We wrześniu z potrzeby serca spotkaliśmy się w Manchesterze z dziewczynami - rękodzielniczkami. Szczególną okazją były Targi Creative Stitches & Hobbycrafts. Spotkanie było kilkudniowe, trwało od czwartku do soboty.
Pierwsza pojawiła się Roksana, z którą znamy się jeszcze z Poznania i mieliśmy sposobność pogadać o "starych karabinach". Roksana wciąż zakochana jest w japońskich formach.
A to my z rzeczoną :)
Następnie dołączyła do nas Emilia, co też uwieczniono dla potomnych :)
W czteroosobowym gronie ucztowaliśmy, gadaliśmy, craftowaliśmy a nawet próbowaliśmy swoich sił na basenie (fotorelacji nie ma).
Potem zaś nastał TEN DZIEŃ - sobota targowa :) czyli czas, kiedy każdy z nas doznał oczopląsu, poczuł ogromną potrzebę posiadania następnych wykrojników, wstążek, zawieszek, kamyków, koralików i innych dóbr estetycznych - a także zderzył się boleśnie z rzeczywistością w zakresie siły nabywczej własnego portfela :)
Intymnych informacji, kto, na co i ile wydał zaoszczędzimy wszystkim zainteresowanym :) - pokażemy się ino w całej okazałości.
Po wpompowaniu w brytyjską gospodarkę pewnej sumy pieniędzy powróciliśmy do spotkania towarzyskiego w dużym gronie.
Wymienialiśmy się doświadczeniami i informacjami, ale najważniejsze była radość z możliwości spotkania z ludźmi, którzy mają podobnego bzika.
Dziękujemy za niezapomniane chwile i już nie możemy się doczekać następnych spotkań.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 października 2015
sobota, 8 lutego 2014
Creative Stitches & Hobbycrafts
Oni:
Pierwsze, angielskie targi rękodzieła wszelkiego za nami. W Manchesterze odbywają się one dwa razy do roku, o ile nam wiadomo - w lutym i we wrześniu. Te ostatnie odkryliśmy niemal przepadkiem. Jest to impreza zbliżona charakterem do Bożonarodzeniowego Festiwalu Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu. Niby to samo a jednak nie. Oprócz zwiedzania stanowisk przeróżnych wystawców, tych nam znanych i o dziwo nieznanych, oferujących akcesoria i półprodukty do wyrobu rękodzieła wszelakiego, można było (za darmo!!!) uczestniczyć w warsztatach: kartkowych, szycia na maszynie, biżuteryjnych, robienia na drutach i szydełkiem itp. Poniżej mała fotorelacja:
Pierwsze, angielskie targi rękodzieła wszelkiego za nami. W Manchesterze odbywają się one dwa razy do roku, o ile nam wiadomo - w lutym i we wrześniu. Te ostatnie odkryliśmy niemal przepadkiem. Jest to impreza zbliżona charakterem do Bożonarodzeniowego Festiwalu Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu. Niby to samo a jednak nie. Oprócz zwiedzania stanowisk przeróżnych wystawców, tych nam znanych i o dziwo nieznanych, oferujących akcesoria i półprodukty do wyrobu rękodzieła wszelakiego, można było (za darmo!!!) uczestniczyć w warsztatach: kartkowych, szycia na maszynie, biżuteryjnych, robienia na drutach i szydełkiem itp. Poniżej mała fotorelacja:
Przepiękne patchworki i jakie misterne
Nie wiedzieliśmy nawet, że z wykrojnikowych kwiatków można wyczarować takie cuda
Krzyżykowe sówki po prostu nas urzekły :)
Filcowe torebki i nie tylko - można było kupić gotowy zestaw do samodzielnego wykonania
Tkaniny z nadrukiem dosłownie wszystkiego
Chwila na kawę, krótki odpoczynek i ruszamy dalej
Delikatne fascynatory niczym motyle
Imprezie towarzyszyły też: pokaz mody,
mała wystawa kapeluszy i torebek z początku XX wieku,
ekspozycja kostiumów z filmu "Nędznicy",
oraz zaskakująca aranżacja wytworów szydełkowych i drucianych. Ta pani na fotelu okazała się być sztuczną dopiero po bliższych oględzinach. Jest na prawdę w całości wykonana z włóczki, napój i ciastko też.
Raj :)
cabola w raju ;)
środa, 4 września 2013
Dla sióstr
Ona:
jestem nadal pod urokiem kolczyków w kształcie przypominającym wachlarzyki lub małe torebeczki, dlatego pokusiłam się ponownie o wykonanie. Pierwsze, czyli brązowe na ANGIELSKICH :) biglach mosiężnych, podarowałam Agnieszce. Jej siostra, Magda, ujrzawszy owe na oczy swe własne (konstrukcja zdania przez Onego zapodana) zapragnęła podobnych. Obie pary są uzupełnieniem eleganckich kreacji wieczorowych.
On stanął na wysokości zadania i zorganizował stojaczki ekspozycyjne na kolczyki; odbyło się to gdy zwiedzaliśmy to: http://www.spottedbylocals.com/manchester/afflecks/. A tak wygląda z zewnątrz:
On: wycofuję swoje zdanie o Manchesterze - nie jest brzydki :)
jestem nadal pod urokiem kolczyków w kształcie przypominającym wachlarzyki lub małe torebeczki, dlatego pokusiłam się ponownie o wykonanie. Pierwsze, czyli brązowe na ANGIELSKICH :) biglach mosiężnych, podarowałam Agnieszce. Jej siostra, Magda, ujrzawszy owe na oczy swe własne (konstrukcja zdania przez Onego zapodana) zapragnęła podobnych. Obie pary są uzupełnieniem eleganckich kreacji wieczorowych.
On stanął na wysokości zadania i zorganizował stojaczki ekspozycyjne na kolczyki; odbyło się to gdy zwiedzaliśmy to: http://www.spottedbylocals.com/manchester/afflecks/. A tak wygląda z zewnątrz:
On: wycofuję swoje zdanie o Manchesterze - nie jest brzydki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)