Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colour and go. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colour and go. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Essence- Go Bold!

Z lakierami colour & go z Essence mam tzw love and hate relationship- niektóre sztuki są bardzo udane inne za to beznadziejne. Na szczęście kolor, który chciałabym Wam dziś zaprezentować należy do tych udanych propozycji.

140 go bold! to płynne złoto na paznokciach mocno odbijające światło. Na pewno nie do wszystkich przemówi ta propozycja- sama do niedawna sama uznałabym go za lekko kiczowaty ale w tej chwili uważam, że całkiem fajnie prezentował się w letnie dni. Gdybym miała opalone dłonie to już w ogóle cud malina :D

Lakier kosztuje 1,55 euro (o ile dobrze pamiętam :D) za 8 ml pojemności. Do pełnego krycia potrzebujemy 2 warstw. Przyjemnym zaskoczeniem była naprawdę dobra trwałość.
Lubicie takie błyszczące lakiery czy wolicie raczej kremowe propozycje?
Pozdrawiam :*





PS. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Bloggera

sobota, 22 czerwca 2013

W nagrodę...

 Czasami w życiu człowieka zdarzają się takie dni za których szczęśliwe przeżycie sami sobie chcielibyśmy pogratulować.
Ostatnio właśnie mnie taki dzień spotkał- nie żeby coś złego, broń Boże- od rana po prostu miałam humor "czasem do mnie nie podchodź, a już na pewno nic nie chciej!!!". Jak na złość wszyscy podchodzili i wiele chcieli... Nikogo nie pogryzłam, nie zabiłam, uzbroiłam się w cierpliwość i przetrwałam dzień. Sami przyznacie, że za ten wyczyn należało mi się małe co nieco, a to "co nieco" prezentuje się właśnie tak :D

Oczywiście nie mówię o mydle Balea, które było tylko pretekstem do wejścia do dm'u. Niemniej uznałam, że warto pokazać, że aktualnie można znaleźć jagodową kolekcję limitowaną, która smacznie pachnie i pięknie wygląda. Z tej kolekcji mam również świetny i wygodny krem do rąk KLIK



A teraz przejdźmy do konkretów :)
Wiecie, że na punkcie cieni mam świra, zawsze powtarzam, że mogłabym mieć wszystkie cienie świata, od tego przybytku głowa by mnie nie bolała. Uwielbiam i tyle.
Ostatnio Manhattan odświeżył swoją szafę, dodatkowo weszła limitowana kolekcja Magic Up! Te zdarzenia skutecznie przyciągnęły moją uwagę.

Zacznijmy od wspomnianej limitowanki. W skład Magic Up! wchodzą między innymi 4 kremowe cienie o formule longlasting. Ze wszystkich kolorów KLIK wybrałam sobie soczyście limonkową zieleń 3 Glow Star. Kosmetyk pięknie rozciera się na skórze nie tworząc prześwitów. Ma mocno błyszczące ale nie przesadnie metaliczne wykończenie. Uważam, że świetnie będzie się sprawdzał solo (jeszcze nie testowałam) jak i w formie bazy pod cienie (już testowałam- jest super!!).

Kiedy już buszowałam po szafie Manhattan moją uwagę przykuł również zloty pojedynczy cień ze stałej kolekcji. 29G Touch of Gold to zgodnie z nazwą subtelny odcień złota, bardzo przydatny w makijażu do wykończeń, do rozświetlania, do... no zresztą sami wiecie :D
Cień również na skórze zachowuje się bez zarzutu, nie bryli (jest w ogóle takie słowo?), nie traci pigmentu. Zresztą moim zdaniem te produkty są naprawdę niezłej jakości i zasługują na uwagę.
Tak jak pisałam wcześniej firma odświeżała swój design, moim zdaniem zmiany są zdecydowanie na plus :)
No i ostatnie maleństwo to lakier do paznokci z Essence z serii colour & go. Jest to właściwie bezbarwny, przepięknie mieniący się milionem drobinek top coat o idealnie dobranej nazwie 103 space queen.
Lakier ma bardzo wygodny, profilowany, spłaszczony pędzelek. Już zdążyliśmy się polubić :D

I to już koniec, nie mam już nic... A tak na prawdę to mam całą masę nowości, ale staram się Was nie zasypywać takimi postami, co za dużo to nie zdrowo :D
Pozdrawiam :*



niedziela, 7 października 2012

Essence- Chic Reloaded


Wraz z nadejściem jesieni pojawiła się u mnie chęć na ciemniejsze lakiery do paznokci w związku z tym postanowiłam przygarnąć tego szykownego kameleona z Essence. Szczerze mówiąc odcień który Wam prezentuję wypatrzyłam jeszcze latem, ale- jak to się mówi- to nie był jeszcze ten czas, jeszcze nie ta chwila, teraz to strzał w dziesiątkę :D.

Ciężko było uchwycić na zdjęciach wszystkie niuanse kolorystyczne tego maluszka- jego wygląd zmienia się w zależności od kąta i intensywności padania światła, inaczej wygląda w sztucznym oświetleniu, inaczej w naturalnym. Bardzo lubię takie lakiery- lubię obserwować tą zabawę w "teraz jestem zielony, a teraz już fioletowy" :D.
Pełne krycie uzyskałam przy 2 warstwach. Na plus oceniam również czas wysychania lakieru na paznokciach.

Muszę przyznać, że decyzja Essence o zmianie wizerunku, pędzelka i formuły serii Colur & go to moim zdaniem dobre posunięcie i o tyle co dwa pierwsze aspekty mogę ocenić już dziś to formułę, a co za tym idzie trwałość będę oceniać z czasem. Z poprzednikiem bywało różnie- niektóre kolory szybko odpryskiwały, inne trzymały się na zabój, a z tymi.... najprawdopodobniej będzie tak samo :). Oczywiście w kwestii oceniania trwałości lakieru do paznokci nie można zapomnieć o najważniejszej sprawie- stan naszych paznokci pełni kluczową rolę. Moje w tej chwili nie czuja się najlepiej co widać nawet po ich długości- to nie mój wybór, to konieczność!!!

Nowy wygląd natomiast odbieram zdecydowanie na plus, przyznaję, że dzięki tym buteleczkom zwróciłam uwagę na wiele kolorów koło których do tej pory przechodziłam obojętnie (i kto zrozumie kobietę?). Szkoda tylko że zwiększyli pojemność i cenę- lubiłam fakt, że były to miniaturki.
Pędzelek jest genialny- został wyprofilowany do kształtu paznokcia a malowanie nim to czysta przyjemność. 


A jak Wy oceniacie jakość nowych lakierów w stosunku do starej wersji? Faktycznie poprawili jakość czy to tylko chwyt marketingowy?
Pozdrawiam :*



poniedziałek, 21 listopada 2011

Essence- Date With The Night


Dziś chciałabym zaprezentować moją ostatnią lakierową zdobycz z firmy Essence, seria colour & go.

Osobiście lubię tą serię- lakiery są małe (5ml), tanie (1,25 euro) mają wygodny w użyciu pędzelek, trzymają się na moich paznokciach całkiem nieźle, w ofercie są ciekawe, podążające za trendami kolory - mi to pasuje :D
Lakier 45 Date With The Night jest propozycją bardzo "na czasie". Jest to metaliczny brązowo-stalowy odcień z delikatnymi, widocznymi tylko w mocnym świetle drobinkami.

Płytka paznokcia ładnie pokryta jest już jedną warstwą, ja jednak zawsze wolę nakładać dwie.
Niewątpliwą zaletą jest bardzo wygodny pędzelek, dodatkowo lakier całkiem nieźle wysycha na paznokciu.
Ja raczej zawsze staram się nakładać top coat na wierzch każdego lakieru, tak zrobiłam również tym razem- póki co lakier noszę od kilku dni na paznokciach i jedyny uszczerbek to lekko pościerane końcówki.

Chętnie poznam Wasze zdanie, podoba się Wam czy niekoniecznie?
Pozdrawiam :*

wtorek, 12 lipca 2011

You Belong To Me

Dziś na moich paznokciach zagościł lakier Essence z serii Colour & Go o wdzięcznej nazwie You Belong To Me.
Jest to lakierek którego prezentowałam Wam w moim ostatnim poście zakupowym KLIK.

Lakier jest w kolorze pastelowego błękitu i jest kremowy- całkowicie bezdrobinkowy- kolor jest cudny, niestety nie można tego napisać o aplikacji.

Z serii Colour & Go posiadam już parę sztuk ale z żadnym nie miałam takich przeżyć jak z tym. Co ja się naklęłam podczas malowania to wiem tylko ja i moje ściany. Do tego koloru już robię kolejne podejście i o ile o pierwszą nieudaną próbę obwiniam złe fluidy :D (czasami tak mam, że nie umiem pomalować paznokci choćbym się wściekła) o tyle po dzisiejszym dniu mam raczej dosyć...

Lakier ma bardzo dziwną konsystencję- niby jest normalny, ale podczas malowania gęstnieje i z każdym paznokciem malowanie idzie coraz gorzej, przy 10 ciągnęły mi się już cieniutkie niteczki pomiędzy butelką a pędzelkiem. Najdziwniejsze jest to, że zakręcony i odstawiony na jakiś czas wraca do normy (???)
Dwukrotnie go już rozcieńczyłam, niby jest lepiej ale na końcu i tak jest za gęsty- nakłada kluchowatą warstwę, ktora na płytce paznokcia jest widoczna jako nierówność.
Do pokrycia płytki potrzebne są 3 warstwy co przy takim kolorze nie dziwi, ale przy takiej aplikacji potrafi wyprowadzić z równowagi.

Na szczęście mój Nail Tek którego cały czas używam jako top coat'u świetnie maskuje nierówności i w związku z tym efekt końcowy wygląda następująco:

Będę go jeszcze rozcieńczać, zobaczymy co to da bo szkoda mi lakieru ze względu na kolor.
Miałyście tak z jakimkolwiek lakierem? Jestem ciekawa czy jest na to jakiś sposób, bardzo proszę o rady :)

Pozdrawiam :*

czwartek, 7 lipca 2011

Małe zakupy + Mellow Yellow

Mówiłam Wam ostatnio, że poluje na żółty lakier do paznokci... Polowanie to może za duże słowo, ja po prostu musiałam się zastanowić nad odcieniem który mi się najbardziej podoba.
W końcu zdecydowałam się na Mellow Yellow z Essence- jest mały i tani- w sam raz na lato :D
Dodatkowo przeglądając zdjęcia w sieci cały czas trafiłam na inny mini lakierek tej firmy- You Belong To Me- pastelowy, kremowy błękit- również pasuje na lato a że cena jest przystępna to nie było się nad czym zastanawiać.

Ostatnio w filmikach zakupowych na YT można było zobaczyć wiele bardzo dużych pierścieni, osobiście strasznie mi się one podobają i od pewnego czasu rozglądałam się za- jak to mój partner nazywa- takim głazem.
Oto co udało mi się upolować- "pierścień Arabeli" (kto to pamięta? :D) jest z H&M i kosztował mnie 4,95 euro. Ma regulowaną obrączkę.


No i prezentacja lakieru:
Do pokrycia płytki potrzeba było 3 warstw, ale jest to normalne w przypadku takich kolorów.
Lakier nie zapowietrza się podczas wysychania co jest oczywiście bardzo mile widziane.
Faktycznie dość szybko schnie.

Pozdrawiam :*

niedziela, 3 lipca 2011

Wake Up!

Po ostatnich zakupach KLIK nie mogłam się doczekać wypróbowania lakieru Essence na paznokciach. Nazywa się on 46 Wake Up! i kolor bardzo moim zdaniem pasuje do nazwy- ssssssoczyssssta pomarańcza, aż ślinka cieknie.

Lakier kosztował 1,25 euro, pojemność 5 ml.
Pędzelek spłaszczony- wygodny.

Malowanie to była czysta przyjemność. Już pierwsza warstwa bardzo ładnie pokrywa płytkę paznokcia, druga to tylko dopełnienie- pogłębienie koloru, zlikwidowanie drobnych prześwitów itp.
Producent obiecuje nam szybkie schnięcie i z tym nawet się zgodzę- może szału nie było, ale lakier potrzebował mniej czasu niż inne.

Pozdrawiam :*

PS. Pomału na karcie aparatu tworzy mi się zbiorek zdjęć najróżniejszych lakierów- muszę to w końcu ogarnąć więc pewnie w najbliższym czasie tego typu wpisów będzie więcej niż zwykle, ale postaram się nie być monotematyczna :)

czwartek, 30 czerwca 2011

Zdobycze- Alverde, Essence

Ostatnio wspominałam Wam, że zainteresowały mnie tusze do rzęs z naturalnej firmy Alverde. Ten którego zafundowałam sobie najpierw KLIK leży i gęstnieje- dalej jego kosnsystencja jest zdecydowanie zbyt wodnista co powoduje sklejanie i obciążanie rzęsy.

Dziś będąc w drogerii postanowiłam jeszcze raz spróbować.
Sięgnęłam po tusz, który wg obietnicy producenta ma pogrubiać nasze rzęsy.
Jak widać kosmetyk jest dwukrokowy- z jednej strony mamy bazę z drugiej czarny tusz.

Produkt ma normalną charakterystyczną dla tuszu konsystencję, co oczywiście mnie ucieszyło :D. Zaraz po powrocie do domu rozpoczęłam testy.
Moje rzęsy są generalnie bardzo potargane i moim zdaniem pozostawiają wiele do życzenia, rzadko więc która maskara nałożona sama daje efekt, który mnie zadowala.
Próba robiona była na szybko- zaraz po demakijażu, bez stosownego przyłożenia się do sprawy ale z efektu nie jestem szczególnie zadowolona :/.
Natomiast o dalszych przygodach z tą maskarą na pewno będę Was informować.

Koszt: 3,45 euro


Zafundowałam sobie również wściekle pomarańczowy lakier na lato. Zdecydowałam się na Essence ze względu na malutką buteleczkę. Lakier nazywa się 46 Wake Up!
Na pewno wkrótce pojawi się on na moich paznokciach o czym nie omieszkam Was poinformować zamieszczając zdjęcia :D

Koszt: 1,25 euro.

Zastanawiałam się jeszcze nad lakierem limonkowo-żółtym ale nie umiałam się zdecydować pomiędzy p2 a Essence. Muszę pooglądać sobie zdjęcia w sieci i wtedy wybiorę.

Pozdrawiam :*

sobota, 4 grudnia 2010

Choose me!!!

W dzisiejszym poście chciałabym zaprezentować Wam mój ostatni nabytek- lakier do paznokci Essence z serii colour & go o wdzięcznie brzmiącej nazwie CHOOSE ME!

Od jakiegoś czasu buszując w drogerii zerkałam w jego kierunku, no bo co tu dużo mówić, kolor przyciąga wzrok z daleka. Parę razy udało mi się nawet mu oprzeć z czego byłam dumna i blada, ale ostatnio stwierdziłam, że przyjże mu się z bliska... Jak tylko chwyciłam go do ręki i zobaczyłam jak pięknie się mieni w buteleczce wiedziałam, że nie jestem w stanie odłożyć go na półkę, a do tego ta nazwa nie znosząca sprzeciwu :D..... Zresztą zobaczcie same:



































































































Ogólnie o całej serii mówiąc bardzo przypadły mi do gustu te lakierki.
Do pozytywów zaliczyłabym:
- pojemność- tylko 5 ml co daje nam szansę na zużycie produktu
- cena- chyba 1,25 euro
- nazwa- moim zdaniem są one bardzo trafione i zabawne :)
- pędzelek- prostokątny spłaszczony- jak koci język- moim zdaniem idealny, osobiście ten kształt lubię najbardziej
- paleta kolorów- podążająca za aktualnymi trendami

... Zatrzymajmy się na chwilę na ww palecie kolorów. Tak jak wspomniałam producent bardzo stara się podążać za trendami co wiąże się z pewnym minusem. Co jakiś czas pewne kolory są wycofywana a na ich miejsce pojawiają się nowe, aktualnie modne. Pewnego dnia może się więc okazać że Wasz ulubiony odcień nie będzie już dostępny...

Ale pora na najważniejsze- trwałość...
Z tego co się orientuję zdania na ten temat są mocno podzielone- przyznam, że zawsze zaskakuje mnie fakt że niektóre produkty wzbudzają aż tak ekstremalne odczucia. Na temat tych lakierów czytałam już że są równie dobre co te z bardzo wysokich półek, jak również to, że kolory mają ładne ale są totalnie nietrwałe i odpryskują już po paru godzinach...
Moim zdaniem lakiery są całkiem dobre. Ja używam bazy pod lakier i top coatu z firmy Nail Tek co na pewno znacznie przedłuża żywotność. I tak dla przykładu ten kolor, który prezentuję Wam na powyższych zdjęciach nakładałam na paznokcie w środę wieczorem, a dziś mamy sobotę a on lekko starł się z końcówek...

 Pokażę Wam jakie kolory z serii colour & go do tej pory zebrałam, nie ma tego dużo, żeby nie było... :D











A Wy macie jakieś lakiery z tej serii? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii.

Pozdrawiam gorąco :*

środa, 29 września 2010

Prezenty, prezenty !!!!

Nieładnie się tak chwalić ale w końcu urodziny człowiek obchodzi raz w roku...
No właśnie- ja swoje obchodzę w sierpniu ale moi najbliżsi z premedytacją obdarowują mnie we wrześniu :D.

Mój partner- pozwolicie, że będę Go w przyszłości nazywać TŻ'tem (towarzysz życia- to skrót używany na forum wizaz.pl na którym niemalże mieszkam) obdarował mnie raz a porządnie kupując mi wymarzony od jakiegoś czasu telefon Samsung Omnia II.

Zaczęłam od tego ponieważ tak jak napisałam powyżej prezent był jeden, natomiast moja siostra ze szwagrem poszli najnormalniej w świecie po bandzie...

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie sis z informacją że wpadną do nas wieczorem na drinka. No ok, myślę sobie, posiedzimy, pogadamy, pośmiejemy się- fajnie będzie. Nic nie wskazywało na to że przytargają ze sobą wielką paczkę wypchaną prezentami.

Jako pierwsza moim oczom ukazała się torebka. Pierwotnie była to prześliczna wyjściowa listonoszka Valetino jednak po dogłębnym przemyśleniu tematu postanowiłam ją wymienić na coś większego. W tej chwili moje 2 "codzienne" torebki dogorywają więc potrzebowałam czegoś dużego w co będę mogła zapakować książkę i inne niezbędnie mi do życia potrzebne rzeczy :).
Siostra więc wymieniła ją na dużą torbę Roccobarocco:























































Pisząc duża mam na myśli to że format A4 mieści się bez najmniejszego problemu, wręcz zostawia jeszcze trochę luzu a przy tym torba jest bardzo zgrabna. Dodatkowo mamy pojemną kieszonkę z przodu. W środku standardowo- schowek na zamek, miejsce na telefon i... no nie wiem co Wy nosicie w tej małej przegródce ale ja tam wkładam zawsze jakieś mazidło do ust :D.
Torbę można wygodnie zawiesić na ramieniu na pojedynczym, dość szerokim pasku który na szczęście nie ma tendencji do zsuwania się (jak widać już ją testowałam). Od spodu przyczepione są 4 małe nóżki więc spokojnie można ją postawić na podłodze bez obawy że się dno ubrudzi czy zedrze.

W torbie były ukryte kolejne niespodzianki:






- Zestaw Lancome- tusz do rzęs Hypnose Drama, płyn do demakijażu i czarna kredka.
Tych produktów jeszcze nawet nie otwierałam, muszę najpierw wykończyć inne kosmetyki. Wiem tylko że to jest ten tusz z taką śmiesznie powyginaną szczoteczką (coś na kształt litery S).






- Szminka Manhattan w kolorze 43G (czerwień z domieszką pomarańczu- bardzo ciekawy kolor) i idealnie do niej dopasowany lakier P2.









- 3 lakiery z Essence- pięknie błyszczące XXXL shine. Ten jaśniejszy ma moim zdaniem kapitalna nazwę :) i jeden z serii colour & go- czerń naszpikowana milionem pięknych, nienachalnych drobinek.
















Chciałoby się napisać "i to by było na tyle" ale mogło by to zostać odebrane jako objaw bezczelności :D
Ja tam jestem mega zadowolona
Oby mnie za chwalenie się nie pokarało...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...