Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatowe wróżki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatowe wróżki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2018

Hafty i przysłowia #7

Okropnie pracowity okres mam teraz i o ile w ramach odstresowania jakieś tam krzyżyki powstają, o tyle nie mam kompletnie czasu na aktywne blogowanie.. Dziś więc na szybko notka na temat zabawy "Hafty i przysłowia" prowadzonej przez Splocika.
W czerwcu do zinterpretowania były takie oto przysłowia:

1. Kiedy kwitnie w czerwcu bób, to największy wtedy głód, a kiedy mak, to już nie tak.
2. Jutro święty Janek, puść na wodę wianek.
Ja wybrałam przysłowie nr 2, które odnosi się do dawnych tradycji i obrzędów związanych z najkrótszą nocą w roku (zwaną nocą Kupały obecnie znane jako Noc Świętojańska), kiedy to  panny wiły wianki z kwiatów i ziół. Podczas romantycznego zachodu słońca panny bawiły się wśród fal, a przed zakończeniem spotkania przy blasku księżyca puszczały wianki na wodę. Zadaniem chłopców było je wyławiać. Jeśli udało się, że młodzieniec wyłowił wianek tej dziewczyny, której się on podobał, przewidywano szczęśliwy związek.
Na moim hafcie nie ma Janka, ale jest Janka :DD Ta wróżka od razu skojarzyła mi się z tą czarodziejską nocą :))  
Wianek możecie dostrzec na jej głowie :)) Wzór haftu pochodzi z książki Veronique Enginger "Fables contes et comptines.."
Haftowałam 1 nitką resztkowej muliny na lnie 35 ct Hobby Studio.
Ściegiem dodatkowym zadanym przez Splocika były przeplatanki. Ja zastosowałam przeplatankę w dwóch kierunkach tworząc ramkę wokół obrazka :)
Hafciku jeszcze nie miałam czasu zagospodarować, ale powstanie z niego karteczka :)
Dziękuję za Wasze odwiedziny i do następnego wpisu :)

sobota, 25 listopada 2017

Chwilowy powrót lata :)

Dobrze, że w hafciarskim świecie można, kiedy tylko się zechce, uciec od tej przygnębiającej szarzyzny za oknem. Dzisiaj zabiorę Was na letnią SODA-ową łąkę, po której z kwiatka na kwiatek fruwają sobie motylkowe wróżki :) A wszystko z tej okazji, że udało mi się skończyć panienkę o różowych włosach, która od sierpnia jeździła ze mną w torebce i otrzymywała ode mnie po kilka krzyżyków w różnych dziwnych miejscach :P
W końcu może wyfrunąć :) A wyfrunie oczywiście do projektu Kołderek za jeden uśmiech, gdzie przycupnie na kołderce lub podusi dla chorego dzieciaczka. Mam nadzieję, że sprawi mu radość :)

A wraz z różowowłosą panną wyfruną w grudniu również jej wcześniejsze koleżanki :)

Miłego weekendu kochani :)

niedziela, 10 września 2017

Przyjemne z pożytecznym :)

W końcu znów wróciło do nas lato! Przynajmniej w mazowieckim... :)
Ja cały weekend spędziłam na działce, z którą miałam związane ambitne plany ;) Roboty huk, bo przez 2-tyg. urlopu zielsko ktoś chyba podlewał nawozem, a i trawa domagała się natychmiastowego koszenia. Ubiegły weekend był stracony, bo cały czas lał deszcz, więc wczoraj już rano jechałam na działkę w bojowym nastroju do walki z chwaściorami :D Jak już dotarłam i rozejrzałam się dookoła, to moja motywacja natychmiast zaczęła spadać...
Nie macie pojęcia jak trawa, tudzież zielsko, może urosnąć przez 3 tygodnie!
No dobra - myślę sobie - zacznę od kawy :) W końcu nie muszę się śpieszyć, bo mężuś i dzieci wracają dopiero późnym wieczorem. No to jak już sobie piłam tą kawkę na tarasie, to i sięgnęłam po mój podróżny hafcik :) Słoneczko zaczęło milutko grzać po plecach i jakoś tak ogólnie przyjemnie się zrobiło..., że nie wiem kiedy cały dzień zleciał :DDD
Chwasty rosły sobie dalej, trawa aż błagała o przycięcie, ale trudno... bo z tamborka wyleciał uroczy motylek :)
Właściwie motylkowa wróżka :) Wieczorem okreseczkowałam, a dziś zrobiłam jej parę zdjęć :)
Prawda, że dla tej cudnej wróżki można było się "zapomnieć" ? :)
Haftowało się z największą przyjemnością i wraz z "egipską" koleżanką poleci pod koniec roku do projektu "Kołderki za jeden uśmiech" jako kwadracik zapasowy, ale myślę, że szybko znajdzie swoją Właścicielkę :)

Tyle o przyjemnym, a "pożyteczne" zostało zrobione dzisiaj :)
Działeczka względnie wyczyszczona i pomyślałam już nawet o wiośnie :)
Serdeczności Wam przesyłam! 💙💚💗💛💜

sobota, 17 kwietnia 2010

58. The Elderberry Fairy KONIEC !

W końcu udało się! Skończona ostatnia wróżka prezentuje się tak:
 
I w zbliżeniu:
 
 
Tutaj z poprzednimi, które na nią czekają:
 
Niestety nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie miały zawisnąć w pokoju córeczki bo przez najbliższe 2 tygodnie jestem sama z dziećmi (szanowny małżonek wyjechał na rehabilitację kręgosłupa) w związku z tym wszelkie wypady do sklepu w poszukiwaniu odpowiednich ramek są raczej niemożliwe. Najbliższe tygodnie będą dla mnie wyzwaniem (praca+dzieci+dom+zajecia dodatkowe = sama) - nie spodziewajcie się więc wielu wpisów :(

Zamykając ostatecznie temat poprzedniej notki, to nie doczekałam się niestety żadnego słowa od tej Pani, ale powiem Wam tylko jedno: WIERZĘ W DOBRO! Przykładem niech będzie mój synek. Wyobraźcie sobie, jaka byłam wzruszona kiedy ten 3,5 letni szkrab wrócił w poniedziałek z przedszkola z biało-czerwoną flagą i chwaląc się, że same dzieci robiły flagi i "pani opowiadała bajki o Polsce", na koniec teatralnie (czyt. po dziecięcemu, w sposób przerysowany) przemaszerował jak żołnierz po pokoju po czym stanął na baczność i zaśpiewał I zwrotkę i refren hymnu narodowego. Naprawdę miałam łzy w oczach :)
Są "nauczyciele" i NAUCZYCIELE prawdziwi.

czwartek, 11 marca 2010

52. The Elderberry Fairy 4

Dziubię i dziubię w nielicznych wolnych chwilach i może do końca już wiele nie zostało, ale wstyd powiedzieć ile czasu już dłubię te wróżki do pokoiku córki więc najlepiej będzie jak nic już na ten temat nie napiszę...
Na chwilę obecną wygląda tak:
 
Do końca już wiele nie zostało, ale jest mnóstwo backstichy różnymi kolorami, które zostawiłam sobie na koniec i na pewno też pochłoną masę czasu. Tak bym chciała to już skończyć, a tu trzeba szykować RR bucikowe i torebkowe, nie wiem kiedy to wszystko zdążę....
Dziękuję Wam kochane za tyle ciepłych słów na temat mojego prezenciku walentynkowego, mam nadzieję że mojej Walentynce też się choć troszkę spodobał :)
Zuza: wysłałam Ci schemat kotków na maila.
Safrin: niestety jeszcze niczego nie otrzymałam, jednak dzisiaj znalazłam w skrzynce 3 awiza. Jutro odbiorę na poczcie i jeżeli to będzie paczuszka walentynkowa (mam nadzieję!!!) natychmiast się pochwalę:)

niedziela, 24 stycznia 2010

44. The Elderberry Fairy 3

Udaje mi się czasem zrobić kilka krzyżyków i tym sposobem, choć baaardzo wolno wróżki jednak przybywa. Na chwilę obecną wygląda tak:

 
Chciałabym więcej, ale wieczorami zmęczenie odbiera mi już chęć do haftowania. Przez ostatni tydzień nie miałam dostępu do netu bo schrzanił mi się modem :( Dziękuję wam za dopingujące i wspierające komentarze, na razie jeszcze z wami zostanę :)
Dostałam wreszcie kota październikowego od Ewy, ale kiedy się biedakiem zajmę nie wiem. Będzie musiał poczekać aż dokończę wróżkę i prezent na wymiankę walentynkową u Uli. Jakoś przez te przestoje straciłam serce do tych kotów :( Skoro spędził ponad dwa miesiące u Ewy u mnie też będzie musiał poczekać w kolejce aż skończę pilniejsze projekty. Obiecuję jednak, że z realizacją kota postaram się zmeścić w przepisowym miesiącu..

niedziela, 13 grudnia 2009

37. The Elderberry Fairy 2

Staram się jak mogę i coś tam powstaje, ale oczywiście na skończenie obrazka do świąt i zrobienie niespodzianki córeczce nie ma szans :(
The Elderberry Fairy by Cicely Mary Barker
na chwilę obecną wygląda tak:
W sobotę po dwukrotnym podejściu na pocztę i odstaniu tam w sumie 2 godzin udało mi się w końcu wsyłać niespodziankę do mojego HSP III. Liczę na to, że mimo przedświątecznego natłoku dotrze na miejsce bezpiecznie i szybko .
Do Aneladgam: to choineczka frywolitkowa. Poniżej dokladniejsze zdjęcie.
Jeszcze nie miałam okazji pochwalić się na blogu, że koronka frywolitkowa zawsze mnie zachwycała, a że ja uparta koza jestem to kiedyś (jak miałam jeszcze wolny czas he, he...) tyle siedziałam w internecie wyszukując kursy obrazkowe dopóki nie nauczyłam się jej podstaw :)
Potem zajęłam się większymi projektami krzyżykowymi (vide nieruszona o kilku miesięcy Odalisque GK) i frywolitkę porzuciłam, ale na dowód, że coś tam działo się w tej technice poniżej kilka zdjęć:





piątek, 20 listopada 2009

34. Zakopana w pracy :(

Pożalić się muszę.. :(  Nie mam kompletnie na nic czasu poza pracą!
Wiedziałam, że decydując się na nową pracę będę musiała dużo czasu poświęcić na "wdrożenie się", ale nie sądziłam, że tak szybko dostanę do samodzielnego opracowania tak duże projekty...
No i właśnie dostałam... Od tygodnia przekopuję się, przez tony materiałów bo muszę przygotować wniosek o dotacje z UE. Praca idzie za mną do domu, a wieczorem padam na nos po prostu... Każdy kto zna procedury unijne wie o czym piszę :(
Na krzyżykowanie i śledzenie Waszych blogów nie mam kompletnie chwili czasu.
Chociaż najgorzej cierpi czytanie Waszych blogów i szukanie inspiracji bo na polu robótkowym mój wyjątkowo opowiedzialny i nieznoszący spóźnialstwa charakter (hi hi) zmusza mnie do wywiązania się w terminie z dwóch wymianek, w których biorę udział,  więc momentami powolutku coś tam powstaje, chociaż oczywiście chciałabym więcej i bardziej oryginalnie, ale z tego całego stresu nie mam czasu ani weny, więc sprawa jeszcze jest otwarta.
Zaczęłam też wyszywać trzecią wróżkę dla córy.  Moim marzeniem (mało realnym niestety) jest, żeby skończyć ją do świąt, oprawić cały komplecik i powiesić jej w pokoiku w miejscu, które wstyd już powiedzieć ile czeka na te obrazki :( Ponieważ córka też bardzo czeka i wiem, że sprawiłabym jej tym ogromną raość każdą jedną wolną chwilę będę wykorzystywać na ten hafcik odsuwając na dalszy plan wszelkie inne projekty.
Na chwilę obecną mam tyle co na zdjęciu. Zdjęcie oczywiście beznadziejne bo zrobione przed chwilą na szybko. W dzień postaram się zrobić i wrzucić lepsze. 
Powiem Wam też, że kocham ten blog bo odkryłam, że jest to dla mnie magiczne miejsce, które dodaje mi siły, otuchy i codziennej radości, w którym czuję się jak w gronie bliskich przyjaciół :)  Bo tylko wśród przyjaciół może się zdarzyć tak, że mimo tego iż ostatnio bardzo zaniedbuję Wasze blogi to ciągle dostaję dowody sympatii, np. w postaci kolejnego wyróżnienia (dziękuję Kiniu!) albo bardzo ciepłych komentarzy. 
Dziękuję Wam Kochane!
(no i znów humor mi się poprawił :))))

piątek, 30 października 2009

31. Wróżki..

Skończona wróżka wierzbowa przedstawia się tak:



Tutaj razem ze swoją koleżanką

Najwyższy czas wziąć się za trzecią towarzyszkę, oprawić w jednakowe ramki i powiesić wreszcie córce w pokoju. Tylko tak mi ostatnio wszystko z rąk leci, tak mi źle..

piątek, 9 października 2009

28. Wierzbowa wróżka - odsłona kolejna :)

Oj, nie mam ostatnio czasu, żeby tu wpadać... Mam straszne zaległości w czytaniu Waszych blogów.. Dni tak strasznie szybko lecą albo ja jestem taka niezorganizowana, że na wszystko brakuje mi czasu... W czwartek mknę do pracy i staram się wszystko przygotować do tego wydarzenia :) Ostatnie dni spędziłam na szukaniu opiekunki, która zostawałaby z dziećmi na wypadek ich choroby, starałam się też uporządkować wszystkie nasze sprawy, na haft prawie nie miałam czasu. Mimo to starałam się wieczorami dziubnąć choć parę krzyżyków, choć przeważnie zmęczenie brało górę (wczoraj np. zasnęłam z robótką w ręku hi,hi)...
Na chwilę obecną wróżka wygląda tak:
Troszkę przybyło, choć mało zważyszy, że zawzięłam się ją skończyć przed otrzymaniem kota wrześniowego. Kota co prawda jeszcze nie dostałam, jednak biorąc po uwagę, że obie rzeczy miałam w planie skończyć jeszcze przed powrotem do pracy to nie jestem zadowolona z efektu tych planów... Niestety obawiam się, że od czwartku tempo moich robótek drastycznie się zwolni :(
Dziękuję Wam Kochane za życzenia urodzinowe :) Wczoraj dotarła w końcu druga część mojego prezentu (nadająca się do pokazania światu): Oto on:
Kolejne pudełko na mulinę, tablica magnetyczna i znacznik (mam nadzieję, że wzory w  końcu przestaną mi zjeżdżać z kolan) oraz kanwy we wzorki i biała błyszcząca, które nie wiem kiedy uda mi się wykorzystać ...

niedziela, 27 września 2009

26. Wierzbowa wróżka odsłona 4 i... tanie zakupy :)

Postanowiłam po cichu, że dopóki nie dostanę spóźnionego kota wrześniowego skupię się nad wróżką dla córy i postaram się ze wszystkich sił ją dokończyć...
Postanowić zawsze można, ale te króciutkie chwile, które mogę ostatnio poświęcić na haftowanie nie dają zadowalającego efektu niestety, i wróżka obecnie prezentuje się tylko tak:
Aż mnie złość bierze, że tyle czasu ciągnie się ten projekt!
Znając dzieci to zanim 3 planowane wróżki zawisną w końcu na ścianie to... córka poprosi o zmianę dekoracji :)))
No nic to, dopóki nie dostanę kota postaram się jeszcze co nieco nadrobić bo później to już będę musiała nadrabiać opóźnienie w zabawie RR :)
Dla poprawy nastroju pokażę wam jeszcze zakupy, jakie poczyniłam w zeszłym tygodniu w Secondhandzie:
Kupiłam taką oto piękną pościel za całe... 20 zł :)
Pościel miała w komplecie 4 poszewki na poduszki i poszwę 220 x 220, a co najważniejsze była zupełnie nowa :)

Razem z pościelą zakupiłam sobie jeszcze takie cudne botki z mięciutkiej skórki także nie noszące śladów używania, ale dla pewności zdezynfekuję je dokładnie :)
Butki firmy ECCO warte co najmniej 300 zł kupiłam za... 30zl.
Chyba zacznę częściej bywać w tym sklepie :)
Mój Smyk po tygodniowej infekcji gardła wrócił w środę do przedszkola i wyobraźcie sobie, że śladu nie zostało po wcześniejszych płaczach i utyskiwaniach. Jak ręką odjął! Po prostu jakby ktoś odmienił mi dziecko. Chodzi chętnie, wręcz wbiega do grupy, po południu jest zawsze uśmiechnięty i buzia mu się nie zamyka :) Uff., przynajmniej jeden problem z głowy (mam nadzieję uznać adaptację w przedszkolu za zakończoną :)
Niestety dzisiaj córka wstała z potwornym krtaniowym kaszlem, więc w poniedziałek przedszkole mamy z głowy w jej przypadku :(  I możecie powiedzieć mi jak ja mam wrócić do pracy z tymi chorasami? Szczególnie do nowej pracy... Ehh, zaczęłam szukać opiekunki, która zostawałaby z dziećmi w wypadku choroby, ale wierzcie mi to karkołomne zadanie :((
Polecam wam jeszcze jesienne candy u BRISES !
Można wygrać takie cudowności:

Losowanie 31.10
 DESTINATION ART częstuje takim pysznym ciasteczkiem:
Mimo, że nie mogę zaliczyć się do stałych czytelników jej bloga, bo odkryłam go calkiem niedawno, nie mogłam przejść koło tego ciasteczka obojętnie :)) a zaglądać na blog będę już regularnie bo cuda tam tworzy.
Losowanie 2.10
Skanutek zaprasza na swoją stronkę :)
Do wygrania słodki kociak :P
Losowanie 11. 10
Zapisałam się również na tajemnicze candy u Kasiulka bo uwielbiam niespodzianki :)
Losowanie 31.10.

czwartek, 23 lipca 2009

7. Wierzbowa wróżka odsłona 3 i inne :-)

Masakra dziewczyny, nie funkcjonuję ostatnio przez te upały!
Nawet o tak późnej porze jest taka duchota, że nie ma czym oddychać, za to komarów cała armia, a tak niesamowicie zjadliwe, że żadne off-y już na nie nie działają, więc ochłodzenie się w ogródku odpada bo zjadłyby mnie żywcem :-(

Ponieważ pierwsza część urlopu dobiega końca i w sobotę wracamy już do Pruszkowa, przez ostatnie dwa dni postanowiłam bardziej przyłożyć się do haftowania i miałam nadzieję podgonić trochę wróżkę.

Wstyd mi jak sobie pomyślę, że tyle czasu ciągnie się już ten projekt.
Otóż wróżki z serii Flowers Fairies podobały mi się od kiedy tylko zobaczyłam je na wystawie DMC. Ponieważ na wszelkie wystawy chodzę z latoroślą to od razu usłyszałam od niej "mamusiu uszyj mi taką, taką i taką..."
Okazja nadarzyła się kiedy przeprowadziliśmy się do większego mieszkania i urządzaliśmy córeczce pokoik. W tym właśnie pokoiku cała ściana przy łóżeczku czeka na te właśnie wróżki...
Trzy, a najlepiej cztery tego samego rozmiaru, oprawione w te same ramki...
Najgorsze jest to, że czeka już przeszło rok (minął w marcu) i jak w końcu nie wezmę czarodziejskiej różdżki i nie wyczaruję min. 48-godzinnej doby to poczeka jeszcze drugie tyle i córa gotowa mi wyrosnąć z wróżkowego tematu :-(

Pierwsza wróżka jest już gotowa i wygląda tak:

a tu zbliżenie:

Czeka w szufladzie na siostry.

Willow Fairy to dopiero druga wróżka na tamborku. Na dzień dzisiejszy mam tyle:


Już jej trochę widać, ale do końca to jeszcze ho, ho...
Nie wiem jak Wam, ale mi w te upały haftuje się fatalnie. Spocone ręce lepią się do materiału, oczy szybko nużą się, ogólnie duchota nie wpływa na mnie mobilizująco, także cieszę się że już mam tyyyle... :-0, chociaż naiwna miałam nadzieję, że do końca urlopu uda mi się ten hafcik skończyć (hi,hi..)

Po powrocie do domu będą czekały na mnie inne obowiązki, więc czasu na haftowanie jak na lekarstwo. Poza tym będzie czekał już mocno spóźniony kot RR. Ehh, czemu ta doba nie jest z gumy?!

Na pocieszenie zapisałam się na słodkości:

LORENA ma dla nas przepiękny komplet wykonany haftem cieniowanym
Zabawa do 31.07.
PENINIA ART chce ofiarować komuś przecudnej urody notesik.
Zabawa do 14.08


Echa komentarzy:Wszystkim bardzo dziękuję za pozostawione tu miłe słowa :)
Cieplutko mi się robi na serduszku, na myśl że już ktoś czyta moje notki :)

Agnieszko, Aniu - oczywiście cennik zabiegów w spa w Nałęczowie to nie jest żadna tajemnica.
Moim zdaniem nie są to bardzo wygórowane kwoty biorąc pod uwagę to jakie efekty przynoszą.
Godzinny karnet do Atrium kosztuje 13 zł w tygodniu i 17 zł w niedzielę i święta i obejmuje wszystkie opisane przeze mnie atrakcje z wyjątkiem basenu z białą glinką. Kąpiel w białej glince kosztuje 35 zł i bardzo polecam - czułam ogromną różnicę w wyglądzie skóry.
Najdroższy był masaż - zapłaciłam 100 zł, ale wzięłam "full opcję" (godzinny, całego ciała i z olejkami), ale powiem Wam, że było to najlepiej wydane 100 zł od dłuuuugiego czasu..
Reala - ja też dopiero po blisko 11 latach małżeństwa odkryłam, że czasami można zrobić coś dla siebie, chociaż myślę że to doskonałe miejsce na "weekend we dwoje". Do tej pory też grzecznie "siedziałam" w domku z dziećmi :)))))

czwartek, 16 lipca 2009

3. Wierzbowa wróżka 1 i urlop w urlopie :-))))


Wczoraj i dziś znów troszkę podłubałam przy wróżce. Na chwilę obecną mam tyle:


Hafcik robi się bardzo przyjemnie i szybko go przybywa biorąc pod uwagę, że poświęcam mu 1-1,5 godz. dziennie. Myślę, że męczące będą dopiero backstiche.

Jutro przyjeżdża do nas mężuś, a ja zostawiam mu dzieciaczki i ........ znowu UCIEKAM!!!
Ale wyrodna ze mnie baba, ale trudno :)))))))) Znów uciekam na weekend do Nałęczowa!!!

Znów - bo byłam tam w zeszły weekend, choć nie macie pojęcia ile mnie to psychicznie kosztowało i jak długo trzeba mnie było namawiać :-))))), a to dlatego, że przez prawie 11 lat małżeństwa nigdy, nigdzie nie ruszałam się bez męża i dzieci, a tu taka rozłąka na całe 2 dni!!!

Ale powiem Wam, że to cudowna sprawa taki weekend w SPA w Nałęczowie :) Polecam z całego serca! Można wspaniale naładować baterie, nie mówiąc już o cudownych zabiegach dla ciała :)
A efekt z daleka widoczny, skoro mąż wysyła mnie tam po raz drugi!!!

Tym razem jednak nie jadę sama. Zabieram ze sobą cudowną osóbkę, która odegrała ogromną rolę w moim życiu i bardzo wiele jej zawdzięczam. Nie widziałyśmy się 2 lata, dlatego już nie mogę się doczekać tego wyjazdu i spotkania z Moniką. Mamy sobie tyle do powiedzenia :))
Do zobaczenia po weekendzie!

poniedziałek, 13 lipca 2009

2. Wierzbowa wróżka - początek :)


Od tygodnia jestem na urlopie, więc czasu na robótki powinno być więcej.. -:)

No cóż u mnie z tym czasem to niestety kiepska sprawa bo wyjechałam z dobytkiem sama, mężuś niestety chodzi do pracy, więc nie ma mnie kto odciążyć :)

Dobytek co prawda przekochany, ale baaaardzo absorbujący to córcia (6lat) i synuś (niedługo skończy 3 latka). To ciekawskie i wszędobylskie maluchy, więc całe dnie spędzamy "w terenie" zajęci odkrywaniem świata :)









Tak więc z tym czasem na robótki to tylko o tyle dobrze, że jak już towarzystwo wieczorem "padnie" to mam go tylko i wyłącznie dla siebie bo odpadają wszelkie prace związane z zawodem "kury domowej", a to jak same wiecie baaardzo dużo :)

Na ten lipcowy urlop wzięłam ze sobą dwie prace, dzisiaj pokażę wam wierzbową wróżkę DMC, którą kilka dni temu zaczęłam. Na chwilę obecną mam tyle:




Biorąc pod uwagę prawie tydzień wyszywania to niewiele, ale nie martwcie się - traktuję ją tylko jako przerywnik od innego kolosa, którego też chciałam podgonić na urlopie. Kolosa pokażę następnym razem :)