Pamiętacie jak w którymś z ostatnich postów pisałam Wam, że robię coś dla Kogoś i pokażę dopiero to coś jak ten Ktoś to otrzyma? Ten Ktoś otrzymał już to coś, więc mogę już Wam wszystko pokazać :) (trochę namąciłam z tym Kimś i czymś, ale mam nadzieję, że wszystko jest jasne :)
Oto wyjaśnienia:
Ten Ktoś to Kasia z bloga Niteczki w sieci. Razem z Kasią należymy na FB do grupy hafciarskiej i tam Kasia poprosiła o próbki muliny Anchor, bo chcialaby zrobić swoją własną prywatną paletę barw. (Swoją drogą to super pomysł i nie wiem czy się przypadkiem nie skuszę na swoją paletę, bo jednak co naocznie widać to naocznie :) ) Jakoże u mnie "na wsi" to tylko Anchor, więc trochę tych kolorków mam, postanowiłam pomóc Kasi i wysłać jej to co miałam w swoich zasobach. Długo myślałam jak jej przesłać te kawałki, no bo przecież to i numer musi mieć i nie może być zniszczone... Najprościej byłoby wsadzić każdy kawałek do plastikowego strunowego woreczka i go podpisać, ale tutaj żebym się zaopatrzyła w takie woreczki to musiałabym jechać 20km do sklepu :( I wymyśliłam coś takiego...
Tutaj na razie przyczepione na zwykłą kartkę z zeszytu
Potem przyklejone do kartonu (dla usztywnienia)
Jak widzicie nitki się naprężyły i każda mulina jest przy swoim numerku. :) Kasi mój innowacyjny pomysł na przesłanie próbek się spodobał. Czekam teraz na jej paletę... A Wam się spodobal mój sposób???
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przechowywanie mulin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przechowywanie mulin. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 maja 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
Potrzeba matką wynalazku... Pudełko na DMC
Etykiety:
przechowywanie mulin,
recycling,
tanim kosztem,
tutorial
Jak zaczynałam swoją przygodę z haftem byłam zielona. Pierwsze co to zakupiłam na Ebay-u pakiet muliny Anchor w losowo wybranych kolorach, kawałek kanwy i dwa małe ramko-tamborki. Z czasem moja wiedza się pogłębiła i wiadomo jak mówi stare przysłowie "wraz z jedzeniem apetyt rośnie". Zakupiłam na swoje mulinki specjalne pudełko i bobinki.
Wszystko tip top, opisane, poukładane w kolejności numerycznej, abym mogła łatwo znaleść, ale.... No niestety jest ALE... A mianowicie jak każda z Was wie muliny, materiałów, wzorów i innych przydasi nigdy za wiele ;) I tak zaczęła także rosnąć moja kolekcja mulin DMC. Niestety pudełka brak. Koszt wysyłki jednego pudełka do mnie to równowartość tegoż pudełka a czasem nawet i więcej. Żal mi tak wyrzucić kasę, a radzić sobie trzeba. A oto jak sobie poradziłam. Tanim kosztem, z tego co można było znaleść w domu...
Do wykonania potrzebne nam będzie pudełko po ptasim mleczku
Jeżeli korzystacie z takich bobinek jak ja (widać je na obrazku z Anchorem) to w pudełku po ptasim mleczku bez żadnego problemu wejdą na cztery rzędy tak nawiniętej muliny.
Docinamy z kartonu (może być z pudełka po płatkach, suchej karmie dla zwierząt czy po zgrzewce piwa - co kto ma pod ręką) paski.
Trzy długie jak długość naszego pudełka, jeden jak jego szerokość. Szerokość pasków nie większa niż wysokość pudełka - moje mają 4cm
Na krótszych paskach w połowie robimy linię na 2cm (połowa szerokości), a na dłuższym pasku trzy takie linie w równych odstępach (na szerokość bobinki i ciut więcej)
W zaznaczonych miejscach wycinamy rowki na grubość kartonu (u mnie 1 mm) i wkładamy jedno w drugie...
Taką konstrukcję przenosimy do pudełka
Podklejamy nasze przegródki do boków pudełka. Dekorujemy (u mnie skromnie, tak tylko żeby zakryć wierzch pudełka
i wsadzamy zawartość
Dodatkowo możecie zrobić zapięcia i ja tu wykorzystałam rzepy na taśmie...
Co do dekoracji to pudełko pozostawia wiele do życzenia, ale chodziło o ład i prządek, więc cel myślę, że został osiągnięty.
Kto chce niech korzysta. Patentu nie mam :)
Tara.
Wszystko tip top, opisane, poukładane w kolejności numerycznej, abym mogła łatwo znaleść, ale.... No niestety jest ALE... A mianowicie jak każda z Was wie muliny, materiałów, wzorów i innych przydasi nigdy za wiele ;) I tak zaczęła także rosnąć moja kolekcja mulin DMC. Niestety pudełka brak. Koszt wysyłki jednego pudełka do mnie to równowartość tegoż pudełka a czasem nawet i więcej. Żal mi tak wyrzucić kasę, a radzić sobie trzeba. A oto jak sobie poradziłam. Tanim kosztem, z tego co można było znaleść w domu...
KURSIK NA WYKONANIE PUDEŁKA NA MULINY
Do wykonania potrzebne nam będzie pudełko po ptasim mleczku
Docinamy z kartonu (może być z pudełka po płatkach, suchej karmie dla zwierząt czy po zgrzewce piwa - co kto ma pod ręką) paski.
Trzy długie jak długość naszego pudełka, jeden jak jego szerokość. Szerokość pasków nie większa niż wysokość pudełka - moje mają 4cm
Na krótszych paskach w połowie robimy linię na 2cm (połowa szerokości), a na dłuższym pasku trzy takie linie w równych odstępach (na szerokość bobinki i ciut więcej)
W zaznaczonych miejscach wycinamy rowki na grubość kartonu (u mnie 1 mm) i wkładamy jedno w drugie...
Taką konstrukcję przenosimy do pudełka
Podklejamy nasze przegródki do boków pudełka. Dekorujemy (u mnie skromnie, tak tylko żeby zakryć wierzch pudełka
i wsadzamy zawartość
Dodatkowo możecie zrobić zapięcia i ja tu wykorzystałam rzepy na taśmie...
Co do dekoracji to pudełko pozostawia wiele do życzenia, ale chodziło o ład i prządek, więc cel myślę, że został osiągnięty.
Kto chce niech korzysta. Patentu nie mam :)
Tara.
sobota, 28 lipca 2012
Spodzianka i zaklinaczka koni
Etykiety:
haft krzyzykowy,
przechowywanie mulin,
scrap
Witajcie Robaczki po dluzszej przerwie. :) Troche mnie tutaj nie bylo. Juz sie tlumacze dlaczego. Po pierwsze: do Irlandii zawitalo prawie lato na kilka dni (lato- czyli slonce), wiec wiekszosc czasu przebywalam poza domem. Po drugie - jest skutkiem pierwszego - nie bylo czym sie Wam chwalic, bo czasu na xxx nie bylo zbyt duzo.
Ale juz sie poprawiam :)
Skonczylam swoj zasobnik na "resztki-resztek" mulin. Oto prezentacja mojej pracy ( etapami ):
1. Kazda koperte podzielilam na cztery mniejsze. Do tych srodkowych kieszonek uzylam tasmy klejacej na jednym dluzszym rogu, zeby powstala mala koperta.
Bardzo pomocna do tego byla moja lidlowska gilotynka, ktora kiedys wpadlam na pomysl zakupic.
2. Ze starego segregatora powstal maly segregatorek.
3. Kolejny etap - to poskladac to wszystko razem. Troche mulin, igla, nozyczki, dziurkacz i klej i z niespodzianki zrobila sie spodzianka, czyli moje pierwsze skrapowe wypociny :)
Kto chce niech kopiuje. Projekt ten nie zostal opatentowany :) Krytykowac smialo, mam swiadomosc, ze ma sie nijak do cudownosci jakie niektore z Was tworza, ale wsadzilam w to wiele serducha i to moje pierwsze "dziecko" wiec jestem dumna.
No to tyle w ramach spodzianek i nie-.
Obecnie na wolny tamborek wskakuja konie.
Na drugim robi sie drzewko salowe.
Zmykam juz. Poszaleje jeszcze u Was i wracam do xxx.
Tara
Ale juz sie poprawiam :)
Skonczylam swoj zasobnik na "resztki-resztek" mulin. Oto prezentacja mojej pracy ( etapami ):
1. Kazda koperte podzielilam na cztery mniejsze. Do tych srodkowych kieszonek uzylam tasmy klejacej na jednym dluzszym rogu, zeby powstala mala koperta.
Bardzo pomocna do tego byla moja lidlowska gilotynka, ktora kiedys wpadlam na pomysl zakupic.
3. Kolejny etap - to poskladac to wszystko razem. Troche mulin, igla, nozyczki, dziurkacz i klej i z niespodzianki zrobila sie spodzianka, czyli moje pierwsze skrapowe wypociny :)
Kto chce niech kopiuje. Projekt ten nie zostal opatentowany :) Krytykowac smialo, mam swiadomosc, ze ma sie nijak do cudownosci jakie niektore z Was tworza, ale wsadzilam w to wiele serducha i to moje pierwsze "dziecko" wiec jestem dumna.
No to tyle w ramach spodzianek i nie-.
Obecnie na wolny tamborek wskakuja konie.
Na drugim robi sie drzewko salowe.
Zmykam juz. Poszaleje jeszcze u Was i wracam do xxx.
Tara
Lokalizacja:
Irlandia
poniedziałek, 23 lipca 2012
Skrot weekendowy
Etykiety:
fotografia,
haft krzyzykowy,
przechowywanie mulin,
Sal Before Christmas,
SAL Kawowy,
SAL z Madame,
scrap,
zycie
Tak jak obiecalam tak czynie. Oto osiagniecia minionego weekendu.
Na pierwszy rzut SAL Before Christmas. Po pierwszym tygodniu wyglada tak:
A tutaj kilka zblizen:
Zalozenie moje bylo zeby skonczyc jeden kolor. Niestety wczoraj wieczorem mi go zbraklo. :( Ale juz uzupelnilam zapas. Powiem Wam, ze jest to moj pierwszy obrazek (wiem, do tej pory zrobilam cale dwa:)) przy ktorym obracalam tamborkiem jak sterem. Normalnie calosc fruwala na wszystkie strony przy haftowaniu galazek :), ale podobalo mi sie i nadal jestem zakochana w tym wzorze, pomimo kilku pruc.
Obiecalam Wam tez pokazac moja niespodzianke - a mianowicie moj wytwor do przechowywania resztek-resztek mulin. No coz przepraszam Was ale jeszcze nie skonczylam :(, ale pokaze Wam zdjecia wstepne czyli materialy:
Do stworzenia tego "zasobnika" uzylam kopert i starego segregatora. Dodatkowo: klej, papier kolorowy, kanwa, resztki-resztek mulinek, gilotyna do papieru, dziurkacz i tasma klejaca. W najblizszym czasie pokaze Wam efekt koncowy. Uzbrojcie sie w cierpliwosc, ale nie obiecujcie sobie za wiele, bo to moje pierwsze w zyciu scrap wypocinki :)
Co do SAL z Madame i SAL Kawowy - bardzo mi przykro, ale jeszcze sie nie wzielam do roboty. Powodem jest moja drukarka. Skonczyl mi sie tusz i nie mam jak wydrukowac sobie wzorow, a z komputera korzystam przelotem jak sie dopcham miedzy Panem A. a Artkiem :) Obiecuje jednak, ze jak tylko otrzymam dostawe tuszu biore sie ostro do roboty :)
A teraz z innej beczki. Jako, ze do Irlandii na dwa!!! dni zawitalo lato... no moze powiedzmy wiosna :) wybralam sie z Artkiem na spacerek na nasza gorke. A tutaj kilka foteczek obrazujacych nasz spacer:
No i na sam koniec musze sie Wam czyms pochwalic. Moj Arthur byl dzisiaj pierwszy raz u fryzjera i dal sobie, bez pisniecia, obciac wichry. Fryzjer szalal nozyczkami, maszynkami, suszarka a ten nic. Az bylam w szoku, bo jak ja sie do niego z nozyczkami zblizalam toi mi mowil, ze "wlosy starczy, nie trzeba "...
A tak oto wyglada moj maly mezczyzna:
Na tym koncze, bo i tak Wam przynudzilam jak nigdy.
Cukieraski i ciasteczka dla Wszystkich
Tara.
Na pierwszy rzut SAL Before Christmas. Po pierwszym tygodniu wyglada tak:
A tutaj kilka zblizen:
Zalozenie moje bylo zeby skonczyc jeden kolor. Niestety wczoraj wieczorem mi go zbraklo. :( Ale juz uzupelnilam zapas. Powiem Wam, ze jest to moj pierwszy obrazek (wiem, do tej pory zrobilam cale dwa:)) przy ktorym obracalam tamborkiem jak sterem. Normalnie calosc fruwala na wszystkie strony przy haftowaniu galazek :), ale podobalo mi sie i nadal jestem zakochana w tym wzorze, pomimo kilku pruc.
Obiecalam Wam tez pokazac moja niespodzianke - a mianowicie moj wytwor do przechowywania resztek-resztek mulin. No coz przepraszam Was ale jeszcze nie skonczylam :(, ale pokaze Wam zdjecia wstepne czyli materialy:
Do stworzenia tego "zasobnika" uzylam kopert i starego segregatora. Dodatkowo: klej, papier kolorowy, kanwa, resztki-resztek mulinek, gilotyna do papieru, dziurkacz i tasma klejaca. W najblizszym czasie pokaze Wam efekt koncowy. Uzbrojcie sie w cierpliwosc, ale nie obiecujcie sobie za wiele, bo to moje pierwsze w zyciu scrap wypocinki :)
Co do SAL z Madame i SAL Kawowy - bardzo mi przykro, ale jeszcze sie nie wzielam do roboty. Powodem jest moja drukarka. Skonczyl mi sie tusz i nie mam jak wydrukowac sobie wzorow, a z komputera korzystam przelotem jak sie dopcham miedzy Panem A. a Artkiem :) Obiecuje jednak, ze jak tylko otrzymam dostawe tuszu biore sie ostro do roboty :)
A teraz z innej beczki. Jako, ze do Irlandii na dwa!!! dni zawitalo lato... no moze powiedzmy wiosna :) wybralam sie z Artkiem na spacerek na nasza gorke. A tutaj kilka foteczek obrazujacych nasz spacer:
No i na sam koniec musze sie Wam czyms pochwalic. Moj Arthur byl dzisiaj pierwszy raz u fryzjera i dal sobie, bez pisniecia, obciac wichry. Fryzjer szalal nozyczkami, maszynkami, suszarka a ten nic. Az bylam w szoku, bo jak ja sie do niego z nozyczkami zblizalam toi mi mowil, ze "wlosy starczy, nie trzeba "...
A tak oto wyglada moj maly mezczyzna:
Na tym koncze, bo i tak Wam przynudzilam jak nigdy.
Cukieraski i ciasteczka dla Wszystkich
Tara.
Lokalizacja:
Irlandia
czwartek, 19 lipca 2012
Bede sie chwalic :)
Etykiety:
haft krzyzykowy,
przechowywanie mulin,
zakupy
A co mi tam. Mam czym to bede sie chwalic... :)
Wczoraj przyszla moja paczka z Needle & Art. Takie cudownosci sobie zazyczylam:
Xxx zaczne dopiero jak skoncze swoje dotychczasowe projekty (powaznie brzmi no nie?:)). Na razie skupiam sie na porzadeczkach w moich niewielkich zapasach... Idzie mi troche wolno bo niestety przy moich urwisach mam niewiele chwil dla siebie. Dopiero wieczor to czas prawie dla mnie. Ale wtedy postanowilam skupic sie na SAL-ach. W koncu musze cos w ten poniedzialek pokazac.
Aha i jeszcze jedno. :) Wczoraj w "szperaczu" udalo mi sie zakupic sliczny drewniany tamborek :):):)
Dzien byl cudny pomimo deszczu za oknem :)
Pozdrawiam Was serdecznie i witam nowo przybylych do kregu obserwujacych.
Tara.
Wczoraj przyszla moja paczka z Needle & Art. Takie cudownosci sobie zazyczylam:
Xxx zaczne dopiero jak skoncze swoje dotychczasowe projekty (powaznie brzmi no nie?:)). Na razie skupiam sie na porzadeczkach w moich niewielkich zapasach... Idzie mi troche wolno bo niestety przy moich urwisach mam niewiele chwil dla siebie. Dopiero wieczor to czas prawie dla mnie. Ale wtedy postanowilam skupic sie na SAL-ach. W koncu musze cos w ten poniedzialek pokazac.
Aha i jeszcze jedno. :) Wczoraj w "szperaczu" udalo mi sie zakupic sliczny drewniany tamborek :):):)
Dzien byl cudny pomimo deszczu za oknem :)
Pozdrawiam Was serdecznie i witam nowo przybylych do kregu obserwujacych.
Tara.
Lokalizacja:
Irlandia
środa, 18 lipca 2012
Niespodzianka :)
Etykiety:
haft krzyzykowy,
przechowywanie mulin,
scrap
Moze pomyslicie, ze jestem nienormalna, ale ja po prostu jestem oszczedna. A to juz tlumacze dlaczego. W mojej irlandzkiej wiosce sa dwie pasmanterie, z czego w jednej zaopatruje sie w kanwy, bo muliny ma chinskie, a w drugiej w muliny Anchor, ktorych na stanie ma moze z 50 (reszte mozna sobie zamowic, ale sie czeka ok 3 tyg). Tak wiec same widzicie, ze zaopatrzenie jest mierne. Oczywiscie zaraz mi wyskoczycyie -"zamawiaj przez internet". Racja, ale na takie zamowienie tez musze czekac ok. miesiaca... :(
I dlatego cala ta sytuacja wymusila na mnie moja oszczednosc. Chodzi mi po prostu o resztki mulin z obrazkow, ktore wyszywam. Nie sa to resztki - resztki tylko odcinki kilkunasto centymetrowej juz podzielonej na 2 czy 3 nitki muliny, z ktorych da sie zrobic jeszcze z kilka badz kilkanascie xxx. No ale gdzie je przechowywac i jak???? :) I tutaj wlasnie zblizamy sie do mojej niespodzianki. Za niedlugo przedstawie Wam moj hand made segregator na resztki w stylu scrap :) Na razie jestem po kilku etapach, ale nie martwcie sie wszystkie moje ruchy uwieczniam na zdjeciach, wiec w niedlugim czasie bedziecie mogly zobaczyc jaka to zdolna kolezanke macie :)Nic wiecej nie bede juz mowic, bo jak niespodzianka to niespodzianka.
PS. A tak w ogole to WASZA WINA ze mi jakies pomysly do glowy na starosc przychodza.... Tyle sie cudownosci tutaj naogladalam ze mi sie w glowie pomieszalo :)
I dlatego cala ta sytuacja wymusila na mnie moja oszczednosc. Chodzi mi po prostu o resztki mulin z obrazkow, ktore wyszywam. Nie sa to resztki - resztki tylko odcinki kilkunasto centymetrowej juz podzielonej na 2 czy 3 nitki muliny, z ktorych da sie zrobic jeszcze z kilka badz kilkanascie xxx. No ale gdzie je przechowywac i jak???? :) I tutaj wlasnie zblizamy sie do mojej niespodzianki. Za niedlugo przedstawie Wam moj hand made segregator na resztki w stylu scrap :) Na razie jestem po kilku etapach, ale nie martwcie sie wszystkie moje ruchy uwieczniam na zdjeciach, wiec w niedlugim czasie bedziecie mogly zobaczyc jaka to zdolna kolezanke macie :)Nic wiecej nie bede juz mowic, bo jak niespodzianka to niespodzianka.
PS. A tak w ogole to WASZA WINA ze mi jakies pomysly do glowy na starosc przychodza.... Tyle sie cudownosci tutaj naogladalam ze mi sie w glowie pomieszalo :)
***
Dziekuje wszystkim za milusie komentarze. Pozdrawiam Obserwujacych. Ciesze sie ze tu zagladacie. :)
Lokalizacja:
Irlandia