Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Maud Montgomery. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2014

Lucy Maud Montgomery - Dziewczę z sadu

Tytuł: Dziewczę z sadu
Autor: Lucy Maud Montgomery
Liczba stron: 191
Wydawnictwo: Egmont
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Lucy Maud Montgomery zapisała się w sercach wielu młodocianych czytelniczek jako autorka bestsellerowej serii o rudowłosej, wiecznie pakującej się w kłopoty Ani. Tym razem pozostajemy w klimacie Wyspy Księcia Edwarda, ale głównym bohaterem jest mężczyzna, Eric Marshall.

Eric decyduje się rozpocząć nauczanie w szkole, w ramach zastępstwa za dawnego przyjaciela. Charlottetown ciepło go przyjmuje, nauczyciel staje się obiektem zainteresowania niejednej panny z okolicy. Podczas spaceru Eric słyszy grę na skrzypcach, a jego oczom ukazuje się piękna Kilmeny. Okazuje się, że dziewczyna nie mówi, ale nie przeszkadza to obojgu w odkrywaniu siebie nawzajem. Kilmeny otwiera się przed mężczyzną, któremu zaczyna na niej bardzo zależeć. Eric poznaje dramatyczną historię rodziny Kilmeny, a rodzące się uczucie napotyka kolejne przeszkody, które uniemożliwiają bohaterom szczęśliwy związek.

"Dziewczę z sadu" to krótka opowieść, która wystarczy dosłownie na jeden wieczór. Mimo małej objętości ma w sobie "to coś", ten specyficzny styl autorki, dzięki któremu kolejne słowa wręcz się chłonie. Główni bohaterowie są niemal idealni, obdarzają się najpiękniejszym uczuciem - miłością, ale też wzajemnym szacunkiem, dbają o szczęście drugiej osoby. Dodatkowego uroku tekstowi dodaje wydanie, na które aż miło się patrzy :)

Lucy Maud Montgomery stworzyła świetną opowieść o miłości, która jest w stanie przezwyciężyć wszystkie problemy. "Dziewczę z sadu" zawiera też pewne przesłanie moralne: nie można długo skrywać urazy do drugiego człowieka, powinniśmy wybaczać, dopóki jest na to czas. Tę książkę mogę Wam szczerze polecić jeżeli chcecie sięgnąć po rozgrzewającą, dającą nadzieję i romantyczną powieść o miłości.

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

niedziela, 22 września 2013

Lucy Maud Montgomery - Błękitny zamek

Tytuł: Błękitny zamek
Autor: Lucy Maud Montgomery
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Egmont
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/


Lucy Maud Montgomery to pisarka, której zdecydowanie nie trzeba nikomu przedstawiać. Mnóstwo dziewczyn wychowało się na jej bestsellerowej serii o Ani, do której ja również mam ogromny sentyment. Wiedziona pozytywnym przeczuciem postanowiłam sięgnąć po "Błękitny Zamek", czyli piękną opowieść o miłości. Już sam tytuł jest kuszący, uwielbiam brzmienie słowa "błękitny" :).

Valancy Stirling ma 29 lat. W rodzinie jest już uważana za starą pannę, co jest powodem do kpin. Dziewczyna jest stłamszona przez swoich najbliższych, wśród których są naprawdę niezłe charakterki. Nieoczekiwanie Valancy dowiaduje się, że ma ciężką chorobę serca i nie przeżyje dłużej niż rok. Jest to dla niej motywacją do zmiany swojego życia, zachowywania się tak, jak sama chce, a nie jak jest to wymagane przez despotyczną rodzinkę. Wyprowadza się do Ryczącego Abla, aby opiekować się jego chorą córką. Po jej śmierci oświadcza się miejscowemu postrachowi - Barneyowi. Snaith żeni się z Valancy z litości, a ich związek jest ciosem dla rodziny Stirlingów. Snaith ma bowiem tajemniczą przeszłość i jest obwiniany o mnóstwo złych uczynków. Valancy powoli odkrywa skrywane przez męża sekrety, które są dla niej coraz bardziej zaskakujące...

Bardzo dobra historia! Montgomery rysuje nam obraz rodzącej się relacji między Valancy i Barneyem. Jest to małżeństwo skrytykowane przez wszystkich Stirlingów, a trzeba zaznaczyć, że krytykowanie to ich ulubione zajęcie :). Dało się jednak przewidzieć, że musi w życiu Snaithów nastąpić ogromna rewolucja i cóż, nie trzeba być Sherlockiem żeby móc odgadnąć zakończenie. Było jednak ciekawie i to jest najważniejsze. 

Część z Was może znać tą historię, tylko z innymi, spolszczonymi imionami bohaterów. Dzięki recenzji Kasiek i przypomnieniu o Bubie uświadomiłam sobie, że i ja dawno temu poznałam "Błękitny zamek", tylko nie mogłam tego skojarzyć właśnie przez oryginalne imiona. 

"Błękitny zamek" to historia absolutnie dla każdego. Zachwycą się nią zarówno matki, jak i córki. Dzięki uniwersalności można ją odnieść do każdej z nas, bo nie ma chyba osoby, która by nie marzyła. A ta książka udowadnia, że marzenia się spełniają. Trzeba tylko wyjść im naprzeciw. 

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 11 września 2012

Lucy Maud Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza - recenzja gościnna

Cześć :).
Dzisiaj chcę Wam zaprezentować kolejny post z serii "Wróć do ukochanej książki z dzieciństwa". Jest to recenzja gościnna Cytryny z bloga http://malinaicytryna.blogspot.com/. Bardzo często odwiedzam tego bloga, gdyż autorki piszą ciekawie, krótko i na temat o kosmetykach. Ponadto prezentują specyfiki, które można dostać w stacjonarnych drogeriach nawet w małych miastach. Malina i Cytryna zgłosiły chęć udziału w mojej akcji, więc zamieszczam dzisiaj recenzję Cytryny, zapraszam do przeczytania :).


"Ania z Zielonego Wzgórza" to powieść, którą po raz pierwszy przeczytałam w dzieciństwie i od razu mnie zachwyciła. Opowiada o losach Ani Shirley - 11 - letniej sieroty. Wskutek pomyłki zostaje ona adoptowana przez dwójkę rodzeństwa - Marylę i Mateusza. Cuthbertowie, a zwłaszcza Maryla nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy, gdyż chcieli wziąć pod opiekę chłopca. Rodzeństwo postanawia jednak nie odsyłać Ani i od tego momentu zaczynają się jej perypetie. Dziewczynka jest jednak bardzo ambitna, stara się uczyć jak najlepiej, rywalizuje z Gilbertem o pierwsze miejsce w klasie. Zaprzyjaźnia się z Dianą Barry, razem przeżywają radości i smutki, tworzą świat do zabaw. Ania bardzo łatwo zyskuje też sympatię starszych osób, np. Małgorzaty Linde - głównej plotkary Avonlea, z którą początkowo parę razy porządnie się pokłóciła, a także ciotki Diany, której w środku nocy wskoczyła do łóżka.
Ania Shirley jest jedną z moich ulubionych bohaterek książkowych. Jest przesympatyczną dziewczynką, ma wrażliwą duszę, skłonność do wpadania w tarapaty, z których jakoś wychodzi obronną ręką. Gdy czytałam tę książkę jako dziesięcio- lub jedenastolatka to bardzo chciałam mieć taką dozgonną przyjaciółkę jak Ania. Jej przygody z farbowaniem włosów na zielono i upieczenie ciasta z kroplami walerianowymi rozbawiały mnie do łez. Łzy gościły na mojej twarzy również podczas smutnych dla Ani momentów, takich jak śmierć ukochanego Mateusza. Tak było kiedyś. Jak jest dzisiaj, kiedy jestem ponad 2 razy starsza od tytułowej Ani? Nadal lubię tę bohaterkę, kojarzy mi się z miłym czasem dzieciństwa. Czytałam też inne książki z tej serii (polecam również "Anię na uniwersytecie"), jednak największy sentyment mam do "Ani z Zielonego Wzgórza".

Pozdrawiam
cytryna z bloga malinaicytryna.blogspot.com