Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akurat. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2016

Jonathan Holt - Carnivia. Rozgrzeszenie

Tytuł: Carnivia. Rozgrzeszenie
Autor: Jonathan Holt
Liczba stron: 397
Wydawnictwo: Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Niedawno nadszedł czas ostatniego spotkania z piękną, choć mroczną i zabójczą Wenecją. Miało to miejsce dzięki trylogii Carnivia. W poprzednich tomach Jonathan Holt umieszczał w tym włoskim mieście skomplikowane zagadki: zamordowana kobieta ubrana w sutannę, torturowanie córki amerykańskiego wojskowego. 

Tym razem Kat Tapo prowadzi śledztwo dotyczące rytualnego morderstwa: ofiara ma poderżnięte gardło i brak jej języka. Ta sprawa jest tym bardziej ważna, że denat był współwłaścicielem banku, prowadzącym negocjacje z bardzo bogatym Włochem. 

Inny bohater powieści, Daniele Barbo stworzył wirtualną wersję Wenecji, której celem było zachowanie anonimowości przez użytkowników, możliwość załatwiania prywatnych spraw bez obaw o odkrycie przez niepowołane osoby. Niestety, portal zaczyna być użytkowany do zamachów terrorystycznych, więc bohater ma mało czasu, aby zapobiec działaniom hakerów. 

W powieści pojawia się trzeci wątek, dotyczący prywatnego śledztwa prowadzonego przez Holly Boland. Kobieta odnajduje w rzeczach ojca dokumenty świadczące o tym, że odkrył jakiś spisek. Niestety, ze względu na jego chorobę nie może od niego zdobyć informacji. Podejrzenia bohaterki wzmacnia fakt, że bliski współpracownik ojca zginął w wypadku szybko po wykryciu tego spisku, ojciec zaś doznał wylewu, który mógł być wywołany przez wstrzykniętą substancję. 

Te trzy wątki zgrabnie się ze sobą zazębiają, a bohaterowie walczą z czasem, aby jak najszybciej odkryć prawdę. Nawet nie przeczuwają, jakie konsekwencje będzie miało ujawnienie niektórych faktów. Ta część jest chyba najbardziej obfitująca w akcję, autor wplata wątki polityczne, które w ogromnej mierze wpływają na bieg wydarzeń. Powieść biegnie bardzo płynnie, czyta się ją niemal bez odrywania, co chyba będzie najlepszą rekomendacją :).

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję 

czwartek, 19 marca 2015

Jonathan Holt - Carnivia. Herezja

Tytuł: Carnivia. Herezja
Autor: Jonathan Holt
Liczba stron: 429
Wydawnictwo: Akurat


Ostatnio po raz drugi zanurzyłam się w dwóch równoległych światach: realnej Wenecji i wirtualnego miasta stworzonego przez genialnego Daniele Barbo. Carnivia znowu próbowała podbić moje serce, ale czy tym razem skutecznie?

Autor znowu stworzył dwie odrębne historie, nad którymi pochylają się śledczy. Ta główna to zniknięcie Mii, córki amerykańskiego wojskowego. Dziewczyna jest wychowana według sztywnych, żołnierskich zasad, więc wydawałoby się, że jej zniknięcie to próba zaczerpnięcia odrobiny swobody. Jak się niestety okazuje, dziewczyna została porwana, a użytkownicy Carnivii dostają kolejne informacje o emisji filmików z torturowania Mii. Zamaskowani oprawcy stosują wobec niej praktyki stosowane przez CIA, które według tej agencji można stosować na więźniach. Szybko można jednak zauważyć, że wszelkie działania dążą do zniszczenia psychicznego i fizycznego więźnia, do odebrania mu resztek człowieczeństwa i godności. 


Drugą sprawą jest odnalezienie szczątków na terenie budowy. Śledczy próbują ustalić, czyje ciało zostało porzucone kilkadziesiąt lat wcześniej i jak doszło do śmierci. Okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana i jest w nią zamieszana spora grupa ludzi. Kat Tapo, Aldo Piola i Holly Boland muszą rozwikłać obie zagadki, zwłaszcza że torturowanie Mii przybiera na sile, a dwie osoby pracujące przy sprawie zwłok zostają znalezione martwe.

Po raz kolejny spotkałam ciekawych bohaterów, ale moją uwagę najbardziej zwrócili Kat i Daniele. Ona - borykająca się z problemami z szefem, z którym połączył ją wcześniej romans, mająca złą reputację wśród kolegów z pracy i konflikt z Holly. On - geniusz, który dba o Carnivię jak o swoje najdroższe dziecko, dla którego poświęcił wszystko. Ciągle zmaga się ze swoim wyobcowaniem, jest niechętny stróżom prawa, bardzo trudno jest mu komukolwiek zaufać. 


Książka dostarcza czytelnikowi wielu faktów i muszę przyznać, że kilkakrotnie zgubiłam się w fabule i wzajemnych powiązaniach między drugoplanowymi bohaterami. Zdecydowanym minusem książki był wątek odnalezionych szczątków, który był przeprowadzony po prostu nudno i nie wywarł na mnie żadnych emocji. Inaczej sprawa ma się ze sprawą Mii, której przyglądałam się z zapartym tchem i właściwie ten wątek uratował całą książkę.

Mimo, że ta książka była słabsza od poprzedniczki, to nadal uważam, że warto wkroczyć do świata Carnivii, gdyż ta historia posiada naprawdę wiele atutów. Mam nadzieję, że część 3 mnie zachwyci i czekam na nią z prawdziwą niecierpliwością.

Moja ocena: 6,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki









Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 13 stycznia 2015

Tina Reber - Próba uczuć

Tytuł: Próba uczuć
Autor: Tina Reber
Liczba stron: 511
Wydawnictwo: Akurat


Kilka miesięcy temu pisałam Wam o "Miłości bez scenariusza", czyli bardzo dobrej obyczajówce o miłości. Uczucie między przystojnym, bogatym i rozchwytywanym aktorem, a zwyczajną barmanką było opisane w nieco schematyczny, ale jednak wciągający sposób. Z ogromnym zaciekawieniem rozpoczęłam lekturę kontynuacji, która niestety, okazała się nieco słabsza.

Przede wszystkim, zabrakło mi tego pięknego, romantycznego napięcia, tych chwil emocji opisanych w subtelny, delikatny sposób. W tej części, mimo że Taryn i Ryan nadal mocno się kochają, to autorka skupiła się tylko i wyłącznie na miłości fizycznej. Trochę mnie to zniesmaczyło, zwłaszcza gdy co trzeci rozdział kończył się sceną łóżkową. 


Bardzo dobrym zabiegiem ze strony autorki było za to bliższe zwrócenie uwagi na losy przyjaciół Taryn i Ryana. Ich problemy, konflikty, uczucia były odskocznią od głównych bohaterów, którzy również borykają się z własnymi problemami, organizacją ślubu, wszelkimi sprawami okołoślubnymi. Jakby tego było mało, Taryn prześladują dziwne sny z udziałem jej ojca i tajemniczego mężczyzny. Rozwiązanie zagadki jest dla bohaterki ogromnym szokiem. 

Cały czas bardzo ważny w książce jest wątek, który najbardziej mnie zainteresował czyli kulisy sławy. Aktorzy i ich partnerzy gdy chcą zawrzeć małżeństwo, zostają zmuszani do podpisywania intercyz. Najlepiej, jeżeli są stanu wolnego, gdyż wzrasta ich popularność, a fanki wręcz szaleją na punkcie przystojnych aktorów. 


Książka jest trochę słabsza niż jej poprzedniczka, ale ciekawie było zobaczyć, jak autorka postanowiła namieszać w życiu Taryn i Ryana i jak zakończyła ich losy. Jeżeli tylko spodobała Wam się "Miłość bez scenariusza" to gorąco polecam sięgnięcie i po tę książkę.

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 6 stycznia 2015

Cecelia Ahern - Love, Rosie

Tytuł: Love, Rosie
Autor: Cecelia Ahern
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Akurat


Podejrzewam, że większości z Was nie trzeba przedstawiać Cecelii Ahern. Autorka ma w swoim dorobku między innymi zekranizowaną kilka lat temu "P.S. Kocham cię", a niedawno na ekrany kin weszła kolejna ekranizacja jej powieści - "Love, Rosie". W związku z tym poprzedni tytuł, czyli "Na końcu tęczy" został zmieniony na "Love, Rosie" i pod taką nazwą funkcjonuje teraz zarówno wersja książkowa, jak i filmowa.



Alex i Rosie od najmłodszych lat byli najlepszymi przyjaciółmi. Zawsze nierozłączni, wszystkie życiowe radości i niepowodzenia przeżywali razem. Wszystko zmienia się w chwili, gdy wskutek wyjazdu Alexa muszą się rozłączyć. Dodatkowo Rosie staje się nastoletnią samotną matką. Alex pnie się po szczeblach kariery, podczas gdy ona zajmuje się maleńką Katie. Rosie ciągle marzy o pracy w branży hotelarskiej, a uwieńczeniem jej marzeń byłby własny hotel. Alex przeżywa za to różnorakie problemy uczuciowe i pakuje się w nieodpowiednie związki. Mimo setek kilometrów przyjaciele wciąż się wspierają, mimo częstych nieporozumień ciągle mogą na siebie liczyć.



Alex i Rosie są przykładem przyjaciół, którzy są dla siebie najważniejsi. Oczywiście chyba żadna przyjaźń damsko - męska nie może trwać bez choćby otarcia się o miłość, więc bohaterowie również tego doświadczą. Niestety, ani on, ani ona nie potrafią zrobić pierwszego kroku i ich losy ciągle się mijają.

Książka jest napisana w formie listów i e - maili. Bohaterowie korespondując ze sobą opowiadają sobie nawzajem swoje losy, porażki i wyjątkowe momenty. Wbrew pozorom taka konstrukcja powieści nie przeszkadza w lekturze, wręcz ją przyśpiesza. Całość czytało się naprawdę błyskawicznie, zwłaszcza, że książka jest wciągająca a perypetie Alexa i Rosie bardzo mi się spodobały.

Po przeczytaniu ksiażki zdecydowałam się również obejrzeć film. Bardzo spodobała mi się obsada aktorska, ale miałam kilka zastrzeżeń do zmian w fabule. Zdecydowanie największym zgrzytem było połączenie dwóch postaci (ojca dziecka Rosie i jej męża) w jedną. 



Tę książkę czytało się z prawdziwą przyjemnością, a wykreowane przez autorkę postacie, mimo dosyć długiego czasu od przeczytania nadal tkwią w mojej pamięci. Jest to piękna powieść o przyjaźni, miłości, szukaniu szczęścia, do której na pewno będę wracać w momentach, w których będę potrzebowała pewnej bajkowości. 

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

wtorek, 21 października 2014

Tove Alsterdal - Grobowiec z ciszy

Tytuł: Grobowiec z ciszy
Autor: Tove Alsterdal
Liczba stron: 495
Wydawnictwo: Akurat
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoakurat.pl



Rodzina jest dobrym materiałem, aby zbudować fabułę do książki. Czy to obyczajówka, czy thriller, te kilka postaci powiązanych ze sobą dają ogromne pole do popisu. Tove Alsterdal w swojej książce "Grobowiec z ciszy" wykorzystała rodzinę, obdarzyła sekretami i tajemnicami, które idąc w głąb książki są coraz bardziej przerażające. 

Katrine postanawia zająć się chorą matką i uporządkować jej sprawy. W domu odnajduje coś, co z miejsca ją intryguje: propozycję sprzedaży posiadłości, o której posiadaniu nigdy matka nie wspominała. Jakby tego było mało, oferta kupna opiewa na ogromną kwotę. Zaciekawiona Katrine postanawia odwiedzić te miejsce i poszukać swoich korzeni. Okazuje się, że dom jest już ruderą, a sąsiedzi wyjawiają kobiecie przeszłość jej rodziny i innych mieszkańców wioski. Miejscowi żyją niedawnym brutalnym morderstwem samotnego byłego sportowca. Katrine zaprzyjaźnia się z lokalnym emerytowanym policjantem oraz jego rodziną. Kobieta wyjeżdża do Rosji, aby tam szukać śladów swojego dziadka i jego historii z lat 30. XX wieku. 

Powieść jest bardzo wciągająca, razem z Katrine odkrywamy przeszłość jej rodziny i zagadki sprzed lat. Ogromnie żałuję, że zaplanowałam ją sobie na weekend, podczas którego nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie, bo pochłonęłabym ją w jeden dzień. 

Dużym plusem jest dokładne scharakteryzowanie wioski i jej mieszkańców. Ich sylwetki są zarysowane bardzo konsekwentnie - albo są od początku do końca gadułami, albo skrywają sekrety swoje i sąsiadów bardzo głęboko. Katrine została wykreowana jako bohaterka uparta, nieco wścibska, bardzo mocno nastawiona na odszukiwanie swojej rodziny. Bardziej liczą się dla niej historia, pamięć, tradycja, niż pieniądze. Chce nie tylko poznać losy przodków, chce także je zrozumieć.

W powieści nie brakuje oczywiście momentów, w których czytelnik może odczuć mroźny klimat, poczuć dreszczyk emocji. Jest to jednak tylko dreszczyk, bo ta książka bardziej jest historią rodzinną, poszukiwaniem prawdy o sobie niż pełnoprawnym thrillerem. Nie nastawiajcie się na taką literaturę, nastawcie się lepiej na bardzo dobrą książkę, która nieco miksuje gatunki. Będziecie zadowoleni :)

Moja ocena: 7,5/10 

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

środa, 27 sierpnia 2014

Tina Reber - Miłość bez scenariusza

Tytuł: Miłość bez scenariusza
Autor: Tina Reber
Liczba stron: 671
Wydawnictwo: Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl


Ostatnio zachorowałam na totalny niechcemisizm. Książki, nawet te dobre czytałam długo, kolejne strony, mimo wciągającej akcji wręcz się wlokły. Na szczęście trafiłam na "Miłość bez scenariusza", która przełamała moją niechęć do czytania. Otworzyłam książkę i zamknęłam ją dopiero po ponad 400 stronach nieprzerwanej lektury. Dawno, bardzo dawno tak nie miałam, Ryan i Taryn (no dobra, głównie Ryan <3) tak mną zawładnęli, że absolutnie nie chciałam się z nimi rozstawać. 

Kim jest ten męski bohater? To gwiazda filmowa, przystojniak, który może się pochwalić uwielbieniem ze strony wielu kobiet. Nawet gdy kręci film w miasteczku aż roi się od jego fanek. Wyjątkiem jest właśnie Taryn, która nie rozumie zachwytu Ryanem. Dodatkowo kobieta konsekwentnie odrzuca wszystkich adoratorów - niedawno została bardzo skrzywdzona. Zrządzeniem losu Ryan dosłownie wpada na Taryn podczas ucieczki przed fankami, a ona udziela mu schronienia w swoim barze. Oboje boją się zaufać, boją się tego, co zaczyna się między nimi rodzić, ale miłość staje się silniejsza niż wszystko inne. Oczywiście życie rzuca im kłody pod nogi w postaci innych osób, ale czy miłość nie powinna zwyciężać wszystkich przeciwieństw?

Bałam się trochę tej książki, bo mimo, że fabuła jest ciekawa, to rozpisanie tego na tyle stron może już powodować dłużyzny, nudę i zniechęcenie czytelnika. Dla mnie i te blisko 700 stron to mało, bo powieść czyta się błyskawicznie. Autorka ukazuje blaski i cienie sławy, z tym że tych drugich jest znacznie więcej. Wieczne ucieczki przed paparazzi, którzy za wszelką cenę chcą zdobyć zdjęcie, najlepiej te kompromitujące. Brak prywatności, możliwości spokojnego spaceru z ukochaną osobą. Tabloidy, które potrafią rozdmuchać każdą plotkę również są minusem popularności. Ileż to razy wchodzimy na pudelka, czy inne serwisy plotkarskie i mimo wszystko z zaciekawieniem śledzimy życie gwiazd? W "Miłości bez scenariusza" Tina Reber przedstawia, jak łatwo jest zmanipulować opinię publiczną, jak łatwo przekazać nieprawdę, w którą uwierzą niemal wszyscy. 

Okej, ta książka jest przewidywalna, bardzo przewidywalna. Zawiera wszystkie cechy charakterystyczne dla romansideł, parę która nie powinna być razem, miłość, która nie powinna była się zdarzyć. Zawistni ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć związek: obecni. Najlepsi przyjaciele, którzy nigdy do tego nie dopuszczą i stanowią ogromne wsparcie w trudnych momentach: obecni. Autorka podała to jednak w taki sposób, że nie czułam przesytu, nie przeszkadzała mi ta lekka wtórność. Sprawdzona historia w nowym opakowaniu była podana nadzwyczaj dobrze!

Podsumowując, "Miłość bez scenariusza" to romansidło, które jest naprawdę rewelacyjne. Bawiłam się przy niej świetnie, a kończąc lekturę żałowałam, że nie mogę od razu sięgnąć po drugi tom. Tęsknię za bohaterami, ich problemami i radościami. Oby tylko kontynuacja trzymała poziom :)

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki

 
Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

sobota, 28 czerwca 2014

Sarah Lotz - Troje

Tytuł: Troje
Autor: Sarah Lotz
Liczba stron: 479
Wydawnictwo: Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl




"Troje" to jedna z najgłośniejszych książek ostatnich tygodni. Zaczęło się od w mojej ocenie naprawdę świetnie przygotowanej akcji promocyjnej. Wszystko było owiane tajemnicą, a zarówno fragment, jak i wersja finalna dotarły do mnie w czarnych kopertach, co zdecydowanie przyciągnęło uwagę mojej poczty ;). Mówiąc o oprawie graficznej nie sposób podać dużego plusa i większego minusa tego wydania. Plusem są czarne brzeżki stron, z którymi do tej pory się jeszcze nie spotkałam.Dzięki temu książka wygląda bardziej interesująco. Niestety, te wrażenie psuje okładka, która moim zdaniem jest kiepsko wykonana. Na szczęście, w środku jest już lepiej :)

Cztery katastrofy lotnicze. Tylko trzy osoby, dwóch chłopców i dziewczynka zdołało przeżyć wypadek bez szwanku. Zostają nazwani cudownymi dziećmi, "Trojgiem". Religijni fanatycy, którzy opierają się na ostatnich słowach Amerykanki - Pam uważają, że jest jeszcze czwarty ocalony, a cała czwórka to Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Wskazuje na to nie tylko liczba ocalonych, ale również kolory na samolotach odpowiadające kolorom przedstawionym w Apokalipsie. Jeszcze inni uważają, że dzieci zostały opanowane przez Obcych. Jaka jest prawda o Czarnym Czwartku - dniu, który wstrząsnął światem? Próbuje do niej dojść Elspeth Martins, dziennikarka pisząca książkę na podstawie rozmów i wspomnień z bliskimi ofiar. 

W powieści została zastosowana metoda "książki w książce". Nie jest to jednak normalna historia z narracją, wypowiedziami bohaterów, a raczej przedstawianie wydarzeń z perspektywy kilku postaci związanych z ofiarami wypadku i ich bliskimi. Część jest w formie wywiadów, luźnych relacji, ale pojawia się również zapis z czatu internetowego. (Może to irytować osoby, które lubią spójną narrację w książce, bo tutaj tego na pewno nie znajdą). Do głosu doszli najbliżsi "Trojga", którzy obserwują dziwne zachowanie dzieci i są nim autentycznie przerażeni. 

Ciekawym wątkiem jest też wpływ mediów na życie rodzin ocalonych dzieci. Z dnia na dzień stają się celebrytami, zapraszanymi do wielu programów. Ich życie zostaje odarte z prywatności, nie mogą wyjść nawet do sklepu, żeby nie zostać rozpoznanym. Pod domami koczują paparazzi, którzy chcą zrobić jak najlepsze ujęcie "cudownych dzieci". 

Czy cztery wielkie katastrofy, na czterech różnych kontynentach są przypadkiem, czy celowym działaniem? W jaki sposób z trzech wypadków wyszło bez szwanku trzy osoby, co jest niemożliwe? Czy samolot spadł w Lesie Samobójców, bo pilot chciał się zabić? Czy katastrofa mogła wydarzyć się przez stado ptaków? Kim, albo czym są "Troje"? Książka jest pełna znaków zapytania, ale z biegiem wydarzeń coraz bardziej rozjaśnia nam akcję. Niestety, wiele spraw zostało niewyjaśnionych, zostawionych do interpretacji dla czytelnika.

Podsumowując, książka okazała się naprawdę dobra, aczkolwiek tak jak wspomniałam, zabrakowało mi wyjaśnienia wszystkich wątków. Było kilka dłużyzn, trochę napięcia i dużo przelanej krwi. Z pewnością "Trojgiem" będą zachwyceni fani teorii spiskowych, gdyż tutaj mamy ich pod dostatkiem. Mi się podobało, więc mimo niedociągnięć zdecydowanie polecam!

Moja ocena: 7,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki



Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 27 grudnia 2013

Peter Higgins - Czerwony golem

Tytuł: Czerwony golem
Autor: Peter Higgins
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: Muza/Akurat
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl




"Czerwony golem" to kolejny debiut, na jaki ostatnio natrafiłam. Połączenie kilku gatunków, czyli science fiction, fantasy i thrilleru zdecydowanie przyciąga, bo bardzo lubię takie miszmasze.

Główny bohater, śledczy Łom dostaje do wykonania bardzo ważne zadanie, które może zaważyć na jego dalszej karierze i wybić go na wyżyny. Musi odnaleźć Józefa Kantora, jednego z najbardziej niebezpiecznych ludzi w Mirgorodzie. Misja jest niebezpieczna, a w jej realizacji nie może Łomowi nikt pomóc. Nieoczekiwanie na jego drodze staje Marusia, dziewczyna obdarzona niezwykłymi zdolnościami. Autor serwuje nam również Upadłe Anioły, golemy i nadprzyrodzone umiejętności. Do tego bardzo dużo tajemniczości i grozy. 

Akcja książki kojarzy mi się z czymś ogromnie ponurym, i co najważniejsze niestety pod kilkoma względami bardzo realnym. Rosja została przedstawiona jako państwo, w którym nie ma sprawiedliwości, panuje totalitaryzm, na każdym kroku czają się niebezpieczeństwa i ograniczenia. Zło jest wszędzie i ta książka jest nim wręcz przesycona. 

Czuję niedosyt. Coś nieokreślonego na pewno czeka w kontynuacji powieści Petera Higginsa, może autor zwróci uwagę na nierozwiązane kwestie, wróci do wyjaśnienia tła niektórych wydarzeń z pierwszej części, co zdecydowanie przyczyni się do lepszego zrozumienia (przynajmniej przeze mnie) o co właściwie chodziło w "Czerwonym golemie".

Moja ocena: 5,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę

piątek, 20 grudnia 2013

Jonathan Holt - Carnivia. Bluźnierstwo

Tytuł: Carnivia. Bluźnierstwo
Autor: Jonathan Holt
Liczba stron: 399
Wydawnictwo: Akurat/Muza
Źródło okładki: http://lubimyczytac.pl



"Carnivia. Bluźnierstwo" to jedna ze zdecydowanie ciekawszych premier ostatnich dni. Zapowiedzi przedstawiały ją jako naprawdę smakowitą pozycję, dodatkowo fakt, że prawa do wydania zostały sprzedane do 16 krajów jeszcze przed ukazaniem się książki sprawił, że stała się moim "must have". Dostałam, przeczytałam i...?

...jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Króciutko o fabule: W Wenecji, w święto La Befana zostaje znalezione ciało kobiety ubranej w sutannę. Jest to dla śledczych pewna podstawa, aby sądzić, że przyczyną morderstwa mogło być zabronione przez Kościół kapłaństwo kobiety. Sprawa zostaje przydzielona Kat, dla której szybkie ujęcie mordercy może być przełomem w karierze. Holly z kolei jest podporucznikiem armii USA. Od pierwszego dnia w nowej pracy musi zmierzyć się ze sprawą dotyczącą wojny w byłej Jugosławii. Nieoczekiwanie losy Kat i Holly zaczynają się zazębiać, a kobiety muszą zacząć współpracować, zwłaszcza że będą musiały chronić siebie nawzajem przed odwetem...

Początkowo akcja toczy się nieco przydługo, ale gdy już zostaniemy wciągnięci w sieć intryg to wszystko błyskawicznie przyśpiesza. Autor skonstruował misterne nitki intrygi, które dążą do wspólnego finału. Pozornie wydawałoby się, że nic nie jest ze sobą powiązane, ale zakończenie może zaskoczyć. O postaciach póki co nie będę się wypowiadać, zaczekam z ich oceną do lektury kolejnego tomu :).

Jonathan Holt miał świetny pomysł w wprowadzeniem w swoją powieść portalu Carnivia. Czym jest Carnivia? Stroną, w której można przeprowadzać wirtualne spotkania, gdyż Wenecja jest tak świetnie odwzorowana, że można po niej spacerować. Co najważniejsze, można wejść do Carnivii incognito, a przechowywane informacje są ściśle tajne. Fani plotek też są usatysfakcjonowani - po wpisaniu nazwiska można o jakiejś osobie dowiedzieć się gorących newsów. Wszystko to sprawia, że jest to superportal, a jego założyciel wpada w konflikt z prawem. 

Podsumowując: "Carnivia. Bluźnierstwo" to bardzo dobry debiut. Świetna, trzymająca w napięciu akcja, intryga oparta na wielowątkowości tworzącej się w spójną całość plus ciekawie skonstruowane postacie musiały przynieść sukces. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, oby równie "smaczną" jak pierwsza część.

Moja ocena: 8,5/10

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki


Fakt ten nie wpływa na moją ocenę