Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszka w naszym domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszka w naszym domu. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Misiurowa cegiełka na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

W pracowni dzisiaj było bardzo rześko: tylko ciut powyżej 10 stopni, na głowie czapka, trzy swetry i termofor- jeszcze żyję i rozgrzewa mnie myśl o kolejnym finale W.O.Ś.P 
Jeśli macie ochotę wylicytować coś misiurowego na rzecz Orkiestry, do dzieła  Cena wywoławcza nieprzyzwoicie niska 
http://aukcje.wosp.org.pl/duza-zawieszka-w-naszym-domu-wosp-i1285647
Kto żyw, niech udostępni  Dziękuję 


środa, 26 listopada 2014

ostatni dzwonek, do niedzieli!

Pomimo nadmiaru wrażeń, wyciszam myśli przy glinie i staram się, by ręce zdążyły przygotować dla Was świąteczne prezenty. Od święta i nie, czekają już na Was w moim SKLEPIE: )
W większości pojedyncze sztuki, jak są trzy- cztery, to już istny hurt 
Jeśli macie pomysł na spersonalizowane zamówienie, czekam na Wasze maile do najbliższej niedzieli włącznie!!! : ) Po tym terminie nie gwarantuję, że zamówienie wyląduje pod choinką ( ma to związek ze złożonym procesem "produkcyjnym", kiermaszami, na których spędzę grudniowe weekendy, pragnieniem, by pomiędzy pracą a życiem prywatnym dążyć do równowagi i dlatego, że obiecałam mojemu doktorowi, że nie będę żyć za dwóch 
Zapraszam do przyjemnego buszowania po misiurowych regałach sklepowych 




poniedziałek, 30 czerwca 2014

co ja robię jak mnie nie ma

I przyszedł lipiec :)
jakie macie wobec niego plany?
Ja mam nadzieję znaleźć wymarzony lokal na pracownię Misiury, przytulić wieczorem policzek do własnego, stygnącego pieca z ceramiką, nauczyć się więcej pod okiem Krysi, podczas pleneru w Artystyce i nie zapominać odpocząć po tym jak wykorzystam 26 z 24 godzin, jakie ma dobra :)
I częściej chodzić na łąki, wracać do domu z bukietem i cieszyć się nim jak dziecko 
dobrego lipca :)



A odpowiadając na pytanie, którego nikt mi nie zadał, a które wisi w powietrzu: co ja robię jak mnie nie ma :), mogę tylko napisać, że jestem bardzooo zajęta i nie miewam zbyt wielu chwil na odpoczynek :)

Kwestię, którą zaczynam, od słów: "Dzień dobry, poszukuję lokalu na pracownię ceramiczną, niewielkiego, z dostępem do napięcia trójfazowego....", mam wyćwiczoną lepiej niż Krystyna Janda swoje najważniejsze role! :)

Jestem w trakcie! W ręku trzymam sznurki, na których unoszą się latawce wielu spraw. Ręce mam nakremowane, więc, gdy już się cieszę, z nadzieją, że mój latawiec unosi się pięknie na niebie, sznurek się wyślizguje i latawiec szybuje dalekooo, a ja zaczynam robić nowy. 
Wiem, że za jakiś czas będę za tym momentem tęsknić, ale aktualnie marzę, by wszystkie sznurki trzymać mocno, by latawce cieszyły oko a Misiura, odpoczęła :)

Ale Misiura bez gliny żyć nie może i zamyka swoje marzenia, metafory i sprawy wagi misiowej w ceramicznych pracach, tak również odpoczywa! I oto na plan pierwszy po- jak widać- brudnej robocie:
                               

wysuwa się misiurowe marzenie o kosmosie, kosmicznych doznaniach, wieczorach, gdy spadające gwiazdy obiecują spełnienie najskrytszych marzeń :) I Misiura przypomina sobie także, że na studiach, jako przyszły filozof, dowiedziała się o pewnym panu: Immanuelu Kancie, który powiedział: ''niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie''...


Czasem Misiura ma ochotę wystrzelić się w Kosmos, bo to wydaje się stosunkowo łatwe, w porównaniu do tego, co kryją w sobie urzędowe procedury, słownictwo i druczki :) Ale zaraz zmienia zdanie i wraca do boju, z broszkami mocy na sweterku :)


A gdy potrzebuje się ukryć, wyciszyć, na chwileczkę nie robić nic i pomyśleć o najważniejszym dla niej miejscu na ziemi, poza - oczywiście: Islandią, Albanią, Wyspami Owczymi, Nową Zelandia i Hebrydami Zewnętrznymi, to robi takie oto zawieszki, również dla swoich fanów, np. z Argentyny :)




Czasem tęsknota za Nową Zelandią bywa jednak na tyle dojmujące, że Misiura- na pocieszenie- zabawia się we Władcę Pierścieni, a efekty tej zabawy już za jakiś czas :)


I tak oto sprawy się mają :)
Do napisania za jakiś czas :)
Życzę Wam naprawdę dobrego lipca :)
em.

piątek, 4 kwietnia 2014

TO!

Czasami zmęczona przyciąganiem ziemskim, marzysz o locie w KOSMOS. Natychmiastowym : )



Czasami - lub zbyt często - martwisz się, czy Ci, do których wracasz kochają Cię tak mocno jak Ty ich.


Czasami marzysz o spotkaniu, które odmieni tak wiele, marzysz by rozpocząć nową, wspólną podróż przez życie.


Ale czasami musisz czekać ( wydaje Ci się, że zbyt długo, wiem... ) ale w międzyczasie ... dobra znajoma, spotkana- niby - przypadkiem mówi Ci o tym, że uwierzyła, że mogła i zrobiła TO :)


i choć nie lecisz w kosmos, biegniesz po ulicy lekko, w nowych sandałach, do tych, którzy sprawiają, że Twoje  życie jest piękne, pełne smaków, soczyste i jedyne (niektórzy mają dwie nogi, inni cztery łapy :) i już się cieszysz na swoją własną, nową wiarę w to, że MOŻESZ :) Zacznij marzyć :)





piątek, 14 lutego 2014

dla Kokki, Agaty z Agatownika, Magda- leny i Reni z LOOKarny : )

Za namową Agaty, Magdy i Doroty, dzięki inspiracji z ukochanej LOOKarny, postanawiam nadrobić zaległości, rozsupłać milczące usta i dać dowód aktywności twórczej, bliskiej memu sercu :)
Poniżej wszystko co się działo w czasie, gdy pozornie nie działo się nic :)

Powstał mój pierwszy lampion, który jest wciąż w oczekiwaniu na wypał, ale mam głęboką nadzieję, że zanim wieczory będą dla niego zbyt jasne, będzie gotowy :)


W związku z moim- i jak się okazało nie tylko- zamiłowaniem do pozytywnego myślenia, wywiązała się bardzo optymistyczna dyskusja o tym, jakie myśli dodają nam otuchy! Wybrałam dwie, które niebawem pojawią się na moich malusich misiuniach. Dwie najpiękniejsze myśli, będą misuniowym prezentem dla autorek- inspiratorek :)


Zamiłowanie do domków, posunęło się o krok na przód i powstały pierwsze domki z zegarami. Część już szczęśliwie odmierza czas poza misiurową pracownią : )


Powiedziałam Wam też coś o swoim domu, jak się okazało, mówiłam w imieniu wielu osób, które dały upust swojej sympatii w komentarzach :)


A gdy pewnego wieczora poczułam się bardzo zmęczona ale i wypełniona radością procesu twórczego, zasnęłam i... śniłam o szczęśliwych domach i ich mieszkańcach.


A gdy wstałam, pomyślałam o psach, których raczej się boję. Ale myśl o bardzo sympatycznej suczce z Wrocławia, zainspirowała mnie do opowiedzenia czegoś o psach i ich świecie :)


Przyznałam się też, do myśli, która już mnie opuściła a miała związek z kuchnią


A dzisiaj, mimo, że mamy ambiwalentny stosunek do walentynek, złożyłam Wam życzenia, w których moc bardzo wierzę!!!

Entuzjazmu wspólnych wzlotów, wzajemnego wsparcia podczas codziennych upadków : )

Słodkości w sercu, bez cukru we krwi : )

Chęci by częściej budować mosty, zamiast murów : )
Codziennej celebracji małych cudów miłości, nie tylko dzisiaj  




serdecznie Was pozdrawiam i
 dzięki za Waszą mobilizującą aktywność : )