Jest to lakierek którego prezentowałam Wam w moim ostatnim poście zakupowym KLIK.
Lakier jest w kolorze pastelowego błękitu i jest kremowy- całkowicie bezdrobinkowy- kolor jest cudny, niestety nie można tego napisać o aplikacji.
Z serii Colour & Go posiadam już parę sztuk ale z żadnym nie miałam takich przeżyć jak z tym. Co ja się naklęłam podczas malowania to wiem tylko ja i moje ściany. Do tego koloru już robię kolejne podejście i o ile o pierwszą nieudaną próbę obwiniam złe fluidy :D (czasami tak mam, że nie umiem pomalować paznokci choćbym się wściekła) o tyle po dzisiejszym dniu mam raczej dosyć...
Lakier ma bardzo dziwną konsystencję- niby jest normalny, ale podczas malowania gęstnieje i z każdym paznokciem malowanie idzie coraz gorzej, przy 10 ciągnęły mi się już cieniutkie niteczki pomiędzy butelką a pędzelkiem. Najdziwniejsze jest to, że zakręcony i odstawiony na jakiś czas wraca do normy (???)
Dwukrotnie go już rozcieńczyłam, niby jest lepiej ale na końcu i tak jest za gęsty- nakłada kluchowatą warstwę, ktora na płytce paznokcia jest widoczna jako nierówność.
Do pokrycia płytki potrzebne są 3 warstwy co przy takim kolorze nie dziwi, ale przy takiej aplikacji potrafi wyprowadzić z równowagi.
Na szczęście mój Nail Tek którego cały czas używam jako top coat'u świetnie maskuje nierówności i w związku z tym efekt końcowy wygląda następująco:
Miałyście tak z jakimkolwiek lakierem? Jestem ciekawa czy jest na to jakiś sposób, bardzo proszę o rady :)
Pozdrawiam :*