Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Elizabeth Craft, Shea Olsen - Flower. Jak kwiat

Tytuł: Flower. Jak kwiat
Autor: Elizabeth Craft, Shea Olsen
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Premiera: 15.02

Z okazji Walentynek chciałam napisać wpis o najpiękniejszych historiach miłosnych, ale zdecydowałam się jednak opublikować moją opinię o Flower. Jak kwiat, czyli (jak możemy wyczytać z okładki) współczesnej historii Kopciuszka.

Charlotte ma w życiu jeden cel: nigdy nie pójdzie śladami babci, matki i siostry i nie zajdzie w nastoletnią ciążę. Najważniejsza będzie kariera, budowanie pozycji, a dopiero później zakładanie rodziny. Gdy pewnego dnia do kwiaciarni, w której pracuje wchodzi tajemniczy chłopak, wszystko się zmienia. Tate bardzo intryguje dziewczynę, sprawia że zaczyna o nim dużo myśleć. 

Obawiałam się po tej książce czegoś typu: ona - raczej spokojna, marząca o wielkiej miłości. On - niegrzeczny chłopak/gwiazda muzyki/ktoś z wielką tajemnicą. Ona przy nim nabiera odwagi, otwiera się na nowe doświadczenia. On łagodnieje, a dla swojej księżniczki zrobi wszystko. Jeszcze oczywiście najlepszy przyjaciel - gej, chociaż akurat postać Carlosa bardzo polubiłam i szkoda, że autorki poświęciły mu mało miejsca. Z pewnością znacie takie powieści, gdyż niejednokrotnie pojawiały się na rynku wydawniczym takie kalki, w których było wiadomo co bohaterowie zrobią czy powiedzą.

W przypadku tej powieści też kilka razy czułam się, jakbym to już znała, ale zaskoczyła mnie postać głównego bohatera. Tate nie jest chłopakiem, w którym można się zakochać. Irytował mnie swoim zachowaniem wobec zakochanej w nim Charlotte. Ciągle ją od siebie odpychał, nie chciał porozmawiać i wyjawić, co jest przyczyną jego zachowania. Ciągle miałam nadzieję, że dziewczyna w końcu się opamięta, ale ona trwała w swoim stanie. Z drugiej strony, bohaterka jest dziewczęco naiwna, miłość przesłania jej wszystkie obawy i złe doświadczenia, które dotykały kobiety w jej rodzinie. Jeszcze jedną rzeczą, która raziła mnie w oczy był fakt, że Charlotte, która tak bardzo chciała być niezależna, nagle bez sprzeciwu godzi się na to, że Tate kupuje jej bardzo drogie prezenty.

Ta książka jest odskocznią od ambitnej literatury, ale należy do grupy powieści, które zapomina się kilka dni po przeczytaniu. Lekkie czytadło, które czasami jest nam potrzebne, aby trochę odpocząć od czegoś ciężkiego. 

Moja ocena: 5/10

Za możliwość zrecenzowania bardzo dziękuję

Kochani, z okazji Walentynek, życzę Wam, żeby Wasze historie miłosne były jak najpiękniejsze, opierały się na wzajemnym szacunku i zaufaniu, abyście znaleźli kogoś, z kim będziecie po prostu szczęśliwi przez 365 dni w roku :)

piątek, 3 lutego 2017

Krzysztof Piskorski - Czterdzieści i cztery

Tytuł: Czterdzieści i cztery
Autor: Krzysztof Piskorski
Liczba stron: 545
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, którą przeczytałam jeszcze w poprzednim roku, ale nie miałam jakoś weny do opisania jej na blogu. Długo czekała na swoją kolej, tak jak ja długo czekałam, aż trafię na takiego świetnego autora, który sprawi, że podczas lektury prawie przegapię swoją stację :).

Krzysztof Piskorski przedstawia niezwykłą wizję Europy z połowy XIX wieku - wiele równoległych światów, obce stworzenia, które pojawiają się w nieoczekiwanych momentach, a to wszystko w tle wojny targającej kontynentem. Połączenie fantastyki i historii sprawił, że tę książkę wręcz się pochłania. 

Eliza Żmijewska - główna bohaterka tej powieści jest potomkinią rodu Żmijów. Kobieta jest nieustraszona, staje do walki ramię w ramię z mężczyznami, podejmuje przedrzeć się do Londynu, aby wykonać wyrok na zdrajcy powstania, w którym zginęła jej przyjaciółka, Emilia Plater. Konrad Załuski, bogaty emigrant i wynalazca, mimo obietnic nie wsparł powstania. Eliza Żmijewska wyrusza w podróż, w której towarzyszy jej dwie niecodzienne postacie: tetygon Xa'ru czyli stworzenie przypominające gigantycznego pasikonika oraz Thomas Mitchell, a raczej tylko jego głowa, która służy pannie Żmijewskiej wieloma dobrymi radami. 

W powieści zaznaczony jest wątek słynnego konfliktu Juliusza Słowackiego i Adama Mickiewicza. Dwóch największych poetów ściera się ze sobą bardzo często, gdyż prezentują odmienny światopogląd. Przedstawienie przez Piskorskiego wizji losów prawdziwych osób uatrakcyjnia tę powieść. Dodatkowo autor wplata w akcję fragmenty dzieł poetyckich, częściowo przez siebie zmodyfikowanych tak, aby pasowały do wykreowanego przez niego świata. 

"Czterdzieści i cztery" jest książką, w którą dosyć długo się wciągałam, gdyż wymaga skupienia, ale po poznaniu większości bohaterów byłam już maksymalnie zainteresowana tym, co będzie dalej. Pomieszanie świata prawdziwego i fikcyjnego mobilizuje do głębszego spojrzenia w historię, przeanalizowania wydarzeń zamieszczonych w książce i sprawdzenie, jak bardzo Krzysztofa Piskorskiego poniosły oczy wyobraźni. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, ale jestem wręcz przekonana, że jeszcze po jego powieści sięgnę.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję

Przypominam o KONKURSIE :)

wtorek, 6 września 2016

Hanna Kowalewska - Cztery rzęsy nietoperza

Tytuł: Cztery rzęsy nietoperza
Autor: Hanna Kowalewska
Liczba stron: 619
Wydawnictwo: Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Jakiś czas temu byłam na spotkaniu autorskim Hanny Kowalewskiej. Nie mogłam odpuścić takiej okazji i zjawiłam się z całą reklamówką powieści do podpisu. Jednak nie zdobycie autografów najbardziej mnie ucieszyło, a zapowiedź szóstej części z cyklu o Zawrociu. Z poprzednich notek wiecie, że mam ogromny sentyment do autorki, więc powieść była przeze mnie bardzo oczekiwana.

"Cztery rzęsy nietoperza" przedstawia losy ciężarnej Matyldy. Ojciec dziecka zdradził ją z jej siostrą Paulą, ukochany mężczyzna wyjechał na kilka miesięcy za granicę. Również w pracy nie układa jej się zbyt dobrze, a poszukiwania czegoś nowego kończą się fiaskiem. Jakby tego było mało, ktoś usiłuje pozbyć jej się z Zawrocia: podrzuca martwe zwierzęta pod drzwi jej domu. Ta część zawiera chyba najwięcej negatywnych uczuć spośród całej serii, głównym bohaterom doskwiera brak akceptacji dla ich uczucia, nie tylko ze strony rodziny, ale także przyjaciół. Matylda dowiaduje się wielu rzeczy o dawnych związkach Pawła, jego eksdziewczyna kreuje zupełnie inny obraz od tego znanego przyszłej pani Starskiej. Zaledwie garstka osób kibicuje pokręconemu związkowi ciotecznego rodzeństwa, kibicuje miłości bez względu na ograniczenia. 

Matylda staje przed poważnym zadaniem. Ma stać się matką, musi więc przede wszystkim chronić swoje dziecko, "Fasolkę" przed negatywnymi emocjami, przed złymi ludźmi, nawet przed własną rodziną. Osoby, które powinny być najbliższe - siostra i matka, tak naprawdę zupełnie nie potrafią z Matyldą tej bliskości stworzyć, dla matki to Paula jest ukochaną córeczką, a starsza córka ciągle schodzi na dalszy plan. 

Najnowsza powieść Hanny Kowalewskiej liczy sobie ponad 600 stron, jest więc najdłuższą w cyklu o Zawrociu. Na szczęście historia płynie dosyć szybko, nie zdążymy się znudzić historią opisywaną przez Matyldę, a książka już się kończy. W odróżnieniu od poprzednich części, autorka kieruje się nieco w stronę opowieści kryminalnej, momentami wręcz powiewa grozą. 

Moja fascynacja Zawrociem trwa nadal, jestem ogromnie ciekawa czy autorka zdecyduje się na dalsze tworzenie historii Matyldy i Pawła, bo zakończenie zdecydowanie na to pozwala. Jeżeli jeszcze nie znacie tego cyklu, a także twórczości Hanny Kowalewskiej, gorąco Was zachęcam abyście sięgnęli po którąś z jej książek. Dla mnie jest to autorka należąca do absolutnej czołówki.

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 3 stycznia 2016

Katarzyna Grochola - Ja Wam pokażę!, A nie mówiłam!

Tytuł: Ja Wam pokażę! A nie mówiłam!
Autor: Katarzyna Grochola
Liczba stron: 623
Wydawnictwo: Literackie
Źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl



Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, która kończy przygody Judyty, zawodowo zajmującej się na dawaniu porad czytelnikom gazety, a prywatnie mającej wiecznie zagmatwane życie. Gdy tylko wyjdzie na prostą, los rzuca pod jej nogi kolejne kłody. Nie inaczej jest i tym razem. Jej ukochany wyjeżdża na pół roku do dalekiej Ameryki. Dla Judyty jest to ciężki czas, zwłaszcza że w jej życiu znowu chce zamieszać Eksio. Jej najbliżsi postanawiają ją z powrotem zeswatać z mężem, który ma teraz problemy w swoim małżeństwie z Jolą. Cała sytuacja sprawia, że jej związek z ukochanym Adasiem wisi na włosku. Katarzyna Grochola pokazuje, ile może złego zrobić brak komunikacji i niedopowiedzenia. Nie można mówić partnerowi słynnego "domyśl się" i oczekiwać, że będzie wiedział wszystko. 

Tom czwarty bardzo fajnie domyka całość książki. Gdy wszystko zaczyna się w życiu Judyty układać - traci pracę. Kobieta się jednak nie załamuje, bo ma wsparcie w ukochanych osobach. U Tosi również wiele się dzieje, przeżywa młodzieńcze zauroczenia, ma problemy, z jakimi zmaga się wielu młodych ludzi: praca czy edukacja. Dba o dobre relacje z ojcem, umie dogadać się z Nieletnim, który zostaje powierzony przez Agnieszkę i Grześka pod opiekę Judyty. Akcja toczy się wokół perypetii dnia codziennego, by w końcu zakończyć się happy endem. Idealnie ciepła powieść na okołoświąteczny czas. 

Będę musiała to jeszcze dokładnie przeanalizować, ale w trakcie czytania miałam dziwne wrażenie, że pojawiają się pewne niedociągnięcia jeśli chodzi o kolejność wydarzeń i okres czasu, w jakim rozgrywa się akcja. Oprócz tego, często pojawiały się drażniące sytuacje i spostrzeżenia Judyty, ale na szczęście w części czwartej kobieta przeszła sporą przemianę i czytało się o jej losach o wiele lepiej.

Podsumowując, bardzo fajnie było poznać dalsze życie bohaterki, którą poznałam dzięki wielokrotnie czytanemu "Nigdy w życiu". To już jest koniec jej przygód, autorka pozamykała wszystkie sprawy z nią związane i mamy pewność, że Judyta, po wszystkich życiowych zawirowaniach jest naprawdę szczęśliwa. A dobre zakończenia zawsze napawają optymizmem :)

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
 Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 18 grudnia 2015

Katarzyna Grochola - Nigdy w życiu!, Serce na temblaku

Tytuł: Nigdy w życiu!, Serce na temblaku
Autor: Katarzyna Grochola
Liczba stron: 489
Wydawnictwo: Literackie
Źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl



Katarzyna Grochola jest autorką, która podbiła swoją twórczością serca wielu kobiet. Seria o Judycie, kobiecie 30+, z kilkoma kilogramami nadwagi, z nieustannymi problemami z nastoletnią córką Tosią, porzuconą przez męża zyskała naprawdę dużą popularność i doczekała się zarówno ekranizacji, jak i tłumaczeń. Teraz Wydawnictwo Literackie odświeżyło twórczość Katarzyny Grocholi, łącząc w jeden tom dwie pierwsze części: "Nigdy w życiu!" i "Serce na temblaku". 

Życie Judyty w jednej chwili całkowicie się zmienia. Jej mąż postanawia odejść do młodszej kobiety, bohaterka nie zamierza jednak długo po nim płakać. Buduje domek na wsi i kontynuuje odpisywanie na listy czytelników. Jeden z nich, wysłany w niebieskiej kopercie wzbudza jej szczególne zainteresowanie. Jej korespondencja z nadawcą - mężem porzuconym przez żonę - coraz bardziej się rozwija. Judyta wyjeżdża na urlop, gdzie poznaje kandydata na kolejną miłość życia: przystojnego i szarmanckiego Hirka, jednak jej uwagę wkrótce zaprząta socjolog Adam.

Drugi tom to blaski i cienie życia Judyty ze swoim ukochanym. Nie wszystko układa się perfekcyjnie, gdyż bohaterka traci ich oszczędności, jej mężczyzna coraz później wraca z pracy, ciągle się mijają, nie mają czasu na pielęgnowanie swojej miłości. Judyta wpada w kompleksy, ciągle ma w sobie strach przed porzuceniem, wreszcie zaczyna snuć podejrzenia, że ukochany ją zdradza. Ta huśtawka nastrojów bohaterki trochę irytowała, miałam wrażenie, że Tosia jest bardziej dojrzała od niej. Brakowało mi zaradnej kobiety z pierwszego tomu, która zdecydowała się na wyprowadzkę z miasta i budowę domu, która spontanicznie wyjechała za granicę, która układa swoje życie na nowo. Tutaj przeważył ciągły słomiany zapał Judyty do ćwiczeń, diety, pozbawienia się kompleksów. Za dużo analizuje i wszędzie przeczuwa podstępy losu.

Myślę, że książki Katarzyny Grocholi zyskały taką popularność bo niemal każda kobieta może w Judycie zobaczyć kawałek siebie. Jest mnóstwo kobiet samotnie wychowujących dzieci, borykających się z problemami, szefem i nadwagą, pragnących szczerej, prawdziwej miłości, posiadających cudownych przyjaciół, którzy w każdej chwili pomogą wziąć się w garść. 

Zarówno "Nigdy w życiu!" jak i "Serce na temblaku" to powieści napisane na początku XXI wieku i mnóstwo rzeczy się zmieniło. Judyta nie sprawdza kilkoma kliknięciami maili w smartfonie tylko musi czekać do wczesnych godzin porannych aby uzyskać połączenie z internetem. Jej dorastająca i jedyna córka nie ma własnego komputera. Dobrze było cofnąć się do czasu sprzed ponad 10 lat, tuż przed wkroczeniem ery wszechobecnej technologii.

"Nigdy w życiu!, Serce na temblaku" to tom otwierający bardzo ładnie wydaną 7 - tomową serię książek Katarzyny Grocholi. Dla fanek - pozycja obowiązkowa :).

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 15 listopada 2015

Hanna Kowalewska - Tam, gdzie nie sięga już cień

Tytuł: Tam, gdzie nie sięga już cień
Autor: Hanna Kowalewska
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Literackie
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl




Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o najnowszej książce mojej ulubionej polskiej autorki. Hanna Kowalewska zachwyciła mnie swoją młodzieżówką czyli "Letnią akademią uczuć", utwierdziła w tym przekonaniu cyklem o Zawrociu. Teraz nadszedł czas na powieść, która rozgrywa się nad morzem, w październiku. 

Inka dostaje od ciotki Berty telegram, w którym jest proszona o jak najszybszy przyjazd do Jantarni. Dziewczyna była przez nią wychowywana, ale ich kontakt się urwał, nie odwiedzały się, nie było między nimi dawnej serdeczności. Teraz jednak, tuż przed śmiercią Berta chce ją jeszcze zobaczyć. Inka jedzie więc nad morze, spotyka starych znajomych, którzy w większości nie chcą jej widzieć. Bohaterkę spotyka dużo nienawiści, gniewu, dawnych niewyjaśnionych spraw. Jest obiektem sensacyjnych plotek, ale stara się od tego odciąć, przybrać niewzruszoną pozę. Najważniejsze jest dla niej, aby być przy ciotce w ostatnich chwilach, przygotować dom na przyjęcie żałobników, spotkanie po latach z przybranym bratem Zbyszkiem i pogodzenie się z samą sobą.

Autorka stopniowo ujawnia nam prawdę o losach Inki, o tym co przeżyła będąc nastolatką. Przedstawia różnorodnych bohaterów, z których jedni są zdecydowanie negatywnymi postaciami, drudzy dają się polubić, można im nawet współczuć tego, że życie potoczyło im się w taki właśnie sposób. W sumie nie ma tutaj bohatera, który mógłby być w pełni zadowolony ze swojego życia, każdy ma niespełnioną miłość, nieudaną karierę, problemy rodzinne.

Muszę przyznać, że po prostu pochłonęłam tę książkę. Poświęciłam jej część wieczora, trochę poranka i całkowicie wyłączyłam się ze wszystkiego. Liczyły się tylko losy bohaterki, to jak skrzywdziły ją najbliższe osoby. Czułabym się głęboko rozczarowana, gdyby jakakolwiek książka tej autorki okazała się kiepska, bo to tej pory nie mogłam jej nigdy nic zarzucić. Nie inaczej jest z tą książką, jest naprawdę godna polecenia i mam nadzieję, że po nią sięgniecie :).

Moja ocena: 8,5/10

piątek, 15 maja 2015

Janusz Leon Wiśniewski - Moje historie prawdziwe

Tytuł: Moje historie prawdziwe
Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Liczba stron:549
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Jeżeli ktoś zapytałby mnie, jaki polski pisarz najbardziej kojarzy mi się z tzw. "literaturą kobiecą" bez wątpienia wskazałabym Janusza Leona Wiśniewskiego. Mimo, że do tej pory znałam go tylko z fragmentów "Samotności w sieci" to od razu do zbioru opowiadań podchodziłam z bardzo pozytywnym nastawieniem. I cóż, "Moje historie prawdziwe" naprawdę wciągają!

Książka jest podzielona na 3 części: ONA, ON, ONI. Nie uznajcie tego za wskazywanie przeznaczenia tekstu, gdyż trafią one zarówno do mężczyzny, jak i do kobiety. Zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu opowiadania, w których autor przedstawiał jakąś historię, jakieś ludzkie cierpienie bądź odrobinę szczęścia. Kilkanaście końcowych tekstów było bowiem w dużej mierze poświęconych miłości, uczuciom od strony naukowej. Nie jest to nic dziwnego, zwłaszcza że Janusz Leon Wiśniewski, oprócz pisarstwa, zajmuje się karierą naukową i zagadnienia fizyczne i chemiczne nie są mu obce. 


Janusz Leon Wiśniewski spisał historie, w których główną rolę grają ludzkie emocje i uczucia. Ból, cierpienie, miłość, szczęście, smutek, tęsknota - to na nich opierają się kolejne opowiadania. Nieważne są biografie, wygląd postaci, ważne są historie, które przeżyli. Autor wyciąga to co najważniejsze i podaje losy bohaterów w bardzo dobry sposób. Krótkie historie działają na zasadzie "jeszcze jeden rozdział i idę spać" :), więc ponad 500 stron to lektura na kilka wieczorów.

Tę książkę mogłabym zdecydowanie polecić wszystkim fanom i fankom krótkich form literackich i miłośnikom Janusza Leona Wiśniewskiego. Zbiór "Moje historie prawdziwe", jako pozycja kolekcjonerska został pięknie wydany i zdecydowanie stanie się ozdobą biblioteczki. Jeżeli jeszcze nie znacie twórczości tego autora, myślę że warto rozpocząć właśnie od krótkich opowiadań. Polecam!

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 3 kwietnia 2015

Robert Brutter, Jerzy Niemczuk - Ranczo 2

Tytuł: Ranczo 2
Autor: Robert Brutter, Jerzy Niemczuk
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Ten serial na antenie Jedynki jest już 9 lat. Ciągle pamiętam emisję pierwszych odcinków, kiedy duża część moich znajomych również wciągała się w perypetie Lucy, Kusego, sympatycznego towarzystwa z ławeczki, a przede wszystkim w spór pomiędzy wójtem a proboszczem. W poniedziałki zawsze komentowaliśmy odcinki, które zbierały naprawdę sporą rzeszę fanów. Robert Brutter i Jerzy Niemczuk postanowili przypomnieć wszystkim miłośnikom serialu jak to wszystko się zaczęło i przenieść odcinki na karty książki. 



W drugiej części wiele wątków opiera się na miłości. Niespełnione uczucie pomiędzy Lucy i Kusym, nieudane umizgi Czerepacha do Lucy, przelotne spotkania Wioletki i Wójta, miłość barmanki i policjanta, rozwód na niby Więcławskich, zauroczenie "na stare lata" pomiędzy Japyczem a Michałową, a także ciągle zmienne obiekty zainteresowania Klaudii - w Wilkowyjach temperatura uczuć jest naprawdę gorąca. Także miłość braterska powoli zaczyna odżywać, zwłaszcza gdy wójt i proboszcz mają wspólny interes, który jest ważniejszy od dzielących ich poglądów. 


Do najważniejszych wydarzeń w tej części należy oczywiście zaliczyć wahania artystyczne Kusego. Bohater raz maluje abstrakcje, później tworzy cykl diabłów podlaskich. Lucy chce zakładać uniwersytet, ale frekwencja okazuje się zaskakująco niska. Znacznie więcej chętnych wybiera się do Country Clubu, który początkowo miał być eksluzywnym lokalem dla wybranych, ale i tak został zajęty przez miejscowych wielbicieli złocistego trunku. Największym wydarzeniem jest jednak rozkręcanie pierogowego biznesu przez Solejukową. Wiecznie zarobiona, roztrzęsiona kobiecina, za radą Hadziukowej postanawia trochę sobie dorobić i rozpowszechnić swoje wyroby w okolicy. 

Po raz drugi przeniesienie serialu do książki bardzo przypadło mi do gustu, chociaż momentami czytanie książki z towarzyszeniem głosów aktorów w głowie było męczące. Nie potrafiłam się tego pozbyć, równolegle z czytaniem pojawiały mi się przed oczami sceny z serialu. Jest to w sumie jedyny mankament, nad którym jednak będę starała się pracować, bo nie chcę sobie odbierać przyjemności z lektury. 

Nie ma co się dłużej rozwodzić, ja Wam tę książkę szczerze polecam. Bez względu na to, czy oglądaliście Ranczo w każdą niedzielę, czy nigdy nie widzieliście choćby urywka serialu. Ranczo śmieszy swoją prawdziwością, tym, że odkrywamy w nim samych siebie, swoich sąsiadów, może także władzę, zarówno polityczną jak i kościelną, która obejmuje naszą okolicę. Za tę szczerość, świetnych bohaterów i naprawdę dobre przeniesienie serialu na słowo tylko pisane "Ranczo 2" dostaje ode mnie bardzo wysoką ocenę.

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

czwartek, 4 września 2014

Sophie Hannah - Inicjały zbrodni

Tytuł: Inicjały zbrodni
Autor: Sophie Hannah
Liczba stron: 355
Wydawnictwo: Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl

 Premiera: 9.09.2014 r.


Sophie Hannah i spadkobiercy Agaty Christie kilka miesięcy temu wywołali prawdziwą burzę. Oświadczyli bowiem, że autorka wskrzesza postać Poirota, jednego z najlepszych detektywów literatury. Rozbrzmiały dyskusje, czy tak w ogóle powinno się robić, czy powinno się, korzystając z dorobku innego autora kontynuować żywot jego bohaterów? Czy wreszcie można zdobywać się na naśladownictwo takiej legendy, jaką niewątpliwie była królowa kryminałów? Muszę przyznać, że z ciekawością śledziłam wieści o nadchodzącej dacie wydania tej książki, której byłam niezmiernie ciekawa. Sophie Hannah znam za sprawą "Traumy" - jest to thriller psychologiczny, który naprawdę przypadł mi do gustu. Wyłączyłam więc myślenie o nazwiskach na okładce i o tym, kto stworzył niezapomnianą postać Poirota i zagłębiłam się w "Inicjały zbrodni".

Herkules Poirot spędza zwykły wieczór w kafeterii, kiedy pewna kobieta wyznaje mu, że zostanie wkrótce zamordowana. Detektyw oczywiście oferuje jej pomoc, ale Jennie twierdzi, że jej śmierć załatwi wszystkie sprawy i wyrówna rachunki i prosi Poirota o to, aby nie szukał jej mordercy. W krótkim czasie po tej niecodziennej rozmowie Herkules dowiaduje się, że w pobliskim hotelu zostały zamordowane 3 osoby: mężczyzna i dwie kobiety. Ofiary łączy to, że zostały tak samo ułożone, a w ustach mają spinki do mankietów z inicjałami PIJ. Edward Catchpool - młody i niedoświadczony policjant i przyjaciel Poirota ma genialne wsparcie - sam detektyw postanawia mu pomóc w śledztwie i uchronić Jennie od śmierci. Krąg podejrzanych się zawęża, a Catchpool i Poirot odkrywają spisek sprzed lat, który znacząco wpływa na tok śledztwa. 

Książka posiada to, co dobry kryminał powinien posiadać: zbrodnię, nieco zapętloną akcję, śledztwo i zaskakujący finał. Muszę przyznać, że Sophie Hannah zamotała z tymi morderstwami, wręcz było to nieprawdopodobne. Gdy w 2/3 książki było teoretyczne wyjaśnienie całej sprawy myślałam, że dalszą część autorka poświęci dogłębnej analizie, a tymczasem dostarczyła jeszcze więcej faktów, które niemal w całości niszczą poprzednie wyobrażenia. 

Trochę przeszkadzał mi narrator w osobie Edwarda, akurat w tym przypadku był to nietrafiony zabieg. Poza tym Herkules Poirot mógłby mu (i przede wszystkim czytelnikowi) trochę zdradzić swój tok rozumowania. Detektyw chciał jednak, żeby Catchpool doszedł do wielu wniosków sam, wskutek czego zatajał przed nim swoje przemyślenia. 

Podsumowując (nadal nie myśląc o tym, co napisałam w pierwszym akapicie) uznaję tę książkę za naprawdę DOBRĄ. Spróbujcie nie patrzeć na Sophie Hannah i "Inicjały zbrodni" jako kontynuację, naśladownictwo Agaty Christie tylko na odrębną historię na motywach znanych powieści. Bo Hannah napisała naprawdę świetny kryminał, w sumie szkoda tylko, że inspirowała się twórczością Christie. Bo teraz czytelnicy będą na nią patrzyli w dużej mierze właśnie pod tym kątem.

Ja Wam tę książkę mogę szczerze polecić. Wciąga, trzyma w napięciu, a zakończenie jest naprawdę dobre i zaskakujące. Ale najlepiej przekonajcie się sami.

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 11 czerwca 2014

Ciemna strona

Tytuł: Ciemna strona
Autor: Johan Theorin, Stieg Larsson, Henning Mankell, Per Wahlöö,Åke Edwardson, Maj Sjöwall, Håkan Nesser, Åsa Larsson, Sara Stridsberg, Eva Gabrielsson, Inger Frimansson, Rolf Börjlind, Cilla Börjlind, Anna Jansson, Tove Alsterdal, Magnus Montelius, Dag Öhrlund, Malin Persson Giolito, Veronica von Schenck, Katarina Wennstam
Liczba stron: 404
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Ciemna strona" to książka, której ocena jest dla mnie bardzo trudna. Antologie, zbiory opowiadań, które mają wielu autorów charakteryzują się tym, że mimo starań twórców są nierównomierne. Nie inaczej sprawa wyglądała z tą książką, gdyż dopiero od połowy zaobserwowałam znaczny wzrost jakości opowiadań. 

Po zachęcie na okładce "Zbrodnia, tajemnica, suspens" liczyłam na naprawdę trzymające w napięciu kryminalne opowieści. Tymczasem tylko kilka opowiadań mogłabym zaliczyć do tego gatunku, reszta to bardziej obyczajówki z wątkiem kryminalnym. Odrobinę mi tego zabrakło, nastawiałam się na pełnokrwiste kryminały, na wartką akcję, a trafiały się w kilku opowiadaniach momenty przegadane. W tej formie, z racji na ograniczoną długość wolę jak najwięcej wydarzeń, akcji i "dziania się". Niestety, w tym zbiorku było 3 - 4 opowiadania, które skończyły się zanim zaczęła się akcja.

Fakt, że kilku autorów było mi nieznanych nawet ze słyszenia nie okazał się dla mnie przeszkodą. Zarówno na skrzydełkach okładki, jak i na końcu tej pozycji zostało zawarte kilka słów na temat pisarzy, których opowiadania znalazły się w "Ciemnej stronie". Dzięki temu przestali być dla mnie anonimowymi nazwiskami, mogłam dzięki tym notkom poznać tytuły ich książek i tematykę, jaką w nich poruszają. 

Ta pozycja jest dobrym motywatorem do poznania choćby zalążka twórczości wielu autorów. Z pewnością przyjrzę się bliżej niektórym z nich, bo opowiadania podsyciły moją ciekawość. Z racji, że większość opowiadań przypadło mi do gustu to polecam i Wam przejście na "Ciemną stronę" :).

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 25 kwietnia 2014

Hilary Boyd - Czwartki w parku

Tytuł: Czwartki w parku
Autor: Hilary Boyd
Liczba stron: 399
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Czwartki w parku" to powieść, która zdecydowanie bardziej wprowadza czytelnika w aurę pięknej jesieni niż słonecznej wiosny, jaką możemy już podziwiać za oknem. Pora roku nie powinna jednak decydować o tym, kiedy sięgniemy po książkę, bo w przypadku "Czwartków w parku" nie jest głównym bohaterem, a zaledwie tłem. Akcja toczy się bowiem wokół Raya i Jeanie - pary, której związek wymyka się ze wszystkich ram i pokonuje wiele przeciwności.

Jeanie jest z pozoru szczęśliwą mężatką. Jej mąż, George przestał zwracać uwagę na jej potrzeby, właściwie mijają się w codziennym życiu. Jedynymi radościami w życiu Jeanie są wnuczka - Ellie i sklep ze zdrową żywnością. Stosunki bohaterki z zięciem nie należą do poprawnych, oboje nie potrafią znaleźć wspólnego języka, co niekorzystnie wpływa także na relacje z córką. Pewnego dnia, podczas czwartkowego "dyżuru" i opiece nad Ellie Jeanie spotyka mężczyznę, który przychodzi do parku razem z wnuczkiem. Powoli zaczynają się do siebie zbliżać i otwierać się przed sobą. Ich relacja zmienia się w miłość, która w ich wieku wydaje się jeszcze bardziej trudna, niż gdy mieli o połowę lat mniej. Przed Jeanie trudny wybór: opuścić męża i porzucić stabilne, choć nudne życie czy odrzucić uczucie mężczyzny, przy którym czuje się jak pełnowartościowa kobieta, a nie staruszka, jak nazywa ją żartobliwie mąż?

Postacie zostały skonstruowane w różnorodny sposób. George to starszy człowiek, który tak przyzwyczaił się do dominacji nad żoną, że nie zwraca uwagi na to, że nie chce ona opuścić domu i przeprowadzić się na wieś. Boi się powiedzieć jej o dręczącym go problemie. Podobnie zachowuje się zięć Jeanie - Alex, który jest artystą. Porzucił Chanty, gdy była w ciąży, a później postanowił do niej wrócić. Jest rozchwiany emocjonalnie, gubi się w swoim życiu. Rita - przyjaciółka głównej bohaterki jest dla niej podporą, a jej optymizm pomaga Jeanie w starciu z codziennym życiem. 

Ta książka jest dobrą lekturą na dwa - trzy leniwe popołudnia, które chcemy spędzić z niezobowiązującą lekturą. Historia Jeanie i Raya nie zmieni Waszego życia, ale pozwoli z uśmiechem spojrzeć na pary 60 - 70 - latków, dla których miłość nie ma daty ważności i potrafią drobnymi gestami okazywać sobie uczucie na codzień. Strona wizualna również wywołała we mnie uśmiech, jedna z najpiękniejszych okładek :). 

Moja ocena: 6,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 16 marca 2014

Robert Brutter, Jerzy Niemczuk - Ranczo. Powieść

Tytuł: Ranczo. Powieść
Autor: Robert Brutter, Jerzy Niemczuk
Liczba stron: 547
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



"Ranczo" to serial, który kilka lat temu został wyemitowany w telewizji i szybko stał się hitem. W moim otoczeniu nie było chyba osoby, która nie oglądałaby z zainteresowaniem kolejnych odcinków. Aktualnie powstało kilka sezonów, a każdy z nich cieszy się dużą widownią. Nic dziwnego, że twórcy serialu postanowili na łamach popularności stworzyć film "Ranczo Wilkowyje", a teraz pojawiła się powieść na podstawie pierwszego sezonu.

Lucy, młoda Amerykanka przyjeżdża do Polski. Jej przyjazd wiąże się z planami sprzedaży dworku, który odziedziczyła po babce. Kobieta postanawia jednak zostać w Wilkowyjach. Napotyka tu jednak same trudności: wójt, któremu nie chciała sprzedać dworku dla córki postanawia wykurzyć ją z posiadłości, używając do tego przeróżnych sposobów. Dodatkowo część ludzi odnosi się do niej nieufnie, co przeszkadza jej w realizacji planów. Lucy musi zmierzyć się też z polską mentalnością, przyzwyczajeniami mieszkańców wsi, które trudno im wyperswadować. Wśród bohaterów są takie osoby jak Pietrek, Japycz, Solejuk i Hadziuk, czyli lokalna grupka pijaczków, która podczas wspólnej konsumpcji na ławeczce wspiera się w rozjaśnianiu zawiłości tego świata. Mamy Tomka Witebskiego, któremu wpada w oko nowa mieszkanka Wilkowyj. Młody nauczyciel ma jednak silną konkurencję, która zaczyna ze sobą współpracować. Całością akcji "dowodzą" bracia Kozioł, z zrzędliwą Michałową po stronie księdza i zmienną jak kameleon córką Klaudią i żoną Haliną po stronie wójta. 

Tę książkę mogę odradzić jedynie w dwóch przypadkach: gdy humor "Rancza" nie przypadł Wam do gustu i gdy niedawno odświeżaliście sobie pierwszy sezon. Ja oglądałam dwa odcinki kilka tygodni temu i dwa odpowiadające im rozdziały niczym mnie nie zaskakiwały, bo wiedziałam, który bohater co za chwilę powie. 

Ogólnie książka jest bardzo dobrym przypomnieniem perypetii bohaterów "Rancza", którzy goszczą na ekranach naszych telewizorów już od kilku lat. Jeżeli polubiliście kłótnie Księdza z Wójtem, próby przystosowania się Lucy do polskich realiów, w których pomaga jej Kusy, towarzystwo z ławeczki i resztę bohaterów, to z pewnością lektura tej książki będzie dla Was interesująca. Polecam :)

Miłośnikom przypominam, że już dzisiaj rusza kolejny sezon, TVP 1 - godz. 20.20 - obecność obowiązkowa :)

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 17 stycznia 2014

Szczepan Twardoch - Morfina

Tytuł: Morfina
Autor: Szczepan Twardoch
Liczba stron: 579
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Zaczęło się od niesamowitej okładki. Zapadła mi w pamięć i już wiedziałam, że MUSZĘ poznać historię, którą skrywa. Późniejsze przyznanie książce kilku nagród, z Paszportem Polityki na czele przyciągnęło mnie do "Morfiny" Szczepana Twardocha jeszcze mocniej. Czy zgadzam się z resztą recenzentów i muszę dalej poznawać dzieła Twardocha? A może "Morfina" to według mnie totalny niewypał?

Konstanty Willemann. Ojciec jest Niemcem, matka, pochodząca ze Śląska wybrała bycie Polką. Wybuch drugiej wojny światowej kieruje Konstantego w stronę polskich wojsk, ale po szybkiej klęsce zostaje zachęcony do członkostwa w tajnej organizacji, która ma go wykreować na Niemca współpracującego z Polakami. 

Szczepan Twardoch stworzył bohatera, który przeżywa bardzo poważny kryzys tożsamościowy. Konstanty nie wie kim jest - Polakiem czy Niemcem. Daje sobą trochę kierować (zwłaszcza matce, która finansuje jego zachcianki), narzucać sobie łatki przyznawane przez społeczeństwo. Jedynym spełnieniem jest dla niego buteleczka morfiny, piękne kobiety, alkohol. Ma rodzinę, żonę Helenę i synka, o których nie dba tak, jak powinien to robić ojciec, głowa rodziny. Jego czas zajmuje kochanka - Salome, która podziela jego pociąg do morfiny. Kostek jest słaby, jest łajdakiem (żeby nie użyć bardziej wulgarnego słowa), ale nie mogłam go nie lubić, skreślić i cieszyć się z porażek. Cały czas mu kibicowałam, żeby odnalazł siebie. 

"Morfina" mnie przytłoczyła, momentami drażniła, nie spodziewałam się, że to będzie tak ciężka lektura. Pan Twardoch ma taki styl pisania, który trafi do bardziej zawężonego grona odbiorców. Zmiany narratora w trakcie jednego zdania, bardzo mocne skupienie się na przeżyciach wewnętrznych bohatera, na jego przemyśleniach, kosztem szybkich i dobrych akcji. 

Książka była dobra, panu Twardochowi nie można odmówić talentu, bo niewątpliwie go posiada, ale jakoś nie zrozumiałam się z tym tekstem. Chyba za bardzo nastawiłam się na łatwość odbioru, na wciągnięcie się i szybkie poznanie książki. Otóż z "Morfiną" trzeba inaczej. Trzeba zastanowić się, pomyśleć, cofnąć, przeanalizować. Nie wciągnęła mnie niestety na tyle, żeby ją szybko skończyć i w rezultacie czytałam ją ponad tydzień. Kolejne kilka dni musiałam przemyśleć tę książkę, bo właściwie nie wiem, jak powinnam ją uczciwie ocenić. Żadna skala liczbowa na pewno tego nie określi, więc pozostawiam bez cyferki. Wiem jedno: polecam Wam przeczytanie tej książki. Sami zobaczcie, czy styl Szczepana Twardocha się Wam podoba. Mimo, że do mnie niezbyt trafiła, to absolutnie nie żałuję godzin, jakie poświęciłam na lekturę. 

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 25 grudnia 2013

Isabelle Lafleche - Kocham Paryż

Tytuł: Kocham Paryż
Autor: Isabelle Lafleche
Liczba stron: 347
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Catherine, bohaterka "Kocham Nowy Jork" wróciła w końcu do Paryża. Był to powrót w pięknym stylu, bo dostała posadę w domu mody Diora. Przeprowadzka jest dla niej też zakończeniem rozłąki z ukochanym - Antoine jest jej dawnym kolegą z pracy, teraz połączyła ich miłość. Praca dla Diora jest dla Catherine niczym spełnienie marzeń - miła atmosfera, przyjazne szefostwo, a przede wszystkim współpraca z nieocenionym Rikashem - asystentem, który zawsze z optymizmem podchodzi do życia. Przed obojgiem ogromne wyzwanie: muszą stawić czoła szajce handlarzy podróbkami Diora, a przywódca fałszerzy zwraca na nich szczególną uwagę... Na głowę Catherine spadają również inne problemy: nie potrafi się dogadać z ukochanym, który chce jej pośrednictwa przy załatwieniu świetnego biznesu, a także kładzie się na niej cień przeszłości i związku z klientem. Czy prawniczka poradzi sobie w Paryżu, stolicy elegancji, a jednocześnie siedzibie handlu fałszywkami? Czy jej związek ma w ogóle szansę przetrwać?

Pierwszą część przygód Catherine przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, więc "Kocham Paryż" była przeze mnie ogromnie wyczekiwana. Nie sprawiła mi zawodu, bo swoim poziomem bardzo przypomina "Kocham Nowy Jork". Lafleche porusza tutaj problem handlu podróbkami, a także inny, może jeszcze ważniejszy - wysoką cenę modelingu. Yulia, nastoletnia podopieczna Catherine jest świetnym przykładem i jednocześnie przestrogą dla tych, którzy chcą zacząć karierę. 

Bohaterowie są znacznie sympatyczniejsi niż w części pierwszej, a kluczowe postacie: Catherine, Antoine i Rikash są przedstawieni w świetny sposób. Zwłaszcza asystent, jego przemyślenia i cięte riposty wywoływały we mnie ataki śmiechu. Zabrakło mi rozwinięcia lub wyraźnego zakończenia kilku wątków, ale mam na to nadzieję w kontynuacji :)

Świetna, typowo kobieca okładka zapowiada dobrą lekturę, której daleko będzie do kiczowatych czytadeł. "Kocham Paryż", mimo że jest z dziedziny lekkiej obyczajówki, to wnosi trochę świeżości i oryginalności, której ostatnio bardzo mocno poszukuję w powieściach (chociaż motyw asystenta - geja, jest oklepany, ale przymknijmy na to oko). Ogólnie jest to lektura warta przeczytania, poświęcenia dwóch wieczorów na naprawdę dobrą rozrywkę. Polecam :)

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 22 lipca 2013

Isabelle Laflèche - Kocham Nowy Jork

Tytuł: Kocham Nowy Jork
Autor: Isabelle Laflèche
Liczba stron: 385
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



"Kocham Nowy Jork" to debiutancka powieść prawniczki, która za radą wróżki postanowiła oddać się swojej pasji - pisarstwu. Do tej pozycji przyciągnęła mnie okładka. Niby nic nadzwyczajnego, ale była zapowiedzią tego, że treść jest interesująca. Czy opowieść o prawniczce, która postanawia zmienić swoje życie i przenieść się z Paryża do Nowego Jorku mogła mnie zaskoczyć czymś nowym, czego do tej pory nie czytałam?

Najlepsza przyjaciółka - jest. Asystent/przyjaciel gej - jest. Wredna szefowa - obecna. Dwóch przystojniaków, którzy wpadają w oko głównej bohaterce - ich również nie zabrakło. Teoretycznie - schemat bohaterów aż miło. W praktyce wypadło to jednak wyjątkowo dobrze. Catherine przeprowadza się z Paryża do nowojorskiej kancelarii. Od razu zostaje zarzucona pracą, a najważniejszym wyzwaniem staje się dla niej reprezentowanie Diora - domu mody, którego ubrania wielbi. Zaczyna się również spotykać z jednym z ważnych klientów i staje przed poważnym dylematem - wybrać etykę zawodową czy miłość? We wszystkich trudnych momentach pomagają jej przyjaciele - Lisa i Rikash. Żeby nie było zbyt słodko, bohaterka co chwilę ma rzucane kłody pod nogi - przygotowania do trudnego egzaminu, złośliwości szefowej, klienci, którzy źle wyobrażają sobie ich współpracę.

Na korzyść Cat przemawia, że ma silną i przede wszystkim ciekawą osobowość. Nie boi się nowych wyzwań, jest zdeterminowana, aby osiągnąć wymarzony sukces. Niektóre zagrania bohaterki były po prostu genialne, skończyły się czasy wylewania kawy na nowy kostium nielubianej koleżanki - przebiegła Catherine potrafi się przyczaić i wykorzystać niektóre fakty na swoją korzyść.

Pozornie jest to lekka powieść z happy endem w tle. To tylko pozory. Dużo miejsca zajmuje poważny problem społeczny wielkich korporacji, jakim jest wyścig szczurów, intrygi i spiski, których celem jest wygryzienie kogoś ze stanowiska. Catherine staje do walki z układami, w czym wspierają ją wyżej wspomniani przyjaciele.

"Kocham Nowy Jork" to pozycja, która idealnie wstrzeliła się w letnią porę roku, bo jest dobrym umilaczem podczas wypoczynku. Polecam :)

Moja ocena: 7,5/10



Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę