Jestem nieustannie zakochana w tym skrawku swojego miejsca na ziemi. W tym roku ogród pięknie odpłaca się za nasze starania. Podskubujemy pierwsze owoce: wiśnie, świdośliwy, agrest i porzeczki. Trudno uwierzyć jak wszystko rośnie w oczach - drzewa i kwiaty, po prostu raj dla oczu.
Burason i upały
Rosa na koperku czyli dlaczego warto wstawać o wschodzie słońca....
Każdy kto mnie zna wie, że oszalałam na punkcie kwiatów. Nie mam nic do ogrodów "od linijki", ale to nie mój styl. Moim marzeniem jest prawdziwie wiejski ogród z mnóstwem kolorów. Nie musi być uporządkowany, bo i ja nie jestem taka - ma być doskonale niedoskonały!
W sobotę zaczęłam robić ścieżkę. Szukając inspiracji trafiłam na różne, ładne rozwiązania, ale po namyśle uznałam, że najlepiej będzie wykorzystać to, co mam pod ręką czyli tłuczeń, żwir i podsypkę, która została po układaniu kostki. Efekt jest naprawdę fajny czego niestety zdjęcia nie pokazują.
W warzywniaku też się dzieje! Stosuję tylko ekologiczne opryski (drożdże, wywary czosnkowe, gnojówkę z pokrzyw)
Trudno uwierzyć, że były tu spore odstępy pomiędzy grządkami.
A tu ja przy słomianych wałach. Dynie i cukinie rosną pięknie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród na słomie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród na słomie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 czerwca 2018
poniedziałek, 4 lipca 2016
dobry początek lipca
Nie będę marudzić, bo spadło dużo deszczu i wszystkie rośliny ożyły. Znów ogródek cieszy oko, za tydzień liczę na pierwszy zbiór fasolki szparagowej a może nawet pierwsze cukinie. Zadzwoniłam z dobrymi wieściami do mojej szacownej mother, że koniec suszy, że wszystko pięknie rośnie, że córki nie najgorsza ogrodniczka rośnie, a ta skwitowała krótko: "teraz ci wszystko zgnije". Tak, już wiem po kim jestem taką optymistką...
Również ogródek kwiatowy zaczyna wyglądać. Zbieram już siły na jego kilkukrotne powiększenie. Będzie wiejsko, kolorowo i pachnąco.
Przeprosiłam się ze znienawidzonym obiektywem i zrobiłam ogólny widok działki.
Kąt grilowy
Plac zaczyna się zielenić :)
Ogród na słomie...
A to stół z odzysku. Był mocno zniszczony, pomalowany w kolorze sraczki, ale przekonał nas tym, że wykonany jest z drzewa. Poprzedni weekend szalałam ze szlifierką i papierami ściernymi no i zaczęłam go wypalać. W ten weekend wypaliłam jeszcze dębowe liście i zaczęłam odpowiednią impregnację, dzięki której stanie w kąciku grilowym. Za tydzień pokażę go w pełnej okazałości
Również ogródek kwiatowy zaczyna wyglądać. Zbieram już siły na jego kilkukrotne powiększenie. Będzie wiejsko, kolorowo i pachnąco.
Przeprosiłam się ze znienawidzonym obiektywem i zrobiłam ogólny widok działki.
Kąt grilowy
Plac zaczyna się zielenić :)
Ogród na słomie...
A taką piękną wylinkę znaleźliśmy na kompostowniku. Okazało się, że zamieszkał tam pokaźny, ok. metrowy zaskroniec. Oczywiście cieszymy się ogromnie z towarzystwa takiej gadzinki!
A to stół z odzysku. Był mocno zniszczony, pomalowany w kolorze sraczki, ale przekonał nas tym, że wykonany jest z drzewa. Poprzedni weekend szalałam ze szlifierką i papierami ściernymi no i zaczęłam go wypalać. W ten weekend wypaliłam jeszcze dębowe liście i zaczęłam odpowiednią impregnację, dzięki której stanie w kąciku grilowym. Za tydzień pokażę go w pełnej okazałości
poniedziałek, 6 czerwca 2016
problemy początkującej ogrodniczki
Ogród - cudowna rzecz. Zawsze się coś skubnie, cieszy oko, a i dla ciała to niemały wysiłek, więc liczę, że kolejnych partiach skłonów i przysiadów wyrobię sobie zadeczek jak u tych urodziwych trenerek fitnesu.
Tyle, że zamieniłam się we własną matkę - zrzędzę już jak ona:
"za sucho", "za słaba ziemia", "stanowczo za sucho", "na bobie znowu mszyce", "rzodkiewkę coś zjadło", "ogórki znów nie wzeszły", "nie ma deszczu", "za gorąco", "za zimno", "u sąsiadów to lepsza ziemia jest". No, tak to wygląda :P
Tyle, że zamieniłam się we własną matkę - zrzędzę już jak ona:
"za sucho", "za słaba ziemia", "stanowczo za sucho", "na bobie znowu mszyce", "rzodkiewkę coś zjadło", "ogórki znów nie wzeszły", "nie ma deszczu", "za gorąco", "za zimno", "u sąsiadów to lepsza ziemia jest". No, tak to wygląda :P
pomidory na słomie
kapusta na słomie
młoda sąsiadka
takie widoki podczas spaceru <3
wtorek, 8 marca 2016
coś się znów zaczyna
Pora zabrać się do pracy. Ponieważ jesteśmy nienormalni i kupiliśmy pierdyliard nasion, musimy się teraz mocno nagimnastykować, żeby wszystko pomieścić w naszym bądź co bądź niezbyt dużym ogródku. Mój osobisty drwal zbudował ze starych desek wielki rozsadnik i powiększał wały permakulturowe. Ja tymczasem walczyłam z usunięciem darni i odperzeniem kawałka ziemi dla kilku róż. Starzeję się. Po pierwsze nigdy nie byłam fanką róż - wydawały mi się jakieś takie pretensjonalne, a ostatnio w sklepie skusiłam się na 4 odmiany. Po drugie ilość boleści jakie odczułam po chwili rycia w ziemi nie rokuje dobrze na przyszłość...
Z ulgą stwierdziliśmy, że pod naszą zimową nieobecność nic się nie wydarzyło. Jedynie zając zjadł jarmuż, ale nie ma tego złego, bo warzywo odwróciło jego uwagę od apetycznych krzewów czarnej porzeczki.
Z ulgą stwierdziliśmy, że pod naszą zimową nieobecność nic się nie wydarzyło. Jedynie zając zjadł jarmuż, ale nie ma tego złego, bo warzywo odwróciło jego uwagę od apetycznych krzewów czarnej porzeczki.
Paweł myśli...
Rozsadnik a później grządka kapuściana...
coś się wykluwa
Tu na razie jest ściernisko, ale będą rosły dynie... czy jakoś tak... W każdym razie tak wygląda tworzenie wału permakulturowego.
poniedziałek, 9 listopada 2015
listopadowo
Listopad nie musi być nudny. Ani przygnębiający. I choć aura taka sobie co odbija się na jakości zdjęć, to zajęć co nie miara.
Długie wieczory zachęcają do kulinarnych poczynań. Właściwie każdej jesieni wracamy do robienia serów podpuszkowych. Liczę, że kiedyś będziemy mieć odpowiednie miejsce do dojrzewania takich serów, teraz wędzimy i staramy się nie pożreć od razu.
Inny jesienny przysmak to ziemniaki z popielnika (lub ogniska). Szczypta soli i czego więcej chcieć!
A w dzień najlepiej przełamać niechęć do pogody, wyjść i zabrać się do pracy. Postanowiłam powiększyć mój kwiatowy ogródek. Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę sadzić kwiatki, wybuchnęłabym śmiechem. Ja i kwiatki... Tymczasem nie dość, że sadzę/sieję to jeszcze dzielnie kopię i usuwam karpy perzu. I to z przyjemnością!!! Świat się kończy! Już w przyszłym roku niewielka rabata zacznie się zmieniać w wiejski ogród pełen kwiatów i przylatujących do nich owadów.
Paweł zaś szalał w ogrodzie warzywnym. Poletka już przykryte słomą, jedynie jarmuż i pietruszka cieszą oko swoją zielenią.
Nasze zapotrzebowanie na warzywa jest dość spore, a tegoroczne poletka (zapola po stodole) okazały się za małe, więc Paweł przygotował na piaszczystym ugorze 2 pryzmy kompostowe, które wykorzystamy na wiosną do posiania dyni i cukinii i jedną pryzmę z kostek słomy do posadzenia pomidorów. Teraz mają moknąć (o ile w końcu zacznie padać) i gnić
Nie mogliśmy też przepuścić okazji by nie wybrać się do lasu. I jak nie lubić takiej jesieni?
Długie wieczory zachęcają do kulinarnych poczynań. Właściwie każdej jesieni wracamy do robienia serów podpuszkowych. Liczę, że kiedyś będziemy mieć odpowiednie miejsce do dojrzewania takich serów, teraz wędzimy i staramy się nie pożreć od razu.
Inny jesienny przysmak to ziemniaki z popielnika (lub ogniska). Szczypta soli i czego więcej chcieć!
A w dzień najlepiej przełamać niechęć do pogody, wyjść i zabrać się do pracy. Postanowiłam powiększyć mój kwiatowy ogródek. Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że będę sadzić kwiatki, wybuchnęłabym śmiechem. Ja i kwiatki... Tymczasem nie dość, że sadzę/sieję to jeszcze dzielnie kopię i usuwam karpy perzu. I to z przyjemnością!!! Świat się kończy! Już w przyszłym roku niewielka rabata zacznie się zmieniać w wiejski ogród pełen kwiatów i przylatujących do nich owadów.
Paweł zaś szalał w ogrodzie warzywnym. Poletka już przykryte słomą, jedynie jarmuż i pietruszka cieszą oko swoją zielenią.
Nasze zapotrzebowanie na warzywa jest dość spore, a tegoroczne poletka (zapola po stodole) okazały się za małe, więc Paweł przygotował na piaszczystym ugorze 2 pryzmy kompostowe, które wykorzystamy na wiosną do posiania dyni i cukinii i jedną pryzmę z kostek słomy do posadzenia pomidorów. Teraz mają moknąć (o ile w końcu zacznie padać) i gnić
Nie mogliśmy też przepuścić okazji by nie wybrać się do lasu. I jak nie lubić takiej jesieni?
poniedziałek, 22 czerwca 2015
ogródkowo
I nadszedł ten piękny czas, kiedy mieszczuchy mogą coś skubnąć z własnego ogródka... Obaw było kilka.
Nie urośnie bo:
a) brak dobrej ziemi - jest żółciutki piasek lub co najwyżej kompost i suche badyle zgromadzone po odchwaszczaniu działki
b) podlewanie góra raz w tygodniu
c) brak oprysków i nawozów sztucznych
d) bardzo mała ilość owadów zapylających
e) ja siałam
pietruszka, kalafior (który pewnie zjedzą bielinki, ale niech im wyjdzie na zdrowie)
cząber albo estragon.... pogubiłam się
Nie urośnie bo:
a) brak dobrej ziemi - jest żółciutki piasek lub co najwyżej kompost i suche badyle zgromadzone po odchwaszczaniu działki
b) podlewanie góra raz w tygodniu
c) brak oprysków i nawozów sztucznych
d) bardzo mała ilość owadów zapylających
e) ja siałam
Bób niestety kupiony. Nasz w większości zjadły mszyce...
budowa podpory dla fasoli tycznej
ogórecznik na pierwszym planie
pietruszka, kalafior (który pewnie zjedzą bielinki, ale niech im wyjdzie na zdrowie)
cząber albo estragon.... pogubiłam się
pietruszka naciowa, kalarepa, sałata
groszek (obłędnie słodki)
dynia i cukinia na pryzmie kompostowej czyli ogród bez ziemi
pomidory koktajlowe na kostkach słomy- rzeczywiście jest to fajna alternatywa dla tradycyjnego
uprawiania tych roślin- słoma trzyma wilgoć nawet w upalne dni. Pełen sukces ogłoszę, jeśli doczekam się pomidorów, ale już teraz uważam, że jest to metoda godna uwagi.
Papryka na słomie ma mnóstwo pączków - czekam na efekty.
kolendra
bazylia (jedna z trzech jakie posiałam)
i uwaga! W lesie pojawiają się już pierwsze kurki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)