Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maestro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maestro. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lipca 2011

Wymianka z Dee

Dziś przyszła do mnie paczka od Dee czyli Greatdee z bloga Thank God I'm a Woman.

Wymianki dotyczyły właściwie tylko 2 rzeczy
- kredkę NYX 613 Lime

- tusz do rzęs Astor Stimulong

Cała reszta natomiast to prezenty, poszalała dziewczyna:

- pędzle Maestro

- lakier Avon w pięknym odcieniu Midnight Plum


- paletka cieni Lancome

- zestaw próbek:

--- Ziaja pro maska oczyszczająca z zieloną glinką + mikro-dermabrazja x2
--- Jadwiga krem bionawilżający z kolagenem i witaminą E x2
--- Jadwiga papka do cery trądzikowej x2
--- 3 kroki Clinique
--- Soraya Lifting sceniczny
--- Mary Kay Color Card
--- Max Factor Xperience
--- Estee LauderNatrritious

Dee jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za te wszystkie rzeczy :*

Pozdrawiam :*

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Pędzel do makijażu oczu Maestro 479 w rozmiarze 12 (GR)

Drogi czytelniku.

Zwróć proszę uwagę na fakt, że poniższy post został oznaczony symbolem GR- gościnna recenzja. Oznacza to, że autorem zarówno tekstu jak i zdjęć tu prezentowanych nie jestem ja- 82Inez. Autor, za zgodą którego publikuję to na moim blogu podpisał się na końcu notatki i to On bierze odpowiedzialność za poniższy wpis.

Gdybyś jednak drogi czytelniku zauważył tu pewne nieprawidłowości- fakt „zapożyczenia” tekstu czy też zdjęć z sieci bez zgody prawdziwego autora- bądź uprzejmy poinformować mnie o tym w komentarzu do notatki i zamieść proszę link ową nieprawidłowość dokumentującą. Post zostanie wówczas czym prędzej usunięty.

Dziękuję i życzę przyjemnej lektury.

82Inez

Opis ogólny.

Białe, naturalne włosie; drewniana, lakierowana, czarna długa rączka; niklowa, srebrna, lekko spłaszczona skuwka.
Włosie ułożone owalnie, o średnicy 11mm, długości 17mm.
Według producenta: „Idealnie rozprowadza cienie wszelkiego rodzaju,niezastąpiony do łączenia,mieszania i rozcierania kolorów.”
Cena 25zł.

Moja opinia.

Zamiennik - sławnego już – pędzla firmy MAC 217, znacznie tańszy i równie wszechstronny. Głównie przeznaczony do rozcierania cieni – w takiej kategorii umieścił go producent na swojej stronie internetowej, gdzie można go nabyć – nadaje się do wszystkiego, co związane z makijażem oka.

Wszechstronny

Począwszy od aplikacji korektorów – płynnych, w kremie jak i sztyfcie, przez bazy pod cienie, pigmenty i cienie tradycyjne (w kamieniu), sypkie, w musie itd. oraz rozcieranie kresek wykonanych kredkami czy eyelinerami – sprawdza się w każdej sytuacji. Odpowiednio miękki, nie kłuje delikatnej powierzchni powieki, nabierając przy tym i rozprowadzając wymaganą przez użytkownika ilość danego produktu.

Wygodny

Ergonomicznie przycięte włosie. Wygodny kształt rękojeści. Praca nim daje satysfakcjonujące efekty oraz dużo przyjemności.

Trwały

Włosie – pomimo wszelkich obaw – zachowuje swój pierwotny kształt i kolor. Łatwo się czyści. Skuwka nie wygina się. Lakier od rączki nie zdrapuje się i nie odpryskuje, a dolna końcówka nie zmatowiała pod wpływem eksploatacji.

Cieszy oko

Na tle innych pędzli wyróżnia się kolorem, który nadaje szlachetności. Jako całość tworzy przyjemne uzupełnienie wśród akcesoriów do makijażu.

Bezkonkurencyjny

Mamy tu typ pędzla nadającego się do wszystkiego, oszczędza czas i pieniądze, a nawet miejsce. Dostępny dla każdego – forma zamówienia poprzez Internet jest wygodna, a przesyłka dotrze wszędzie.

Wady

Jeszcze nie ma takiego, co by dogodził każdemu. Niklowana skuwka – o której nas producent informuje otwarcie [i to się chwali] – nie jest tym, co lubię. Mimo niewątpliwej trwałości, stanowi to ogromną wadę. Nikiel jest pierwiastkiem silnie uczulającym, ale i szkodliwym dla każdego [lecz w różnym stopniu na niego reagują poszczególne osoby]. W biżuterii sztucznej odchodzi się od używania niklu, w pędzlach – moim zdaniem – też powinno.

Podsumowując

Jak najbardziej polecam, zarówno początkującym, jak i bardziej wtajemniczonym w sztukę makijażu.






















Autor: Paulina

PS. Recenzja została przysłana we właściwym czasie, to ja wstawiłam ją z jednodniowym opóźnieniem.

sobota, 23 kwietnia 2011

Dzień z życia szafki z kosmetykami (GR)

Drogi czytelniku.

Zwróć proszę uwagę na fakt, że poniższy post został oznaczony symbolem GR- gościnna recenzja. Oznacza to, że autorem zarówno tekstu jak i zdjęć tu prezentowanych nie jestem ja- 82Inez. Autor, za zgodą którego publikuję to na moim blogu podpisał się na końcu notatki i to On bierze odpowiedzialność za poniższy wpis.

Gdybyś jednak drogi czytelniku zauważył tu pewne nieprawidłowości- fakt „zapożyczenia” tekstu czy też zdjęć z sieci bez zgody prawdziwego autora- bądź uprzejmy poinformować mnie o tym w komentarzu do notatki i zamieść proszę link ową nieprawidłowość dokumentującą. Post zostanie wówczas czym prędzej usunięty.

Dziękuję i życzę przyjemnej lektury.

82Inez

Nie mając weny na żadną recenzję, postanowiłam tworzyć poezję,

A wtedy wnet się mi okazało, że zrecenzować mogę niemało :)

Ba! Żeby sama! Lecz nie- niestety, mój facet wnika w umysł kobiety

I koniec końców w finale wiersza, swoją recenzję też Wam obwieszcza...


Na moim biurku - w rzędach równiutkich, stoją gotowe do boju próbki,

Te kolorowe, i pielęgnacja, i demakijaż, i depilacja.

Zacznę więc może od kolorowych, bo ich najwięcej- aż zawrót głowy

pojawia się kiedy potrzeba „na już”, na rano wybrać cienie i róż :)


Jedne z najlepszych cieni na świecie, to M3 INGLOT- dali w prezencie,

I każdy z moich kolorów trzech, już na początku zapierał dech!

I chociaż nie mają pigmentów jak MAC

I chociaż w składzie i mika i talk,

I chociaż wygląd pretensjonalny, to...

Dają efekt jak cień mineralny!


Nie osypują się na policzku, są prasowane a nie w słoiczku,

A głębię mają tak obmyśloną, że fiolet jest wręcz jak...winogrono!

Na bazie trwały jak pamięć plotkary, bez bazy lekki lecz nie nietrwały;

Ani zbyt ciężki, ani zbyt lekki, wprost wymarzony na „tłuste” powieki :)

Ma tylko jedną porządną wadę- jest duży- wolałabym aby był wkładem,

A wtedy w końcu po latach o rety, miałabym już 2/3 palety :)!


A propos bazy- to baza KOBO, szczyci się pierwszą wśród baz nagrodą,

Ale UWAGA! To ta pod pigmenty- PURE PIGMENT LIQUID- w formie pipety.

Robię nią cienie i liner i kreski, czy to beżowy, czy żółty, niebieski...

Wszystko utrwali i trzyma- po prostu, aż wszystko jedno – cień CHANEL czy z kiosku;)!

Nie tłuści powiek, lekko je „moczy”- sprawia, że pigment się trzyma do nocy,

Ale by zbyt idealna nie była- ma jedna wadę: uszczelka mi się skruszyła!


I może teraz coś dla odmiany, tak nietrwałego, że mimo reklamy

Nie kupię więcej- ani nie przyjmę, gdy z podarunku go kiedyś wyjmę ! :P

To „coś” jak farba, jak galaretka, raz jest zbyt twarda, a raz zbyt miękka,

Bo plasteliny ma konsystencję, brudzi mi pokój, buzię i ręce!

Wypróbowałam już setki sposobów, aby oswoić ten zestaw z KOBO,

A mianowicie ich korektory: biały, fiolecik, róż i zielony.

I mimo dużej ich gramatury, mimo że kryje tak z grubej rury,

To przyznam szczerze- choć to niemiłe, że kamuflują tylko „na chwilę”

i przyznam szczerze- choć bez ochoty, że... zmarnowałam 15 złotych :(!


Aby oddalić burżujskie mrzonki, chce też opisać produkt z „Biedronki”,

A mianowicie ich masło SPA, pachnie jak mango i ROZ- ŚWIET- LAAAAAA :)!

Nie ordynarnie i nie brokatem, a delikatnie- otula latem,

Ale najlepszą rzeczą w tym maśle, że konsystencję ma...masła właśnie!

Jeśli Wy jeszcze nie macie ochoty, to Was zachęcę- aż...10 złotych!

Zamieniam na niego THE BODY SHOP, to masło ubóstwia nawet mój chłop!


Na koniec rzecz niekosmetyczna, recenzja pewnie będzie uff liczna,

Lecz zobaczyłam pewien toutorial i zrecenzować chcę ...akcesoria!

Pędzel MAESTRO- jeden pięć pięć (155), lecz nie szukajcie póki co zdjęć,

Bo o ile znacie ich pędzle do twarzy, nie ma go jeszcze w żadnej sprzedaży :)

Zawdzięczam go pewnej świetnej dziewczynie, która jest mistrzem w swojej dziedzinie

I mi wysłała w ramach nagrody, coś prosto z nowych targów urody :)


To pędzel- jajo- do konturowania, sprawia- że rzucam dietę Dukana!

Bo chwilkę wystarczy, że nim pomachamy, a z twarzy znikną 3 kilogramy!:)

Ma skuwkę solidną i trzonek z drewna, włosie mięciutkie jak owcza wełna,

Nie robi „mazów”, nie sypie się wcale; pędzel- ideał- to też go chwalę :)


Recenzję pisałam jako kobieta, czas na recenzję mojego faceta,

Który gdy w końcu zasiadł do dzieła- to...zrecenzował... swój KREM NIVEA!


Hahahahaaa


Oto recenzja mojego krytyka, oszczędna w słowach, wadach, przytykach...:

"kremy Nivea to fajne kremy...nie męcz mnie babo...co dzisiaj jemy?" :D























Autor: Picjafly (i Jej chłop :D)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...