Zanim jednak pokaże je w całej okazałości przelećmy jeszcze tak ku pamięci te ostatnie 8 dni...
Pozycja startowa na ten tydzień wygladała tak...
Trzeciego dnia postanowiłam zostawić ucho w spokoju i powalczyć z zakończeniem ramki...
... no a potem znowu wróciłam do ucha...
A tak to wyglądało po postawieniu ostatniego krzyżyka...
Dzisiaj Wilki uprałam i uprasowałam i tak powstała sesja rodzinna ;)
Sierściuchy a'la Tosiek...
Sierściuchy a'la Arthur...
No i na koniec Sierściuchy i ja...
Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za doping. Szczególnie Tobie Bożenko!!! Bez Was nie wiem czy dokończyłabym je haftować.
Teraz troszkę poczekają, a po nowym roku spotkają się z oprawcą :) i wtedy po raz ostatni zaproszę Was na spotkanie z nimi.
***