Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy księżyc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy księżyc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

Conor Grennan - Mali książęta

Tytuł: Mali książęta
Autor: Conor Grennan
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/


Książkę "Mali książęta" otrzymałam właściwie przypadkiem, dzięki fan page wydawnictwa. Przyszła, leżała i leżała, czekając na swoją kolej. W końcu usiadłam do lektury i wiecie co? Zachwyciłam się.

Conor, mężczyzna koło trzydziestki stawia sobie w życiu nowy cel: zacznie podróż po świecie i spędzi 3 miesiące w domu dziecka w Nepalu jako wolontariusz. Pobudki bohatera nie są jednak szlachetne - wie, że czymś takim zaimponuje znajomym i pięknym kobietom. Wyrusza w podróż, która na zawsze ma odmienić jego życie.

W domu Małego Księcia Conor musi nauczyć się życia z dziećmi, tłumaczyć im różne sprawy. Początkowo popełnia gafy, zaczynając od przekręcania słów, aż do mylenia imion. Z czasem zżywa się z małymi sierotami i pragnie odmienić ich los. Ale jak to zrobić skoro w kraju panuje wojenny chaos? Conorowi pomagają inni wolontariusze, organizacje, osoby prywatne. Dzięki temu poznaje Liz, do której bardzo szybko zaczyna pałać uczuciem. Okazuje się też, że dzieci tak naprawdę nie są sierotami, a zostały jedynie oddane przez rodziców handlarzowi, który rzekomo miał się nimi zaopiekować na czas wojny. Conor stawia sobie za cel odnalezienie rodziców swojej gromadki...

Powinnam napisać tutaj, że książka mnie wzruszyła, poruszyła i będę do niej wracać. Bardziej odpowiednie byłoby jednak to, że powieść dała mi pewne poczucie zadowolenia i nadziei. Dlaczego? Otóż, jeżeli będzie więcej takich ludzi jak Conor oraz opisani wolontariusze, uda się pomóc większej liczbie takich małych istot, które zostały skrzywdzone przez działania wojenne. Może nie uda się dotrzeć do każdego, może ktoś będzie sierotą lub służącym, ale czytając reakcje rodziców na informacje o dzieciach, łezka radości w oku się zakręciła, że przynajmniej kilkoro dzieci będzie mogło powrócić do rodzin. Autor zasługuje na spore uznanie, zwłaszcza że historia, która wydarzyła się naprawdę, została opisana niczym świetna powieść. 

Komu mogę ją polecić? Absolutnie każdemu, kto chce poczytać trochę o smutnych wydarzeniach, ale i o radości, o tym jak można cieszyć się z najprostszych rzeczy. O tym, jak można zmienić się pod wpływem drugiej osoby i jak można poświęcić się dla innych. Przeczytajcie i zachwyćcie się piękną historią Małych książąt.

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 16 września 2012

Jack Ketchum - Dziewczyna z sąsiedztwa

Tytuł: Dziewczyna z sąsiedztwa
Autor: Jack Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Liczba stron: 307
Źródło okładki: http://merlin.pl/Dziewczyna-z-sasiedztwa_Jack-Ketchum/browse/product/1,704746.html#fullinfo


Jack Ketchum należy do autorów, których nazywa się klasykami swojego gatunku. Pisarz specjalizuje się w mocnych, kontrowersyjnych horrorach przedstawiających najbardziej mroczne zakamarki ludzkich umysłów. Z tego powodu chciałam zapoznać się z powieścią jego autorstwa, więc mój wybór padł na chyba najsłynniejszy horror Ketchuma, czyli "Dziewczynę z sąsiedztwa". 

Akcja rozgrywa się w cichej, spokojnej okolicy z lat 50 XX. wieku. U Ruth Chandler, wychowującej samotnie trzech synów zamieszkują dwie siostry - sieroty: Meg i młodsza od niej, niepełnosprawna Susan. Okazuje się, że śmierć rodziców to dopiero przedsmak cierpienia, na jakie będą one skazane. Synowie Ruth: Willie, Donny, Woofer od samego początku odnoszą się nieprzyjaźnie zwłaszcza do starszej z sióstr. Meg stara się sprzeciwić obelgom, co wywołuje wściekłość u pani Chandler. Postanawia zamknąć nastolatkę w piwnicy i namawia synów, a także ich przyjaciół do psychicznego i fizycznego znęcania się nad Meg. Wymyślają oni najokrutniejsze tortury, w ich umysłach czai się coraz większe zło i okrucieństwo. Głodzenie, bicie, przypalanie żelazkiem, rozciąganie ciała to tylko niektóre z rzeczy, na które cała grupka z niecierpliwością czekała. Chłopcy w wieku nieprzekraczającym kilkunastu lat stali się oprawcami; co więcej podobało im się wymierzanie dotkliwej kary tylko za to, że Meg była dziewczyną lub za to, że miała odmienne zdanie niż Ruth. W tym momencie należy się zastanowić nad tym, co gnieździło się w umyśle Ruth Chandler, co sprawiło, że był w niej taki sadyzm? Z drugiej strony: czemu nikt się nie sprzeciwił torturowaniu, czemu nie odmówił udziału w zbiorowym szaleństwie? Czy była to zwyczajna znieczulica, czy w tych dzieciach od najmłodszych lat siedziało zło?

Jedynym bohaterem, który miał w sobie jakieś wyrzuty sumienia był David. Targały nim sprzeczne emocje: raz był zafascynowany torturami, a czasami nie mógł na nie patrzeć i czuł się winny złu. Pytanie tylko, dlaczego nie zdecydował sprzeciwić się od razu, szukać pomocy dla Meg wszędzie gdzie się da? Z pewnością udałoby się zapobiec takiemu długiemu dręczeniu dziewczyny.

Książka Ketchuma jest wręcz przesycona złem i okrucieństwem. Zdawałam sobie sprawę, że nie będzie to lekkie czytadło, ale nie spodziewałam się takiej kumulacji tego, co w człowieku najgorsze; brutalności w wykonaniu młodych ludzi, którzy mimo wieku potrafią już oddzielić zło od dobra i wybrali zło w najgorszej postaci.

Czytając krótki tekst autora zamieszczony na końcu powieści, w którym opisuje on pracę nad książką dowiedziałam się, że ta historia wydarzyła się naprawdę, nie była jedynie chorą, wymyśloną bajeczką. Jest to dla mnie niemal nie do uwierzenia, że mogło tak się wydarzyć, zwłaszcza dlatego, że w książce jest mnóstwo grozy, kontrowersji, bólu, cierpienia, niesprawiedliwości. "Dziewczyna z sąsiedztwa" szokuje i przeraża, zmusza nas do tego, żeby zastanowić się nad złem czającym się w człowieku, wpływem otoczenia na decyzje młodych ludzi i wreszcie nad tym, do czego zdolny jest człowiek. Powieść Ketchuma jest zdecydowanie najmocniejszą pozycją, z jaką miałam kiedykolwiek możliwość czytać.

Moja ocena: 10/10