W ostatnich dniach udało mi się skończyć korale w odcieniach kremowo-waniliowo-beżowych.
Zupełnie proste,długie,bez udziwnień.Wykonane z kuleczek 16 mm.Wiele z Was pyta jak biżuteria wygląda po założeniu na szyję.Modelka ze mnie marna,a do zdjęć też nie znalazłam chętnego.Całość więc starałam się zaprezentować na moim "manekinie" samoróbce,o którym wspomnę pod koniec posta jeszcze.
Przy okazji po raz kolejny próbowałam uchwycić na zdjęciach wcześniej prezentowany wisiorek z porcelanowym kubeczkiem i filiżanką.Muszę jednak potrenować jeszcze robienie zdjęć biżuterii w innej formie niż na kartce białego papieru.
I na koniec mój manekin po liftingu.Pamiętacie jak pisałam o nim jakiś czas temu.Plastikowy ekspozytor dostał nowe życie.Okleiłam go mokrymi gazetami,wysuszyłam,a że nie posiadałam nic do zagruntowania powierzchni,więc użyłam białej farby do malowania ścian.I oto jest.Mój twór z pokaźnym biustem:)
Pomysł częściowo wpadł mi do głowy,gdy czytałam artykuł na temat jednej z blogerek -
http://guriana.blogspot.com/
Na zdjęciach w czasopiśmie dojrzałam manekina wykonanego przez Gurianę z papier-mâché.
Mój miał trochę prostszą formę wykonania,ale też się nieźle trzyma.Na razie musi mi wystarczyć:)