Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Promic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Promic. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2015

Andrew M.Greeley - Biskup i trzej królowie

Tytuł: Biskup i trzej królowie
Autor: Andrew M.Greeley
Liczba stron: 383
Wydawnictwo: Promic
Źródło okładki: http://wydawnictwo.pl



"Biskup i trzej królowie" to kolejna książka wydana przez wydawnictwo Promic w serii Corpus delicti. Do tej pory wszystkie moje spotkania z powieściami z tej serii zaliczałam do udanych, czy tym razem było tak samo?

Głównym bohaterem jest biskup John Blackwood Ryan, któremu zostaje powierzone śledztwo w sprawie zaginięcia sarkofagu z relikwiami Trzech Króli. Biskup wraz ze swoim siostrzeńcem, Peterem podróżują do Kolonii. Na miejscu spotykają Cindasue - dawną miłość Petera, która ma im pomóc w odkryciu zagadki. Między młodymi zaczyna iskrzyć, a ich historia miłosna przeplata się z nowymi faktami dotyczącymi zaginionego sarkofagu. Nasi detektywi - ochotnicy mają bardzo mało czasu, gdyż nikt nie powinien się dowiedzieć, że cenna relikwia zaginęła. Szybko się okazuje, że nie była ona odpowiednio zabezpieczona, właściwie każdy miał do niej dostęp, a księża skupieni wokół katedry nie mają kryształowych charakterów.

Andrew M.Greeley zbudował świetną fabułę i dodał do niej naprawdę dobrych, charakterystycznych bohaterów. Biskupowi do szczęścia potrzeba głównie dobrego jedzenia, Peter ma głowę zajętą piękną Cindasue, dziewczyna zaś powoli przekonuje się do związku z dawnym ukochanym, ale boi się wyznać mu skrywaną tajemnicę. Cała trójka doskonale czuje się w swoim towarzystwie, pozwala sobie na delikatne przytyki, ale jednocześnie skoczyłaby za sobą w ogień. 

Na szczęście nie dało się przy tej książce nudzić. Narracja jest prowadzona raz przez biskupa, raz przez jego siostrzeńca, kilka razy do głosu zostaje też dopuszczona Cindasue. Losy bohaterów naprawdę wciągają, od początku do końca kibicowałam młodej parze, razem z nimi zastanawiałam się nad zagadką zniknięcia sarkofagu, nad ewentualnymi motywami i przede wszystkim sprawcą. Jestem usatysfakcjonowana tą lekturą, bo dała mi kilka godzin dobrej rozrywki. Zdecydowanie polecam :)

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
 Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 28 listopada 2014

Christine Watkins - Historie cudownych uzdrowień i nawróceń

Tytuł: Historie cudownych uzdrowień i nawróceń
Autor: Christine Watkins
Liczba stron: 283
Wydawnictwo: Promic



"Historie cudownych uzdrowień i nawróceń" to książka składająca się z kilku historii ludzi o przeróżnej przeszłości, biedniejszych i bogatych, którzy w pewnym momencie swojego życia zgubili swą drogę. Nie chodzi tu jednak tylko o utratę wiary, gdyż bohaterowie borykali się także z uzależnieniami, które nie pozwalały im się od siebie oderwać. 

Najbardziej poruszyła mnie historia mężczyzny, który postanowił pomagać biednym, opuszczonym dzieciom, które ukrywały się w kanałach przed szwadronami śmierci, które usiłowały żywcem spalić małych mieszkańców. Jest to naprawdę wstrząsający obraz niewyobrażalnej biedy, strachu i cierpienia. Każdego dnia dzieci walczą ze szczurami, walczą o przetrwanie wśród zalewu ścieków. Papa Jaime postawił sobie za cel uratowanie jak największej ilości dzieci w Bogocie. Za swoje bohaterskie działania mógł otrzymać Nagrodę Nobla, ale zrzekł się nominacji ze względu na bardzo czasochłonne przygotowania. Ten czas wolał poświęcić dzieciom, uratować choćby jedno życie więcej. 


Każda historia składa się z opowieści bohatera, kilku zagadnień do rozważania, które jednocześnie sprawdzają, co najbardziej utkwiło w głowie czytelnika. Właściwie każdy rozdział można czytać dwukrotnie, raz - aby poznać losy nawróconej osoby, drugi raz - aby przeanalizować jej życie, znaki jakie otrzymała, co wpłynęło na jej życiowy upadek. Na końcu zamieszczone są ćwiczenia umacniające w wierze. 


Medjurgorie dało każdemu z szóstki bohaterów ogromną siłę do walki, do zmiany swojego życia, do pokonania słabości. Książka daje też ogromną nadzieję. Bohaterowie, jak zmagający się z uzależnieniem Goran i Michael byli już na samym dnie, upadli, ale byli w stanie się podnieść, rozpocząć nowe życie, przestać się upokarzać i niszczyć własną rodzinę. To jest taki znak dla nas wszystkich, że nie ma sytuacji bez wyjścia. 


Moim zdaniem jest to książka naprawdę godna polecenia. Warto chwilę zastanowić się nad życiem bohaterów, przeanalizować ich potknięcia i zaobserwować jak zdołali się z nich podnieść. 




Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 11 września 2013

Paweł Zuchniewicz - Prymas w Stoczku

Tytuł: Prymas w Stoczku
Autor: Paweł Zuchniewicz
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: Promic
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/




Osoba Prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego od kilku lat nie jest mi obca. Regularnie (chociaż niestety bez większych osiągnięć :)) brałam udział w konkursach poświęconych jego osobie i epoce, w której przyszło mu żyć i stać na czele Kościoła w Polsce. Bardzo chętnie czytam o losach Wyszyńskiego, więc nic dziwnego, że ucieszyła mnie zapowiedź wydawnictwa odnośnie pozycji opisującej czas pobytu prymasa w Stoczku.

Paweł Zuchniewicz w swojej publikacji opierał się na raportach pisanych przez TW "Krystynę". Ich autorstwo przypisuje się księdzu Skorodeckiemu, współwięźniowi Wyszyńskiego, a Zuchniewicz przyjmuje, że ksiądz przyznał się prymasowi do donosów. Wszystkie zapisy opatrzone są datami, dzięki czemu łatwiej możemy umieścić dane wydarzenia w czasie. 

Mundurowi pilnujący więźniów, niedostarczanie listów, cenzura, podsłuchy i niedogodności, jakie doskwierały uwięzionym w Stoczku są bardzo dokładnie nakreślone. Jednocześnie, bardzo dobrze jest opisany stosunek prymasa do całej sytuacji: najważniejsze było dla niego, aby nie zostać wywiezionym poza granice Polski, aby rodzina nie miała przez jego stanowisko żadnych nieprzyjemności. Nie dał się złamać SB, bo wszystko postawił na wiarę i to ona dawała mu siłę. 

Ładne wydanie idealnie dopełnia się z treścią, ale to już żadna niespodzianka, że wydawnictwo stara się o to, aby książki zapewniały nie tylko ucztę duchową, ale i coś miłego dla oka. Warto zaznaczyć, że dzięki formie powieściowej historia Prymasa Wyszyńskiego łatwiej wpadnie nam w pamięć i na dłużej tam zostanie. Wszystkim zainteresowanym dziejami polskiego hierarchy powinna przypaść do gustu, bo nie ma tu suchych faktów tylko słowa, emocje, które towarzyszyły przetrzymywanym w Stoczku. 

Jeśli chodzi o mnie, to znacznie wolę taką formę biografii niż te tradycyjne. Bardzo bym chciała całą przeczytać całą serię książek o uwięzieniu kardynała. A "Prymasem w Stoczku" zarówno ja, jak i moja babcia jesteśmy zachwycone :).

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 16 lipca 2013

Par Lagerkvist - Karzeł

Tytuł: Karzeł
Autor: Par Lagerkvist
Liczba stron: 233
Wydawnictwo: Promic
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/


"Karzeł" to kolejna po "Mariamne" książka tego autora, po którą miałam okazję sięgnąć. Porównując obydwie, jest tyle różnic, że oprócz świetnego stylu Lagerkvista nie łączy ich właściwie nic. Powieść z zieloną, niepozorną okładką jest pozycją naprawdę wstrząsającą. Dlaczego?

Akcja "Karła" rozgrywa się w nieokreślonym miejscu w czasie i przestrzeni. To jest akurat najmniej istotne. Par Lagerkvist zdecydował się na pierwszy plan wysunąć wydarzenia, ukazać czytelnikowi najważniejsze aspekty z życia karła na książęcym dworze, bez zasypywania nas szczegółami, które nic nie wniosłyby do akcji. 

"Karzeł" to lektura przytłaczająca i przygnębiająca. Wewnętrzny ciężar, jaki zostawia w czytelniku sprawia, że nie można jej czytać ot tak, jak kolejnej powieści z moralnym przekazem. Tytułowy karzeł to ktoś zupełnie pozbawiony empatii, zasad moralnych i systemu wartości. Cieszy go zbliżająca się wojna, ogromne ofiary w ludziach, żałuje wręcz, że nie może stanąć do walki i kogoś zabić. Jest podekscytowany tym, jak łatwo można zniszczyć kogoś słabszego psychicznie. Robiąc to z premedytacją, pozornie osiąga sukces. Ale czy na pewno? Czy rozsiewanie zła można nazwać zwycięstwem? Z drugiej strony, czy dla karła nie ma okoliczności łagodzących? Takie pytania, spory wewnętrzne towarzyszyły mi podczas czytania i nadal gdzieś w mojej głowie kłębią się alternatywne odpowiedzi.

Najbardziej przygnębiający jest fakt, gdy uświadomimy sobie, że cząstka tego karła jest w każdym z nas. Pytanie tylko czy zdołamy zadusić zło w zarodku, czy pozwolimy na jego dominację w naszym życiu. 

Poważnym mankamentem jest niestety fakt, że niektóre fragmenty są po prostu nudne. Większość jest na szczęście interesujących, tekst daje do myślenia i zapada w pamięć. Bardzo dobrym rozwiązaniem był fakt, że to właśnie karzeł jest narratorem, spisującym swój pamiętnik. Dzięki temu możemy łatwiej wniknąć w jego psychikę, przeanalizować zachowanie i jego pogląd na opisane sytuacje. 

Polecam. 

Moja ocena; 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 14 czerwca 2013

Paul L. Maier - Coś więcej niż ślad

Tytuł: Coś więcej niż ślad
Autor: Paul L. Maier
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 511
Źródło okładki: http://www.wydawnictwo.pl/



Dzisiaj chcę Wam zaprezentować książkę, z którą przez dwa tygodnie było mi wybitnie nie po drodze, ciągle coś przeszkadzało w lekturze, a gdy już się wciągnęłam, to po prostu ją pochłonęłam, podobnie jak pierwszą część czyli "Ślad życia, ślad śmierci".

Akcja rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach opisanych w "Ślad życia, ślad śmierci". Jonathan i Shannon są szczęśliwym, kochającym się małżeństwem. Nagle ich całe życie się zmienia. Pojawia się Jeszua ben Josef, wraz z 12 towarzyszami i zaczyna nauczać na wzór Jezusa. Co więcej, czyni podobne znaki: uzdrawia chorych, przywraca wzrok ślepcowi, a nawet wskrzesza zmarłego ucznia! Czy przy takich argumentach można nie wierzyć, że to Jezus powrócił na ziemię? Nawet odkryta przez naukowców mozaika z I wieku, której tekst tłumaczył Weber mówi o pośrednim przyjściu Jezusa, właśnie w naszych czasach. 

W sprawę angażują się media, przywódcy religijni i państwowi oraz przede wszystkim nasz główny bohater. Mimo ogromnej wiary swojej żony, sam podchodzi bardzo sceptycznie do postaci Jeszui i w tajemnicy szuka dowodów na potwierdzenie jego niezwykłej tożsamości. Ben Josef traktuje profesora jak przyjaciela i planuje uczynić go jednym z najważniejszych głosicieli prawdy o Jezusie. Tymczasem papież Benedykt XVI zwołuje sobór, na którym mają się spotkać najwięksi tego świata wraz z Jeszuą...

I znowu bardzo dobra powieść Paula L. Maiera. Było interesująco, było o rzeczach poważnych i po raz drugi autor zasiał w mojej głowie takie małe ziarenko niepewności. Co by było, gdyby to była rzeczywistość? Jak zachowali by się ludzie, gdyby Jezus naprawdę powrócił i zaczął czynić cuda, uzdrawiać i nauczać? Jaki byłby teraz, 2000 lat później? Ale to już kwestia gdybania.

Momentami było trochę przewidywalnie, troszeczkę szybciej miałam pewne podejrzenia niż Jonathan Weber, ale znacznie częściej to profesor i dowody przez niego odkryte mnie zaskakiwały i zaczynałam się zastanawiać, jak to w ogóle było możliwe :).

Dużym plusem jest to, że autor nie zdradza szczegółów z poprzedniego tomu, więc można bez problemu czytać serię zaczynając od "Coś więcej niż ślad". Oczywiście są wzmianki dotyczące pewnego poważnego kryzysu chrześcijaństwa, ale bez wdawania się w dokładne wyjaśnienia. Okładki obu części są bardzo podobne stylem, dlatego też pięknie prezentują się na półce, takie dwa grubaski :D. 

Podsumowując, warto sięgnąć po tę wprost uzależniającą książkę, oczywiście jeśli nie będziecie mieli przed sobą ważnych egzaminów :). Paul L. Maier pisze tak interesująco, tak stopniuje napięcie, że ciężko jest odłożyć lekturę i w konsekwencji 500 stron czyta nam się łatwiej i szybciej niż połowę krótsze powieści.

Moja ocena: 8/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę


wtorek, 11 czerwca 2013

Par Lagerkvist - Mariamne

Tytuł: Mariamne
Autor: Par Lagerkvist
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 78
Źródło okładki:http://www.wydawnictwo.pl/


Co może zawierać w sobie 78 stron? Jedni autorzy potrzebują tyle, aby napisać wstęp do akcji powieści, inni poświęcają je na całą historię, jak zrobił to Par Lagerkvist w swojej powieści Mariamne. Każda ze stron została napisana w następujący sposób: jak najmniej słów, jak najwięcej przekazu. Wizualnie wydaje się nic nieznacząca, nie rzuca się w oczy, ale warto chwilę zastanowić się nad treścią.

"Mariamne" to opowieść o Herodzie i jego ukochanej, Mariamne. Władca zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i robił wszystko, aby zawrzeć z nią bliższą znajomość. W końcu udało mu się i kobieta została jego żoną. Ze strony Mariamne, pochodzącej z rodu Machabeuszów, taka decyzja oznaczała wyrzeczenie się rodziny, która toczyła wojnę z Herodem i wyjście w ich oczach na zdrajczynię. Z drugiej strony Mariamne miała duży wpływ na króla i wymogła na nim uwolnienie wielu więźniów, w tym własnego krewnego. 

Herod był jednak chorobliwie zazdrosny i nadal nie wyzbył się okrucieństwa, mimo kojącej obecności żony. Miłość szybko przerodziła się w nienawiść, zło zaczęło walczyć w nierównej walce z dobrem. Par Lagerkvist daje nam zaobserwować przemianę Heroda dzięki Mariamne, a następnie destrukcję i upadek bohatera. 

Było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale po niezwykłości i przekazie jego krótkiej powieści jestem pewna, że jego twórczość muszę poznać bliżej. Czy nadal będzie tak dobrze i ciekawie, jak w przypadku "Mariamne"? Tego nie wiem, ale z pewnością warto poświęcić jeden krótki wieczór na zapoznanie się z kolejnym dziełem Lagerkvista. Pamiętajcie tylko, aby dać sobie czas na przemyślenie i przeanalizowanie treści. 

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

czwartek, 9 maja 2013

Paul L. Maier - Ślad życia, ślad śmierci

Tytuł: Ślad życia, ślad śmierci
Autor: Paul L. Maier
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 507
Źródło okładki:http://lubimyczytac.pl/



Czy zastanawiasz się czasem co by było gdyby? Co by się stało, gdyby ujawniono coś, co może wstrząsnąć światem i wprowadzić brak wiary w życie chrześcijanina? Co by było, gdyby odnaleziono szczątki Jezusa, w którego zmartwychwstanie wierzy tak ogromna rzesza wyznawców?

Jonathan Weber, profesor Harvardu staje właśnie przed taką trudną sytuacją. Podczas prowadzonych w Izraelu badań znajduje wraz z grupką archeologów grób z I wieku i prawdopodobny grób Józefa z Arymatei. Odnaleziony w grobowcu list wskazuje jednak na to, że leżą tam kości Jezusa, a więc przeczy to cielesnemu zmartwychwstaniu, w które wierzą wyznawcy Chrystusa. Naukowcy próbują przeprowadzić dokładne badania, ale sprawa wycieka do mediów, które rozdmuchują sensację na cały świat. Środowiska chrześcijańskie pogrążają się w chaosie, ateiści triumfują, coraz częściej dochodzi do odejścia od wiary. Czy znalezisko okaże się autentyczne i chrześcijaństwo upadnie? A może jest to perfekcyjna mistyfikacja, która ma za zadanie zniszczyć Kościół?

"Ślad życia, ślad śmierci" mnie zaskoczył. Spodziewałam się dobrego thrillera, a dostałam 500 stron prawdziwych emocji i powieść, która mnie wciągnęła, pochłonęła i nie pozwoliła się od siebie oderwać choćby na małą chwilę. Postać głównego bohatera, Jonathana Webera była bardzo ciekawie wykreowana. Rozterki związane z wykopanymi szczątkami, delikatny wątek miłosny, spryt, odwaga, łatwość w nawiązywaniu kontaktów z nawet największymi tego świata - autor tego bohatera nie oszczędzał, dzięki czemu powstała jedna z ciekawszych postaci, z jaką miałam okazję w tym roku się zapoznać. Z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania o innych przygodach Jona i jego żony.

Muszę przyznać, że Paul L. Maier napracował się nad swoją powieścią. Dokładnie analizował środowisko badawcze, myślę, że wiernie oddał przebieg badań nad autentycznością i metody, którymi posługiwali się bohaterowie. W kilku momentach, odrobinkę za bardzo wszedł w szczegóły ale nie umniejsza to w żadnym stopniu odbioru lektury. 

"Ślad życia, ślad śmierci" to jedna z książek, które polecam każdemu, bez względu na to, jakie poglądy ma na przedstawione w powieści fakty i wydarzenia. Ostrzegam, Wasze oczy troszkę ucierpią przez długotrwałą lekturę, ale naprawdę warto przeczytać :). 

Moja ocena: 9/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

Zapraszam do wypełnienia ankiety dotyczącej odbiorców bloga

środa, 16 stycznia 2013

Patricia Wood - Loteria

Tytuł: Loteria
Autor: Patricia Wood
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 365
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/97550/loteria



Czy zdarza się Wam podczas czytania powieści martwić się o bohaterów, o to, że ktoś może ich skrzywdzić lub źle potraktować? Ja ostatnio tak miałam podczas czytania "Loterii", którą już na wstępie bardzo polecam :)

Perry, główny bohater powieści ma iloraz inteligencji równy 76 punktów. Od razu został uznany za niedorozwiniętego i skazany na pewne wykluczenie społeczne. Ojciec zniknął, matka zabroniła mówić do siebie "mamo", a bracia obracający się w środowisku prawniczym najchętniej zapomnieli o jego istnieniu. Nad jego wychowaniem czuwali dziadkowie, a zwłaszcza babcia, która przekazała mu mnóstwo prawd życiowych. Nauczyła go, komu zawsze może ufać i na kim polegać, pokazała mu, że jest kimś naprawdę wielkim i ważnym. Niestety, babcia umiera, a Perry zostaje sam. Przepraszam, nie sam, gdyż ma wspaniałych i co najważniejsze prawdziwych przyjaciół. Pomagają mu i wspierają w najtrudniejszych momentach. Co robi w tym czasie rodzina? Debatują nad sprzedażą domu, który jest własnością Perry'ego, dzielą się zyskami, ale żadne z nich nie interesuje się jego losem i tym, jak będzie sobie radził. Bardzo szybko się to zmienia, gdyż bohater wygrywa 12 milionów dolarów. Kochana rodzinka przypomina sobie o Perrym, planując przechwycić majątek różnymi sposobami. Na szczęście przyjaciele czuwają i wiernie bronią go przed chciwymi i interesownymi ludźmi. 

"Loteria" jest piękną opowieścią o sile przyjaźni, o szczęściu, potędze pieniądza i chciwości. Perry jest tak bardzo sympatyczną i dobroduszną osobą, że już po przeczytaniu książki uśmiecham się na wspomnienie sytuacji z nim związanych. Wydaje się bardzo ufną osobą, ale w rzeczywistości wciąż ma w pamięci nauki babci, która pokazywała mu nie tylko piękno, ale również okrucieństwo świata i starała się mu pokazać drogę jak ma żyć i postępować. 

Powieść jest przepełniona ciepłem i optymizmem, chociaż nie brakuje w niej momentów, w których wściekamy się na rodzinę Perry'ego, wzruszamy podczas smutnych sytuacji. Jesteśmy jeszcze wręcz zmuszeni do refleksji: co ja bym zrobił/zrobiła, gdybym wygrał/wygrała 12 milionów dolarów. Czy staralibyśmy się pomagać innym tak jak robił to Perry i zrealizowali marzenia, które wcześniej spisywaliśmy na liście? A może stalibyśmy się snobami, którzy zapomnieliby o starych znajomych dla tych nowych, którzy nas wielbią tylko dlatego, że jesteśmy bogaci? 

Komu polecam powieść? Absolutnie każdemu, zwłaszcza osobom, które nie potrafią zaakceptować "wolniej myślących", osobom, dla których liczą się tylko pieniądze, które egoistycznie podchodzą do pewnych spraw. Historia Perry'ego pokazuje nam, że w życiu najważniejsze jest aby czynić zgodnie ze swoim sumieniem oraz być przyjacielem i mieć przyjaciół. Wszystko inne staje się wtedy łatwiejsze do przeżycia. 

Dla mnie w tej chwili ta powieść już stała się ważną historią i ma duże szanse na znalezienie się w rankingu najlepszych książek 2013 roku. Myślę, że taka rekomendacja Wam wystarczy i zapoznacie się z historią Perry'ego. Naprawdę warto :).

Moja ocena: 9/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

sobota, 22 grudnia 2012

Nicole Timbal - Aniołowie, posłańcy świata

Tytuł: Aniołowie, posłańcy świata
Autor: Nicole Timbal
Liczba stron: 326
Wydawnictwo: Promic
Źródło okładki: http://www.empik.com/aniolowie-poslancy-swiatla-timbal-nicole,p1056718789,ksiazka-p


Na moim blogu można było przeczytać już o świętych i błogosławionych, ale jeszcze nigdy nie mieliście okazji zobaczyć u mnie publikacji o aniołach. Nadszedł czas na ich debiut. 

Dzisiaj krótko, ale bardzo na temat, idealnie komponujący się z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia. Nicole Timbal napisała książkę o aniołach pod wpływem swojego wieloletniego przyjaciela, księdza Rogera Martina. Autorka korzystała nie tylko z jego notatek i rozważań, ale również pism wielkich teologów i myślicieli Kościoła. 

Treść podzielona jest na 3 główne rozdziały: Aniołowie w sztuce, Aniołowie w Kościele, Aniołowie w Bożym planie, które są z kolei podzielone na krótkie podrozdziały. W części poświęconej aniołom w sztuce bardzo brakowało mi zdjęć obrazów i rzeźb. Co prawda Nicole Timbal bardzo dokładnie je opisuje, ale jednak to nie jest to samo, co spoglądanie na dzieło. W kolejnych częściach bardzo dokładnie jest opisana rola aniołów w Piśmie Świętym. Okazuje się, że często występują w poszczególnych księgach i spełniają ważną rolę w życiu biblijnych postaci. 

Dodatkowo do walorów tej pozycji można zaliczyć znajdujący się na końcu aneks, który zawiera modlitwy do aniołów. Są to modlitwy w większości przeze mnie nieznane, więc z tym większym zaciekawieniem czytałam ostatnią część książki. 

Jestem przekonana, że ta powieść przybliży każdego czytelnika do aniołów i odnajdywania ich w swoim życiu. Autorka przekonuje nas o tym, że nasz Anioł Stróż jest zawsze przy nas i tylko czeka, abyśmy odkryli jego obecność. Dla uwiarygodnienia swoich słów przytacza również dwie sytuacje, w których osobiście odczuła jego bliskość i pomoc w sprawach niemal beznadziejnych. Przestrzega nas również przed traktowaniem Anioła Stróża mało poważnie, jako nic nieznaczący element naszego życia, który ktoś sobie wymyślił.

Ta publikacja z pewnością skłania nas do refleksji i zastanowienia się nad tym czy dostrzegamy tych posłańców światła w naszym codziennym życiu i czy im ufamy. 

Moja ocena: 8/10


Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Carlo Meier - Droga nadziei

Tytuł: Droga nadziei
Autor: Carlo Meier
Liczba stron: 185
Wydawnictwo: Promic
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/156909/droga-nadziei-powiesc



Co powstanie z połączenia dwóch staruszków o zapędach detektywistycznych? Niezwykły duet 00 - 70, który swoją przenikliwością mógłby konkurować z wielkimi literackiego świata: Sherlockiem Holmesem i Herkulesem Poirotem ;). Panowie mają jednak nieco łatwiejsze zadania niż ich znamienici koledzy po fachu.

Carlo Meier osadził akcję swojej krótkiej powieści w Anglii. Nasi bohaterowie pilnie przestrzegają zasad, które powinny cechować dżentelmena: są eleganccy, a dzień bez popołudniowej herbatki jest dniem straconym. Dodatkowo bardzo dbają o to, aby nie poddawać się wiekowi i nadal zachować aktywność fizyczną i czuć się potrzebnymi. Prośba o pomoc przychodzi nieoczekiwanie: ich przyjacielowi zamieszkującemu w domu starców giną pieniądze. Owen i Patrick ruszają do akcji, gdyż w krótkim czasie po kradzieży dochodzi do zagadkowej śmierci, a następnie kolejni pensjonariusze zgłaszają zniknięcie oszczędności. Nieoczekiwanie do duetu dołącza Elisabeth - nieco ponad 60 - letnia elegancka  i zadbana kobieta. Czy nie wprowadzi to zamętu i zamieszania do tworzonej przez przyjaciół komuny i grupy 00 - 70?

Tej książki zdecydowanie nie nazwałabym kryminałem. Jest to raczej powieść obyczajowa z nutą kryminału w tle. Ma jednak pewne ukryte przesłanie. Pokazuje nam, że starsi ludzie też chcą czuć się potrzebni, nie chcą być spychani na dalszy plan. Nie są osobami zamkniętymi w sobie, wręcz przeciwnie, są zadowolonymi z życia optymistami. Przykładem jest choćby pensjonariusz, który dumnie prezentuje nowy wygląd chodzika.  Jest to również opowieść o sile przyjaźni, która jest ponad wszystko. Owen i Patrick, mimo różnic charakterów, czasowych nieporozumień i ciągłych wzajemnych docinków nie wyobrażają sobie życia bez swojego towarzystwa.

Historia jest ciepła, opisana z humorem, więc sprawdzi się dobrze właśnie w ten przedświąteczny czas, kiedy będziemy pragnąć chwili oddechu i zatopienia się w niezobowiązującej, lekkiej lekturze. Tak naprawdę nie można wyróżnić jednej kategorii wiekowej która powinna być odbiorcą tej powieści. Z zaciekawieniem przeczyta ją młodzież, która może na kartach książki odnaleźć mądre prawdy życiowe, a także osoby starsze, które w bohaterach mogą rozpoznać samych siebie. Nie zawsze są ważne rzeczy materialne, gromadzenie pieniędzy. Bez osób, które są blisko nas i są potrzebną podporą wszystko inne traci znaczenie. I to jest właśnie takie małe przesłanie, które może podsumować całą powieść. 
Moja ocena: 7/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

sobota, 27 października 2012

Lucia Tancredi - Hildegarda z Bingen. Opowieść o życiu naznaczonym łaską

Tytuł:  Hildegarda z Bingen. Opowieść o życiu naznaczonym łaską
Autor: Lucia Tancredi
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 283
Źródło okładki: http://www.poczytaj.pl/218003


"Hildegarda z Bingen" to kolejna pozycja wydana przez wydawnictwo Promic opowiadająca o życiu kogoś ważnego dla nauki i życia Kościoła. Tym razem mamy okazję zapoznać się z życiem i nauką skromnej zakonnicy, która żyła 800 lat temu. Autorka nie jest debiutantką, opracowała również biografię św. Moniki pt. "Ja, Monika".

Hildegarda otrzymała swój niezwykły dar już w wieku 5 lat. Podczas spaceru zobaczyła ciężarną krowę i bezbłędnie opisała wygląd nienarodzonego cielaka. Uznana była za czarownicę lub osobę chorą psychicznie. W rzeczywistości była prostą mniszką obdarzoną umiejętnościami, których wiele osób jej zazdrościło. Oprócz daru przewidywania wydarzeń potrafiła leczyć ludzi, znała się na ziołach, muzyce i administracji. Jako opatka w klasztorze w Bingen sprawnie zarządzała podległymi jej sprawami. Swoim mniszkom zalecała taniec, śpiew, radość w służbie Bogu. Było to nieco kontrowersyjne w epoce włosiennic i umartwiania się. Hildegarda nie bała się jednak opinii innych, śmiało dążyła do uzyskania praw, utworzenia nowego klasztoru i dostępu zakonnic do ksiąg znajdujących się w bibliotece.

Biografia jest napisana na podstawie tego, co Hildegarda opowiadała o sobie innym osobom. Z obrazu jaki rysuje się na kartach książki wyłania się postać wybitna, ale skromna. Mimo zażyłości łączących ją z władcami tamtych czasów nie przebrzmiewa ani pycha, ani zbytnia uległość. Jeśli nie zgadzała się z czyimś zdaniem to po prostu wyrażała to głośno, wszystko w imię dobrej sprawy. Lucia Tancredi barwnie i ciekawie opisała Hildegardę z Bingen. Nie nudzi nas zbędnymi opisami, zawiera za to zdanie mniszki na wiele tematów.

Co do wydania to jest bardzo charakterystyczne dla wydawnictwa Promic, posiada twardą oprawę i aneks na końcu książki zawierający najważniejsze wydarzenia z życia Hildegardy. Na całą powieść składa się  dużo rozdziałów oddzielających koleje losu bohaterki. Na okładce wykorzystano miniaturę przedstawiającą Hildegardę spisującą swoje wizje. Jest bardzo minimalistyczna, ale dobrze nawiązuje do ogólnej treści.

Komu polecam przeczytać? Wszystkim tym, którzy interesują się tematyką religijną, biografiami i chcą zapoznać się z naukami dotyczącymi miłości do bliźniego. Mnie te zagadnienia interesują, więc z zaciekawieniem czytałam tą książkę, do czego również i Was zachęcam :).

Moja ocena: 8/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

wtorek, 23 października 2012

Kurt Witzenbacher - Kadisz dla Ruth

Tytuł: Kadisz dla Ruth
Autor: Kurt Witzenbacher
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 180
Źródło okładki: http://www.granice.pl/recenzja,kadisz-dla-ruth,5780


"Kadisz dla Ruth" jest opowieścią opartą na faktach. W latach 30. zaczęła się przyjaźń 8 - letniego Niemca z  dwa lata starszą Żydówką. Dzieci jeszcze nie miały w sobie tyle agresji i nienawiści, żeby opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron konfliktu.

Na uwagę zasługuje tutaj niemiecka rodzina Kurta. Mimo, że większość ich sąsiadów była ślepo zapatrzona w plany Adolfa Hitlera co do wprowadzenia jednej rasy panującej potrafili się temu sprzeciwić. Mimo wszystko przyjaźnili się z Ruth i jej rodzicami, spotykali się podczas żydowskich i ewangelickich świąt. Upada tutaj mit złego Niemca, który tak jak przywódca nienawidzi wszystkiego i wszystkich. W przypadku bohaterów bronią oni Żydów przed nieprzyjaciółmi, są przeciwni takim występkom jak "noc kryształowa", podczas której zostali oni zaatakowani, a mienie należące do Żydów zostało zniszczone.

Przyjaźń, która dla wielu była szokująca, na kartach książki staje się czymś bardzo naturalnym. Dwójka dzieci była ponad religię, narodowość i przeciwności. Początkowe nieporozumienia zostały szybko zażegnane i zastąpiła je najważniejsza wartość w życiu - przyjaźń. Mimo upływu lat wspomnienie dzieciństwa jest w przypadku autora bardzo silne, dokładnie odtwarza to co się wydarzyło i odcisnęło na jego życiu wyraźny ślad.

"Kadisz dla Ruth", z tego co zdążyłam zauważyć na blogach i stronach o książkach był długo wyczekiwaną przez czytelników publikacją. Wcale się temu nie dziwię, gdyż i mnie ta książka oczarowała. Wzięłam do ręki, usiadłam w ulubionej pozycji i czas się zatrzymał. Książkę odłożyłam dopiero po przeczytaniu ostatniej strony. Mimo, że historia nie należy do lekkich to czytało się tą powieść naprawdę dobrze. W moim przypadku umiejscowienie akcji i bohaterowie przyczyniają się do wyższej oceny książki. Lubię książki z okresu XX wieku, a także interesują mnie ówczesne relacje i konflikty wynikające z nienawiści narodowościowej.

Podsumujmy: "Kadisz dla Ruth" jest powieścią krótką, ale zapadającą w pamięć. Jeśli chodzi o mnie, cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę i sądzę, że zasługuje na wysoką ocenę.

Moja ocena: 8/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

wtorek, 2 października 2012

Joseph Spillmann - Tajemnica spowiedzi


Tytuł: Tajemnica spowiedzi
Autor: Joseph Spillmann
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 301


Wiejski proboszcz, François Montmoulin otrzymuje od swojej parafianki na przechowanie dużą kwotę pieniędzy. Mają one być przeznaczone na budowę szpitala. Przy liczeniu zgromadzonych środków proboszcza zastaje zakrystianin, człowiek o szemranej przeszłości. W głowie zakrystianina zaczyna snuć się plan kradzieży tej dużej sumy. Rozgłasza w okolicy że wyjeżdża, intensywnie zwraca uwagę na swoją obecność na dworcu. Następnego dnia wraca jednak do klasztoru i morduje kobietę, która przyszła po pieniądze. Po dokonanej zbrodni przychodzi do księdza Montmoulina aby się wyspowiadać. Ksiądz nie daje mu jednak rozgrzeszenia gdyż penitent nie wykazuje postanowienia poprawy. Po jego ucieczce z klasztoru tylko proboszcz wie kto stoi za morderstwem, ale związany tajemnicą spowiedzi nie może tego wyznać francuskim funkcjonariuszom. Wszelkie podejrzenia padają więc na księdza François. Wszystkie dowody wskazują na niego: niepokój, nerwowość przy przeszukiwaniu klasztoru, trudna sytuacja materialna matki, odesłanie służącej do domu i zakrwawiony nóż z inicjałami księdza. Od samego początku wśród parafian tworzą się dwa obozy: broniący proboszcza i drugi, przekonany o jego winie i skazujący go na karę śmierci. Oskarżony ksiądz jest tutaj pokazany w sposób bardzo ciekawy. Mimo perspektywy szafotu nie traci swojej wiary, woli umrzeć niż zdradzić świętą tajemnicę spowiedzi. Modlitwa i wiara dają proboszczowi dużo siły do życia w uwięzieniu, bardziej martwi się o matkę i wpływ obraźliwych słów na jej delikatne uczucia niż o swoje losy.

Ksiądz Montmoulin od samego początku wzbudza w nas dużo sympatii. Jest ofiarą, a nie tak jak większość ludzi myśli katem. Autor skupia się głównie na nim, śledztwo jest prowadzone na drugim planie. Zazwyczaj w powieściach związanych z morderstwami podejrzany jest gdzieś spychany, szeroko opisywane jest śledztwo, motywy kierujące mordercą, świadkowie. W przypadku "Tajemnicy spowiedzi" od razu wiemy kto i dlaczego zabił, jesteśmy mądrzejsi od śledczych, którzy za wszelką cenę chcą pogrążyć niewinnego księdza.

Nad jakością wydania nie będę się długo rozwlekać, jak zawsze wydawnictwo się postarało, książka jest dobrze posklejana, nie znalazłam żadnych błędów językowych, stylistycznych czy literówek. Taką dopracowaną książkę czyta się zdecydowanie lepiej niż najeżoną błędami, które potrafią mnie szybko zniechęcić do dalszej lektury.

Akcja powieści toczy się pod koniec XIX wieku, w tym samym czasie była też pisana, ale w żaden sposób nie wpływa to na jakość i odbiór przez czytelnika. Czyta się ją naprawdę świetnie, ukazanie fabuły od strony oskarżonego jest fenomenalne, raczej nie spotkałam się z tym wcześniej w literaturze.

Książka jest jedną z lepszych jakie miałam okazję ostatnio czytać. Wciągająca akcja sprawia, że nie mamy czasu się nudzić, zastanawiamy się czy księdzu uda się ocalić od śmierci na szafocie. Polecam na jesienny wieczorek przy herbatce :).

Moja ocena: 9/10 

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

poniedziałek, 1 października 2012

Lewis Wallace - Ben Hur


Tytuł: Ben Hur
Autor: Lewis Wallace
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 673




Dla nikogo, kto podczytuje moje przemyślenia na temat przeczytanych książek nie powinno być nowością, że lubię czytać książki o tematyce religijnej. Po "Ben Hura" sięgnęłam z dwóch powodów: porównanie na okładce do "Quo vadis" (które czytałam i bardzo mi się podobało) i dlatego, że o tej powieści słyszałam do tej pory bardzo mało, a lubię czytać coś, co powstało już dosyć dawno. Autor, czyli Lewis Wallace dopiero od kilkunastu dni jest dla mnie autorem, którego kojarzę i jest to o kilka lat za późno.

Akcja powieści zaczyna się na początku naszej ery. Trzej mędrcy: Kacper, Melchior i Baltazar spotykają się, gdyż otrzymali posłannictwo: mają odnaleźć i złożyć hołd nowonarodzonemu Synowi Bożemu. Autor przedstawia losy Maryi i Józefa, ich poszukiwania noclegu i wreszcie narodzenie Jezusa. Wszystkie te wydarzenia są oparte na Piśmie Świętym, ale Lewis Wallace opisał w bardzo ciekawy sposób relacje między małżonkami, ich zachowania i obawy. Dalsze księgi opowiadają głównie o Ben Hurze - młodym, żydowskim arystokracie. Wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i zdrady najlepszego przyjaciela zostaje skazany na dożywotnie galery, a matka i siostra Ben Hura zostają zabrane przez żołnierzy. Po 3 latach młodzieniec, dzięki swojej odwadze zostaje uwolniony i wraca razem z nowym opiekunem do Rzymu. Uczy się sztuki walki oraz rzymskich obyczajów. Po śmierci Ariusza wraca do rodzinnych stron jako największy wróg Rzymu. Spotyka dawnego sługę ojca Symonidesa i jego córkę, Esterę. Od tej pory w życiu głównego bohatera zaczyna się lepiej układać, nawiązuje mocne więzy przyjaźni, a także spotyka go miłość ze strony córki Baltazara, Iras. Ben Hur, dzięki dużemu majątkowi postanawia zorganizować armię, która ma pomóc w zdobyciu i utrzymaniu władzy nadchodzącemu Jezusowi. W międzyczasie w jego życiu dzieją się różne sytuacje, młody Hur musi zmagać się z przeciwnościami losu i tęsknotą za najbliższymi.

Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na podział powieści na księgi i krótkie rozdziały. Bardzo lubię taki zabieg ze względu na to, że książkę wtedy czyta się o wiele szybciej niż w przypadku długich rozdziałów albo ich braku. Często mam tak, że czytając wieczorami chcę poznać dalsze losy bohaterów i przezwyciężam sen. Czytając tak od rozdziału do rozdziału przeczytam o wiele więcej, bo wyznaję zasadę "jeszcze jeden rozdział i idę spać", a kończy się zazwyczaj na przeczytaniu kilku rozdziałów :).  Wydanie ogólnie jest ładne, literówek się nie dopatrzyłam, ale chyba lepiej by było zrobić typowo twardą okładkę, przez co książka wizualnie nabrałaby jakiejś elegancji. Ale dla mnie, mimo że zdarza mi się oceniać książki po okładce nie jest to jakimś wielkim minusem.

Drugą sprawą, o której nie mogę nie wspomnieć jest zmienna narracja. Autor raz prowadzi ją klasycznie, czyli jest wszechwiedzący, ale nie uczestniczy w akcji, innym razem zwraca się bezpośrednio do czytelnika i zachęca nas do uruchomienia wyobraźni i zdobycia wiedzy jak wyglądało typowe towarzystwo przechodzące przez Bramę Joppejską.

Jeśli chciałam porównywać tę książkę z innymi to musiałabym chyba sięgnąć po "Quo vadis", które czytałam, ale bardziej urzekła mnie ekranizacja. Fabuły obu książek są osadzone na początku naszej ery, w obu obecna jest miłość dwojga bohaterów, i jedna i druga mocno nawiązują do chrześcijaństwa. Ciężko byłoby mi wybrać lepszą z nich, gdyż obie były naprawdę dobrą lekturą.

Mam tylko jedną uwagę do autora: czemu nie pisał więcej powieści? W Polsce jest znany (i to słabo) tylko z "Ben Hura", a moim zdaniem miał ogromny potencjał do bycia naprawdę wybitnym i słynnym pisarzem. Mało który autor potrafi mnie zaciekawić na tyle, że zapominam o całym świecie i wczuwam się w świat fikcyjny. W przypadku Lewisa Wallace'a nie mogłam oderwać się od czytania, pochłaniałam tekst bardzo szybko. Lekturę jego książki polecam każdemu czytelnikowi :)

Moja ocena: 10/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę


czwartek, 23 sierpnia 2012

Christian de Cherge - Ludzie Boga + informacja

Tytuł: Ludzie Boga
Autor: Christian de Cherge
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 302


Historia, w której ostatnią kropkę postawiła śmierć. 

"Ludzie Boga" to książka, która zdobyła Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS 2012 w kategorii książka autora zagranicznego. Dodatkowo na jej podstawie powstał film o tym samym tytule, który również został nagrodzony. Taka rekomendacja świadczy o tym, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć, choćby po to, aby się przekonać, dlaczego została wyróżniona wśród wielu innych. 

Książka jest zbiorem pism przeora Christiana de Cherge z lat 1974 - 1996, w których zawiera on swoje przemyślenia, rady i wskazówki jak żyć, traktować drugiego człowieka, jak kroczyć drogą wiary. Niestety, podczas wojny w Algierii w 1996 roku ten zakonnik został porwany i zamordowany i właśnie w tym roku zakończył swoją ziemską działalność. Bruno Chenu zebrał jego zapiski i stworzył z nich 300 stron najważniejszych przemyśleń przeora. 

Muszę przyznać, że źle czytałam tę książkę. Powinno się ją czytać krótkimi fragmentami, w odstępie czasowym, z kilkoma chwilami na przemyślenie tekstu, zastanowienie się nad tym, czy postępujemy tak jak radzi de Cherge w swoich pismach. Ja czytałam ją dosyć szybko, niemal jak powieść, przez co niektórych fragmentów nie mogłam zrozumieć, ze względu na bądź co bądź trudną tematykę, jaką jest sprawa wiary. Zbiór pism zaciekawił mnie jednak, bo zawiera mnóstwo stwierdzeń, z którymi się zgadzam. Christian de Cherge bardzo dużo pisze o muzułmanizmie, o współzależnościach z katolicyzmem. Naucza, że nie powinno się odwracać od ludzi, którzy wyznają inne religie, bo mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego. Okazuje się, że Koran w niektórych fragmentach jest bardzo podobny do Biblii. Dla tego zakonnika nie ma rozdziału między wyznawcami Boga, wszyscy są sobie równi. Bardzo spodobało mi się jego podejście do tego tematu i jestem przekonana, że do książki będę chętnie wracać, ze względu na to, że nauki Christiana de Cherge są warte zauważenia i wcielenia w nasze życie. 

Wojna w Algierii pochłonęła tego zakonnika, ale dzięki takim pismom jego wskazówki będą pamiętały pokolenia. 

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na wydanie, jest w twardej, solidnej oprawie, dzięki czemu nawet po wielokrotnym czytaniu pozostanie w nienagannym stanie :). Oczywiście ta pozycja będzie zdecydowanie ciekawsza dla osób, które interesują się tematyką religijną, zależnościami między religiami, ale polecam ją także i osobom, które chcą przeczytać coś, co będzie całkowitą odmiennością od fikcji literackiej. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni. 

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę


A teraz informacja :).
W dniach 24.08 - 1.09 się wakacjuję (kierunek Kraków) :). Wszelkie prośby, pytania, zażalenia, wolne wnioski wpisujcie w komentarzach lub wysyłajcie mailem, odpowiem po powrocie. 
Jeśli chodzi o recenzje to przygotowałam kilka, harmonogram mam nadzieję, że nie zawiedzie :). Liczę, że mimo mojej fizycznej nieobecności będziecie zaglądać na bloga i będę miała co czytać po powrocie. 
Postaram się podczas wyjazdu napisać kilka zaległych sierpniowych recenzji, będzie trochę o kosmetykach więc przygotujcie się na mały powiew świeżości na blogu.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Anna Maria Jaśkiewicz - Przeczekać ten dzień


Tytuł: Przeczekać ten dzień
Autor: Anna Maria Jaśkiewicz
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 156



Na książkę Anny Marii Jaśkiewicz trafiłam dzięki mojej siostrze. Gdy czytała jedną z książek wydawnictwa Promic trafiła na reklamę kilku pozycji wydawnictwa na końcu powieści. Opis zaciekawił nas obie, więc gdy tylko nadarzyła się okazja sięgnęłam po "Przeczekać ten dzień". Zajrzałam na skrzydełko okładki i co widzę? Autorką jest dziewczyna, która jest ode mnie rok młodsza. Automatycznie nastawiłam się do tej książki jako kiepskiego debiutu pisanego przez nastolatkę bez warsztatu pisarskiego, która będzie rzucać mądrymi sformułowaniami, a książka będzie mnie męczyć. W tym momencie muszę napisać, że moje oskarżenia co do autorki były niesłuszne, bo mimo młodego wieku napisała coś naprawdę niezwykłego.

"Nie wiem kiedy zasnąłem. Pamiętam tylko przerażającą ciemność, napierającą ze wszystkich stron..."

Bohaterem powieści jest nauczyciel języka polskiego w szkole średniej. Karol jest wdowcem, który ciągle nie może się pogodzić ze śmiercią żony i z tym, że nie było go przy niej gdy tego potrzebowała.  Pewnego dnia mężczyzna stwierdza brak kalendarza, w którym zapisywał najważniejsze rzeczy. Odnajduje go na jednej z ławek w szkole, a na piątkowej dacie widzi informację, że tego dnia umrze. Życie nauczyciela wywraca się do góry nogami, nie wie jak sobie poradzić z taką szybką perspektywą śmierci. Temat śmierci jest również obecny w jego programie nauczania, więc dzień w dzień porusza go ze swoimi uczniami. Karol powoli zaczyna rozliczanie z ziemskim życiem...

Powiem tak: nie tego się spodziewałam. Nie mam zbyt dobrej opinii o swoim pokoleniu, więc tym bardziej byłam zdziwiona sposobem pisania i spojrzenia na trudne sprawy, jaki prezentuje Ania.  Język jest dobry, chociaż momentami autorka wkłada w usta młodych bohaterów zbyt mądre spostrzeżenia, które z tego co pamiętam raczej nie padały z ust moich kolegów z klasy :). Troszeczkę męczące jest też wplatanie mnóstwa tekstu dotyczącego śmierci, który byłby odpowiedni na długie wypracowanie. Autorka dodała do tekstu kilka wierszy, które nawiązują do tematyki książki. Powieść jest podzielona na części oznaczone kolejnymi dniami tygodnia.

Akcja powieści toczy się w teraźniejszości, w roku 2012, więc czytelnikowi jest łatwiej utożsamić się z wydarzeniami i głównym bohaterem. Książka liczy niewiele ponad 150 stron, więc nie jest to lektura długa, ale zawiera w sobie najważniejsze elementy.

Co bardzo mi się podobało? Wątek dotyczący byłej uczennicy Karola. Czego mi brakowało? Jasnego zakończenia. Ostatnia scena jest tak bardzo zamotana, że dopiero po dłuższej chwili domyśliłam się jaki był koniec.

No cóż, osobiście podziwiam Annę Marię Jaśkiewicz za to, że nie schowała swojego tekstu do szuflady tylko zdecydowała się pokazać go światu. Nie znam się na tym, ale myślę, że ta dziewczyna ma szansę wybić się spośród młodych, polskich, zdolnych autorów i zaistnieć na rynku wydawniczym, gdyż już jej debiut jest na wysokim poziomie, a mam nadzieję, że będzie tylko lepiej :).

Książka zmusiła mnie też do refleksji, do której i Was zachęcam. Co byście zrobili jeśli byście się dowiedzieli, że zostało Wam  tylko kilka dni życia? Szaleństwo, zabawa, brak hamulców, imprezy czy raczej spokojne spędzenie tego czasu na rozmyślaniach jak to będzie, gdy Was zabraknie? Czy poświęcilibyście ten czas na to, aby rozliczyć jakieś stare sprawy jak zrobił to Karol?
Moja ocena: 9/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę

poniedziałek, 23 lipca 2012

Yves Bériault - Etty Hillesum - Świadek Boga w otchłani zła


Tytuł:  Etty Hillesum - Świadek Boga w otchłani zła
Autor:Yves Bériault
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 187
Źródło okładki: http://www.wydawnictwo.pl/index.php/s/karta/id/591




Dzisiaj skończyłam czytać książkę, co do której mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony jest to historia młodej holenderskiej Żydówki, Etty Hillesum, która zginęła w Auschwitz. W książce są opisane jej przeżycia duchowe, kroczenie drogą wiary, która nie skłania się ani ku judaizmowi, ani ku chrześcijaństwie, wspieranie rodzin, które idą na śmierć. Z drugiej strony historia jest napisana w sposób niesamowicie chaotyczny i niestety, bardzo mało wciągający.
Zacznijmy od treści. Etty Hillesum jest holenderską Żydówką. W swoim krótkim życiu nie była jednak praktykującą osobą, nie chodziła ani do synagogi, ani do kościoła. Dopiero za sprawą swojego terapeuty, którego wiara skłoniła ją do poznawania samej siebie, do odkrywania swojej drogi i przeznaczenia. Występuje bardzo dużo zagadnień dotyczących przebaczenia. Jak przebaczyć mordercom, którzy zabijają ludzi w obozach? Etty nie miała problemu z tym, żeby wybaczyć wrogom, mimo, że jej rodzina i ona sama zostali skazani na śmierć w obozie. Od tej młodej  dziewczyny możemy się uczyć jak wybaczać, jak kochać i jak pomagać innym. A przede wszystkim jak wierzyć mimo szalejącego wokół zła.
O ile zazwyczaj lubię czytać biografie, o tyle w tym przypadku zadowolona nie jestem. Autor nie zaintrygował mnie, nie skłonił do tego, żebym sięgnęła po jakieś inne źródła dotyczące Etty Hillesum, a szkoda, bo była niewątpliwie ciekawą osobowością, jedną z osób, które mimo trudnych czasów odważnie wyznawali swoje poglądy, walczyli o zachowanie godności. Poza tym nieco zbyt dużo było cytatów pochodzących z pamiętników Etty, czuło się właściwie, że pozycja "Etty Hillesum. Świadek Boga w otchłani zła" jest wyjaśnieniem najważniejszych kwestii poruszanych w pamiętnikach, tak jakby nie była to zupełnie oddzielna książka. Podsumowując, pierwszy raz nie wiem jaką ocenę dać książce. Momentami bardzo nudziła, momentami kolejne strony były ciekawe i czytało się bardzo szybko. Po około 50 stronach odłożyłam książkę na bok, wróciłam po dłuższym czasie do ponownego czytania. Moim zdaniem jest to ciekawa historia opisana bardzo przeciętnie. Przypominam, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia, ktoś inny może być nią zachwycony. Mimo wszystko ta pozycja nie daje mi spokoju co do odbioru, więc postaram się po nią sięgnąć w ciągu najbliższych miesięcy i może wtedy autor do mnie przemówi, wciągnie, zaskoczy wiadomościami dotyczącymi Etty Hillesum.
Oczywiście książka ma też swoje plusy :). Jest ładnie, solidnie wydana, w twardej oprawie, czytelna i duża czcionka, co akurat lubię w książkach. No i sama postać Etty zależy na dużą uwagę. 
Moja ocena: 4/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki 



Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę przeczytanej książki

piątek, 13 lipca 2012

ks. Adam Boniecki - Vademecum

Tytuł: Vademecum
Autor: ks. Adam Boniecki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 87
Źródło okładki: http://www.wydawnictwo.pl/index.php/s/karta/id/630



Ksiądz Adam Boniecki jest człowiekiem najbardziej znanym jako redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". Byłam bardzo ciekawa jego twórczości i poglądów na wiele spraw, dlatego też przy nadarzającej się okazji sięgnęłam po jego "Vademecum". 87 stron zostało wypełnionych mądrościami i odpowiedziami na pytanie jak żyć i postępować w różnych rolach naszego życia.
Książka jest podzielona na trzy części: Vademecum pokutnika, Vademecum kierowcy i Vademecum generała. Każdy z nas potrzebuje czasami rady, wskazówki w życiu, odpowiedzi jaką drogą należy iść. Myślę, że "Vademecum" księdza Bonieckiego zawiera dobre rady i podpowiedzi, jak należy czynić.
Mnie szczególnie, jako osobę posiadającą prawo jazdy dopiero od roku, zainteresowało Vademecum kierowcy. Autor przestrzega nas przed nadmierną prędkością na drodze, przekonuje, żeby być dobrym, kulturalnym kierowcą. Podkreśla, że święty Krzysztof, patron kierowców nie bierze odpowiedzialności za naszą brawurę na drodze, że nie należy siadać za kierownicę sennym, a zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Jest to lektura nie tylko dla kierowców ale też dla innych użytkowników ruchu.Część o pokucie jest bardziej odpowiedzią na zadawane pytania, np. dlaczego mamy mówić o swoich grzechach księdzu lub też jak wygląda dobra pokuta, dlaczego ważne jest postanowienie poprawy i jaka jest w tym wszystkim rola spowiednika. Nie brakuje też porad dla osób, które zajmują ważne stanowisko przywódcze.
Ogólnie te kilkadziesiąt stron skłania nas do refleksji dlaczego tak, a nie inaczej powinniśmy postępować w swoim życiu. Ksiądz Boniecki udziela mądrych i życiowych rad. Wbrew temu co sądziłam przed przeczytaniem nie jest to poradnik skierowany tylko do katolików, jest to vademecum dla wszystkich, niezależnie od wiary czy wyznawanej nauki. Właściwie każdy może po nie sięgnąć i znaleźć coś dla siebie.
Mi osobiście bardzo się podobały przemyślenia księdza Adama Bonieckiego, dodatkowo często cytuje on innych autorów, co dodatkowo uatrakcyjnia książkę.
Niestety, moim zdaniem minusem jest cena. Wynosi ona 23,90 zł i myślę, że dużą część potencjalnych odbiorców po prostu zniechęci. A szkoda, bo warto przeczytać.

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją obiektywność i ocenę przeczytanej książki.