Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 marca 2017

James Frey, Nils Johnson - Shelton - Reguły gry

Tytuł: Reguły gry
Autor: James Frey, Nils Johnson - Shelton
Liczba stron: 343
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Reguły gry" to kolejna i ostatnia już część trylogii Endgame. Ta seria była o tyle ciekawa, że dla czytelników stanowiła część większego projektu, w którym można było wygrać 250 tysięcy dolarów. Strony powieści są jednak pełne zagadkowych liczb i cytatów, które mogą naprowadzić na rozwiązanie zagadek.

Przedstawiciele starożytnych rodów ponownie stają do walki w grze. Wygrać może tylko jedna osoba, która dzięki temu może także ocalić swój lud. Część bohaterów postanawia jednak przechytrzyć Stwórców i zatrzymać Endgame bez wyłonienia zwycięzcy. Muszą nawiązać między sobą bardzo trudną nić porozumienia, zaufać osobom, które usiłowały ich zabić. 

Ostatnia część trylogii Endgame zdecydowanie najbardziej trzyma czytelnika w napięciu. Plusem staje się to, że bohaterowie stają się bardziej "ludzcy" - zamiast się wzajemnie zabijać, łączą się w grupy, którym przyświeca jeden cel. Kolejną pozytywną rzeczą, którą zaobserwowałam w tym cyklu jest fakt, że do końca nie mamy pewości, jak zakończy się gra, nikt nie staje się faworytem, nie wysuwa na prowadzenie. Bohaterowie podróżują po świecie, walczą z czasem, poszukują sojuszników. Możemy ich coraz lepiej poznać (chociaż do niektórych nie ma co się przywiązywać), dowiedzieć się, jakimi wartościami się kierują. 

Jeżeli jeszcze nie znacie cyklu Endgame, to naprawdę szczerze mogę Wam go polecić. Momentami nie jest porywający, lekko nuży, ale gdy akcja się rozkręci, to ciężko jest się oderwać od kolejnych rozdziałów. Pozostaje tylko niedosyt, bo pewne kwestie zostały poruszone zbyt ogólnie, a bohaterowie, których polubiłam zostali za szybko uśmierceni. Mimo drobnych niedociągnięć jestem na tak :). 

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję


niedziela, 6 grudnia 2015

James Frey, Nils Johnson - Shelton - Klucz Niebios

Tytuł: Klucz Niebios
Autor: James Frey, Nils Johnson - Shelton
Liczba stron: 503
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Klucz Niebios to druga część cyklu opowiadająca o przedstawicielach 12 pradawnych ludów. Bohaterowie byli szkoleni na wojowników - zabójców, aby w momencie nadejścia Endgame móc stanąć w obronie reszty swojej społeczności. Nadszedł w ich życiu moment, kiedy zostali wezwani do walki. 

W tym tomie wieść o Endgame dostaje się do mediów. Youtube, telewizja, gazety - wszędzie można znaleźć materiały o zagładzie świata. Nadal jest zagadką, więc wzbudza naturalną panikę. Celem graczy jest znalezienie Klucza Niebios, który ma się połączyć z Kluczem Ziemi odnalezionym pod koniec pierwszego tomu. Sprawy komplikują się, gdy wszyscy przekonują się, że Kluczem Ziemi jest mała dziewczynka. We wszystkich wyszkolonych na morderców Graczy odzywają się ludzkie uczucia, które nie pozwalają na zrobienie Alice krzywdy. 

Bardzo istotne jest to, że niemalże każdy z Graczy zawiązuje nowe sojusze i otrzymuje dodatkowe wsparcie. Wszystkie chwyty są dozwolone, więc wszyscy, którzy mogą cokolwiek pomóc starają się wesprzeć swoich przedstawicieli i uratować lud. Cios w plecy można jednak otrzymać z każdej strony i mimo, że Gracze starają się ze sobą współpracować, to nikomu nie można już zaufać. 

Duet autorów postawił na zagadkę i brawurowe, trzymające w napięciu akcje. Krew leje się strumieniami, bohaterowie staczają walki na śmierć i życie, muszą być przebiegli i wychodzić o krok przed przeciwników. Każda zła decyzja może wyeliminować ich z rywalizacji. 

Moim zdaniem "Klucz Niebios" jest lepszy od swojej poprzedniczki. Nadal zagadki mnie przerastają, więc czytam powieść jedynie dla rozrywki. A jest to naprawdę fajna i wciągająca lektura.

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę


niedziela, 14 grudnia 2014

James Frey, Nils Johnson - Shelton - Endgame. Wezwanie

Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey, Nils Johnson - Shelton
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: SQN


Pisząc coś o tej książce powinnam właściwie zacząć od samego końca i napisać, o akcji promocyjnej "Endgame". Do książki dołączona była mała książeczka opisująca projekt Endgame, równoległe akcje (aplikacja i "życie" bohaterów na Twitterze), puzzle, torba i koszulka nawiązujące tematyką oczywiście do treści. Bardzo wyraźnie rzucało się w oczy, że wszystko zostało dokładnie dopracowane. O tym, czy treść była równie dobra, przeczytacie w kolejnych akapitach :).


12. Tylu zawodników musi stoczyć walkę, w której wygrać może tylko jedna osoba. Każdy z zawodników jest przedstawicielem jednego ludu i od lat był szkolony aby zabijać, aby walczyć, aby być śmiercionośną bronią. Gracz, który wygra Endgame ocali swój lud, rodzinę, najbliższych przed katastrofą. 


Endgame rozpoczyna się w chwili, której chyba nikt się nie spodziewał. Spadające meteoryty są znakiem, wyznaczają początek rozgrywki. Bohaterowie zjeżdżają się w jedne miejsce, dobierają się w pary, szukają sojuszników, z którymi będą mogli pokonać pozostałych. W ślad za jedną z zawodniczek, Sarah Alopay rusza jej chłopak, który chce obronić swoją ukochaną. Brak przeszkolenia wpędza go w niemałe kłopoty.


W tej powieści wszystko, dosłownie wszystko ma jakieś znaczenie. Osobiście nawet nie próbowałam rozwiązywać łamigłówek, jakie zaserwowali czytelnikowi autorzy, bo nie spodziewałam się, że uda mi się je rozwiązać. Na wielu stronach pojawiają się dziwne znaki, symbole, czy też cyfry, które mają być wskazówkami, ale sprawiają, że treść jest jeszcze bardziej zagmatwana. 


Mimo, że autorzy przedstawiają akcję z perspektywy różnych bohaterów, to pozostawili mało miejsca na charakterystykę postaci i przez dosyć długi czas mi się mieszali. Z nikim nie zdążyłam się utożsamić, do nikogo przywiązać na tyle, aby po kilkunastu dniach od skończenia lektury myśleć o tej postaci. 

W tej książce nie brak za to akcji. Jesteśmy przerzucani z jednego miejsca w drugie, genialni nastolatkowie wypróbowują kolejne zasadzki, prowadzą ze sobą walkę, próbują odnaleźć klucz do zagadki. Może się tutaj trochę przyczepię, ale momentami nie było nawet chwili oddechu od walki, tylko Endgame rządzi bohaterami i ich zachowaniem. 

Projekt Endgame został zaplanowany na trzy tomy, które mają ukazywać się kolejno co rok. Mimo, że ta książka mnie nie porwała i dosyć ciężko mi było wciągnąć się w losy tylu bohaterów, to będę jednak śledziła rozwój Endgame. 

Podsumowując, z racji, że książka nieco mnie rozczarowała uznaję ją za przeciętną. Liczę, że drugi tom okaże się znacznie lepszy.

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 7 listopada 2014

Colin Woodard - Republika piratów

Tytuł: Republika piratów
Autor: Colin Woodard
Liczba stron: 363
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Co pierwsze przyjdzie Wam do głowy, jeżeli rzucę hasło "pirat"? Podejrzewam, że tak jak mi przed oczami stanie Wam Johny Depp i któraś z części "Piratów z Karaibów". W tym momencie już nie pomyślałabym o aktorze, który grał rolę kapitana Jacka Sparrowa. Teraz piratem są dla mnie Charles Vane, Czarnobrody i inni, których historię przedstawia Colin Woodard w "Republice piratów".

Woodard opiera się na zapiskach w "A General History of the Pyrates", czyli jednej z najbardziej współczesnych opisywanym bohaterom książek o ich historii oraz innych pozycjach pisanych na początku XVIII wieku, z perspektywy ludzi, którzy uczestniczyli w życiu piratów. 

Książka jest bardzo dokładnym zapisem działań piratów na przestrzeni kilkunastu lat. Tonaż, ilość dział, liczebność załogi poszczególnych statków, wielkość łupów, sposób przejęcia statku i zachowanie wobec jego załogi - Colin Woodard napisał istną encyklopedię piracką, pamiętając jednak o tym, aby nie zanudzić czytelnika i dać odbiorcy akcję, nie suche statystyki. 

Nie umiem Wam jednak określić, jak "Republika piratów" ma się do prawdziwej historii, nie znam się też niestety na statkach, więc nie mogę głosem eksperta powiedzieć, czy autor nie mijał się z prawdą i nie puścił gdzieniegdzie wodzy fantazji. Całość była spisana jednak tak, że czytałam ją z zaciekawieniem, więc nie przyczepiam się do ewentualnych nieścisłości.

"Republika piratów" oprócz opowiadania dziejów piratów tłumaczy motywy, jakimi się kierowali. Okazuje się, że nie wszyscy przystępowali do tego fachu dobrowolnie, nie wszyscy się do tego nadawali. Pływanie po morzach i oceanach nie dla każdego kończyło się szczęśliwym powrotem do domu, załoga często ginęła z głodu, wyczerpania, ciężkiej choroby, bądź przez widzimisię dowódców. Wielokrotnie nie doczekiwali się swojej wypłaty, a wszelkie próby buntu kończyły się dla nich tragicznie. 

Ta książka jest z pewnością dobrym wstępem do zapoznawania się z historią piratów, reguł jakie ich obowiązywały i co spowodowało, że ich złota epoka musiała się zakończyć. Polecam ;) 

Moja ocena: 7,5/10
Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 23 września 2014

Warren Ellis - Wzorzec zbrodni

Tytuł: Wzorzec zbrodni
Autor: Warren Ellis
Liczba stron: 294
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Premiera: 4.10.



Ostatnio bardzo rzadko sięgam po typowe kryminały. Myślę, że z racji wakacji wolałam młodzieżówki i obyczajówki, chciałam się trochę odprężyć i nie narażać umysłu na rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Wakacje powoli dobiegają końca, więc czas na powrót do kryminalnego świata :).

John Tallow i James Rosato dostają wezwanie: nagi mężczyzna wpada w szał i grozi współlokatorom bronią. James zostaje przez niego zabity, a John w afekcie strzela do napastnika. Podczas oględzin miejsca strzelaniny Tallow odkrywa świetnie zabezpieczone mieszkanie, w którym znajduje się skład przeróżnej broni. Okazuje się, że z każdej z nich kogoś już zamordowano, a śledztwa zostały umorzone. Śledczy mają teraz niemały problem: muszą powrócić do zapomnianych spraw. Zadanie otrzymuje John Tallow, dla którego jest to kwestia być albo nie być w policji. Do pomocy zostaje mu przydzielona przedziwna para: Bat i Scarly, którzy są naprawdę charakterystycznymi postaciami, które w każdej chwili są totalnie nieprzewidywalne. Ich rozmowy, wzajemne docinki, zaskakujące zachowania zdecydowanie ubarwiają treść w momentach, kiedy zaczyna się robić nudno.

Bardzo fajnym zabiegiem, który podoba mi się w kryminałach jest przedstawianie akcji również z perspektywy mordercy. Jesteśmy o krok przed śledczymi, to co oni zaczynają podejrzewać, my już wiemy. Wcześniej niż Tallow orientujemy się, że miał styczność z mordercą. 

Mi osobiście spodobała się również oprawa graficzna i mam nadzieję, że nie zostanie ona zmieniona w egzemplarzu finalnym, który za blisko dwa tygodnie trafi na półki w księgarniach. Podział na krótkie rozdziały czyni lekturę wygodniejszą i akurat pod tym względem nie mogę na nic narzekać.

"Wzorzec zbrodni" to książka, która ma dobry pomysł, fajnie stworzonych bohaterów, w ciekawy sposób poprowadzoną akcję, nawiązanie do kultury i symboliki indiańskiej. Było dobrze, ale to za mało, żebym mogła się tą historią zachwycić. Zabrakowało mi napięcia, czegoś, co zapadłoby mi w pamięć, może poza Scarly i Batem. Za 2 - 3 tygodnie prawdopodobnie zapomnę o tej książce i z pewnością do niej nie wrócę.

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 2 września 2014

Jakub Ćwiek - Chłopcy 2. Bangarang

Tytuł: Chłopcy 2. Bangarang
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 295
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Zagubieni Chłopcy wrócili. Jak zwykle przewodniczy im Dzwoneczek, którą traktują jak matkę i mimo dojrzałego wieku karnie wypełniają jej wszystkie polecenia. Chociaż, jeżeli już o tym mowa, to czasami zapominają o tym i zdarza im się nieźle nabroić. Okazja wpada im sama w ręce: Dzwoneczek wyjeżdża załatwiać interesy dotyczące otwarcia lunaparku, a Chłopcy mają zająć się Zjazdem, na który przybędą członkowie ich organizacji. 

Jakub Ćwiek wraca do bohaterów, których poznaliśmy w pierwszej części, a także, dzięki Zjazdowi i staraniom o lunapark wprowadza kilka nowych, nie do końca fajnych postaci, które nieźle zamieszają w życiu Chłopców. Autor rzuca Chłopcom i Dzwoneczkowi kłody pod nogi i powoli zaczyna dziać się straszna rzecz: bohaterowie muszą (niczym całkowicie dorośli ludzie) stanąć oko w oko z naprawdę poważnymi problemami. Jak się z nich wybronią? O tym przeczytacie tylko u Ćwieka :)

Przyczepić się mogę jedynie do wydania, gdy rozłożyłam książkę rozkleiły mi się 2 początkowe strony. Mam nadzieję, że tylko mi się trafił taki trefny egzemplarz. Mam też pewne zastrzeżenia do okładki, która mimo, że pasuje do treści, to kompletnie nie przypadła mi do gustu, pierwsza część miała lepszą. Autor umieścił na końcu książki dodatki, czyli piosenkę i wierszyk dla fanów, a także zasady gry w "masę", a całe wydanie wzbogacone jest w rysunki, które wykonał Iwo Strzelecki.

Podsumowując, "Chłopcy 2. Bangarang" to powieść dla pasjonatów, nie każdy odnajdzie się w świecie, w którym króluje motocyklowy gang pod wodzą swojej mamy, Dzwoneczka. Powoli pojawia się intryga, kilka historii z przeszłości, więc oceniam to na plus. Końcówka jest naprawdę mocna i muszę szczerze stwierdzić, że czekam niecierpliwie na tom 3!  

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 16 sierpnia 2014

Karol Lewandowski - Busem przez świat

Tytuł: Busem przez świat
Autor: Karol Lewandowski
Liczba stron: 313
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Pięciu facetów. Pewnego dnia postanawiają wyruszyć na Gibraltar. Fundusze są ograniczone, środek transportu to stary busik, którego skrzynia biegów potrafi się zepsuć w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Ale bohaterów to nie zraża, podobnie nie dają się odwieść od pomysłu szaleńczej wyprawy. W planach mieli zwiedzenie kilkunastu krajów, przeżycie prawdziwej przygody. Udało im się wzbudzić zainteresowanie wielu spotkanych ludzi, kilkukrotnie wóz odmawiał posłuszeństwa, zostali okradzeni, a nawet aresztowani. Nie można powiedzieć, że chłopcy się nudzili ;).

O czym jest "Busem przez świat"? Wbrew pozorom, nie tylko o podróży pięciu facetów przez kilkanaście krajów. To opowieść o sile przyjaźni (bo musiała być ogromnie silna, jeżeli bohaterowie wytrzymali niemal bez sprzeczek), o dobrych ludziach (bo głównie takich Karol i ekipa spotykali na swojej drodze), o spełnianiu marzeń (bo jeżeli chcemy, da się je zrealizować, nie potrzeba do tego dużej sumy pieniędzy). 

Podczas planowania podróży został założony blog, na którym mieli przekazywać swoim bliskim i przyjaciołom postępy i wieści z podróży. Nieoczekiwanie luźno rzucony pomysł stał się zalążkiem kolejnych wypraw, do których dołączają czytelnicy, a blog zyskał bardzo dużą popularność. 

Podsumowując, książka jest naprawdę świetna. Tak, jak z zainteresowaniem ją pochłonęłam, tak teraz będę się bliżej przyglądać poczynaniom chłopaków. "Busem przez świat" poznałam jakieś dwa tygodnie temu, a już chciałabym wrócić do bohaterów, więc uciekam na ich stronę :)

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 15 lipca 2014

Mira Grant - Przegląd Końca Świata. Blackout

Tytuł: Przegląd Końca Świata. Blackout
Autor: Mira Grant
Liczba stron: 511
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Dziesięć miesięcy temu opisywałam tutaj swoje odczucia dotyczące "PKŚ. Feed", czyli książki rozpoczynającej trylogię o świecie opanowanym przez zombie. Wracając do tego tekstu przypomniałam sobie, że pierwszy tom mnie początkowo bardzo nudził i irytował, wręcz miałam dosyć i dziwiłam się, czemu SQN zdecydował się na wydanie takiego gniota. Na szczęście, im dalej, tym lepiej, z czasem "Feed" przypadło mi do gustu, a trzeci tom zafundował czytelnikom prawdziwą bombę!

Mira Grant ponownie przedstawia nam nieco zmienioną od pierwszego tomu ekipę blogerów, których celem jest przedstawianie światu prawdy i nagrywanie jak najlepszych materiałów z walki z zombie. Bardzo często igrają ze śmiercią, zombie i organizacją CZKC, która jest bardziej niebezpieczna od wszystkich zombie razem wziętych. 

Strasznie się namęczyłam nad tym tekstem, ogromnie trudno jest coś napisać bez wyjawiania serii intrygujących i zaskakujących wydarzeń, dlatego tak dużo tutaj powtórzeń, omijania tematu i brak jakichkolwiek informacji o bohaterach. Pisanie o nich byłoby w jakimś sensie spoilerem, a wiem, że część z Was w ogóle nie zna tej serii (i być może ma ją w planach), bądź jeszcze nie zna 2 i 3 tomu i nie wie jaki los zgotowała swoim bohaterom Mira Grant.

Autorka przedstawiła wszystkie fakty, teorie spiskowe i wydarzenia w sposób bardzo realistyczny, który może odrobinę przerażać, zwłaszcza, że wybuch epidemii nastąpił w 2014 roku ;). Ponownie świetnie zmiksowany został wątek medyczny z thrillerem politycznym z zombiakami w tle. Ponownie został zastosowany świetny humor, ironia nawet w obliczu poważnych problemów (mieszająca się często z absurdem i zahaczająca o choroby psychiczne), wyraziste postacie i wreszcie naprawdę wielki spisek, który próbują z narażeniem życia odkryć nasi bohaterowie.

Jeżeli "Feed" i "Deadline" przypadły Wam do gustu, to naprawdę warto wyglądać premiery "Blackout". Jestem przekonana, że pozytywnie Was zaskoczy, zaszokuje, a jednocześnie wyjaśni wiele nurtujących od pierwszego tomu spraw. Polecam, polecam, polecam!

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 16 kwietnia 2014

Paula Roc - Recepta na miłość

Tytuł: Recepta na miłość
Autor: Paula Roc
Liczba stron: 187
Wydawnictwo: SQN

Premiera: 30.04



Akcja powieści rozgrywa się w szpitalu w Barcelonie. To tutaj splatają się losy Magdy, Mai, Juana, Roia. Tylko Mai, jako pielęgniarka wyłącza się z rywalizacji pomiędzy przyszłymi lekarzami. Juan, zakochany w Magdzie boi się wyznać jej swoje uczucie. Roi nieustannie kłóci się z Magdą, bawi się też uczuciami nastoletniej dziewczyny. To wszystko sprawia, że momentami choroby, pacjencji schodzą na dalszy tor, a wszystkim kierują ogromne emocje. 

Każdy z przedstawionych bohaterów boryka się ze swoimi problemami. Magda powoli godzi się z samobójstwem przyjaciółki, której nie potrafiła pomóc i zapobiec tragedii. Na Roia źle wpływa choroba matki, dodatkowo bawi się uczuciami podrywanych dziewczyn. Juan marzy o byciu fotografem, ale ukrywa to przed ojcem - znanym lekarzem, który chce, aby syn poszedł w jego ślady. 

Trochę przeszkadzało mi to, że tylko Magda została obdarzona zainteresowaniem, sympatią i uwielbieniem. Mai, której naprawdę należało się coś pozytywnego od życia za jej charakter, za to, że potrafi być najlepszą przyjaciółką. Poświęciła się dla szczęścia Magdy i Juana, a nie dostała od autorki nic w zamian. 

Mimo, że "Recepta na miłość" jest dosyć krótka, to pozwoliła obserwować wydarzenia z punktu widzenia kilku bohaterów. Ich decyzje są często determinowane przez sytuacje, w jakich się znajdują. Chcą być podziwiani, brani do najtrudniejszych operacji i interesujących przypadków. Pozują na twardych, ale w środku są bezbronni, zmagają się z problemami, które ich przerastają. 

Coś mi mówi, że możliwa będzie kontynuacja, gdyż autorka zostawiła kilka wątków, które bez problemów można by było rozwinąć. Mam nadzieję, że wkrótce powstanie "Recepta na miłość 2", gdyż polubiłam bohaterów i jestem ciekawa ich ewentualnych dalszych losów. Książkę Pauli Roc możecie znaleźć już od 30 kwietnia :)

Moja ocena: 6,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 23 marca 2014

Robert Kirkman, Jay Bonansiga - Żywe trupy. Narodziny gubernatora

Tytuł: Żywe trupy. Narodziny gubernatora
Autor: Robert Kirkman, Jay Bonansiga
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://polter.pl


Ostatnio "The Walking Dead" przewijało się na przeróżnych stronach nie tylko w formie książki czy komiksu, ale również serialu. Ogromna część głosów była pozytywna, więc musiałam sprawdzić, co takiego jest w serii o zombie świetnego, że zyskała tak duże grono fanów.

"Narodziny Gubernatora" to książka, w której poznajemy braci Blake'ów, którzy skrajnie się od siebie różnią. Philip - ojciec kilkuletniej Penny jest odważnym człowiekiem, który mężnie stawia czoło hordom zombie. Jego przeciwieństwem jest Brian, który ma opory przed całkowitym unicestwieniem zombie. Przypada mu opieka nad bratanicą, którą ma strzec jak oka w głowie. Nick i Bobby - ich przyjaciele dołączają do braci Blake'ów i razem podążają do miejsca, w którym będzie chociaż trochę spokojniej, w którym nie będą narażeni na "kąsaczy", którzy tylko czekają na możliwość spożycia świeżego, ludzkiego mięsa. Grupę podróżników czeka naprawdę przerażająca i dramatyczna walka o przetrwanie.

Od razu zaznaczę, że było to moje pierwsze spotkanie z "The Walking Dead", dlatego też zupełnie inaczej je odebrałam niż osoby, które znają komiksy lub serial. Możliwe, że tym bardziej kolejne strony mnie zaskakiwały, zachwycały swoją brutalnością. Bo trzeba przyznać, że autorzy piszą brutalnie, ale tak dobrze, że przeniknęli do mojej wyobraźni i razem z bohaterami wyruszyłam w wędrówkę w stronę ocalenia. 

Kirkman i Bonansiga bardzo dobrze wykreowali świat, w którym występują dziesiątki zombie, przed którymi bohaterowie się muszą bronić. Widzimy ich przemiany pod wpływem dramatów, jakie ich dotykają. Cała piątka ulega ogromnej przemianie, ich psychiki uginają się pod balastem strachu o przetrwanie. 

Książki nie polecam tym, którzy są wrażliwi na obrzydlistwa, bo autorzy dosyć szczegółowo opisują m.in. konsumpcję ciała ludzkiego przez zombie. Chyba najgorsza scena z całej książki, ale na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Ogólnie rzecz biorąc, moje pierwsze spotkanie z takim natężeniem zombie uznaję za bardzo udane, jestem ogromnie ciekawa jak będzie się rozwijała dalej postać Gubernatora i jak zakończy się ta seria. 

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 28 grudnia 2013

Paweł Piotrowicz - Kazimierz Kaczor. Nie tylko polskie drogi

Tytuł: Kazimierz Kaczor. Nie tylko polskie drogi
Autor: Paweł Piotrowicz, Kazimierz Kaczor
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl




Jak wszyscy czytelnicy wiedzą, przepadam za biografiami i długimi wywiadami, nawet jeśli ich główny bohater jest postacią, którą znam słabo. Kazimierz Kaczor jest jednak człowiekiem, który zapadł mi w pamięć przez serial emitowany w moim dzieciństwie. Poznajcie senatora ze Złotopolskich :)

Ciężko jest mi wypowiedzieć się o umiejętnościach aktorskich pana Kaczora, gdyż oglądam bardzo mało filmów i seriali. Na słowo innych ludzi wierzę, że jego role były naprawdę kultowe. Muszę przynajmniej te filmowe w najbliższym czasie poznać, bo postać Kazimierza Kaczora bardzo mnie zainteresowała. 

Z ciekawostek, o które nigdy bym tego aktora nie podejrzewała: jest maniakiem gier komputerowych. Ale tylko tych logicznych, na myślenie, które nie zawierają bezsensownych elementów. Prowadził nawet własny program dotyczący gier i recenzował ciekawe nowości. Jego pasją jest również żeglarstwo, o którym opowiada w bardzo interesujący sposób. Więcej ciekawostek znajdziecie w książce, którą bardzo Wam polecam!

Duże brawa dla Pawła Piotrowicza, który prowadził wywiad w sposób, który zaciekawiał czytelnika. Stawiał mądre pytania i bardzo wyraźnie widać w nich ogromny szacunek do rozmówcy. Takie książki aż chce się czytać :)

Co jeszcze bardzo mi się podobało? Kazimierz Kaczor nie wyciąga i nie pierze prywatnych brudów. Relacje z byłymi żonami to jego osobista sprawa, podobnie stara się nie rzucać oskarżeń imiennych na ludzi, którzy w jakiś sposób mu podczas kariery zaszkodzili. Dla mnie taki wywiad powinien się opierać właśnie na wspomnieniach a nie wyciąganiu cudzych grzechów sprzed 30 lat. 

Książka, jak to zwykle z biografiami bywa zawiera wiele zdjęć z różnych okresów życia aktora, opisanych dodatkowo z jakiego serialu lub filmu jest to kadr. Bardzo ładne wydanie w twardej oprawie będzie świetną lekturą zarówno dla fanów Kurasia, Kotka, Jana Serce czy senatora Złotopolskiego. Dla pokolenia starszego i tego najmłodszego. Dla wszystkich :)

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 26 listopada 2013

Łukasz Orbitowski - Szczęśliwa ziemia

Tytuł: Szczęśliwa ziemia
Autor: Łukasz Orbitowski
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl




"Szczęśliwa ziemia" to książka, którą sam autor przewrotnie określa jako lekką, przyjemną, skrzącą humorem i bardzo optymistyczną. Oczywiście w trakcie czytania okazuje się, że Łukasz Orbitowski stworzył historię, która naprawdę przeraża.

Grupka przyjaciół, mieszkańców Rykusmyku postanawia zejść do podziemi zamku, aby sprawdzić, czy miejska legenda, mówiąca o spełnianiu życzeń po odwiedzeniu mrocznych korytarzy jest prawdziwa. Jeden z nich, Trombek zostaje w środku, a reszta próbuje zapomnieć o tym co się wydarzyło i o tym, co widzieli. Nieoczekiwanie po kilku latach życzenia chłopaków zaczynają się spełniać. Okazuje się, że zdecydowanie nie tego chcieli...

Łukasz Orbitowski napisał powieść, która jest wielowymiarowa, porusza kilka istotnych problemów, z jakimi muszą zmierzyć się osoby wchodzące w dorosłość. Marzenia o bogactwie, miłości, a często o zniknięciu niechcianego problemu - czy jest chociaż jedna osoba, której byłoby to obce? Miasteczko Rykusmyku - czy takich miejscowości nie jest w naszym kraju wiele? Każdy wie wszystko o sąsiadach, tworzą się kółka plotek i kumpli do wypicia. Każdy ma jednak swoją tajemnicę, którą nie chce dzielić się z innymi. 

Nie ukrywam, było bardzo ciekawie. Autor zbudował aurę tajemniczości i grozy, co pozwoliło mi wciągnąć się w akcję. Dobrze skonstruowane postacie, ich problemy i przeszłość, przedstawienie każdego z nich z osobna i pokazanie motywów - wszystko zostało ciekawie skomponowane w spójną, nieco fantastyczną całość.

Bardzo spodobał mi się pomysł z rozpoczynaniem kolejnych rozdziałów uzupełnianiem mozaiki tworzącej głowę byka. Tak się wciągnęłam, że błyskawicznie poznawałam trudne wydarzenia w życiu naszych bohaterów. Komu polecam? Każdemu, kto chce przeczytać obyczajówkę z nutą fantastyki. Grozę bez dodatku krwi. Bardzo dobra powieść polskiego autora, jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze ma do zaoferowania :)

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 16 listopada 2013

Mira Grant - Przegląd Końca Świata. Deadline

Tytuł: Przegląd Końca Świata. Deadline
Autor: Mira Grant
Liczba stron: 498
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/




Moje pierwsze spotkanie z twórczością Miry Grant o mały włos skończyłoby się źle. Nie dokończyłabym "Feed", zjechałabym ją niemiłosiernie za nudę i na "Deadline" nawet bym nie spojrzała. I wiecie co? Byłby to największy czytelniczy błąd roku. "Deadline" wciąga!

Shaun i reszta ekipy Przeglądu Końca Świata kontynuują swoją misję - przekazywanie prawdy w świecie ogarniętym przez zombie. Dodatkowo muszą się dowiedzieć, kto chce ukryć prawdę tak bardzo, że nie cofa się przed niczym, aby zniszczyć wścibskich dziennikarzy. Gdy w ich siedzibie pojawia się pracownica CZKC, która oficjalnie jest martwa i której ciało znaleziono w instytucie, blogerzy muszą zacząć działać naprawdę szybko. Nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, na kim można polegać, a kto stoi za przenoszeniem wirusa na ogromną skalę

Porównując obie części, "Deadline" wyzbyło się nudy, przestojów i przegadania, a zyskało lepszą okładkę. Ciągle coś się dzieje, nasi bohaterowie igrają ze śmiercią, szukają odpowiedzi na pytania dotyczące wirusa, przyczyn jego powstawania i najważniejsze: dlaczego ktoś chce śmierci niewinnych osób? Może odrobinę za dużo było takich typowo naukowych treści, ale dzięki temu mamy bardziej urealniony obraz sytuacji. 

"Deadline" jest powieścią nieprzewidywalną. Gdy wszystko w miarę normalnie się układa, autorka burzy system, stwarza sytuacje, o których nigdy byśmy nie pomyśleli. I co najważniejsze: kończy tak, że jest furtka dla części numer 3. Koniec jest mocno zaskakujący, chociaż niestety przypadkowo zerknęłam na kilka ostatnich zdań podczas sprawdzania ile powieść ma stron. Nie odebrało mi to jednak ogromnej radości z lektury. 

Uważam, że naprawdę warto przebrnąć przez pierwszą połowę "Feed", aby później wznieść się na wyżyny świetnie skonstruowanej intrygi politycznej i móc sięgnąć po "Deadline", gdzie wszystko jest dopracowane i lepiej przedstawione. Polecam!

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 12 października 2013

Samantha Shannon - Czas żniw

Tytuł: Czas żniw
Autor: Samantha Shannon
Liczba stron: 513
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - PREMIERA 6.11.2013


Są takie książki, o których ciężko się pisze, mimo świetności danej pozycji. O "Czasie żniw" mam już wyrobione zdanie, ale to nie znaczy, że nie mam problemu z ubraniem myśli w słowa. Jak ocenić książkę, którą napisała dziewczyna 2 lata starsza ode mnie, a jej powieść wygląda tak, jakby autorem był doświadczony pisarz?

Paige, główna bohaterka "Czasu żniw" ma 19 lat i jest śniącym wędrowcem. Jej niezwykły dar jest rzadki wśród jasnowidzów, dzięki czemu jest ważną przedstawicielką tej grupy dla Refaitów. Przebywająca w kolonii karnej Sajonu dziewczyna trafia pod opiekę Naczelnika. Pobyt w Sajonie zabiera jasnowidzom wszystko, od godności po imię, które zastępuje numer identyfikacyjny. Refaici chcą albo podporządkować sobie jasnowidzów, albo ich unicestwić. Paige chce postawić się Naczelnikowi, który jest małżonkiem krwi przywódczyni Refaitów. Szybko spostrzega, że bardziej opłaca się jej być posłuszną Naczelnikowi i spróbować uśpić jego czujność. 

Akcja rozgrywa się w 2059 roku, więc jest to w pewnym sensie wizja przyszłości, która jest prawdę mówiąc przerażająca. Emmici, Refaici, jasnowidze, poltergeisty - ich światy się zazębiają, a jest to ogromnie intrygujące. Przedstawiciele Refaitów i jasnowidzów są rewelacyjnie przedstawieni, a ich charaktery są ciekawie skonstruowane. Każdy ma swoją historię, problemy i sposób na poskromienie przeciwników. Jestem bardzo ciekawa jak Samantha Shannon poprowadzi losy Naczelnika, który jest dla mnie najbardziej zagadkową postacią, posiadającą wiele twarzy. 

Autorka wprowadza nam wiele oryginalnych i skomplikowanych pojęć, które na szczęście są wyjaśnione w słowniczku na samym końcu. Polecam zajrzeć, bo ja w całym swoim ogarnięciu dopiero po przeczytaniu zorientowałam się, że coś takiego powstało :). 

Ta książka jest warta tego, aby na nią czekać. Co prawda jeszcze prawie miesiąc, ale będzie to jedna z najlepszych premier tego roku, na którą zwróciłam uwagę z 3 powodów: rewelacyjna fabuła, debiut i młodziutka autorka. Nie ukrywam, początek mnie męczył, nie potrafiłam się skupić i wciekawić. Autorka zaliiczyła jednak wzrost formy i było coraz to lepiej (chociaż odrobinkę przewidywalnie). Samantha Shannon zapowiedziała 7 części cyklu i trochę się obawiam, czy nie będzie to już tasiemiec, pisany na fali popularności tomu 1, do którego ekranizacji zostały już zakupione prawa. O ile nie zostaną zepsute efekty specjalne i ekipa aktorska zostanie dobrze dobrana, to mam nadzieję na sukces wersji filmowej :).

Do pojawienia się książki w księgarniach macie jeszcze prawie 30 dni. 6 listopad - zapiszcie sobie tą datę i bez zwłoki sięgajcie po "Czas żniw". Mimo pewnych niedogodności na pierwszych kilkudziesięciu stronach jest to lektura, która ma szansę na mocną pozycję w moim topie najlepszych książek roku i według mnie jest warta przeczytania i polecenia dalej :)

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

czwartek, 19 września 2013

Mira Grant - Przegląd Końca Świata: Feed

Tytuł: Przegląd Końca Świata: Feed
Autor: Mira Grant
Liczba stron: 492
Wydawnictwo: SQN
Żródło okładki: http://lubimyczytac.pl/


Moja opinia na temat tej książki początkowo miała być bardzo negatywna. Planowałam tę książkę zjechać najbardziej w historii bloga, bo ogromnie mnie nudziła i nie mogłam się wciągnąć. Na szczęście nie rzuciłam jej w kąt, tylko przemogłam niecałe 200 stron, a po nich autorka zaczęła rzucać prawdziwe bomby, a ja coraz bardziej byłam wgniatana w fotel. Wszystko nagle nabrało rozpędu, a ja jestem wciąż pod wrażeniem rewelacyjnej historii zaserwowanej nam przez Mirę Grant.

"Przegląd Końca Świata: Feed" opisuje świat, w którym nie ma już chorych na raka czy przeziębionych. Dzięki genialnemu lekarstwu udało się wyeliminować te choroby. Niestety, zamiast tego na Ziemi są zombie. Co prawda są wyspecjalizowane sprzęty, które wykrywają ich bliskość oraz błyskawicznie diagnozują zarażonych, aby nie byli zagrożeniem dla zdrowych. Co jeszcze zmieniło się w "przyszłości"? Głównym środkiem przekazu informacji są blogerzy. A jest co przekazywać, bo właśnie trwa kampania prezydencka, a trójka głównych bohaterów, wraz ze swoimi współpracownikami może z bliska przyglądać się jednemu z kandydatów. Jak można się łatwo domyślić ktoś będzie chciał mu zaszkodzić, a wskazówki odmierzające czas do wyborów nieubłaganie przyśpieszają czas wielkiego ataku... Więcej Wam nie zdradzę :)).

Georgia i Shaun Masonowie oraz Buffy to blogerzy, którzy otrzymują niezwykłą szansę: uczestniczenie i relacjonowanie kampanii wyborczej senatora Rymana. Jest to dla nich przepustka do podniesienia statystyk, zdobycia popularności i wspięcia się na szczyt. Relacje łączące Masonów są niezwykłe. Rodzeństwo, mimo mnóstwa sprzeczek jest nierozłączne, mają do siebie bezgraniczne zaufanie i bardzo się kochają. W rozmowach są często ironiczni (podobnie jak Buffy), ale nie da się ukryć zatroskania i ogromnej sympatii, jaką darzą siebie nawzajem. Każde z nich jest inne, wnosi do przyjaźni inne rzeczy, które zebrane razem tworzą wspaniałą całość.

Autorka, mimo zaplanowanej kontynuacji nie bała się popełnić kilku drastycznych zabiegów, nieodwracalnie skomplikowała życie bohaterów. I to było chyba najlepsze, bo potrafiła mnie zaskoczyć, a to jest klucz do sukcesu. Kreacje postaci zapadają w pamięć, od początku da się zorientować kto jest kim, ale niekoniecznie po czyjej stoi stronie. 

"Przegląd Końca Świata: Feed" to thriller polityczny, w którym zombie stanowią tylko tło dla dramatycznych wydarzeń, intryg i spisków. Gdyby nie to, że początkowa część mocno mnie wynudziła, to byłabym zachwycona tą powieścią. Będę jednak zgodna ze swoim sumieniem i ocenię ją jako bardzo dobrą i polecę ją Wam z prośbą, abyście się nie poddawali i próbowali brnąć dalej. Zapewniam, że lektura okaże się jednak wartą uwagi :)

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 9 września 2013

H.P.Lovecraft - Koszmary i fantazje. Listy i eseje

Tytuł: Koszmary i fantazje. Listy i eseje
Autor: H.P. Lovecraft
Liczba stron: 371
Wydawnictwo: SQN
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



H.P.Lovecraft przeszedł do historii literatury jako jeden z wybitnych twórców grozy. Niestety, ciągle było mi z jego twórczością nie po drodze, gdzieś się odsuwała na dalszy tor. Zaczęłam więc przygodę z Lovecraftem od zbioru listów, których pisał naprawdę mnóstwo, nierzadko o długości kilkudziesięciu stron i esejów, z których na ogromną uwagę zasługuje zwłaszcza jeden, o którym kilka słów za chwilę :)

Z niektórych listów aż kipi przyjaźń i wzajemne przywiązanie, inne są utrzymane w serdecznym, aczkolwiek niezbyt bliskim tonie. Jest to związane z tym, że nie wszystkich adresatów Lovecraft znał osobiście (co dokładnie wyjaśnia nam spis "kto jest kto" na końcu książki), z częścią utrzymywał tylko wieloletnią korespondencję. Odbiór jego twórczości epistolarnej byłby może odrobinę jaśniejszy, gdybyśmy mieli wgląd w listy, na które on odpowiada. Autorzy zbioru postawili na skracanie długich tekstów i eksponowanie tego, co najważniejsze. W przeciwnym razie czytelnik otrzymałby liczące kilkaset, jeśli nie tysiące stron listów.

Jeśli chodzi o eseje, to moją uwagę najbardziej przykuł ten dotyczący psów i kotów. Lovecraft, zapalony miłośnik tych drugich wieloma argumentami stara się udowodnić, że kot to arystokrata, a pies to chłop wśród zwierząt. Autor pisał z takim przekonaniem i zaangażowaniem, że niemal udało mu się wykorzenić moją sympatię do wiernych psów, na rzecz nieco egoistycznych i wyniosłych kotów. 

Kolejnym, ogromnym plusem tej pozycji jest spis pomysłów ponad 200, które autor chciał wykorzystać, bądź wykorzystał w swoich utworach. Dużą część z nich chętnie zobaczyłabym w rozbudowanej formie :). 

"Koszmary i fantazje. Listy i eseje" to pozycja dla każdego miłośnika listów, dla fana Lovecrafta, który chce poznać zdanie autora na tematy ważne i te dotyczące spraw codziennych, wreszcie dla tych, co chcą przekonać się, czy po Lovecrafta warto sięgać. Ta pozycja przekonuje, że warto, a ja mogę dodać od siebie, że teraz moja ciekawość odnośnie jego dzieł znacznie wzrośnie :)

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę