No właśnie- ja swoje obchodzę w sierpniu ale moi najbliżsi z premedytacją obdarowują mnie we wrześniu :D.
Mój partner- pozwolicie, że będę Go w przyszłości nazywać TŻ'tem (towarzysz życia- to skrót używany na forum wizaz.pl na którym niemalże mieszkam) obdarował mnie raz a porządnie kupując mi wymarzony od jakiegoś czasu telefon Samsung Omnia II.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie sis z informacją że wpadną do nas wieczorem na drinka. No ok, myślę sobie, posiedzimy, pogadamy, pośmiejemy się- fajnie będzie. Nic nie wskazywało na to że przytargają ze sobą wielką paczkę wypchaną prezentami.
Jako pierwsza moim oczom ukazała się torebka. Pierwotnie była to prześliczna wyjściowa listonoszka Valetino jednak po dogłębnym przemyśleniu tematu postanowiłam ją wymienić na coś większego. W tej chwili moje 2 "codzienne" torebki dogorywają więc potrzebowałam czegoś dużego w co będę mogła zapakować książkę i inne niezbędnie mi do życia potrzebne rzeczy :).
Siostra więc wymieniła ją na dużą torbę Roccobarocco:
Pisząc duża mam na myśli to że format A4 mieści się bez najmniejszego problemu, wręcz zostawia jeszcze trochę luzu a przy tym torba jest bardzo zgrabna. Dodatkowo mamy pojemną kieszonkę z przodu. W środku standardowo- schowek na zamek, miejsce na telefon i... no nie wiem co Wy nosicie w tej małej przegródce ale ja tam wkładam zawsze jakieś mazidło do ust :D.
Torbę można wygodnie zawiesić na ramieniu na pojedynczym, dość szerokim pasku który na szczęście nie ma tendencji do zsuwania się (jak widać już ją testowałam). Od spodu przyczepione są 4 małe nóżki więc spokojnie można ją postawić na podłodze bez obawy że się dno ubrudzi czy zedrze.
W torbie były ukryte kolejne niespodzianki:
- Zestaw Lancome- tusz do rzęs Hypnose Drama, płyn do demakijażu i czarna kredka.
Tych produktów jeszcze nawet nie otwierałam, muszę najpierw wykończyć inne kosmetyki. Wiem tylko że to jest ten tusz z taką śmiesznie powyginaną szczoteczką (coś na kształt litery S).
- Szminka Manhattan w kolorze 43G (czerwień z domieszką pomarańczu- bardzo ciekawy kolor) i idealnie do niej dopasowany lakier P2.
- 3 lakiery z Essence- pięknie błyszczące XXXL shine. Ten jaśniejszy ma moim zdaniem kapitalna nazwę :) i jeden z serii colour & go- czerń naszpikowana milionem pięknych, nienachalnych drobinek.
Chciałoby się napisać "i to by było na tyle" ale mogło by to zostać odebrane jako objaw bezczelności :D
Ja tam jestem mega zadowolona
Oby mnie za chwalenie się nie pokarało...