro) TU i TU;
Essence - cień w kremie Stay All Day - 02 Glammy Goes To...(11,99zł);
Kobo - cienie z limitowanki Elegance -  Pearl Mist i Oriental Illusion (11zł/szt)

Oriflame, Synergen, Rimmel
Jak widać skusiłam się również na osławionego rimmelowskiego żelka - myślę, że już mogę zaliczyć się do grona jego fanek! Puder Synergen - kolejny blogowo-wizażowy hit - pierwsze wrażenie zrobił pozytywne, oby tak dalej. Oriflame Bio Clinic - krem redukujący zaczerwienienia - to coś, co ja traktuję jako bazę, która ma za zadanie utrzymać moje policzki w tym samym kolorze, co reszta twarzy... If u know what I mean... Muszę przyznać, że sprawdza się wyjątkowo przyzwoicie, ale póki co nadal jeszcze muszę ją trochę pomęczyć, zanim ją zrecenzuję.
Rimmel - ok.24zł/18ml (promocja);
Synergen - ok.6,50zł (promocja);
Oriflame BioClinic - 69,90zł/30ml (promocja, dla przerażonych dodam, że jako konsultantka zapłaciłam ok.20zł mniej).

Essence C&G 82 Rich&Pretty oraz Essence Stay All Day 03 Steel The Show
Zadowolona z pierwszej parki cień+lakier (wybranej nieświadomie w zbliżonej kolorystyce), tydzień później wybrałam się po kolejną parkę i znowu popełniłam nieświadomie duet kolorystyczny. A że do tego była promocja 2+1, to jako gratis wybrałam z kasy błyszczyk XXL Nudes, który dałam mamie, bo ja raczej mało błyszczykowa jestem, a ona lubi tego typu mazidełka :)
Lakier C&G 82 Rich & Pretty - 5,50zł;
Cień w kremie Stay All Day - 03 Steel The Show - 11,90zł.

Sensique 150 + Oriflame Very Me
Lakier Sensique wpadł do koszyka, bo miał taki sam kolor, jak sweterek w dniu jego zakupu i kosztował grosze, więc to typowo babski argument... :|
A kredki urzekły mnie kolorami i moją ulubioną formą ołówka, mam do takich większe zaufanie, niż do kredek wykręcanych. Tak mam i koniec. A turkus będzie cudny na wiosnę!
Sensique 150 - 3,99zł;
Kredki Oriflame - Very Me - 7,90zł/szt.

5. Inne.
Isana - migdałowy zmywacz do paznokci i Rexona aloesowa w kulce
Skończył mi się biedronkowy zmywacz Nailty, więc złapałam na szybko Isanę, skuszona obietnicą migdałów. Nie czuję ich, ale fakt faktem paznokcie po zmywaniu pachną cudownie! No a Rexona wpadła, bo morduję resztki kulki z Nivea, więc na dniach będzie potrzebny zamiennik.
Isana - zmywacz do paznokci - errrm... ok.5zł? To jest ta duża butla...;
Rexona - kulka aloesowa - ok.8zł (promocja).

Belissa
Po 1,5 miesięcznej przerwie na Capivit (skóra, włosy, paznokcie - czy jakoś tak... ;)), postanowiłam wrócić do Belissy, spotkanej w promocji w Rossmanie. Po niej najszybciej zauważam efekty i myślę, że dzięki niej przestały mi aż tak wypadać włosy. Pierwsze opakowanie "zjadłam" w grudniu i już wtedy widziałam efekty, dlatego teraz, po braku większej skuteczności Capivitu, wracam pokornie do Belissy.
Cena: ok.15zł/50 tabletek

To już chyba pełna lista moich lutowych grzeszków. Tym razem było tego dużo, może nie były to drogie rzeczy, ale pierdoły mają to do siebie, że łatwo wpadają do koszyka, ale ich suma może nieco porazić... ;)

A Wy jak tam? Też tak nagrzeszyłyście w tym miesiącu?
K.
Czytaj dalej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog template designed by SandDBlast