Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 września 2016

Gaja Kołodziej - Kalejdoskop wspomnień

Tytuł: Kalejdoskop wspomnień
Autor: Gaja Kołodziej
Liczba stron: 287
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://muza.com.pl




Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić powieść, która blisko dwa miesiące siedziała w mojej głowie oczekując, aż napiszę o niej kilka słów. 

Aniela po latach nieobecności wraca z Wiednia do Polski. Ma zamiar spotkać się z matką Elżbietą, ale okazuje się, że zginęła ona w wypadku samochodowym w drodze na lotnisko. Świat Anieli w jednej chwili rozpada się na kawałki. Ma problemy w porozumieniu się z ojczymem w każdej sprawie, śmierć matki ogromnie ją przytłacza. Jej oparciem stają się ciocia Basia i Adrian. Wiele lat wcześniej podczas akcji ratowniczej zginął mąż Basi oraz mąż Eli. Te wydarzenie bardzo zbliżyło do siebie obie kobiety, Basia zaopiekowała się nową przyjaciółką i stworzyły rodzinę dla obojga dzieci. Adrian zawsze był dla Anieli obiektem fascynacji i miłości, najpierw tej młodzieńczej, później już dojrzałej i dorosłej. Dziewczyna uciekła przed tym uczuciem, ale teraz musi zmierzyć się z tym, co do niego od tylu lat czuje.

Gaja Kołodziej jest jeszcze bardzo młodą autorką, a już ma w dorobku kilka powieści. Do tej pory znałam jedynie jej debiut, czyli "Wystrzałową licealistkę". Ogólnie książka była bardzo wciągająca, autorka ciekawie zbudowała fabułę, ale ogromnym minusem była fatalna korekta, błędy wręcz raziły w oczy i mimo kilku lat od przeczytania powieści, ciągle mam je w głowie. W przypadku "Kalejdoskopu wspomnień" to historia stworzona przez Gaję Kołodziej zapadnie mi w głowę. 

Przez całą akcję powieści było mi bohaterów po prostu szkoda. Strach przed samym sobą przeszkadza im w sięgnięciu po własne szczęście. Boją się podjąć odważną decyzję zmieniającą wszystko, co do tej pory przeżyli. Czytając kolejne strony chciałoby się dać motywacyjnego kopa Anieli i Adrianowi, aby dali szansę swojemu uczuciu. Autorka przeplata akcję ze wspomnieniami bohaterki sprzed lat. Możemy więc zaobserwować, jak zmieniały się jej relacje z Adrianem, jak układało jej się w Wiedniu z Victorem. 

Mimo, że przeczytałam tę powieść w lato, zdecydowanie nie jest to lektura na tę porę roku. Polecam ją raczej na okres jesienny, bo jest lekko przygnębiająca, ale jednocześnie niesie jakieś światełko w tunelu, nadzieję że w końcu wszystko się poukłada, wystarczy tylko pomóc naszemu losowi. Naprawdę Wam ją polecam, jestem przekonana, że przypadnie Wam do gustu.

Moja ocena: 8,5/10

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Carlos Ruiz Zafón - Więzień nieba

Tytuł: Więzień nieba
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Liczba stron: 379
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Więzień nieba" to kolejna książka, która odleżała wiele miesięcy na półce, zanim nadszedł jej czas. Muszę się przyznać, że podobnie jak 2 poprzednie części z serii Cmentarz Zapomnianych Książek, tak i tę pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Aż szkoda się rozstawać ze wspaniałymi bohaterami.

W tym tomie na główny plan wychodzą wydarzenia z przeszłości Fermina. Bohater, który do tej pory wiódł życie owiane tajemnicą postanawia opowiedzieć historię swojego życia najlepszemu przyjacielowi - Danielowi Sempere. Okazuje się, że przyszły małżonek i ojciec, na co dzień tryskający trafnymi ripostami ma za sobą makabryczne przeżycia, o których nie mówił nawet swojej ukochanej.

Wszystkie 3 książki, oprócz zakazanej, gwałtownej i nieprzewidywalnej miłości zawierają znacznie ważniejsze i piękniejsze uczucie. Jest nim przyjaźń. Bohaterowie mają swoje wady i słabostki, ale dla przyjaciół są w stanie zrobić wszystko, przekroczyć wszelkie bariery. Są dla siebie ogromnym oparciem, zastępują sobie rodzinę. 

"Więzień nieba" mnie oczarował, jest kolejną książką wpisującą się na stałe na listę ulubionych. Zafón pisze świetnie, od pierwszej strony wciąga czytelnika do świata swoich bohaterów. Barcelona opisywana przez autora jest przepiękna, aż żałuję, że nie mogę już teraz przejść ulicami miasta i szukać śladów bohaterów. 

Tej książki nie da się opisać, trzeba ją przeczytać ;)

Moja ocena: 10/10

wtorek, 15 grudnia 2015

Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła

Tytuł: Gra anioła
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Liczba stron: 510
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Pierwszy raz z Zafónem spotkałam się w 2012 roku. Jego powieść "Cień wiatru" mnie zachwyciła, rzuciła na kolana i sprawiła, że gdy nadarzyła się okazja kupiłam wszystkie trzy powieści rozgrywające się w Barcelonie. Rok temu postanowiłam sobie odświeżyć pierwszy tom, aby móc poznać już cały cykl. Niestety nie wyszło mi te założenie i dopiero teraz sięgnęłam po "Grę anioła". Po raz kolejny czuję się zachwycona :).

Główny bohater, David Martin był jeszcze małym chłopcem, gdy zaczął pasjonować się książkami. Niestety, jego ojciec nie podzielał tej pasji, wręcz zabraniał synowi marnotrawienia czasu nad lekturą. Dużym wsparciem dla Davida jest księgarz Sempere, który staje się dla chłopca prawdziwym przyjacielem. W dorosłym życiu staje się pisarzem, pisze powieści z wątkami kryminalnymi i zakochuje się w Cristinie. Kobieta wychodzi za mąż za Pedra Vidala, kolegę po piórze Martina. Do mężczyzny zgłasza się młodziutka Isabella, która chce nauczyć się od niego dobrego pisania. Ta para, zupełnie od siebie odmienna, zaczyna ze sobą współpracować i mimo ciągłych sprzeczek, tworzy się między nimi cudowna, przyjacielska więź.

Najważniejszym wątkiem jest jednak pisanie powieści przez Davida. Została ona mu zlecona przez tajemniczego człowieka, a wynagrodzenie za pracę jest wręcz ogromne. Bohater, mimo że jest związany z innym wydawnictwem na wyłączność, przyjmuje ofertę. Nagle zaczyna się seria zagadkowych śmierci, a Martinowi zaczyna deptać po piętach policja. 

Powieść Zafóna łączy ze sobą magię i rzeczywistość, tajemnicę, miłość, brak spełnienia i przyjaźń. Mroczna Barcelona jest rozświetlana młodością Isabelli. Na drodze bohaterów są stawiani mentorzy, którzy ich kształtują, nadają ton temu, jak będzie wyglądało ich życie. 

Jestem zachwycona. Mimo, że przeczytałam tę powieść na początku miesiąca, to będzie ona zdecydowanie najlepszą i zdobędzie wysokie miejsce w rankingu rocznym. Jeśli jeszcze nie znacie, to naprawdę warto to zmienić.

Moja ocena: 9,5/10

piątek, 29 sierpnia 2014

Joyce Maynard - Ostatni dzień lata

Tytuł: Ostatni dzień lata
Autor: Joyce Maynard
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Zwykły dzień. Zakupy Henrego wraz z matką miały być normalnymi zakupami przed świętem. Były takimi, dopóki do chłopca nie podszedł mężczyzna z prośbą o pomoc. Frank chce ukryć się w domu matki bohatera - Adele, gdyż jest poszukiwany przez policję. Kobieta zgadza się niemalże bez chwili wahania. Jest rozwiedziona z mężem, mieszka tylko z synem, nikt ich nie odwiedza, nie utrzymują żadnych relacji sąsiedzkich. Ich dom jest więc idealnym miejscem na schronienie dla przestępcy. Frank wyznaje, że udało mu się uciec ze szpitala, ale uszkodził sobie nogę i dalsza ucieczka stała się niemożliwa. Adele szybko zaczyna mu ufać, niemal od razu rodzi się między nimi uczucie.

Całej sytuacji nie akceptuje Henry. Mimo, że jego matka wręcz rozkwita, chłopiec obawia się o nią. Jego niezadowolenie z sytuacji potęguje fakt, że Adele i Frank zbliżają się do siebie coraz bardziej, a on sam czuje się odepchnięty. Nie rozumie, że Frank jest dla jego matki sposobem na wyrwanie się ze swojego życia, które jest raczej przygnębiające. Adele unika wychodzenia z domu, wpada w dziwne stany, jest rozedrgana emocjonalnie. Pod wpływem tajemniczego przestępcy w kobiecie zachodzi ogromna przemiana. 

Bardzo szybko możemy zacząć źle oceniać Adele i Franka. Każde z nich ma za sobą mnóstwo niestety negatywnych przeżyć, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dopiero w trakcie trwania powieści Joyce Maynard ujawnia ich przeszłość, sytuacje które ukształtowały ich zachowania. Nie dziwi już, że Adele nie chce wychodzić z domu, nie chce robić zakupów w hipermarketach, że odseparowała się od innych.

Równocześnie, z racji że narratorem jest Henry możemy obserwować jego uczucia. Chłopiec, z racji że dopiero zaczyna dorastać, inaczej przeżywa wszystkie sytuacje, które dotykają jego i matkę, ma inny sposób patrzenia na życie. Nowoodkrywane emocje i doznania go fascynują, zawiera znajomość z naprawdę oryginalną dziewczyną, która w ogromnym stopniu zmieni jego życie...

Ogólnie określiłabym tę książkę jako dobrą, ale czytało mi się ją niezmiernie opornie ze względu na brak oddzieleń dialogów. Ja nie wiem co to za moda, ale mnie to ogromnie irytuje, ciężko jest skupić się na lekturze i przede wszystkim wciągnąć. "Ostatni dzień lata" nie należy do książek, które koniecznie trzeba przeczytać, ale jeżeli już wpadnie Wam w ręce to warto, może przekona Was bardziej niż mnie.

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

czwartek, 21 sierpnia 2014

Federico Moccia - Mężczyzna, którego nie chciała pokochać

Tytuł: Mężczyzna, którego nie chciała pokochać
Autor: Federico Moccia
Liczba stron: 350 (pocket)
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Do pana Mocci mam bardzo dziwny stosunek. Z jednej strony mam zgromadzone wszystkie jego książki, co w przypadku autorów, którzy wydali więcej niż 3 książki jest rzadkością w mojej biblioteczce. No dobra, tylko Moccię mam w całości, a w Polsce ukazało się już 7 pozycji tego autora. Z drugiej strony o żadnej powieści z tych 7 nie mogę powiedzieć, żeby była wybitna, żeby mnie mocno poruszyła, czy zapadła w pamięć na długo. Pomijając "Trzy metry nad niebem", które poznałam jako 10 - 12 letnia dziewczynka do żadnej z jego książek nie wróciłam, nawet mnie do tego nie ciągnęło. Książka "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać" czekała na swoją kolej mnóstwo czasu, a szkoda, bo jest to jedna z lepszych w twórczości Mocci. 

Sofia jest zdolną pianistką, kariera stoi przed nią otworem. Jest szczęśliwa ze swoim chłopakiem - Andreą, który jest architektem. Niestety, sielanką niszczy wypadek mężczyzny. Gdy walczy w szpitalu o życie, Sofia przysięga Bogu, że jeżeli Andrea przeżyje, jeżeli operacja się uda, zakończy swoją karierę i nie będzie grać na fortepianie. Andrea oczywiście budzi się po operacji, ale musi poruszać się na wózku inwalidzkim. Sofia i Andrea biorą ślub, a po kilku latach w jej życiu pojawia się Tancredi. Bogaty, przystojny, tajemniczy - Moccia w tej postaci zawiera ideał wielu kobiet. Nie ma przedstawicielek płci pięknej, które oparłyby się jego urokowi. Wyjątkiem staje się Sofia, Tancredi postanawia potraktować to jednak jako wyzwanie i próbuje ją uwieść. Bohaterka jest jednak obojętna, pamięta o złożonych kilka lat wcześniej ślubach. Tancredi postanawia poruszyć niebo i ziemię, żeby tylko przekonać ją do siebie. Nie cofnie się przed niczym, użyje podstępu i kolosalnych sum pieniędzy, aby ukochana w końcu była jego. 

Fabuła "Mężczyzny, którego nie chciała pokochać" bardzo przypomina mi tę znaną z "Trzech metrów nad niebem". Tak jak w swojej najsłynniejszej powieści Moccia umieszcza mężczyznę gotowego na wszystko, aby osiągnąć swój cel i kobietę, która próbuje mu się oprzeć. Historia absolutnie się nie dłuży, wciąga, ze zniecierpliwieniem czekałam do finału, aby dowiedzieć się, jakie zakończenie przewidział dla bohaterów autor. Nie było nudne, nie było banalne i oczywiste, więc to jest sporym plusem. 

"Mężczyzna, którego nie chciała pokochać" jest książką skierowaną do nieco starszego czytelnika, nie tylko dla tego że zawiera historię miłości trochę bardziej trudnej niż te pierwsze uczucia nastolatków, ale też ze względu na bardzo mocne zwrócenie uwagi na kwestie psychologiczne. Wszystkie decyzje, które podejmuje Tancredi, jego zachowanie, wyrachowanie i trudność w okazywaniu prawdziwego "ja" są uwarunkowane jego przeszłością. W miarę poznawania jego historii zaczynamy coraz bardziej rozumieć jego postępowanie, a nawet mu współczuć. 

"Mężczyzna, którego nie chciała pokochać" nie jest książką wybitną, ale czytało mi się ją nadspodziewanie dobrze, historia trójkąta Andrea - Sofia - Tancredi mnie wciągnęła i mogę Wam ją polecić jako ciekawą, niezobowiązującą lekturę na długi wieczór.

Moja ocena: 7/10

czwartek, 13 marca 2014

Federico Moccia - Chwila szczęścia

Tytuł: Chwila szczęścia
Autor: Federico Moccia
Liczba stron: 319
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Premiera: 19.03


Mało jest książek, które przyciągnęłyby mnie tak mocno wizualnie, jak "Chwila szczęścia". Okładka jest tak młodzieńcza, radosna, optymistyczna i letnia, że po prostu kusi. Kusi opowieścią, jaka może nie będzie nas wciągała, ale zapewni dobre doznania czytelnicze. Czy na pewno?

Dwie Polki wybierą się na wakacje do Włoch i poznają dwóch młodych chłopaków: Grubego i Nicco. Od pierwszego spotkania między parami zaczyna iskrzyć i postanawiają spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Bariera językowa i kulturowa wydaje się nie istnieć, bo wkracza uczucie, które jest silniejsze od wszystkich przeszkód. Niestety, Ania i Paulina nie wiedzą, że ich nowi włoscy przyjaciele są uwikłani w skomplikowane relacje uczuciowe. Życie Nicco jest ogólnie bardzo skomplikowane - zostawiła go dziewczyna, na której mu naprawdę zależało, po śmierci ojca musi stać się głową rodziny, a jego siostry potrzebują jego pośrednictwa w załatwianiu spraw uczuciowych. Do tego praca na dwie zmiany i piękna Ania, która odmienia jego życie...

Bohaterki są wprowadzone dopiero po 100 stronach, czyli w 1/3 książki i już robią niemałe zamieszanie. Ania i Paulina były niestety zupełnie nijakie, przedstawione trochę jak takie słodziutkie i głupiutkie cudzoziemki. Bardzo mnie to zraziło, zwłaszcza że Moccia umie tworzyć fajne postacie kobiece, jak chociażby Gin (Tylko ciebie chcę) i Niki (Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie, Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić). Nieco lepiej zostali wykreowani panowie, czyli Nicco i Gruby, gdyż mimo więzów przyjaźni byli bardzo od siebie odmienni i nie zlewali się w jedną postać. 

Do minusów tej książki muszę niestety zaliczyć również to, że gdyby wyrzucić pobyty bohaterów w restauracjach i opisy posiłków, to powieść liczyłaby kilkadziesiąt stron mniej. Rozumiem, że autor chciał podkreślić realność wydarzeń pisaniem o rzeczach zupełnie przyziemnych, no ale niestety, było tego zwyczajnie za dużo.

Federico Moccia jest kopalnią różnych cytatów, które można odnieść do wielu sytuacji w naszym życiu. Niektóre wzruszają, inne śmieszą, ale wszystkie zaskakują swoją niesamowitą prawdziwością. I tym mnie Moccia kupił, i mimo, że zdarzają się nudy, to i tak go lubię :). Bardzo dużo pojawiło się odwołań do muzyki czy literatury, więc w chwilach, w których bohaterowie coś robili, w myślach grał mi podkład muzyczny, co zdecydowanie uważam za plus. 

Zakończenie jest typowe dla Mocci i zdecydowanie każe czekać z ogromną niecierpliwością na kontynuację, która tym razem będzie rozgrywała się w Polsce. Mam ogromną nadzieję, że będzie w niej więcej akcji i nadal będzie utrzymywała klimat, który jest tak bardzo charakterystyczny dla autora. Póki co czekamy do 19 marca na premierę "Chwili szczęścia", którą Wam mimo wspomnianych minusów polecam.

Moja ocena: 6/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 11 marca 2014

Federico Moccia - Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić

Tytuł: Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić
Autor: Federico Moccia
Liczba stron: 542 (pocket)
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



"Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" to kontynuacja losów Alexa, Niki i ich przyjaciół z powieści "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie". 

U Niki i Alexa bez zmian. Nadal są razem i obdarzają się ogromną miłością. Powoli dojrzewają do decyzji o małżeństwie i Alex oświadcza się ukochanej w bardzo pomysłowy sposób. Najbliżsi przyjaciele mężczyzny nie dają mu jednak dobrego przykładu - każdy z nich rozstaje się ze swoją żoną. U przyjaciółek panny młodej wielka zmiana - Dilletta zachodzi w ciążę. Fale, mimo przejściowych nieporozumień są jednak nierozłączne i są gotowe wspierać się nawzajem w każdej sytuacji. Piękny przykład prawdziwej przyjaźni, na dobre i na złe.

Zaręczyny nie zawsze oznaczają, że w związku będzie układało się lepiej. W przypadku naszych bohaterów przygotowania do ślubu ich oddalają. Niki jest skupiona na wyborze miejsca ślubu, sukni, ustalaniu szczegółów, które narzucają jej siostry Alexa. Narzeczony ma dla niej coraz mniej czasu, skupiony nad nowymi kampaniami reklamowymi. Wszystko ich od siebie oddala, a tymczasem na ich drodze stają nowe osoby: kolega Niki ze studiów i asystentka Alexa. Czy małżeństwo w ogóle dojdzie do skutku? A może to ktoś inny stanie na ślubnym kobiercu?

Ta książka podobała mi się znacznie bardziej od swojej poprzedniczki. Przede wszystkim bardzo fajnie rozwinęła się postać Niki. Dziewczyna, która w pierwszej części była lekkomyślną trzpiotką, tutaj stała się poważniejszą studentką, przed którą trudne życiowe wybory. Częściowo, zwłaszcza z racji wieku mogłam się z nią utożsamić i doszłam do wniosku, że ta postać jest naprawdę z krwi i kości. 

Federico Moccia przekonał mnie do siebie i swoich książek wpleceniem mądrych, ważnych słów i pięknych, romantycznych scen. Kilka ostatnich stron chwyciło mnie za serce i były taką kropką nad "i", dzięki której historia osiągnęła swój kres w naprawdę dobry sposób. Polecam.

Moja ocena: 8/10

niedziela, 23 lutego 2014

Federico Moccia - Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie

Tytuł: Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie
Autor: Federico Moccia
Liczba stron: 574 (pocket)
Wydawnictwo: Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



Jakiś czas temu w Biedronce była wyprzedaż książek w wersji pocket po 8 - 9 zł za książkę. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przepuściła okazję i stałam się posiadaczką wszystkich do tej pory wydanych książek autora, którego poznałam za sprawą "Trzech metrów nad niebem". 

"Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" to historia Alexa i Niki. Dzieli ich wiele: on jest mężczyzną blisko czterdziestki, ona jeszcze uczy się w szkole średniej. On prowadzi ustabilizowane życie, pracuje w dużej i poważnej agencji reklamowej, ona lubi rozrywki. Pewnego dnia ich drogi dosłownie zderzają się ze sobą, gdyż oboje uczestniczą w wypadku. Od tej pory nic nie jest takie, jak wcześniej. Alex i Niki muszą zaakceptować swoje światy, bo zaczyna ich łączyć najlepsze uczucie, jakie może dotknąć człowieka - miłość. Jeśli jesteście ciekawi jakie bariery stanowi 20 lat różnicy w związku to zachęcam do przeczytania książki. 

Autor przemyca w treści reklamę swojej najsłynniejszej książki, wplata wiele piosenek, które mogą nam umilać lekturę. Od środka przedstawia proces tworzenia kampanii reklamowej, codzienność beztroskich nastolatków, sprawy związane z życiem dorosłych. 

Moccia pokazuje nam, że nie zawsze wszystko musi toczyć się cukierkowo, dlatego też nie tylko główni bohaterowie, ale i postacie poboczne mają rzucane kłody pod nogi. Czyni ich to bardziej realistycznymi, chociaż i tak miałam wrażenie, że pewne elementy są albo przerysowane, albo zarezerwowane tylko dla włoskich nastolatków. 

Ogólnie rzecz biorąc, książka jest dobra na czas wakacyjny, na odprężenie, dla wszystkich tych, którzy chcą sięgnąć po nieskomplikowaną młodzieżówkę. Styl pisania autora może nie trafić do każdego, więc koniecznie sprawdźcie, jak Wam się podoba. Proponuję zacząć od "Trzech metrów nad niebem" :)

Moja ocena: 6,5/10

piątek, 27 grudnia 2013

Peter Higgins - Czerwony golem

Tytuł: Czerwony golem
Autor: Peter Higgins
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: Muza/Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl




"Czerwony golem" to kolejny debiut, na jaki ostatnio natrafiłam. Połączenie kilku gatunków, czyli science fiction, fantasy i thrilleru zdecydowanie przyciąga, bo bardzo lubię takie miszmasze.

Główny bohater, śledczy Łom dostaje do wykonania bardzo ważne zadanie, które może zaważyć na jego dalszej karierze i wybić go na wyżyny. Musi odnaleźć Józefa Kantora, jednego z najbardziej niebezpiecznych ludzi w Mirgorodzie. Misja jest niebezpieczna, a w jej realizacji nie może Łomowi nikt pomóc. Nieoczekiwanie na jego drodze staje Marusia, dziewczyna obdarzona niezwykłymi zdolnościami. Autor serwuje nam również Upadłe Anioły, golemy i nadprzyrodzone umiejętności. Do tego bardzo dużo tajemniczości i grozy. 

Akcja książki kojarzy mi się z czymś ogromnie ponurym, i co najważniejsze niestety pod kilkoma względami bardzo realnym. Rosja została przedstawiona jako państwo, w którym nie ma sprawiedliwości, panuje totalitaryzm, na każdym kroku czają się niebezpieczeństwa i ograniczenia. Zło jest wszędzie i ta książka jest nim wręcz przesycona. 

Czuję niedosyt. Coś nieokreślonego na pewno czeka w kontynuacji powieści Petera Higginsa, może autor zwróci uwagę na nierozwiązane kwestie, wróci do wyjaśnienia tła niektórych wydarzeń z pierwszej części, co zdecydowanie przyczyni się do lepszego zrozumienia (przynajmniej przeze mnie) o co właściwie chodziło w "Czerwonym golemie".

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 20 grudnia 2013

Jonathan Holt - Carnivia. Bluźnierstwo

Tytuł: Carnivia. Bluźnierstwo
Autor: Jonathan Holt
Liczba stron: 399
Wydawnictwo: Akurat/Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



"Carnivia. Bluźnierstwo" to jedna ze zdecydowanie ciekawszych premier ostatnich dni. Zapowiedzi przedstawiały ją jako naprawdę smakowitą pozycję, dodatkowo fakt, że prawa do wydania zostały sprzedane do 16 krajów jeszcze przed ukazaniem się książki sprawił, że stała się moim "must have". Dostałam, przeczytałam i...?

...jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Króciutko o fabule: W Wenecji, w święto La Befana zostaje znalezione ciało kobiety ubranej w sutannę. Jest to dla śledczych pewna podstawa, aby sądzić, że przyczyną morderstwa mogło być zabronione przez Kościół kapłaństwo kobiety. Sprawa zostaje przydzielona Kat, dla której szybkie ujęcie mordercy może być przełomem w karierze. Holly z kolei jest podporucznikiem armii USA. Od pierwszego dnia w nowej pracy musi zmierzyć się ze sprawą dotyczącą wojny w byłej Jugosławii. Nieoczekiwanie losy Kat i Holly zaczynają się zazębiać, a kobiety muszą zacząć współpracować, zwłaszcza że będą musiały chronić siebie nawzajem przed odwetem...

Początkowo akcja toczy się nieco przydługo, ale gdy już zostaniemy wciągnięci w sieć intryg to wszystko błyskawicznie przyśpiesza. Autor skonstruował misterne nitki intrygi, które dążą do wspólnego finału. Pozornie wydawałoby się, że nic nie jest ze sobą powiązane, ale zakończenie może zaskoczyć. O postaciach póki co nie będę się wypowiadać, zaczekam z ich oceną do lektury kolejnego tomu :).

Jonathan Holt miał świetny pomysł w wprowadzeniem w swoją powieść portalu Carnivia. Czym jest Carnivia? Stroną, w której można przeprowadzać wirtualne spotkania, gdyż Wenecja jest tak świetnie odwzorowana, że można po niej spacerować. Co najważniejsze, można wejść do Carnivii incognito, a przechowywane informacje są ściśle tajne. Fani plotek też są usatysfakcjonowani - po wpisaniu nazwiska można o jakiejś osobie dowiedzieć się gorących newsów. Wszystko to sprawia, że jest to superportal, a jego założyciel wpada w konflikt z prawem. 

Podsumowując: "Carnivia. Bluźnierstwo" to bardzo dobry debiut. Świetna, trzymająca w napięciu akcja, intryga oparta na wielowątkowości tworzącej się w spójną całość plus ciekawie skonstruowane postacie musiały przynieść sukces. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, oby równie "smaczną" jak pierwsza część.

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 30 lipca 2013

James Craig - Londyn we krwi

Tytuł: Londyn we krwi
Autor: James Craig
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: MUZA
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Londyn we krwi" to debiutancka powieść tego autora. Stali czytacze bloga wiedzą, że debiuty to ja lubię, więc z ogromnym zaciekawieniem rozpoczęłam lekturę i dowiedziałam się, dlaczego czytałam, że Craig to naprawdę dobry pisarz.

Akcja rozgrywa się w tytułowym Londynie. Nieznany sprawca gwałci i morduje kilku mężczyzn. Okazuje się, że jeszcze na studiach należeli oni do ekskluzywnego klubu Merrion. Według zasad, studenci nie mieli żadnych zasad, wszystko było im wolno, a nieporozumienia załatwiali dzięki pieniądzom. John Carlyle, policjant który zostaje skierowany do sprawy ma bardzo mało czasu na odnalezienie zabójcy. Jest pewien, że na jego liście osób do zlikwidowania znajdują się bracia Carltonowie. Edgar i Xavier mają według sondaży ogromne szanse na zajęcie najważniejszych stanowisk w rządzie. Carlyle ma tylko kilka dni do wyborów. Od tego jak poprowadzi sprawę zależy jego być, albo nie być...

James Craig stworzył świat, w którym nic nie jest jednoznaczne. Polityka miesza się z przestępczością. Edgar i jego brat są kryształowymi postaciami tylko w obliczu kamer i fleszy. John Carlyle przyjaźni się z dilerem narkotyków. Łatwiej jest zamieść coś pod dywan, niż szczerze o tym mówić. Dodatkowo postawił na przeciwieństwa. Najpierw przedstawia brutalne, makabryczne morderstwo, a za chwilę Carlyle i jego polski kolega po fachu, Szyszkowski (swoją drogą, zagraniczni autorzy zawsze nadają Polakom bardzo skomplikowane nazwiska :)) rozmawiają na temat jakiejś błahej rzeczy. 

Zagadka jest nieco skomplikowana, mimo to motywów można domyślić się dosyć szybko, zwłaszcza, że autor postawił na retrospekcję i opisywał zarówno obecne wydarzenia, jak również te sprzed kilkunastu lat. Dużo problemów sprawiło mi za to odgadnięcie kto jest mordercą, więc finał był dla mnie zaskoczeniem.

Z tego co wiem pan Craig będzie kontynuował opisywanie przygód policjanta i prowadzonych przez niego śledztw. Debiut wyszedł mu na naprawdę dobrym poziomie, więc polecam :)

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

poniedziałek, 29 lipca 2013

Yrsa Sigurdardóttir - Statek śmierci

Tytuł: Statek śmierci
Autor: Yrsa Sigurdardóttir
Liczba stron: 334
Wydawnictwo: MUZA
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



"Statek śmierci" to kolejna część serii, w której główną bohaterką jest Thora. Pani adwokat tym razem występuje jako pełnomocnik rodziny zaginionych ofiar. Do portu wpływa jacht, bez pasażerów i załogi. Jej zadaniem jest udowodnić, że pasażerowie, Egir i Lara oraz ich córeczki nie żyją. Jest to o tyle ważne zadanie, że małżonkowie ubezpieczyli się na bardzo wysoką kwotę. Czyżby oszustwo? Krok po kroku bohaterka odkrywa pewne fakty, które w finale wyjawiają tragiczną prawdę.

Akcja jest tak podzielona, że naprzemiennie czytamy o wydarzeniach rozgrywających się na statku i o śledztwie prowadzonym przez Thorę. Dzięki temu raz mamy mrożące krew w żyłach wydarzenia, a za chwilę wszystko trochę zwalnia i możemy odetchnąć przed ujawnieniem kolejnych zwłok. Podróżni znajdują zwłoki w zamrażarce, następnie ginie ktoś z załogi. Dodatkowo cały czas czuć woń kobiecych perfum, których z pewnością nie używa ani Lara, ani jej córki. Czy na pokładzie znajduje się duch? A może ktoś z osób przebywających na statku chce pozbyć się pasażerów? Tylko dlaczego?

Autorka umieściła akcję swojej powieści na odciętym od świata statku. Nie ma łączności z innymi jachtami, nie da skontaktować się przez komórki, gdyż nadajniki są popsute. Początkowo nie sprawia to większego problemu pasażerom, ale gdy na statku dzieją się makabryczne wydarzenia, wówczas liczą się godziny, które dzielą podróżnych od zejścia na ląd. Godziny na miarę życia...

Co do bohaterów, to moim zdaniem autorka mogła ich chociaż troszeczkę bardziej dopracować. Wiem, że powieść nie polega na tworzeniu dokładnej osobowości, profilu psychologicznego, ale lubię poznawać szerzej motywy i później w finale przeżywać moment zaskoczenia, że przecież morderca był tak oczywisty.

Prawdę mówiąc, było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Nie za bardzo wiedziałam, czego mam się spodziewać, ale czytając opinie blogerów na temat jej wcześniejszych książek, wiedziałam, że powinno być dobrze :). Warto zaznaczyć, że wydarzeń skupionych na życiu prywatnym pani adwokat jest tak mało, że możemy rozpocząć przygodę z jej książkami od dowolnej części, co dla mnie osobiście jest dużym plusem.

Z tego co naczytałam się u innych, można było łatwo wywnioskować, że "Statku śmierci" nie powinno się czytać późnym wieczorem lub w nocy. Również i ja przyłączam się do tego głosu, gdyż dreszczyk emocji towarzyszył mi bardzo często. Powieść autorki spełniła wszystko to, czego oczekiwałam od takiego thrillera. Czuję się usatysfakcjonowana i z miłą chęcią sięgnę po inne książki pani Yrsy.

Moja ocena: 8/10

Powieść przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 27 lipca 2013

Federico Moccia - Amore 14

Tytuł: Amore 14
Autor: Federico Moccia
Wydawnictwo: MUZA
Liczba stron: 478 (pocket)
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/



Federico Moccia dał się poznać jako autor bestsellerowych powieści dla młodzieży. Bardzo słynne "Trzy metry nad niebem" doczekały się swoich ekranizacji, które zbierają mnóstwo fanów. Jak pisarz poradził sobie z kolejną młodzieżówką, tym razem pisaną z perspektywy niemal 14 - letniej dziewczyny? Czy potrafił dobrze przekazać dylematy tego wieku, czy raczej wszystko wyszło sztucznie?

Caro ma prawie 14 lat. Typowe dla tego wieku jest buntowanie się, pierwsze wyjścia na imprezy, zainteresowanie chłopcami. Moim zdaniem, gdyby bohaterka miała choćby 16 lat, to już wyglądałoby to znacznie bardziej naturalnie, a tak to Carolina jest postacią zupełnie nie pasującą do swojego wieku. Nieobce są jej konflikty z ojcem i siostrą, za to ogromne oparcie ma w mamie, starszym bracie i dziadkach. Również dwie wspaniałe przyjaciółki: Alis i Clod chętnie wysłuchują jej problemów i pomagają załatwić drobne sprawy. Przyjrzyjmy się bliżej Alis, dziewczynie która pochodzi z bogatej, choć rozbitej rodziny. Jest maksymalnie rozpieszczona, wszystko musi być według jej myśli, pomiata innymi, a dobre relacje z innymi w pewnym stopniu podtrzymuje dzięki pieniądzom, które wydaje na prawo i lewo. Wydaje jej się, że może mieć wszystko, zapomina jednak o najważniejszych rzeczach...

Autor ciekawie opisuje perypetie Caroliny. Dziewczyna spotyka się z przeróżnymi chłopcami, ale cały czas chce odnaleźć Massiego - chłopaka, który ją oczarował. Swoją drogą, to zaskakujące, jakie bogate życie towarzyskie mają Włoszki, ciekawe jak to wygląda u polskich 14 - latek :). Końcówka zdecydowanie wciągająca i nieco zaskakująca, ale Moccia ma to do siebie, że potrafi zaskoczyć czytelnika. 

Zdecydowanie nie lubię, jak pisarze decydują się na reklamę swoich innych powieści. Niby mimochodem, ale wspominają na kartach książki, że właśnie inna historia przez nich opisana zasługuje na poznanie. Co najgorsze, był tu spoiler odnośnie tego, jak potoczyły się losy bohaterów "Trzy metry nad niebem". 

Na przeogromny plus zasługuje za to ścieżka dźwiękowa do powieści. Bohaterka w różnych momentach swojego życia słucha muzyki i muszę przyznać, że kilka piosenek bardzo przypadło mi do gustu i zagości na stałe na mojej playliście :). 

Podsumowując, ta książka to dobra wakacyjna lektura dla nastolatek. Irytowały mnie ogromnie głosy blogerów, którzy spodziewali się wzniosłych, skomplikowanych zdań, bohaterki o mentalności swojej babci i ogólnie czegoś niby dla nastolatek, ale nie do końca. Powieść jest skierowana do młodzieży i właśnie powinniśmy się nastawić na coś lżejszego, może z morałem, ale i bez skomplikowanych form. "Amore 14" spełnia moje wymogi wobec powieści młodzieżowej. Polecam głównie nastolatkom :)

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 17 czerwca 2012

Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru

Tytuł: Cień wiatru
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005
Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA
Liczba stron: 516
źródło okładki: http://merlin.pl/Cien-wiatru_Carlos-Ruiz-Zafon/browse/product/1,624274.html




Według informacji z okładki „Cień wiatru” sprzedał się w milionie egzemplarzy w samej Hiszpanii, został wydany w 30 krajach. Dlaczego? Co sprawia, że jego powieści cieszą się takim zainteresowaniem? O tym za chwilę, najpierw odrobinę treści :).
Fabuła jest osadzona w Barcelonie, w połowie XX wieku. Właśnie w tym mieście mieszka Daniel Sempere ze swoim ojcem. Gdy chłopiec osiąga wiek 10 lat ojciec, zapalony księgarz i antykwariusz, zaprowadza go na Cmentarz Zapomnianych Książek. Daniel może wybrać sobie jedną jedyną książkę. Wybór jest ogromny, lecz młody Sempere wybiera mało znaną, zapomnianą powieść „Cień wiatru”. Nie wie, że ta książka i jej autor owiani są tajemnicą, i że będzie musiał sięgnąć do przeszłości i że będą na niego czekać niebezpieczeństwa... Daniel Sempere na swojej drodze spotyka Klarę, starszą od niego niewidomą kobietę, do której zapała głębszym uczuciem, Fermina – żebraka, który stał się najlepszym przyjacielem bohatera, a także Beę – siostrę dawnego kolegi z dzieciństwa, z którą na nowo odkryje uroki Barcelony. Daniel stara się dowiedzieć jak najwięcej o Julianie Caraksie, o jego przeszłości i związku z tajemniczą Penelope. Dzięki podstępom i przebiegłości Fermina stopniowo odkrywa straszną historię...
Momentami powieść jest naprawdę mroczna: krew, ciemne piwnice, krucyfiksy i trupy. Z drugiej strony dla równowagi jest fenomenalna postać Fermina, który swoimi ciętymi uwagami i humorem nadaje książce pewnej barwy, nierozłącznie stapia się z bohaterami tworząc oryginalną całość. Niestraszne mu są wszelkie przeciwności losu, odważnie jest w stanie bronić swoich przyjaciół, ludzi, którym zawdzięcza wszystko. Niestety, w powieści jawi się też typowy czarny charakter Fumero. Jest to zdrajca, kłamca i brutal, którego rozrywką jest zmasakrowanie człowieka, tortury lub morderstwo. Jest to indywiduum, które nie cofnie się przed niczym, dla którego nie ma wartości przyjaźń lub miłość. Bardzo naszym bohaterom przeszkadza i to właśnie on jest elementem, który dopełnia grozy sytuacji. A wszystko to w pięknej scenerii XX – wiecznej Barcelony. Aż ciśnie mi się na klawiaturę stwierdzenie, że chętnie obejrzałabym ekranizację tej powieści :).
Jestem zachwycona, po prostu nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba, zwłaszcza, że po początkowych stronach odłożyłam książkę, bo byłam niezaciekawiona. Wróciłam do niej po kilku dniach, teraz wiem, że źle bym zrobiła, gdybym jej nie przeczytała.
Można powiedzieć, że podobnie jak bohater powieści znalazłam ją przypadkowo, upchniętą gdzieś nisko na bibliotecznej półce. Nie wiem czy sięgnęłabym po nią gdyby nie wielki szum wokół autora. Możliwe, że nie. Że byłaby ona zapomniana. Teraz wiem, że jeśli gdziekolwiek trafię na powieść tego autora to mogę ją wziąć w ciemno :)
Moja ocena: 10/10

Jedna książka może zmienić życie człowieka...