Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lipca 2017

Victoria Aveyard - Królewska klatka

Tytuł: Królewska klatka
Autor: Victoria Aveyard
Liczba stron: 559
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu


"Królewska klatka" to trzecia część cyklu Czerwona królowa. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu miałam mieszane uczucia co do "Królewskiej klatki", czułam się wręcz zniechęcona lekturą i na kilkanaście dni odłożyłam sięgnięcie po książkę, o której chcę Wam opowiedzieć.

W tej części Mare jest przetrzymywana przez Mavena jako więzień. Działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy dziewczyny od błyskawic, dręczą ją wspomnienia dotyczące bliskich i Cala. W sumie akcja wokół Mare toczy się powoli, wręcz nudno. Pomijając kilka wydarzeń to są to ciągłe rozważania o przeszłości, o jej powiązaniach z Mavenem i Calem lub rozmowy z aktualnie panującym królem. Dlatego też podobało mi się to, że poprzez przedstawienie sytuacji z perspektywy innych bohaterów mogłam się dowiedzieć, co w tym czasie dzieje się w obozie Czerwonych, jak trenowani są Nowi, jak wyglądają przygotowania do ostatecznego starcia z Mavenem.

Strasznie mi się podobało wprowadzenie Evangeline jako narratorki. Chociaż w kilku momentach mogłam przekonać się, co naprawdę myśli i czuje kandydatka na królewską żonę. Autorka pokazała nam jej prawdziwe oblicze, trochę niszczy maskę bezwzględnej i zimnej Żeleźczyni, a pokazuje normalną dziewczynę, która dźwiga olbrzymie brzemię. Mimo wszystkich negatywnych rzeczy, jakich dowiedziałam się o niej w dwóch poprzednich częściach, wzbudziła we mnie o wiele większą sympatię niż Mare. 

Do połowy ta książka niestety jest nudna. Od połowy zaczyna się robić ciekawie, a końcówka naprawdę trzyma w napięciu, z obu stron padają ciosy, nadprzyrodzone moce Nowych i Srebrnych wzajemnie się zwalczają. Akcja zaczęła się naprawdę zagęszczać, w każdym momencie można było się spodziewać prawdziwej bomby. Czemu tak nie było przez cały cykl??

Pisząc ten post byłam przekonana, że jest to ostatnia część cyklu, ale na Lubimy Czytać znalazłam kilka opinii, w których autorzy czekają na kolejny tom. Dla mnie obecne zakończenie jest jak najbardziej zadowalające, nie poczułam się nim zdziwiona i chyba nawet go nie przeczuwałam. Wolę lekkie niedomówienie, niż rozwlekanie na 500 stron motywów bohaterów, które popchnęły ich do takiego finału. Dla mnie powinien być to już koniec, chociaż oczywiście jeśli powstanie kolejny tom to z ciekawości po niego sięgnę. 

Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Victoria Aveyard - Szklany miecz

Tytuł: Szklany miecz
Autor: Victoria Aveyard
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


"Szklany miecz" to druga część cyklu Czerwona królowa. Pierwsza część naprawdę mi się spodobała, więc przy okazji premiery "Królewskiej klatki" postanowiłam zapoznać się z książką, którą chcę Wam dzisiaj przedstawić.

Akcja toczy się wokół Mare Barrow - dziewczyny należącej do ludu Czerwonych, ale mającej umiejętności Srebrnych przywódców. Mare włada błyskawicami, a jej nadprzyrodzona moc zwraca na nią uwagę władców. Królowa Elara i jej syn Maven próbują zmusić bohaterkę do posłuszeństwa, ale Mare postanawia się zbuntować. Dziewczyna chce odnaleźć innych Czerwonych o podobnych mocach jak ona i razem stawić czoła królowi. 

Mare jest bohaterką, która bardzo się zmienia, niestety niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Oczekiwałam dziewczyny, która rzeczywiście będzie "władała błyskawicami", będzie nieustraszona, będzie odważnie podejmowała mądre decyzje. Tymczasem Mare miota się pomiędzy swoimi uczuciami do Cala, Kilorna i Mavena. Dziewczyna jest trochę za bardzo przekonana o swojej wyjątkowości, tak jakby powodzenie walki z Mavenem zależało tylko i wyłącznie od niej. Typowa postać, która zawsze wszystko wie najlepiej. Trochę brakowało mi innych bohaterów, np. Mavena, któremu zostało poświęcone tak naprawdę tylko kilka marnych wzmianek. 

Są w tej książce oczywiście fajne postacie: Shade, Farley, Babcia czy pyskata Cameron. Bardzo żałuję, że nie poświęcono im więcej miejsca, że nie zostali bardziej rozbudowani i przedstawieni od "ludzkiej strony". Do kolejnych plusów powieści można zaliczyć także to, że absolutnie nie można narzekać na brak akcji, bo bohaterowie ciągle podejmują jakieś walki. Ciągle coś się dzieje, przeciwnicy króla Mavena nie mają ani chwili wytchnienia. 

Mówiąc szczerze, mam naprawdę mieszane uczucia co do tej powieści, gdyż oczekiwałam czegoś na miarę poprzedniczki. Nie nudziłam się podczas lektury, ale postać głównej bohaterki była tak irytująca, że czasami miałam ochotę rzucać książką. Z pewnością warto było ją przeczytać, gdyż byłam ciekawa jak potoczą się losy postaci. Liczę na to, że w ostatniej części akcja i przedstawienie bohaterki rzucą mnie na kolana.

Moja ocena: 4/10

Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję

wtorek, 30 maja 2017

Robyn Schneider - Początek wszystkiego

Tytuł: Początek wszystkiego
Autor: Robyn Schneider
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu

Premiera: 14.06



Pięć dni temu, wieczorem, dostałam od wydawnictwa Otwarte plik pdf z powieścią Początek wszystkiego. Tradycyjnie, zajrzałam do tekstu, chcąc zapoznać się ze stylem autorki i krótką charakterystyką bohaterów, z zamiarem sięgnięcia po nią na spokojnie innego dnia. Po około trzech godzinach skończyłam ją czytać, tak mnie zaciekawiła :).

Głównym bohaterem i narratorem jest Ezra, szkolna gwiazda, świetny tenisista, przewodniczący samorządu, człowiek z którym każdy chce się przyjaźnić. Ezra ma piękną dziewczynę Charlotte, paczkę przyjaciół, plany na przyszłość związane ze sportem. Wszystko zmienia się podczas imprezy: Charlotte go zdradza, a Ezra wpada pod rozpędzony samochód i trafia do szpitala. Bohater musi pożegnać się z karierą, zastanowić się, czy ludzie, z którymi się zadawał są jego prawdziwymi przyjaciółmi, a także rozpocząć życie na nowo. Pewnego dnia w szkole spotyka Cassidy, która wywraca jego życie do góry nogami. Dziewczyna jest inna niż Charlotte, ale ma w sobie "to coś", co sprawia że Ezra czuje się nią zafascynowany. Ich znajomość jest pełna burzliwych momentów, ale dzięki temu ta para bohaterów nie jest mdła, z zaciekawieniem przyglądałam się rodzącemu się między nimi uczuciu. 

Autorka bardzo ciekawie zarysowała też pojęcie przyjaźni. Toby i Ezra, mimo kilku lat bycia w zupełnie innych grupach znajomych, potrafią odnaleźć znowu być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i być dla siebie tak ważnym oparciem. Ezra czuje się rozdarty między grupą najpopularniejszych uczniów a przyjaciółmi z klubu debat. Pierwsza grupa jest bardzo stereotypowa, ich główną ambicją i zajęciem jest imprezowanie, a podstawą ich szkolnej egzystencji jest trzymanie się razem w grupie gwiazd. Toby, Luke, Sam, Austin i Phoebe czyli towarzystwo "debatowe" zrywa za to z opinią beznadziejnych kujonów. Mimo początkowych zgrzytów, to właśnie oni stają się w powieści najbardziej wartościowymi przyjaciółmi, stanowią zgrany zespół, który może na sobie nawzajem polegać.  

Zdecydowanie polecam tę książkę fanom twórczości Johna Greena. Autorka w podobny sposób porusza problemy młodych ludzi, pokazuje że jedna mała rzecz może zmienić życie człowieka i w sumie tylko od nas zależy, jak wykorzystamy to, co przyniósł nam kolejny dzień. Bardzo podkreślona jest też rola przyjaźni i posiadania prawdziwych przyjaciół, że jest to jedna z najcenniejszych wartości w życiu. Wprost nie mogę się doczekać kiedy książka dotrze do mnie w wersji papierowej, bo ma taką piękną, klimatyczną okładkę, że aż miło będzie zerkać na nią na półce :). Bardzo Wam polecam sięgnąć po tę pozycję, myślę że nie poczujecie się zawiedzeni.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przedpremierowego zrecenzowania książki serdecznie dziękuję

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Katharine McGee - Tysiąc pięter

Tytuł: Tysiąc pięter
Autor: Katharine McGee
Liczba stron: 415
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu



Dzisiaj jest premiera debiutanckiej powieści Katharine McGee - Tysiąc pięter. Jest to książka o nastolatkach mieszkających w Wieży - kilkukilometrowym budynku stojącym w sercu Nowego Jorku. Wieża obrazuje przekrój społeczny: na dole mieszkają i spędzają czas osoby o gorszym statusie materialnym, a górne piętra zajmują ekskluzywne mieszkania korzystające z najnowocześniejszych technologii. Na samym szczycie mieszka rodzina Fullerów: Avery, jej przybrany brat Atlas i ich rodzice. Avery jest idealna, została zaprojektowana z wyselekcjonowanych genów swoich rodziców. Bogactwo, życie w otoczeniu przyjaciółek jest jednak niewystarczające: bohaterka nie potrafi stworzyć żadnego związku, gdyż jest zakochana w swoim bracie. 

Zakochana w Atlasie jest także bliska przyjaciółka Avery, Leda. Jej rodzina również należy do elity Wieży, dziewczyna jest pozornie szczęśliwa. Niestety, wspólna noc z Atlasem i późniejsze odrzucenie sprawia, że dziewczyna wpada w uzależnienie od narkotyków i musi poddać się leczeniu. Jej próby utrzymania wszystkiego w sekrecie sprawiają, że coraz bardziej oddala się od Avery. Kolejnym problemem Ledy jest odkrycie, że jej ojciec spotyka się z jej koleżanką, Eris.

Życie Eris komplikuje się w ciągu jednego dnia. Badania genetyczne wskazują na to, że nie jest biologiczną córką swojego ojca. Dziewczyna przeżywa tym większy dramat, że musi porzucić wystawne życie na rzecz zamieszkania w biednych rejonach Wieży. Eris dowiaduje się, że jej prawdziwym ojcem jest ojciec Ledy, który usiłuje kupić jej milczenie w sprawie ich powiązań. 

Dla równowagi jedną z głównych bohaterek jest także Rylin. Dziewczyna jest totalnym przeciwieństwem Avery, Ledy i Eris, jest mieszkanką najniższych pięter Wieży, musi oszczędzać każdy grosz, aby móc wychowywać swoją młodszą siostrę. Rylin zatrudnia się jako sprzątaczka u Corda. Mimo ogromnej przepaści rodzi się między nimi uczucie. 

Oczywiście ta książka posiada jeszcze kilkoro innych bohaterów i to bardzo fajnie przedstawionych. Ogromnie spodobało mi się to, że Avery nie została potraktowana schematowo: bogata, piękna, ma grono przyjaciółek (oczywiście będących przy niej tylko dla korzyści), jest w związku z przystojnym facetem i jest nieco głupiutka. Mnóstwo jest takich bohaterek, Avery jest jednak inna. Nie stara się wywyższać ponad innych. Potrafi zbliżyć się do chłopaka z o wiele niższego piętra, bardziej patrzy na charakter, niż na status społeczny. Nagła bieda Eris również nie przekreśla ich przyjaźni. 

Książka zaczyna się od upadku dziewczyny z najwyższego piętra Wieży. Autorka tak opisała denatkę, że nie możemy określić kto zginął i aż do ostatnich scen opieramy się tylko na własnych domysłach. Cała książka posiada interesującą akcję, czułam się wciągnięta w sekrety dziewczyn i szczerze każdej kibicowałam. Dzięki krótkim rozdziałom zatytułowanym od imion głównych bohaterów możemy ich bliżej poznać, dowiedzieć się dlaczego tak postępują. 

"Tysiąc pięter" to naprawdę dobry debiut. Absolutnie nie jest to książka tylko dla nastolatków, gdyż pewne rzeczy są w niej uniwersalne. Dodatkowo, Katharine McGee przedstawia rewelacyjną wizję przyszłości, koniecznie sprawdźcie jaką :).

Moja ocena: 8/10 

Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję

środa, 25 stycznia 2017

S. J. Kincaid - Diabolika

Tytuł: Diabolika
Autor: S. J. Kincaid
Liczba stron: 412
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://www.znak.com.pl


Premiera: 15.02



Ostatnio jakoś mało sięgałam po typowe młodzieżówki, mimo że bardzo lubię ten gatunek. Zazwyczaj takie powieści są wciągające, ale nie spodziewałam się, że twórczość S. J. Kincaid aż tak mnie porwie :).

Diaboliki są istotami wyglądającymi jak ludzie, ale zaprogramowane jako pozbawione uczuć zabójcy. Ich głównym zadaniem jest chronić jedną, konkretną osobę, której zostały przypisane. Nadludzka siła, umiejętności walki idealnie sprawdzają się w przypadku niebezpieczeństwa. Rodzina Impirianów, do której trafiła opiekunka ich córki - Nemezis, nie należy do faworytów cesarza. Ich poglądy, oparte na kulcie nauki nie przypadły do gustu władcy i jego sprzymierzeńcom, dlatego senator Impirian jest pod szczególną obserwacją. Cesarz żąda, aby jego jedyna córka stawiła się na dworze, co od razu wzbudza podejrzenia rodziny Impirian. Wskutek spisku na dwór cesarza trafia Nemezis, podająca się za Sydonię Impirian. 

Autorka przedstawia bardzo ważny wątek, w którym polityka zderza się z nauką. Cesarz nie chce pozwolić poddanym na rozwój intelektualny, chce aby dalej pozostali mu ślepo wierni. Z drugiej strony, technika w powieści jest bardzo rozwinięta. Dowolnie można modyfikować swój wygląd, wszelkie rany zaraz leczą medboty, można komunikować się w wirtualnym świecie poprzez awatary. 

Bohaterowie to bardzo mocna strona tej powieści. Nemezis - diabolika, która nie umie kochać, nie doświadczyła w swoim życiu bliskości. Pomijając Sydonię, która traktuje ją jak członka rodziny, Nemezis nie ma przyjaciół, nie ma na kim się oprzeć. Jej celem jest za wszelką cenę chronić jedyną potomkinię rodu Impirianów.  Sydonia zyskuje ogromną sympatię swoim podejściem do istoty, która jej służy. Nie zgadza się na podkreślanie ich różnic, na to, aby Nemezis chociaż przez chwilę czuła się gorsza. Wreszcie cesarz, jego matka i bratanek czyli ród Domitrianów. Nestorka rodziny - gotowa zamordować nawet własne dzieci, cesarz - bez mrugnięcia okiem usuwający przeszkody na drodze do pełnej władzy i szalony Tyrus. Każde z nich jest bardzo ciekawą osobowością, autorka nie stworzyła dwóch takich samych postaci. Bohaterowie mają swoje indywidualne cechy, ciągle nas zaskakują.

Książka jest przepełniona zwrotami akcji. Gdy wydaje nam się, że losy bohaterów są przesądzone, nagle zjawia się ktoś, kto ratuje ich z opresji. Gdy kogoś polubimy, za chwilę autorka tak pokieruje akcją, że zaczynamy czuć nienawiść do danej postaci. Wydarzenia nie są jednak chaotyczne, wszystko jest ze sobą dosyć spójne. Do samego końca ciężko jest określić, jak tak naprawdę zakończy się ta opowieść i za to autorka ma u mnie ogromnego plusa :).

Jesteście ciekawi tej książki? Zachęcam do dołączenia na Facebooku do wydarzenia Poznaj diabolikę Nemezis, gdzie możecie dowiedzieć się więcej o powieści, a także wygrać przedpremierowe egzemplarze :)

Moja ocena: 8,5/10

Za możliwość przedpremierowego zrecenzowania książki dziękuję

niedziela, 1 stycznia 2017

Amie Kaufman, Meagan Spooner - W sercu światła

Tytuł: W sercu światła
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Liczba stron: 372
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



"W sercu światła" to ostatnia część serii autorstwa Amie Kaufman i Meagan Spooner. Autorki powoli nakreślały atmosferę panującą na planetach, relacje zachodzące między ludźmi oraz stosunek do Rodericka LaRoux, który nieźle namieszał w życiu wszystkich bohaterów.

Sofii pozostaje w życiu jeden cel: zabić najważniejszą osobę w galaktyce. Roderick La Roux przyczynił się bowiem do śmierci jej ojca, więc dziewczyna pragnie zemsty. Na jej drodze staje Gideon - genialny haker, który chce ujawnić światu wszystkie grzechy i przekręty korporacji kierowanej przez Rodericka. Tych dwoje bardzo szybko zaczyna łączyć dosyć dziwna więź: z jednej strony iskrzy, z drugiej mają do siebie pewien dystans, pragną się nawzajem wykorzystać w walce przeciwko La Roux Industries. Nie ufają sobie, ale jednocześnie są gotowi pomagać, nawet z narażeniem własnego życia. 

Tak jak w dwóch poprzednich częściach, pojawia się wątek uczuciowy pomiędzy głównymi bohaterami. Sofia i Gideon próbują zahamować rodzące się uczucie. Stawiają na pierwszym miejscu zniszczenie potęgi La Roux, własne dobro spychając na drugi plan. Oboje kryją jednak mnóstwo tajemnic, które nie mogą wyjść na światło dzienne.

Tradycyjnie, akcja rozgrywa się wokół dwojga młodych ludzi, którzy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. W trzecim tomie spotykają się Lilac i Tarver z pierwszej części, Lee i Flynn z "W spojrzeniu wroga" i nowi bohaterowie, Sonia i Gideon. Autorki odkrywają ich wzajemne powiązania i muszę przyznać, że całkiem zgrabnie udało się połączyć losy wszystkich postaci w spójną całość.
Ta seria jest trylogią, autorki ładnie zamknęły temat więc nie można spodziewać się kolejnych tomów. W przygotowaniu są za to inne powieści, którym z ogromną chęcią się przyjrzę. Ogólnie całą serię Starbound mogę Wam polecić, zwłaszcza tym, którzy lubią fantastyczne klimaty.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki serdecznie dziękuję

środa, 21 grudnia 2016

Amie Kaufman, Meagan Spooner - W spojrzeniu wroga

Tytuł: W spojrzeniu wroga
Autor: Amie Kaufman
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Premiera: 11.01.2017


"W spojrzeniu wroga" to kontynuacja "W ramionach gwiazd", książki która mocno mnie zainteresowała na początku tego roku. 

Autorki sięgnęły po sprawdzoną już koncepcję: dwoje młodych ludzi z zupełnie innych światów spotyka się, chociaż nie powinni nigdy stanąć na swojej drodze. Mimo wielu przeciwności muszą znaleźć nić porozumienia, zacząć współpracować, aby ocalić swoje życie. Lee i Flynn walczą po przeciwnej stronie barykady: ona powinna likwidować rebeliantów, on i jego towarzysze są na celowniku pięknej pani kapitan. Pozornie trwa między nimi rozejm, ale sytuacja jest bardzo napięta i tylko iskra wystarczy, aby rozpoczęła się wojna. Flynn porywa Lee z bazy wojskowej, aby pomogła mu wyjaśnić zagadkowe zdarzenia na planecie. Chłopak, mimo że jego siostra była przywódczynią buntowników chce załatwić sprawy pokojowo. Poszukuje sojuszników, nie przeciwników. 

Oczywiście pojawia się też wątek uczuciowy, który dla nikogo nie okaże się niespodzianką: Lee i Flynn odkrywają, że stają się dla siebie ważni, że rodzi się między nimi miłość. Bardzo podobało mi się zaznaczenie tego, że pod wpływem uczucia bohaterowie zrzucają swoje maski i stają się zwykłymi ludźmi, nie wojownikami. 

Autorki tworzą bardzo interesujące postacie kobiece. Zarówno Lilac z pierwszej części, jak i Lee z "W spojrzeniu wroga" są odważnymi kobietami, nie zostają w tyle za mężczyznami. Flynn momentami jest wręcz mięczakiem przy walecznej pani kapitan. Lee jest niedostępna, wydarzenia z przeszłości spowodowały, że wybudowała wokół siebie mur, którego nie pozwala nikomu przebić. 

Podczas czytania ciągle zastanawiałam się, kiedy w końcu pojawi się element scalający pierwszą i drugą część tej trylogii. Na szczęście, losy bohaterów zaczęły się przeplatać i cała zagmatwana akcja powoli się rozplątuje. Jestem niemal przekonana, że trzecia część, którą właśnie zaczęłam czytać szykuje prawdziwą petardę :).

Ze względu na to, że do premiery zostało trochę czasu otrzymałam e - booka i dopiero podczas pisania wpisu zobaczyłam okładkę. Zdecydowanie bardziej podobała mi się wizualnie ta z pierwszej części, ale przecież nie ocenia się książki po okładce :). Niestety, ta seria zdecydowanie bardziej przyciąga ciekawą historią niż zachęcającą okładką, a szkoda, bo pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi w księgarni.

Podsumowując, ta część jest minimalnie słabsza od swojej poprzedniczki, ale i tak warta lektury. Polecam zwłaszcza fanom literatury z odrobiną fantastyki i romansu w tle. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie :).

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przedpremierowej recenzji książki dziękuję

piątek, 15 lipca 2016

Sally Andrew - Przepisy na miłość i zbrodnię

Tytuł: Przepisy na miłość i zbrodnię
Autor: Sally Andrew
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu



Cześć! Po bardzo długiej nieobecności przychodzę do Was z przedpremierową recenzją książki, która zdecydowanie nie nadaje się dla osób na diecie :). 

Tannie Maria jest pasjonatką gotowania. Przyrządzanie kolejnych potraw jest dla niej sensem życia, lekiem na całe zło świata. Mimo ciężkich przeżyć z przeszłości Maria potrafi być ciepłą osobą z otwartym, kochającym sercem. Brakuje w nim tylko mężczyzny, który będzie chciał ją kochać i szanować tak, jak nie potrafił tego zmarły mąż. Życie Tannie zmienia się w chwili, gdy dostaje propozycję pisania rubryki porad z nutką gotowania w tle. Autorką jednego z listów jest Martine - kobieta, która boi się o swoje życie. Jej mąż jest nieobliczalny, może dojść do tragedii. Po kilku dniach Małym Karru wstrząsa wiadomość o śmierci młodej kobiety. Okazuje się, że ofiarą jest Martine, więc Tannie Maria, wraz z przyjaciółkami z gazety - Hattie i Jessie postanawia odkryć kto może być zabójcą. Początkowo tropy wydają się być jednoznaczne - mordercą jest Dirk czyli mąż Martine. Mężczyzna oskarża jednak Annę - bliską przyjaciółkę żony. Oboje z wszystkich sił próbują walczyć ze sobą, ale po pewnym czasie zawiązują niezwykły pakt. 

Autorka stworzyła w powieści jeszcze kilka innych istotnych osób - przystojnego komisarza, dla którego z chęcią gotuje Maria, chłopaka Jessie, który również pracuje w policji oraz kuzynkę zmarłej Martine wprowadzającą niezłe zamieszanie. 

Sally Andrew napisała historię, w której zbrodnia i miłość wzajemnie się przeplatają. Akcja toczy się nieśpiesznie, dużo miejsca zostaje poświęconego gotowaniu i powolnemu szukaniu mordercy. Maria i Jessie szukają poszlak, śladów przeoczonych przez śledczych. Samozwańcze panie detektyw czują się w obowiązku odnalezienia zabójcy, niestety pakują się przy tym w tarapaty. 

Szczerze polecam tę książkę wszystkim tym, którzy lubią zagadki kryminalne nieociekające krwią. Dodatkowym atutem jest spis przepisów głównej bohaterki. Nie ukrywam, że będę podejmowała próby przyszykowania pyszności tworzonych przez całą książkę przez Tannie Marie.

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

piątek, 8 kwietnia 2016

John Corey Whaley - Chłopak, który stracił głowę

Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Autor: John Corey Whaley
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu

Premiera: 13.04.2016 r.



"Chłopak, który stracił głowę" to kolejna pozycja przeznaczona dla nastolatków. John Corey Whaley stworzył postać Travisa - 16 latka, który został poddany nowatorskiej operacji. Nieuleczalny rak nie pozostawił mu wyboru: albo śmierć, albo wprowadzenie w śpiączkę, przeszczepienie głowy do nowego ciała i czekanie na wybudzenie. W najlepszym wypadku po 5 - 10 latach. Travis żegna się z najbliższymi: rodzicami, dziewczyną i najlepszym przyjacielem. Autor nie skupia się w ogóle na samym zabiegu i pokazuje jak wygląda życie Travisa po przebudzeniu.

Wyobraźcie sobie, że zniknęliście z życia na 5 lat. Wszystko działo się bez was. Wszystkie imprezy, randki, szkolne wygłupy, spotkania rodzinne i święta. Źle byście się z tym czuli, prawda? Tak właśnie czuje się Travis. Jego najbliżsi: Cate i Kyle już dorośli, mają po 21 lat, Cate planuje ślub ze swoim narzeczonym, a Kyle nadal nie potrafi przyznać się do homoseksualizmu. Travis bardzo boleśnie odczuwa stracone pięć lat, które dla niego minęły jak jeden dzień. Życie jego najbliższych bardzo się zmieniło, wiele przeżyli, a on to wszystko ominął. 

Travis ma ogromne problemy w odnalezieniu się po tych kilku latach. Musi poradzić sobie z nowym życiem, z ogromną popularnością, zawrzeć nowe przyjaźnie. Chciałby nadrobić stracony czas, powrócić do ukochanej Cate, w co wciąga swoich przyjaciół. Autor ukazał Travisa w sposób bardzo realistyczny, tak jakby był zwykłym bohaterem. A przecież dokonał rzeczy niemożliwej, podjął się ogromnego ryzyka po tym, gdy usłyszał wyrok. 

"Chłopak, który stracił głowę" to pozycja, od której nie można się oderwać. Przeczytałam ją w jeden dzień, gdyż chciałam jak najszybciej poznać zakończenie historii Travisa. Książka przekazuje sporo mądrości życiowych, mimo, że jej fabuła ociera się o fantastykę. Powiedzieć, że mnie zachwyciła to za dużo, ale z pewnością mogę ją szczerze polecić każdemu czytelnikowi, niezależnie od wieku.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o Travisie, to koniecznie kliknijcie TUTAJ. Sprawdźcie jak radzi sobie w mediach społecznościowych i wypróbujcie na chwilę zupełnie nowe ciało :)

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją opinię

czwartek, 17 marca 2016

Colleen Hoover - Maybe someday

Tytuł: Maybe someday
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu


Do tej pory znałam Colleen Hoover dzięki "Hopeless" i "Losing Hope". Obie książki wręcz pokochałam i zyskały bardzo wysokie noty. Byłam przekonana, że po kolejne powieści mogę sięgać bez zastanowienia, i tak też było, gdy zostałam zapytana o to, co chcę w prezencie urodzinowym. "Maybe someday" okazało się rewelacyjnym wyborem :).

Sydney pozornie jest szczęśliwą dziewczyną: ma chłopaka, pracę, oddaną przyjaciółkę. Pewnego wieczoru wychodzi na balkon i słyszy grającego na gitarze sąsiada. Zaczyna tworzyć teksty do jego muzyki, intryguje go na tyle, że postanawia nawiązać z nią znajomość. Jej perfekcyjne życie zmienia się w chwili, gdy dowiaduje się, że Hunter zdradza ją z Tori. Bohaterka postanawia się wyprowadzić i w tym momencie do akcji wkracza Ridge - przystojny sąsiad. Oferuje jej nocleg i pracę przy pisaniu tekstów do tworzonych przez niego melodii. Ridge nie słyszy, ale czuje muzykę całym sobą i daje Sydney niezwykłą lekcję. Oczywiście między Sydney a jej nowym współlokatorem rodzi się niezwykła więź, która zaczyna zagrażać związkowi chłopaka z Maggie. 

Mimo, że jest to historia miłosna, to głównie pojawiają się w niej złamane, odrzucone i zdradzone serca. Bohaterowie szukają swojej drogi, szukają samych siebie, odpowiadają na ważne pytania. Warren i Bridgette - współlokatorzy głównych bohaterów pojawiają się w odpowiednich momentach, nieco uspokajając miotające akcją emocje, przekazując swoimi sprzeczkami i zachowaniami sporo humoru.

Książka jest przepełniona emocjami, porusza nawet twarde czytelnicze serca. Autorka wielokrotnie komplikuje życie swoim bohaterom, nadaje im charakterystyczne cechy. Ridge jest chłopakiem, który jest ucieleśnieniem marzeń wielu młodych dziewcząt. Nie dość, że przystojny i wrażliwy, to jeszcze uczuciowy i tworzy niezwykłe melodie. Ma za sobą ciężką przeszłość, ale wpływ Sydney sprawia, że chłopak się otwiera, zmierza z tym, co skrywał przez tyle lat. Sydney z kolei jest impulsywna, również ogromnie wrażliwa, próbuje wyleczyć serce po zdradzie. 

Jedynym mankamentem wydania jest fakt, że tłumaczenia piosenek znajdują się na samym końcu, a nie w tekście obok. Trochę przeszkadzało mi te przeskakiwanie z tekstu na ostatnie strony, ale poza tym nie mam żadnych uwag :). Świetna okładka, wydanie ładne, więc pod kątem wizualnym też jestem mocno na tak.

Colleen Hoover to autorka, której książki bez wątpienia łapią za serce. Szczerze mówiąc zdominowała ten miesiąc, bo przeczytałam aż 4 książki jej autorstwa. Moja opinia o serii "Pułapka uczuć" już wkrótce na blogu :)

Moja ocena: 9/10

czwartek, 25 lutego 2016

Amie Kaufman, Meagan Spooner - W ramionach gwiazd

Tytuł: W ramionach gwiazd
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu

Premiera: 2.03.2016r.


"W ramionach gwiazd" to pierwszy tom trylogii autorstwa Amie Kaufman i Meagan Spooner. Połączyły one science - fiction z młodzieżówką, dodały odrobinę romansu i osadziły w tych realiach dwoje bohaterów. Otoczenie jest kosmiczne dosłownie i w przenośni - początek akcji rozgrywa się bowiem na statku kosmicznym.

Początkowo powieść może wydawać się bardzo typowa: ona i on pochodzą z zupełnie innych światów. Lilac jest córką bardzo bogatego człowieka. LaRoux trzęsie wszystkim, traktuje Lilac jak księżniczkę, nie pozwalając jej zaznać złych rzeczy. Dziewczyna jest zawsze pod opieką kogoś z ochrony, nie zna prawdziwego życia swoich rówieśniczek. Z kolei Tarver Merendsen jest młodym, ale doświadczonym żołnierzem. Spotykają się w sumie przypadkiem, zaczynają się sobą interesować, a Tarver początkowo nie poznaje kim jest piękna dziewczyna. Z czasem oboje dochodzą do wniosku, że nie powinni nawet na siebie patrzeć, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Jednak pchają ich do siebie siły mocniejsze niż zdrowy rozsądek. Wkrótce statek kosmiczny Ikar, na którym przebywa mnóstwo osób, ulega wypadkowi. Lilac i Tarver, dzięki wzajemnej współpracy uchodzą z życiem, ale muszą poradzić sobie z przeżyciem na planecie, która wygląda na opuszczoną. 

Co można zrobić w sytuacji, gdy najprawdopodobniej wszyscy, których się znało i kochało nie żyją? Gdy kończą się zapasy żywnościowe, gdy jest się zdanym na łaskę i niełaskę drugiej osoby, gdy jest się niepewnym jutra? Trzeba nauczyć się współpracy, szacunku, zaufania i razem dążyć do ocalenia.

Losy Lilac i Tarver, mimo że praktycznie przez całą powieść są jedynymi bohaterami naprawdę mnie nie znudziły. Dzięki pokazywaniu akcji z obu stron możemy lepiej zrozumieć bohaterów, dlaczego się tak zachowują, jakie przeżycia na nich wpłynęły. Autorki tak napisały powieść, że te dwie postacie są wystarczające, mają nas czym zaciekawić. Akcja książki płynie błyskawicznie, nagle historia Lilac i Tarvera się kończy, a czytelnik pozostaje z niedosytem i oczekiwaniem na kolejny tom. Polecam rozpoczęcie przygody na nieznanej planecie :).

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 17 lutego 2016

Matthew Quick - Wybacz mi Leonardzie

Tytuł: Wybacz mi Leonardzie
Autor: Matthew Quick
Liczba stron: 401
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Moje pierwsze spotkanie z tym autorem należało do wyjątkowo nieudanych. "Poradnik pozytywnego myślenia" okazał się ogromnym rozczarowaniem, ale mimo to postanowiłam, że Matthew Quick i ja jeszcze się spotkamy :). Jego seria młodzieżowa zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu i dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o Leonardzie.

Główny bohater "Wybacz mi Leonardzie" kończy właśnie 18 lat. Jest to dla niego czas szczególny, gdyż postanawia pożegnać się ze światem, wyrównać rachunki z dawnym przyjacielem i odebrać sobie życie. Leonard przygotowuje kilka prezentów dla osób, które mają dla niego jakieś znaczenie, żadna z nich nie pamięta jednak, że to o niego powinni w ten wyjątkowy dzień zadbać. 

Mimo, że Leonard chce zamordować kolegę, że powinien być postacią negatywną, to zdecydowanie przyciąga uwagę i sympatię. Próbujemy zrozumieć motywy jego postępowania, co mogło go popchnąć do tak drastycznego kroku. Leonard jest nastolatkiem zupełnie nie zrozumianym przez dorosłych. Jego własna matka jest zajęta tylko swoimi sprawami. Bohater nie ma dziewczyny, kogoś bliskiego, kto zainteresowałby się jego życiem i był po prostu obok. Nić porozumienia łączy go jedynie z sąsiadem, z którym oglądają filmy. 

Leonard jest osobą, której doskwiera samotność i wyobcowanie. Nie potrafi się odnaleźć w świecie, nie chce się dopasowywać, więc widzi dla siebie tylko jedną opcję: śmierć. Autor, przez postać nauczyciela chce nam pokazać, że do każdego, nawet do osoby w najgorszym położeniu trzeba wyciągnąć rękę. Jeden gest, kilka minut rozmowy, próba zrozumienia może zdziałać cuda.

Póki co, ta książka jest na podium w moim rankingu twórczości Quicka. Niedługo biorę się za "Prawie jak gwiazda rocka", mam nadzieję, że utwierdzi mnie ona w przekonaniu, że autor pisze powieści, które trafiają w mój czytelniczy gust.

Moja ocena: 7,5/10

wtorek, 10 listopada 2015

Matthew Quick - Niezbędnik obserwatorów gwiazd

Tytuł: Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Autor: Matthew Quick
Liczba stron: 319
Wydawnictwo: Otwarte
Źródło okładki: http://otwarte.eu


Matthew Quick jest autorem, do którego mam dziwny stosunek. Z jednej strony jego "Poradnik pozytywnego myślenia" był moim największym rozczarowaniem roku, z drugiej bez wahania kupiłam sobie pakiet jego 3 młodzieżówek i nawet z chęcią sięgnęłam po jedną z nich. Nie szukajcie logiki, nie ma jej tutaj :).

Finley jest miłośnikiem koszykówki. Pasję dzieli ze swoją dziewczyną i najlepszą przyjaciółką - Erin. Finley mieszka z ojcem i niepełnosprawnym dziadkiem w Belmont - mieście mafii i handlarzy narkotyków. Marzy o wyrwaniu się z domu i karierze koszykarza. Jest zwyczajnym, cichym chłopakiem, jakich wielu. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy trener prosi go o zaopiekowanie się synem przyjaciół. Numer 21, bo tak sam się określa ma za sobą traumatyczne przeżycia. Między dwoma bohaterami powoli nawiązuje się nić sympatii. Ich relacja nie będzie jednak usłana różami, bo ciężko im będzie wzajemnie się przed sobą otworzyć i zaufać. Dodatkowo, Numer 21 i Finley będą musieli między sobą konkurować, gdyż pierwszy z chłopców jest gwiazdą koszykówki. 

Matthew Quick nie skupia się jakoś mocno na akcji, bardziej pokazuje czytelnikowi emocje, przemyślenia, uniwersalne wartości. Autor chce zmusić odbiorcę do refleksji, do przemyślenia swojego życia, analizy tego, co można zrobić, aby stało się lepsze. Osobiście takie książki do mnie trafiają, motywują do zatrzymania się na chwilę w codziennym biegu życia i zastanowienia się co tak naprawdę jest dla mnie ważne.

Serio, może ta książka mnie nie porwała, ale źle nie było, nie męczyłam się z nią i nie chciałam rzucić za okno. A to już w porównaniu z "Poradnikiem pozytywnego myślenia" sukces :).

Moja ocena: 6/10

środa, 6 maja 2015

Victoria Aveyard - Czerwona królowa

Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Victoria Aveyard
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Otwarte



Kilka tygodni temu na blogach zawrzało. Swoją premierę miała "Czerwona królowa" - "Red Queen", nowość spod znaku wydawnictwa Otwartego. Do lektury zaczęła skłaniać już piękna okładka przedstawiająca ociekającą krwią koronę, ale czy zawartość była równie dobra?

Mare żyje w świecie, w którym ludzie są podzieleni na dwie kategorie: Czerwoni - słudzy i Srebrni, posiadający niezwykłe moce. Dziewczyna jest krnąbrna, niepokorna, trudni się kradzieżą. Wskutek wielu zawirowań Mare trafia na dwór królewski. Podczas wyboru żony dla przyszłego króla - Cala, w bohaterce ujawnia się moc, której jako Czerwona nie powinna posiadać. Mare zostaje zmuszona przez rodzinę panującą do udawania Srebrnej, zaginionej przedstawicielki jednego z ważnych w państwie rodów. Dziewczyna rozpoczyna nierówną walkę o przetrwanie na dworze, na szczęście ma kilkoro zwolenników, którzy tak jak ona chcieliby zniszczyć rodzinę królewską.



Czerwona królowa to kolejna młodzieżówka, w której główna bohaterka jest osobą niezwykle waleczną, pyskatą, odważną i oddaną sprawie. Bez wahania poświęca się w obronie swoich najbliższych, potrafi dostosować się do sytuacji, w której się znalazła, a jednocześnie zbiera siły i czeka na odpowiedni moment do ujawnienia swoich mocy. Innym znanym już motywem jest podział społeczeństwa na tych, którzy są panami - Srebrni i tych, którzy są uciemiężonym ludem - Czerwoni. Oczywiście tworzą się struktury, które mają na celu pokonanie Srebrnych i zakończenie terroru, ale ich działalność jest ogromnie utrudniona. 




"Czerwona królowa" jest dobrą młodzieżówką, posiadającą ciekawie skonstruowanych bohaterów. Są nieprzewidywalni, kierują się bardziej osobistymi pobudkami, a o swoich najbliższych walczą każdymi dostępnymi metodami. Nie cofną się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. 

Podsumowując, "Czerwona królowa" dołączyła do grona książek, na których kontynuację będę czekała z prawdziwą niecierpliwością. Jeżeli jeszcze nie znacie - polecam!

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 3 lutego 2015

Rainbow Rowell - Eleonora i Park

Tytuł: Eleonora i Park
Autor: Rainbow Rowell
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Otwarte

Premiera: 18.03.2015 r.


Cześć, dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o ostatnio przeczytanej książce, kolejnej pochłoniętej w jeden dzień. Chyba coś jest w tym, że dzięki czytnikowi czyta się znacznie szybciej, a może to po prostu urok tej książki nie chciał mnie wypuścić i musiałam ją przeczytać jak najszybciej?

Eleonora i Park są nastolatkami i oboje czują, że nie pasują do swojego świata. Poznają się przypadkowo, a wspólne podróże szkolnym autobusem stopniowo ich do siebie zbliżają. Zaczynają słuchać razem muzyki, czytać, a wreszcie dochodzą do wniosku, że chcą spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Niestety, Eleonora ma problemy, których wychowująca ją matka nie dostrzega. Dziewczyna, wraz ze swoim młodszym rodzeństwem musi skrywać się przed wiecznie pijanym ojczymem, który traktuje swoje przybrane dzieci jak śmieci. Eleonora może tylko pomarzyć o normalnym dorastaniu. Jej rude włosy, nieco większa sylwetka oraz przedziwny ubiór nie zyskują akceptacji u rówieśników i jest traktowana jak dziwadło. 

"Eleonora i Park" to piękna opowieść o przyjaźni w miłości i miłości w przyjaźni. O tym, że ktoś obok nas, pod swoją skorupą kryje naprawdę poważne problemy. O tym, że nastolatkowie potrzebują ogrom wsparcia i miłości ze strony najbliższych. Momentami śmieszy, za chwilę porusza, ale ani razu nie nudzi. Akcja prowadzona raz z punktu widzenia Eleonory, za chwilę przedstawiona przez Parka wciąga i mimo, że nie obfituje w dramatyczne wydarzenia, to i tak tę książkę czyta się z napięciem. 

Cóż więcej mogę dodać? Warto za półtorej miesiąca przyjrzeć się bliżej tej pozycji, mi pozostaje czekanie na premierę innych książek autorki :)

Moja ocena: 8/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 27 stycznia 2015

Colleen Hoover - Losing Hope

Tytuł: Losing Hope
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte

Premiera - 4.02.2015r.


Cześć! Witajcie po nieco dłuższej przerwie. Chcę Was powitać książką czytaną przedpremierowo w formie pdf, którą przyznam szczerze, pochłonęłam w jeden dzień, podobnie jak poprzednią książkę tej autorki czyli "Hopeless".

Książka rozpoczyna się ogromną tragedią Holdera: jego siostra popełnia samobójstwo. Utrata drugiej z najważniejszych dziewczyn w jego życiu jest dla niego bardzo trudna, powoli oswaja się ze stratą. Niestety, po drodze spotyka ludzi, dla których jego tragedia jest okazją do sensacyjnych plotek. Powrót do szkoły owocuje poznaniem Sky. Początki ich znajomości są trudne, gdyż oboje skrywają swoje tajemnice. Zarówno on, jak i ona są postrzegani przez rówieśników przez pryzmat zakłamanych informacji. Dopiero pogłębiająca się relacja nastolatków zaczyna na nich wpływać, zbliżają się do siebie i stają się dla siebie całym światem. Nagle oboje odkrywają straszną prawdę...

"Losing Hope" jest błędnie reklamowane jako "kontynuacja powieści Hopeless", gdyż nie dowiadujemy się z niej jak wygląda dalsze życie Sky, co porabia Dean Holder. "Losing Hope" jest za to doskonałym uzupełnieniem "Hopeless" gdyż wyjaśnia to, co zostało niedopowiedziane. Autorka przedstawia znaną już nam historię z perspektywy Holdera oraz z jego listów pisanych do siostry. Dowiadujemy się jakie emocje wzbudzały w nim kolejne wydarzenia znane z "Hopeless", co czuł spotykając się z Sky, jak bardzo trudno było mu odkrywać tajemnice z przeszłości. Dean Holder jest jeszcze bardziej idealnym (ale nie przesłodzonym) bohaterem, a opowiadana przez niego historia znowu mnie zachwyciła. Po raz kolejny mogę Wam szczerze polecić sięgnięcie po książki Colleen Hoover, jestem przekonana, że przypadną Wam do gustu :)

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę