Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UNT. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2015

Live Love Polish: Spring pastel distressed nails

Hej hej :)
Dziś zdobienie, które postanowiłam zrobić na żółtej bazie, którą pokazywałam ostatnio :) Dobrałam do niej dwa inne słodkie kolory UNT i powstało coś wesołego i wiosennego. Pierwszy manicure zrobiony techniką distressed czyli tzw metodą suchego pędzla pokazywałam i opisałam TUTAJ :)
Tym razem zmiana polega tylko na ułożeniu "wzorków", zamiast wzdłuż, zrobiłam taką niby skośną kratę. Kolory są trzy: żółty bazowy, a do zdobienia fiolet i róż, ale dzięki zachodzeniu ich na siebie powstaje wrażenie jakby tych kolorów było więcej :) Tak przy okazji, kolorystyka najlepiej oddana jest na 1 i 2 zdjęciu.
Mani wykończyłam topem matującym, bo według mnie bardziej tutaj pasuje niż błysk :)

Użyłam:
żółta baza - UNT Ideal
fiolet - UNT Illusion
róż - UNT Girl Code
top matujący Catrice

Co myślicie o takim mani? :)





sobota, 21 marca 2015

Live Love Polish: UNT Ideal

Hej :) 
To już ostatni UNT z mojej gromadki... Ideal to bardzo przyjemny w kolorze żółtek :) Jest dość jasny, ale nie podbity bielą, więc nie jest z tych rzucających się w oczy, a raczej z tych spokojnych, delikatnych. Odcień taki słoneczny, przyjemny, w niektórym świetle wydaje mi się ciut jakby piaskowy.
Aplikacja jak to przystało na żółty lakier super nie jest, ale nie jest też tak najgorzej. To krem, a nie pastel, więc nie ma typowych dla pasteli problemów. Pierwsza warstwa może trochę smużyć, ale z kolejnymi jest już lepiej. Nie zastyga bardzo szybko, więc jest czas na jakieś tam poprawki. U mnie widzicie trzy warstwy bez topu, ale nie wykluczone, że niektórym potrzebny byłyby cztery. Schnie. mam wrażenie trochę. dłużej od poprzedników, ogólnie najbardziej formułą przypomina mi Cali Dreams.
Dostępny na Live Love Polish, aktualnie w obniżonej cenie :)

Dobrze mi się go nosi, a wy lubicie żółte lakiery? :)






Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 7 marca 2015

Live Love Polish: UNT Girl Code

Hej :) Ciąg dalszy różowości, dziś przedstawiam UNT Girl Code.
Cóż tu dużo pisać - uroczy, ciepły róż, zgodnie z nazwą baaaardzo dziewczęcy :) Nie jest zbyt jasny, pastelowy, nie jest także zupełnie delikatny, bo czasem wyjdzie z niego taka nutka jaskrawości. Słodki i cukierkowy :) Mimo, że ma dużo ciepłych tonów nie jest to odcień brzoskwiniowy. Kolor kojarzy mi się z takim mocno zabielonym koktajlem truskawkowym, mniam! :)
Jest to typowo kremowy lakier o przyjemnej formule. Nakłada się dobrze, bez smug. Jeśli chodzi o krycie to mogą wystarczyć dwie grubsze warstwy, a mogą to być trzy cieńsze. Ja polecam druga opcję, którą właśnie widzicie na zdjęciach - bez topu. Ładnie błyszczy i jak na trzy warstwy dość szybko wysycha, choć przez dłuższy czas trzeba uważać na takie mocne wgniecenia.
Można go zakupić w sklepie Live Love Polish - aktualnie jest w promocji i kosztuje 6,99 dolara :)

 





Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 28 lutego 2015

Live Love Polish: UNT Illusion

Hej :)
UNT Illusion to jasny, ciepły odcień fioletu, myślę, że śmiało można go nazwać wrzosowym. Nie jest taki zupełnie jaśniutki, ale też jeszcze nie podchodzi wg mnie pod średniociemny. Ma sporo różowych nut, jest delikatny, aczkolwiek czasem w odpowiednim świetle nabiera trochę mocy. Świetny wiosenny kolor, choć latem do opalonej skóry też będzie idealny :)
Z wszystkich dotychczasowych UNT to właśnie ten jest najbardziej rozbielony/kredowy, myślę, że jego już można określić pastelem, choć znam oczywiście bardziej kredowe lakiery. Ten jest taki umiarkowany, stąd i aplikacja nie była uciążliwa, była w porządku. Formuła nie jest gęsta ani smużąca, za to krycie jest dobre, może nawet bardzo dobre, bo dwie warstwy, które widzicie bez topu są zupełnie wystarczające :)
Kolejny fajny lakier UNT, który można znaleźć na Live Love Polish :)





Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

czwartek, 26 lutego 2015

Live Love Polish: Saran wrap nail art

Hej hej :)
Dziś mój debiut w pewnej technice zdobienia paznokci, a mianowicie chodzi o saran wrap. Metoda znana i lubiana, jak się okazało również prosta i szybka - nie wiem czemu tyle zwlekałam z jej wypróbowaniem :D
Użyłam dwóch lakierów UNT z ostatnich postów, wydaje mi się, że fajnie do siebie pasują :) Efekt kojarzy mi się trochę z ogniem, ale akurat nie było to zamierzone :D
Pewnie większość wie na czym polega saran wrap, ale w skrócie napiszę. Malujemy paznokcie kolorem bazowym (u mnie koral) i czekamy, aż dobrze wyschnie. Następnie malujemy warstwę drugim kolorem (pomarańczowy), ale tylko na jednym paznokciu. I tu zaczyna się zabawa. W międzyczasie przygotowujemy sobie kilka kawałków bezbarwnej folii spożywczej. Z tych kawałków robimy kulkę, czyli folię należy zmiąć, tak by powstały na niej nieregularne "zgrubienia". I taką kulką kilka razy ciapiemy na mokrym lakierze na paznokciu - folia go częściowo zbiera, tworząc plamki z bazowego koloru :) powtarzamy z resztą paznokci i gotowe :) Ja oczywiście wykończyłam mani topem.
Jedną kulką folii robiłam jeden lub dwa paznokcie. Drugi lakier nie musi być nałożony idealnie jednolicie (bez smug), to nie ma większego znaczenia, za to radziłabym malować tak, żeby nie zostawiać niedomalowanych boków i przy skórkach.
Metoda daje spore możliwości, zarówno w doborze kolorów, jak i plamek, bo możemy je robić różnie w zależności od stopnia zmięcia kulki i ilości powtórzonych odbić na paznokciu. Ja na pewno będę jeszcze eksperymentować :)
Jeśli macie jakieś wątpliwości czy pytania to oczywiście odpowiem w komentarzach :)

Użyłam:
koralowy - UNT Key To Success
pomarańczowy - UNT On The Horizon
top coat

 






poniedziałek, 23 lutego 2015

Live Love Polish: UNT Key To Success

Hej :)
Pokazywałam już kilka lakierów UNT, mam jeszcze trzy kolejne, ale chyba ten będzie faworytem :D Może dlatego, że dawno takiego odcienia nie nosiłam i zatęskniłam, a może po prostu dlatego, że uwielbiam wszelkie możliwe odcienie czerwieni ;)
UNT Key To Success to prześliczny koralowy lakier. Taka mieszanka jaśniejszej czerwieni z odrobiną różu, pomarańczu. Soczysty, widoczny, ale nie przesadnie jaskrawy. Kolor jest dobrze oddany na zdjęciach,  zwłaszcza na drugim. Jedynie mam wrażenie, że na żywo jest ciut jaśniejszy, minimalnie rozbielony, bardziej tak jak na zdjęciach wyszła butelka :) Przypomina mi nieco mojego ulubieńca Orly Teeny Bikini, choć są inne. No dla mnie jest cudny, świetnie mi się go nosiło :)
Aplikacja również rewelacja, pod tym względem jest najbliższy The Frog Prince. Bardzo przyjemna kremowa formuła, maluje się jak po maśle. Jedna warstwa wygląda bardzo dobrze, nie ma smug, ale końce delikatnie prześwitują. Po dwóch warstwach jest już perfekt :) Właśnie dwie warstwy bez topu widzicie na zdjęciach, z tym, że nie wiem czemu, ale na zdjęciach wychodzi bardziej transparentny i zarazem ciemniejszy, o czym już wspominałam. Schnie fajnie i ma ładny połysk, więc top można sobie darować, choć jak ktoś lubi to też nie zaszkodzi ;)
Do kupienia na Live Love Polish :) Przypominam o kodzie zniżkowym COLORFOREVER :)

 





Lakier został mi wysłany do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 18 lutego 2015

Live Love Polish: UNT On The Horizon

Cześć :)
Mam kolejny lakier w optymistycznym kolorze, trzeba przywoływać wiosnę, a co! :) Tym razem będzie to kolor pomarańczowy.
Lakier to UNT On The Horizon, oczywiście ze sklepu Live Love Polish, gdzie akurat jest w promocji :) Nie jest to pomarańcz typowy - ciemny, ani też pastelowy rozbielony. Jako, że pojęcie koloru brzoskwiniowego jest dość szerokie, to myślę, że można go do tej grupy zaliczyć. Jest cholernie trudny do złapania na zdjęciach, wychodzi bardzo przekłamany. Poprawiłam kolor w miarę możliwości, myślę, że teraz jest całkiem ok, ale stuprocentowego przekonania nadal nie mam. Patrzę na dłonie i na monitor i sama już nic nie wiem :D Tak czy siak podoba mi się, też dlatego, że jest taki zmienny.
Jest bardzo podobny do tego Rimmela, ale jednak Rimmel jest ciut jaśniejszy, delikatniejszy i z kropelką różu więcej.
Tym razem trochę słabsze krycie, ogólnie formułą najbardziej przypomina mi Cali Dreams, oba są takie trochę bardziej transparentne, mniej kremowe i schną ciut wolniej niż pozostałe UNT, którymi do tej pory malowałam Na zdjęciach widzicie trzy warstwy bez top coatu, ładnie błyszczy sam :) Raczej nie smuży i ładnie się poziomuje. Znowu w pędzelku były 2-3 zmierzwione włoski, ale po wyrwaniu pęsętą jest ok :D

Nosicie pomarańczowe lakiery? :) mam wrażenie, że to mało popularny kolor na paznokciach...





Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

środa, 11 lutego 2015

Live Love Polish: Green water marble decals

Hej :)
Lakierowe naklejki stają się coraz bardziej popularne, zwłaszcza te stempelkowe. A ja dziś pokażę zdobienie, w którym naklejki lakierowe połączone są z metodą water marble :) Widziałam juz takie kilka razy i strasznie chciałam spróbować.
Jak to się robi? Wszystko tak jak przy zwykłym water marble czyli woda, wkrapianie lakierów, mieszanie wymyślonych wzorów. I teraz zmiana - zamiast zanurzania paznokcia po prostu czekamy, aż nasz lakier zaschnie na powierzchni wody. To chwilę trwa, ale dokładnie nie powiem, bo nawet jakoś nie sprawdzałam, zresztą pewnie każdy lakier ma swoje tempo. Musimy wyczuć moment kiedy naklejka jest gotowa, jeśli wyschnie za mało powygina się nam w palcach, może nawet zniszczy, a jeśli za bardzo - będzie trudna do ułożenia na paznokciu. Ja zrobiłam takich naklejek kilka ( równocześnie w kilku kubkach, więc idzie sprawnie dość) i były różne, jedne cieńsze, inne grubsze... Jedną wyciągnęłam mniej zaschniętą i prawie bym ją zniszczyła, ale za to super się nakładała. Inne gorzej. Naklejki umieszczałam na wyschnięty lakier, który nosiłam wcześniej (miętowy UNT). Jeśli był problem z "przyklejeniem" brzegów używałam suszarki do włosów, pod wpływem ciepła naklejka miękła i łatwiej ją było dopasować. Pojawiło się niestety trochę bąbelków. Na jednym paznokciu zrobiłam próbę i pod naklejkę położyłam warstwę lakieru bezbarwnego, klei się niby lepiej, ale bąble były jeszcze większe. Na szczęście top idealnie je zakrył, nie są widoczne nic, a nic, nawet z bliska.
Naklejki w porównaniu z tradycyjnym water marble mają i plusy i minusy. Plusem na pewno jest możliwość większego zaplanowania konkretnych wzorów i ułożenia ich na paznokciach. Wycinamy, układamy jak nam pasuje. Drugi plus to większa czystość przy robieniu. I chyba tyle. Mam wrażenie, że zanurzanie może iść nawet sprawniej, fakt, czyszczenia więcej, ale teraz można użyć popularnych baz peel off, wraz z którymi szybko usuniemy lakier z palców. Nie pojawiają się bąble. Nie wiem czy jeszcze będę robić naklejki... choć w sumie z innymi lakierami może być nieco inaczej, można spróbować zrobić naklejki cieńsze/elastyczniejsze.
Jeśli macie jakieś pytania odpowiem w komentarzach :)
Za to samo mieszanie wodnych wzorków - ach uwielbiam :D efekty są tak nieprzewidywalne :) Ja użyłam trzech lakierów UNT w odcieniach zieleni. Na pierwszy rzut oka niekoniecznie do siebie pasują. Zwłaszcza delikatna, chłodna mięta do ciepłego i żywego "seledynu". Ale jest jeszcze najciemniejsza zieleń, która pasuje do obu. Zaryzykowałam i bardzo mi się ten efekt kolorystyczny spodobał, wyszło chyba dość ciekawie :) Na żywo (jak to bywa z zieleniami) paseczki są jeszcze wyraźniejsze, aparat zjadł trochę odcieni.

Co myślicie o tym mani? :)

Użyłam:
miętowa baza - UNT Jealousy
top coat







wtorek, 10 lutego 2015

Live Love Polish: UNT Jealousy

Cześć :)
Dziś znowu pokażę ładny kremowy lakier UNT :) Nosi nazwę Jealousy i jest bardzo przyjemną miętą. Jasną, bardziej zieloną niż niebieską i taką spokojną. Nie ma w sobie dużo bieli, więc nie razi z daleka, wygląda dość subtelnie. To stonowany odcień, ale nie jest też przybrudzony. Chyba pierwsze zdjęcie najlepiej oddaje kolor :) Wykończenie nie jest dla mnie zbyt pastelowe, raczej po prostu kremowe.
Bardzo mi się spodobał.
Również aplikacja jest dobra. Formuła w zasadzie jeszcze inna niż w poprzednich zielonych. Ten chyba był troszkę rzadszy, ale poza tym rozprowadza się równomiernie i dobrze kryje. U mnie widzicie dwie warstwy, bez topu. W przypadku bardzo cienkich warstw mogą być potrzebne trzy. Czas schnięcia też na plus.
Dostępny na Live Love Polish :) 

Lubicie miętusy lub ich konkretne typy? :)










Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 31 stycznia 2015

Live Love Polish: UNT The Frog Prince

Hej :)
Dziś przedtawiam kolejną zieleń UNT - uroczy kolor o uroczej nazwie :)
The Frog Prince to średniociemna zieleń o niespotykanym odcieniu. Przynajmniej ja nie spotkałam się nigdy z takim lakierem. Z reguły są albo bardzej niebieskie/morskie, albo już typowo cieplejsze, leśne czy zgniłe. Ten jest taki po środku, poza tym jest niby delikatny, ale też widoczny. Raczej spokojny, ale nie jest wcale przybrudzony. Mam przy nim takie skojarzenie "kremowości", nie tylko ze względu na wykończenie. Nie wiem jak w słońcu, ale w sztucznym świetle robi się żywszy, też wygląda super :) Na pewno nie każdy lubi takie kolory, ale myślę, że dla fanek zieleni to ciekawa propozycja. Mi osobiście bardzo się na paznokciach spodobał, a po butelce się tego aż tak nie spodziwałam :) apropos butelki - widać na zdjęciach takie zacieki, które faktycznie są, ale nie jest to w żaden sposób widoczne w malowaniu.
No właśnie, aplikacja jest super. Dużo przyjemniejsza niż w poprzedniku, powiedziałabym, że wzorcowa :) Konsystencja w sam raz, żadnych smug, dobre krycie. Jedna warstwa już wygląda całkiem całkiem, dwie (jak na zdjęciach) są idealne. Dobry czas schnięcia i ładny połysk, czego chcieć więcej? :) Do pędzelka też się już upełnie przyzwyczaiłam, praktycznie nie musiałam doczyszczać skórek.
Zdjęcia dość dobrze oddały kolor, choć jak to z zieleniami bywa, na żywo zawsze jeszcze ładniejsze :)

Oczywiście ten również do kupienia na Live Love Polish :)








Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

wtorek, 27 stycznia 2015

Live Love Polish: UNT Cali Dreams

Hej :)
Po ciemniejszych barwach i błyskotkach przyszła pora na coś zupelnie odmiennego :)
UNT Cali Dreams to jasna, bardzo soczysta zieleń. Uwielbiam nosić takie kolory, wesołe i energetyzujące :) Jakiś czas temu pokazywałam podobną zieleń China Glaze Be More Pacific, ale jesli przyjrzymy się pierwszemu zdjęciu z tamtej notki i tym dzisiejszym, to raczej dość dobrze widać różnicę - UNT ma więcej żółtych tonów, mniej zielonych, a tym samym wypada nieco jaśniej. Taki ładny, czysty kolor, intensywny, choć w niektórym świetle potrafi wyglądać łagodniej.
Konsystencja i formuła kremowa, nie jest podbity bielą. Pierwsza warstwa kryje raczej słabo, za to druga na niektórych paznokciach u mnie okazała się wystarczająca. Niestety nie na wszytskich, więc musiałam dołożyć trzecią. Malowanie nie sprawia problemów, choć nie kazdemu będzie pasował taki szeroki pędzelek :) Trafiło mi się w nim kilka krzywych włosów, ale wyrwałam je łatwo za pomocą pęsety i jest ok :) Zdjęcia lakieru bez top coatu - jak widać pozostawia gładką, błyszczącą powierzchnię. Czas schnięcia przeciętny, a może nawet dobry, bo mam wrażenie, że tego typu kolory mają czasem z tym problem. Nie poodgniatał się też podczas snu, tak jak to było z Be More Pacific. Ogólnie nie mam mu nic większego do zarzucenia :)

Lakier można kupić na Live Love Polish, aktualnie jest w promocji :)

Za oknem resztki topniejącego śniegu, za to na paznokciach wiosna w pełni, ja jestem na tak! :)

 






Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Live Love Polish: UNT Fearless

Cześć :)
Pokazuję kolejny lakier UNT, tym razem brokatowy topper :)
UNT Fearless to bogata, ciekawa mieszanina (w sam raz na karnawał :D). Na pierwszy rzut oka dostrzegamy średnie hexy w intensywnym niebieskim kolorze oraz drobniejsze pomarańczowe. Już jest to oryginalne połączenie, a to oczywiście nie koniec ;) Mamy tu jeszcze srebrne holograficzne paski, niektóre bardzo cieniutkie, inne szersze. Wiem, że wiele osób ich nie lubi, ja specjalną fanką też nie jestem, ale tu nie są zbyt wyróżniające się w sensie kształtem, za to dają fajny mieniący się bling. No i na koniec drobny brokat, który na początku jest najmniej dostrzegalny, a tak naprawdę na odpowiedniej bazie robi według mnie cały urok :) Jest kolorowy i jeśli się nie mylę lekko opalizujący, tzn zmienia kolory. Widzę tu złote, zielone, różowe, fioletowe i niebieskie drobinki.
Szukałam dla niego jak najlepszej bazy i najbardziej spodobał mi się na granacie, który pokazywałam ostatnio. Jest na tyle ciemny, że widać wszytskie kolory drobinek, ale też ma swój kolor, który nie gryzie się z resztą. Choć na innych kolorach też można uzyskać ciekawe rezultaty :)
Aplikacja zdecydowanie na plus. Brokatu jest sporo, a bezbarwna baza wcale nie jest gęsta, dlatego maluje się przyjemnie. Nie trzeba specjalnie panować nad brokatem, pędzelek jest na tyle szeroki, że idzie to migiem :) Na zdjęciu widzicie jedną warstwę toppera na granatowej bazie :) Zaskoczyło mnie też szybkie schnięcie, ale nastąpiła taka ciekawostka. Po jakimś czasie noszenia (bez topu) zauważyłam że na brzegach się delikatnie skurczył, nie bardzo, ale ja jestem na to wyczulona, więc dostrzegłam. Lakier nie był w ogóle chropowaty, ale oczywiście dla lepszego efektu, tzw tafli, chciałam nałożyć top coat. Byłam pewna, że jedna warstwa w zupełności wystarczy, no bo sam z siebie był gładki. A tu znowu niespodzianka, top szybko "wsiąkł". Druga warstwa była ok, ale do czasu :D później też nieco wsiąkła. Trochę dziwne, ale nie jest to dla mnie wielkim minusem, bo lakier i tak ogólnie wygląda dobrze. Jeszcze wspomnę o niezbyt przyjemnym zapachu lakieru. Nie jest tak źle jak z niektórymi "chińczykami" ale na pewno śmierdzi mocniej od zwykłego, przeciętnego lakieru.

Na początku patrząc na butelkę nie myślałam, że ten top ma takie możliwości, spodobał mi się :) Ciekawe czy wam też przypadnie do gustu ten efekt :)

Lakier dostępny na Live Love Polish w cenie 8$, przypominam o moim kodzie dającym zniżkę 10% - COLORFOREVER :)

Użyłam:
granatowa baza - Essence Just Rock It!
brokatowy top - UNT Fearless
top coat - Sally Hansen Insta Dri








Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.

piątek, 9 stycznia 2015

Live Love Polish: UNT Breakup Blues

Hej! :)
Dziś pokażę lakier nowej dla mnie marki, którą mogłam poznać dzięki Live Love Polish :)
Lakiery UNT mają 15 ml pojemności, dość szerokie, ale nie półokrągłe pędzelki i nie zawierają formaldehydu. No i mają dość bogatą ofertę kolorystyczno-wykończeniową :)
UNT Breakup Blues to śliczny niebieski odcień, choć trudny do opisania i uchwycenia (chyba na pierwszym zdjęciu wyszedł najlepiej) :) Jest jasny, ale nie bardzo jasny. Nie ma fioletowcyh tonów, raczej trochę błękitnych z kropelką szarości? Nie jest ani przybrudzony, ani jaskrawy. To nie jest pastel podbity bielą, dlatego też nie daje z daleka po oczach ;) mimo koloru można powiedzieć, że jest delikatny. Do tego zawiera ciekawe drobinki, to w sumie nie jest shimmer, a raczej złotawy glassfleck albo takie maciupeńkie flakies :) Oczywiście w butelce widać je najbardziej, na paznokciach trochę mniej, a na zdjęciach (a jakże!) najmniej :D Na żywo dają subtelny połysk. 
Jak już pisałam, to nie jest pastel, więc aplikacja nie sprawia problemów. Owszem, przy pierwszej warstwie może robic małe prześwity, ale wszystko się równa przy drugiej warstwie. Dla uzyskania pełni koloru potrzebna jest tzrecia warstwa, wtedy wygląda idealnie i tyle jest na moich zdjęciach. Dodałam top coat, bo sam z powodu drobinek nie robi tafli. Śmieszny efekt, lakier niby jest gładki, ale jednoczesnie minimalnie czuć pod palcem te drobinki. Można nosić i bez topu i z topem.
Czas schnięcia dobry. Pędzelek nie sprawiał mi trudności w malowaniu, choć osoby z bardzo drobną płytką mogą być niezadowolone z tej szerokości. Włosie wydaje mi się trochę za sztywne, zobaczymy jak się spisze przy innych, może bardziej wymagających kolorach.
Ogólnie pierwsze wrażenie pozytywne, a sam kolor bardzo mi się podoba :)







Lakier został wysłany mi do recenzji, lecz nie wpływa to na moją opinię.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...